© W豉dys豉w Bartoszewski
Warszawa 2006-2016
All rights reserved

Administracja serwisu:
Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracownik闚, Wsp馧pracownik闚 i Przyjaci馧 Rozg這郾i Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziora雟kiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziora雟kiego / www.wolnaeuropa.pl



Materia造 - zdj璚ia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione s prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).


Kategorie: Wszystkie | 1934 - Artyku造 | 1956 - 1959 | 1958 - Artyku造 | 1960 - Artyku造 | 1964 - Artyku造 | 1968 - Recenzje | 1970 - 1979 | 1970 - Recenzje | 1975 - Recenzje | 1980 - 1988 | 1980 - Pozosta貫 teksty | 1980 - Recenzje | 1986 - Pozosta貫 teksty | 1989 - Artyku造 i wywiady | 1990 - Artyku造 i wywiady | 1991 - Artyku造 i wywiady | 1992 - Artyku造 i wywiady | 1992 - Materia造 biograficzne | 1993 - Artyku造 i wywiady | 1994 - Artyku造 i wywiady | 1995 - Artyku造 i wywiady | 1995 - Kronika wydarze | 1995 - Materia造 biograficzne | 1995 - Pozosta貫 teksty | 1996 - Artyku造 i wywiady | 1996 - Materia造 biograficzne | 1997 - Artyku造 i wywiady | 1997 - Materia造 biograficzne | 1998 - Artyku造 i wywiady | 1999 - Artyku造 i wywiady | 2000 - Artyku造 i wywiady | 2000 - Pozosta貫 teksty | 2001 - Artyku造 i wywiady | 2001 - Pozosta貫 teksty | 2002 - Artyku造 i wywiady | 2002 - Materia造 biograficzne | 2002 - Pozosta貫 teksty | 2003 - Artyku造 i wywiady | 2004 - Artyku造 i wywiady | 2004 - Pozosta貫 teksty | 2004 - Recenzje | 2005 - Artyku造 i wywiady | 2005 - Kronika wydarze | 2005 - Materia造 biograficzne | 2005 - Pozosta貫 teksty | 2005 - Recenzje | 2006 - Artyku造 i wywiady | 2006 - Fotogaleria | 2006 - Kronika wydarze | 2006 - Materia造 biograficzne | 2006 - Pozosta貫 teksty | 2006 - Recenzje | 2007 - Artyku造 i wywiady | 2007 - Fotogaleria | 2007 - Kronika wydarze | 2007 - Materia造 biograficzne | 2007 - PISMA WYBRANE t. I/II | 2007 - Pozosta貫 teksty | 2007 - Recenzje | 2008 - Artyku造 i wywiady | 2008 - Fotogaleria | 2008 - Kronika wydarze | 2008 - Recenzje | 2009 - Artyku造 i wywiady | 2009 - Fotogaleria | 2009 - Kronika wydarze | 2009 - Recenzje | 2010 - Artyku造 i wywiady | 2010 - Fotogaleria | 2010 - Kronika wydarze | 2010 - Pozosta貫 teksty | 2010 - Recenzje | 2011 - Artyku造 i wywiady | 2011 - Fotogaleria | 2011 - Kronika wydarze | 2011 - Pozosta貫 teksty | 2011 - Recenzje | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 1 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 2 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 3 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 4 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 5 | NOWE KSI*KI | STRONA G紟NA | Varia
RSS
poniedzia貫k, 06 sierpnia 2007
List Stefana Kardyna豉 Wyszy雟kiego z 9 marca 1975 r. (o pierwszym wydaniu "1859 dni Warszawy")

Dobry Panie,

Prosz wybaczy mi, 瞠 dotychczas nie podzi瘯owa貫m za darowany mi pierwszy egzemplarz Jego Ksi捫ki 1859 dni Warszawy.

Dzie這 to zawiera tak wielk ilo嗆 fakt闚 „z codziennego 篡cia, cierpie i walk mieszka鎍闚 Warszawy w latach wojny i okupacji niemieckiej", 瞠 budzi podziw i wzruszenie dla wytrwa這軼i Autora. Przebrn望 przez te 854 kartki z nale積 uwag i czci - jest rzecz nie豉tw. Nie wchodzi tu w gr sprawa stylu kronikarskiego, ale ten olbrzymi 豉dunek M瘯i Miasta - wstrz御a do g喚bi. Ksi捫ki nie mo積a tylko czyta - j si prze篡wa. Chocia sam by貫m na peryferiach Stolicy w Laskach i Kampinosie - w okresie Powstania Warszawskiego, jednak od 1942 roku by貫m zwi您any z 篡ciem Stolicy. Pomimo pewnego oswojenia si z jej cierpieniami, prze篡wam na nowo to nagromadzenie wspomnie. - Tym cenniejsza jest ta praca, 瞠 odnosi si z wielkim obiektywizmem i szacunkiem do wszystkich ludzi, upl徠anych w to morze bole軼i.

Przecie nawet Pius XII m闚i o Warszawie te wnikliwe s這wa: „Warszawa! Miasto opromienione aureol wytwornej kultury, kt鏎ej poci庵aj帷emu czarowi ulegali nawet cudzoziemcy! Warszawa, przemieniona dla swych w豉snych Syn闚 w ognist ka潯, kt鏎ej pal帷e wi瞛y odczuli nie tylko ci, co walczyli, ale gdzie tak瞠 niewiasty i nieletnie dzieci, odosobnione i odci皻e od 鈍iata, prze篡造 niewys這wione m璚zarnie, fizyczne i moralne! - Ka潯 ognista? - Nie! - powiedzmy raczej tygiel, w kt鏎ym oczyszcza si i uszlachetnia z這to najwy窺zej pr鏏y. I jakkolwiek g喚boko odczuwamy lito嗆 na widok tego ogromu cierpienia, to jeszcze g喚bsze ogarnia nas uczucie podziwu, kt鏎e ka瞠 nisko pochyli czo這 przed m瘰twem bojownik闚 i ofiar..." (15 XI 1944).

Przytoczy貫m ten d逝gi wyj徠ek z Przem闚ienia Papie瘸 do Kolonii polskiej w Rzymie, 瞠by podkre郵i, jak wysoko by造 docenione przez Ko軼i馧 cierpienia Stolicy i Narodu - wbrew opiniom niekiedy podnoszonym.

Pa雟ki spos鏏 przedstawienia spraw Stolicy - w pe軟i odpowiada wy瞠j przytoczonej ocenie.

Dzi瘯uj ca造m sercem za podj皻y trud, zmierzaj帷y do zarejestrowania warto軼i duchowych rodz帷ych si „z tego, co boli".

Wyrazy czci i oddania przesy豉m i z serca b這gos豉wi.

STEFAN KARDYNA WYSZY垶KI

PRYMAS POLSKI

(Ze zbior闚 W豉dys豉wa Bartoszewskiego)

1859 dni (o pierwszym wydaniu "1859 dni Warszawy")

„Tygodnik Powszechny" (Krak闚)

Nr 3 / … 01. 1975 r.

Dzie這 monumentalne, dokument wierny i okrutny. Pisarz trzyma r瘯 na pulsie konaj帷ego miasta i przekazuje nam ka盥e uderzenie serca, przyspieszenia, arytmi i wreszcie zamieranie t皻na. 1859 dni walk, nadziei, rozpaczy i zag豉dy. Osiemset stron 軼is貫go druku, dzie po dniu, wype軟ionych realiami najdrobniejszych zdarze. Za du穎, za szczeg馧owo! Nie. W豉郾ie tak by這 trzeba, bo oto z這穎na z tych drobin mozaika wyrasta jak pomnik. Staje przed nami i sta b璠zie d逝go ten grobowiec, mauzoleum kl瘰ki i dumy narodowej.

Nie s to wspomnienia osobiste. Bartoszewski tylko od czasu do czasu odzywa si w豉snym g這sem. Zawsze wstrzemi篥liwie i celnie. Nie dowie si czytelnik o jego w豉snej bohaterskiej pracy w podziemiu. Surowcem, materia貫m tego niezwyk貫go dzie豉 s komunikaty Oberkommando, zapiski kronikarskie Ludwika Landaua i Adama Czerniakowa, plakaty okupanta, komunikaty radiowe, ulotki, teksty prasy konspiracyjnej, og這szenia z gazet, „Dziennik Rozporz康ze dla Generalnego Gubernatorstwa", repertuar kin i teatrzyk闚. Wiemy, co pisa „Nowy Kurier Warszawski", wielu ludzi uwi瞛iono, wielu rozstrzelano, ile kosztowa talerz zupy. Indeks osobowy tej niezwyk貫j ksi捫ki obejmuje oko這 trzech tysi璚y nazwisk!

R騜nie t ksi捫k czyta b璠 ci, kt鏎ym uda si j zdoby. Dla nas, kt鏎ym los oszcz璠zi tego pandominium kl瘰ki, kt鏎zy鄉y „l瘯liwie nie郵i za granic g這wy", to nie wspomnienia historyczne, ale konfrontacja z postaw osobist, z prawd znan dot康 teoretycznie, u豉mkowo, po raz pierwszy pokazan z tak si陰 wyrazu i w takich rozmiarach. Skala, wielko嗆 wzmaga nieraz w spos鏏 niespodziany efekt artystyczny. Wiedz o tym plastycy. Powi瘯szony szczeg馧 obrazu, jeden detal p堯cien Velazqueza staje si samoistnym dzie貫m sztuki. Powi瘯szanie dzia豉 cuda we wsp馧czesnej fotografice. Czy nie bywa tak czasem z prawd w豉軼iwie banaln, cz御tkowo opisan sto razy? Zebrane razem wszystkie znane elementy tworz dzie這 nowe i jak to obserwowali鄉y niedawno, dzie這 wa積e i wstrz御aj帷e. Dla tych, kt鏎zy prze篡li okupacj i powstanie warszawskie, ksi捫ka rozbudzi na nowo tysi帷e wspomnie i asocjacji. Dla mnie ten przewodnik po piekle jest w pewnym stopniu aktem oskar瞠nia, zagadnieniem moralnym. Czy by貫m wierny Conradowskiemu nakazowi wype軟ienia obowi您ku, gdy zamiast kopa rowy, walczy cho熲y w cywilnej obronie Warszawy, lekkomy郵nie wyjecha貫m? Oskar瞠nie m闚i, 瞠 trzeba by這 zosta z tymi, kt鏎zy wytrwali na miejscu. Obrona odpowiedzie mo瞠, 瞠 nie przypuszcza貫m, 瞠 opuszczam kraj, 瞠 wypchnie mnie ta pierwsza taks闚ka jad帷a za Wis喚 a na drugi brzeg wojny. My郵a貫m te cz瘰to, 瞠 gdybym zosta, musia豚ym dzia豉 z ukrycia. Przyjaciele, a nawet chyba i przeciwnicy polityczni nie odm闚iliby mi pomocy. A to w豉郾ie 軼i庵n窸oby niebezpiecze雟twa 鄉iertelne na moich opiekun闚. Ka盥ej nocy i ka盥ego dnia. Przecie jeszcze przed przyj軼iem gestapo, zaraz po wkroczeniu wojsk hitlerowskich by豉 ju 瘸ndarmeria niemiecka w moim domu przy ulicy Flory. Szukano mnie. Zaszczyci這 mnie radio niemieckie wyliczaj帷 z nazwiska w鈔鏚 wrog闚 Trzeciej Rzeszy. Rozum wskazuje, 瞠 mia貫m prawo, mo瞠 nawet obowi您ek emigracji, ale dzie這 Bartoszewskiego co par stronic zadaje mi pytania, czy nie zawiod貫m tych, kt鏎zy mnie czytali: czy nie my郵eli o mnie ze wzgard. Nazwiska ludzi, nazwy ulic, wszystko to o篡這 na stronicach ksi捫ki. Widz twarze obce, ale znajome, domy, kt鏎e oczami wybitych szyb wpatruj si we mnie jakby z wyrzutem. I tu nagle na stronie 93 i 94 znajduj pod dat 25 XII 1939 par zda prostych i rozgrzeszaj帷ych. Niech mi wolno b璠zie je zacytowa: ,,W polskiej audycji radia francuskiego Irena Eichler闚na wyg豉sza nieznany dotychczas w kraju wiersz Antoniego S這nimskiego «Alarm», napisany w ko鎍u wrze郾ia 1939 r. w Pary簑. Ko鎍owe przes豉nie wiersza: «0g豉szam alarm dla miasta Warszawy. Niech trwa!» - trafia w sedno nastroj闚 i uczu og馧u uznaj帷ego obron Warszawy za pocz徠ek trwaj帷ej nadal walki o niepodleg這嗆. Utw鏎 S這nimskiego uzyskuje wnet niebywa陰 popularno嗆". Ta wzmianka to kr鏒ka pociecha, bo czy trzeba by這 kanapki pluszowej w „Caf Regance" w Pary簑, aby ten wiersz napisa? Czy nie mog貫m zosta, bi si i wiersz napisa w Warszawie? Chyba nie. Pewnie by豚y to wiersz inny, i odmienny by豚y m鎩 los, i ca豉 dzia豉lno嗆 dwudziestu pi璚iu lat.

Trudno na takie pytanie odpowiedzie. Trudno mi te by這 przypu軼i, 瞠 w豉郾ie ten wiersz, nie najlepszy w mojej tw鏎czo軼i poetyckiej, stanie si w jakim stopniu ludziom potrzebny. Prosz wybaczy, 瞠 pisz帷 o wielkim dziele Bartoszewskiego mieszam tu moje w豉sne sprawy, ale ta ksi捫ka niemal na ka盥ej stronicy ka瞠 czytelnikowi konfrontowa si z tekstem, odnajdywa si w鈔鏚 ruin miasta i cierpie ludzkich, od kt鏎ych uda這 si nam uciec.

Czytam dzie ca造, prze篡wam tysi帷 osiemset pi耩dziesi徠 dziewi耩 dni i dopiero p騧n noc odk豉dam t ksi捫k, kt鏎a powsta豉 z pasji i pedanterii. Powsta豉 z obowi您ku przekazania prawdy o zbrodni dokonanej na narodzie. Przekazanie tej prawdy winien by tym, kt鏎zy zgin瘭i, jak sam o tym pisa. Ale pasj jego miarkowa豉 cierpliwo嗆, czujno嗆, kt鏎a nie pozwala豉 pomin望 najdrobniejszego szczeg馧u. Warszawa jest tre軼i 篡cia Bartoszewskiego nie od dzisiaj. Bibliografia prac W豉dys豉wa Bartoszewskiego dotycz帷ych II wojny 鈍iatowej za lata 1942-1974, zestawiona przez Zofi Steczowicz-Sajderow, obejmuje 396 pozycji i pokrywa 35 lat jego 篡cia.

Ten jest z Ojczyzny mojej by dzie貫m wa積ym, zam闚ieniem spo貫cznym, wykonanym z w豉軼iw Bartoszewskiemu sumienno軼i. Ksi捫ka, t逝maczona na wiele j瞛yk闚, broni豉 honoru i odwagi tych Polak闚, kt鏎zy z nara瞠niem 篡cia przychodzili z pomoc najnieszcz窷liwszym, najbardziej zagro穎nym 砰dom polskim. By造 to listy z ca貫go 鈍iata daj帷e 鈍iadectwo prawdzie. Ocaleni bronili dobrego imienia Polski przed wrog nam propagand. Ale dopiero 1859 dni sta這 si ukoronowaniem wszystkich dotychczasowych prac Bartoszewskiego. Napisa貫m, 瞠 jest to ksi捫ka okrutna. Ale jest w niej si豉, kt鏎a to okrucie雟two przemienia w dum i w optymizm nie pokonany, kt鏎ego nie wyrzek si nigdy ten znakomity kronikarz naszego niepokonanego miasta.

ANTONI SΜNIMSKI

(1895-1976)

安iadectwo niezb璠ne (o pierwszym wydaniu "1859 dni Warszawy")

„Tygodnik Powszechny" (Krak闚)

Nr 3 / … 01. 1975 r.

Niedostrzegalny proces przechodzenia rzeczywisto軼i w histori jest zjawiskiem, z kt鏎ego dramatyzmu rzadko zdajemy sobie spraw. W pewnym momencie spostrzegamy ze zdumieniem, 瞠 sytuacja bez wyj軼ia, wyzwania ponad si造, trudne wybory, tragiczne pomy趾i i szalone zrywy nadziei, kt鏎e by造 naszym udzia貫m, s ju tylko czym w rodzaju zas造szanej opowie軼i. Nasza pami耩 uczyni豉 z nich krzepi帷 legend (bo przecie prze篡li鄉y, na przek鏎 wszystkiemu) i ju inni, kt鏎zy nie znali naszego b鏊u, naszych l瘯闚, naszych my郵i, tworz ten obraz na nowo, nadaj mu swoje znaczenia, a my powtarzamy ich formu趾i, poniewa powsta造 one przewa積ie z naszych w豉snych uproszcze i przemilcze, a tak瞠 dlatego, 瞠 niczego nie jeste鄉y ju ca趾iem pewni. I tylko czasem ogarnia nas dojmuj帷y niepok鎩: Co si sta這 z prawd naszych najg喚bszych do鈍iadcze?

Pami皻am z czas闚 okupacji dwie postawy - dwa psychologiczno-etyczne programy na przysz這嗆: „Nie wolno niczego zapomnie!". I: ,, Je郵i kiedykolwiek mamy 篡 normalnie — trzeba to wszystko wymaza z pami璚i."

Ten drugi postulat- rzadszy, formu這wany jedynie pod naciskiem skrajnych napi耩- okaza si r闚nie ma這 realny, jak pierwszy. Nie mo積a wyrzec si prawdy prze篡, ale nie mo積a te ocali jej w ca這軼i. Im bardziej jednak wyd逝瘸 si i obiektywizuje jej perspektywa, tym niezb璠niejszym staje si jaki miernik warto軼i - zbi鏎 niew徠pliwych dowod闚 i ustale, do kt鏎ego zawsze mo積a si b璠zie odwo豉 w poszukiwaniu przyk豉d闚 i ostrze瞠.

Stworzenie takiego zbioru w naszych historycznych warunkach by這 zadaniem szczeg鏊nie wa積ym i szczeg鏊nie trudnym. Wa積ym, bo pozbawiony precedens闚 zakres przemian w 篡ciu polskiego spo貫cze雟twa po wojnie musia, w spos鏏 nieunikniony, poci庵n望 za sob reinterpretacj historii (co zawsze jest spraw niezmiernie delikatn), a trudnym chocia瘺y ze wzgl璠u na okoliczno軼i towarzysz帷e gromadzeniu materia堯w.

Zas逝g W豉dys豉wa Bartoszewskiego, kt鏎y w warunkach konspiracyjnych zbiera swoje archiwa i kt鏎y nast瘼nie opracowywa je przez wiele lat z pilno軼i benedyktyna i rzetelno軼i zaprzysi篹onego 鈍iadka, nie da si wprost oceni. Jego heroicznemu zaiste wysi趾owi zawdzi璚zamy ocalenie dla narodowej pami璚i reali闚 pi璚iu bez ma豉 najdramatyczniejszych lat historii naszej stolicy oraz zabezpieczenie owych fakt闚 przed nieuniknionymi deformacjami.

Metodologicznym za這瞠niem autora „1859 Dni Warszawy" by這, 瞠 dla kronikarza nie ma rzeczy niewa積ych. 疾 je郵i chce si naprawd zrozumie dzieje danej epoki - sens ludzkich w niej dzia豉, bieg wydarze, istot konflikt闚 - nie wolno gardzi 瘸dn informacj, cho熲y najbardziej na poz鏎 trywialn. Ta dba這嗆 o szczeg馧y nie jest jednak wy陰cznie pedanteri sumiennego dziejopisa. W豉dys豉w Bartoszewski wierny na這穎nym sobie rygorom kronikarza, kt鏎y innym pozostawia interpretacj fakt闚 i wyci庵anie wniosk闚, ani na chwil nie traci poczucia wielko軼i spraw, kt鏎ym daje 鈍iadectwo, tote jego drobiazgowo嗆 ma swe 廝鏚這 nie tylko w rutynie zawodowca, lecz - w wi瘯szej bodaj mierze - wynika z pietyzmu. Jego celem jest uratowanie wszystkiego, co tylko si da z okupacyjnej rzeczywisto軼i Warszawy, poniewa nic nie dzieje si w pr騜ni (ka盥y czyn, ka盥a decyzja, ka盥a ludzka tragedia uwarunkowane s t貫m bytowych i psychologicznych okoliczno軼i) i poniewa olbrzymi dramat Warszawy jest d逝giem do sp豉cenia. D逝giem czci i pami璚i. Oboj皻nego czytelnika mog nu篡 setki nazwisk zak豉dnik闚, aresztowanych 陰czniczek, zam璚zonych w 郵edztwach zecer闚 i kolporter闚 podziemnej prasy, ale jest spraw naszego honoru, aby nazwiska te nie przebrzmia造 bez echa.

Ksi捫ka Bartoszewskiego nie jest - rzecz jasna - lektur dla oboj皻nego czytelnika. Nie s康z jednak, by przemawia mia豉 wy陰cznie do zawodowych historyk闚 i do tych, kt鏎zy szuka w niej b璠 dokumentacji w豉snych do鈍iadcze. W swym panoramicznym uj璚iu uwidacznia ona - dobitniej ni jakikolwiek dotychczas encyklopedyczny opis owych czas闚- sytuacj w dziejach dot康 nieznan, sytuacj spo貫cze雟twa 篡j帷ego 篡ciem dok豉dnie podw鎩nym: oficjalnym, kt鏎e jest sztuczne, okaleczone i ledwo przez owo spo貫cze雟two tolerowane- i tajnym, w kt鏎ego zakres wchodz wszystkie jego normalne funkcje, od dzia豉lno軼i ekonomicznej a po nauk i kultur. Wszystko to by這 ju wielokrotnie analizowane i znalaz這 niejedno sugestywne odbicie w literaturze, ale dopiero ksi捫ka Bartoszewskiego ukazuje pe軟e proporcje tego zjawiska. Kontemplujemy w niej obraz okupowanej Warszawy dzie po dniu, a ka盥y z tych dni wype軟iony jest rzeczywisto軼i niesamowicie pomieszan. Ceny podstawowych artyku堯w w przydzia豉ch kartkowych i na czarnym rynku, obwieszczenia administracyjne okupanta i zarz康zenia w豉dz Polski Podziemnej, publikowane w nielegalnej prasie, listy rozstrzelanych i wywiezionych do oboz闚, akcje odwetowe, has豉 Ma貫go Sabota簑 na murach, programy szmir wystawianych w teatrzykach dzia豉j帷ych pod niemieck egid i konspiracyjne koncerty, komunikaty Oberkommando der Wehrmacht i patriotyczne wiersze. Nawarstwiaj帷e si miesi帷ami i latami spi皻rzenie strachu i determinacji, rozpaczy i entuzjazmu, potworno軼i i pi瘯na. Jest to widowisko przejmuj帷e do g喚bi. Jedyne w swoim rodzaju i nie trzeba by ani historykiem, ani weteranem, aby odczu jego wspania這嗆, chocia przekazywane jest za pomoc suchych, pozbawionych komentarza notatek.

Kronikarska rzeczowo嗆 i wszechstronno嗆 relacji Bartoszewskiego okazuje si dodatkowo 鈔odkiem dramatycznej ekspresji. Wida to zw豉szcza na przyk豉dzie opis闚 dzia豉lno軼i wybitniejszych postaci (jak posta prezydenta Stefana Starzy雟kiego) lub szczeg鏊nie donios造ch epizod闚, jak Powstanie w Getcie i Powstanie Warszawskie. Bohaterski prezydent Warszawy nie posiada cech trybuna. Jego s造nne przem闚ienia radiowe do ludno軼i stolicy, wyj皻e z patetycznego kontekstu, nie wydaj si porywaj帷e. Kiedy si go Jednak widzi na szczeg馧owym tle dni obl篹enia, stawiaj帷ego z bezprzyk豉dn ofiarno軼i i m瘰twem czo這 niezliczonym problemom, jakie przynosi ka盥a godzina, skrz皻nego, spokojnego, nieustraszonego - 瘸den przymiotnik nie jest ju potrzebny, aby za鈍iadczy o wielko軼i tego cz這wieka. Oba sto貫czne powstania, udokumentowane z nies造chan precyzj za pomoc 廝鏚e zar闚no polskich, jak i niemieckich, opisane zosta造 przez Bartoszewskiego bez jednego akcentu emocji naocznego 鈍iadka i uczestnika tych wydarze, a przecie relacje owe nale膨 do najbardziej dramatycznych w naszym wojennym pi鄉iennictwie.

Postawa autora 1859 dni Warszawy budzi szacunek i podziw. Programowo wstrzymuje si on od powo造wania si na prerogatywy autopsji. Ta abnegacja, to ca趾owite zdanie si na wymow udowodnionych fakt闚, czyni jego 鈍iadectwo absolutnie godnym zaufania. Otrzymujemy do r彗 dzie這, kt鏎ego odt康 nie b璠zie m鏬 pomin望 nikt zajmuj帷y si losami Warszawy mi璠zy wrze郾iem 1959 a pa寮ziernikiem 1944 roku. Jego bezcenna warto嗆 dla historyka nie podlega dyskusji. Ale ogromny zasi璕 tematyki czyni je r闚nie wa積ym dla ekonomisty, socjologa, badacza kultury -przede wszystkim za dla pisarza, kt鏎y znajdzie w nim nieprzebrane bogactwo reali闚 (do ceny papierosa i stanu termometru w danym dniu w陰cznie). Co jednak najwa積iejsze, b璠 po t ksi捫k si璕a ludzie nowych, coraz dalszych od utrwalonego w niej dramatu, pokole, po to tylko, aby dowiedzie si, jak by這 naprawd. I pragnienie ich zostanie zaspokojone.

Ksi捫ka W豉dys豉wa Bartoszewskiego ukaza豉 si p騧no, ale nie jest sp騧niona. Nie grozi jej utrata aktualno軼i. Jest bowiem nie tylko 鈍iadectwem, lecz i pomnikiem. Pomnikiem postawy ca貫go spo貫cze雟twa stolicy- nie za jedynie zorganizowanych grup oporu i wybitnych jednostek. Tym bardziej nale篡 w tym miejscu z這篡 wyrazy wdzi璚zno軼i Wydawnictwu „Znak" za wielk edytorsk staranno嗆, za przejrzysto嗆 aneks闚 i troskliwe opracowanie materia逝 ilustracyjnego (z konieczno軼i nie zawsze 豉twego do reprodukcji). Niew徠pliwie nak豉d 10000 egzemplarzy oka瞠 si zbyt szczup造, ale ewentualne wznowienia pozycji o takiej donios這軼i nie wymagaj uzasadnie.

JAN J紌EF SZCZEPA垶KI

(1919-2003)