© W豉dys豉w Bartoszewski
Warszawa 2006-2016
All rights reserved

Administracja serwisu:
Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracownik闚, Wsp馧pracownik闚 i Przyjaci馧 Rozg這郾i Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziora雟kiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziora雟kiego / www.wolnaeuropa.pl



Materia造 - zdj璚ia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione s prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).


Kategorie: Wszystkie | 1934 - Artyku造 | 1956 - 1959 | 1958 - Artyku造 | 1960 - Artyku造 | 1964 - Artyku造 | 1968 - Recenzje | 1970 - 1979 | 1970 - Recenzje | 1975 - Recenzje | 1980 - 1988 | 1980 - Pozosta貫 teksty | 1980 - Recenzje | 1986 - Pozosta貫 teksty | 1989 - Artyku造 i wywiady | 1990 - Artyku造 i wywiady | 1991 - Artyku造 i wywiady | 1992 - Artyku造 i wywiady | 1992 - Materia造 biograficzne | 1993 - Artyku造 i wywiady | 1994 - Artyku造 i wywiady | 1995 - Artyku造 i wywiady | 1995 - Kronika wydarze | 1995 - Materia造 biograficzne | 1995 - Pozosta貫 teksty | 1996 - Artyku造 i wywiady | 1996 - Materia造 biograficzne | 1997 - Artyku造 i wywiady | 1997 - Materia造 biograficzne | 1998 - Artyku造 i wywiady | 1999 - Artyku造 i wywiady | 2000 - Artyku造 i wywiady | 2000 - Pozosta貫 teksty | 2001 - Artyku造 i wywiady | 2001 - Pozosta貫 teksty | 2002 - Artyku造 i wywiady | 2002 - Materia造 biograficzne | 2002 - Pozosta貫 teksty | 2003 - Artyku造 i wywiady | 2004 - Artyku造 i wywiady | 2004 - Pozosta貫 teksty | 2004 - Recenzje | 2005 - Artyku造 i wywiady | 2005 - Kronika wydarze | 2005 - Materia造 biograficzne | 2005 - Pozosta貫 teksty | 2005 - Recenzje | 2006 - Artyku造 i wywiady | 2006 - Fotogaleria | 2006 - Kronika wydarze | 2006 - Materia造 biograficzne | 2006 - Pozosta貫 teksty | 2006 - Recenzje | 2007 - Artyku造 i wywiady | 2007 - Fotogaleria | 2007 - Kronika wydarze | 2007 - Materia造 biograficzne | 2007 - PISMA WYBRANE t. I/II | 2007 - Pozosta貫 teksty | 2007 - Recenzje | 2008 - Artyku造 i wywiady | 2008 - Fotogaleria | 2008 - Kronika wydarze | 2008 - Recenzje | 2009 - Artyku造 i wywiady | 2009 - Fotogaleria | 2009 - Kronika wydarze | 2009 - Recenzje | 2010 - Artyku造 i wywiady | 2010 - Fotogaleria | 2010 - Kronika wydarze | 2010 - Pozosta貫 teksty | 2010 - Recenzje | 2011 - Artyku造 i wywiady | 2011 - Fotogaleria | 2011 - Kronika wydarze | 2011 - Pozosta貫 teksty | 2011 - Recenzje | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 1 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 2 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 3 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 4 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 5 | NOWE KSI*KI | STRONA G紟NA | Varia
RSS
czwartek, 21 czerwca 2007
Wczasy pod luf - W豉dys豉w Bartoszewski wspomina

„Tygodnik Powszechny” (Krak闚)

Nr 51 (2997) / 17. 12. 2006 r. („Historia w »Tygodniku«” nr 9/2006)

„Pierwszy spacer – p馧 godzinki po mroziku. Bardzo zdrowo". Albo: „Mamy mrozik, w s這鎍u zupe軟ie wiosennie". I jeszcze: „Dzie Kobiet. Tulipany dla pani kierowniczki kuchni, jej rewan – sernik". Do tego konkurs bryd穎wy i, w gruncie rzeczy, pocieszny p趾 Romanowski... Lektura „Dziennika z internowania" W豉dys豉wa Bartoszewskiego mo瞠 zmyli, bo wynika這by z niej, 瞠 by to czas ca趾iem zno郾y. Prawda, warunki internowania intelektualist闚 w Jaworzu by造 lepsze od warunk闚, w jakich znale幢i si „szeregowi" opozycjoni軼i (zreszt internowani w Jaworzu protestowali przeciw temu i domagali si traktowania na r闚ni z innymi). Ale sens tej „zno郾o軼i" nie w lepszym jedzeniu, lecz w wigilijnych 篡czeniach, kt鏎e Bartoszewski sk豉da wsp馧wi篥niom w Wigili 1981 r.: „Ju dziewi徠e Bo瞠 Narodzenie obchodz w wi瞛ieniu. Jest to dotkliwo嗆, ale do zniesienia. Najwa積iejsze jest nie to, jak d逝go si siedzi, ale jak si to przyjmuje, jakie temu towarzysz motywacje i jak widzi si sens w豉snych dzia豉".

Bartoszewski – wcze郾iej wi瞛ie hitlerowskiego kacetu i stalinowskiego wi瞛ienia – potrafi nada sens tym miesi帷om sp璠zonym w Jaworzu. Wiedzieli o tym wsp馧lokatorzy, obieraj帷 go „starost" odpowiedzialnym za kontakty z w豉dz. Bartoszewski wsp馧organizowa tak瞠 篡cie kulturalne w obozie (czy „o鈔odku", jak m闚i豉 w豉dza). Cho熲y 17 wieczor闚 PEN Clubu, a wi璚 17 wyk豉d闚, kt鏎ych prelegent闚 i temat闚 pozazdro軼i豉by niejedna uczelnia. Aleksander Ma豉chowski nazwa go „mistrzem sztuki pogodnego kiblowania", gdy Bartoszewski czas internowania, ten „wroni areszt", przemieni w czas „nawet po篡teczny" (jak zauwa篡 m這dy opozycjonista Tomasz Schoen).

Bo obok „Dziennika", wydawnictwo zawiera te „Ksi璕 pami徠kow" na obchodzone w Jaworzu 60. urodziny i 40-lecie pracy pisarskiej Bartoszewskiego. Nazwiska autor闚 – Mazowiecki, Woroszylski, Geremek, Niesio這wski, Wierzbicki, Jedlicki, Szpota雟ki, Drawicz i wielu innych – starcz, by zda sobie spraw, jak niezwyk貫 to dzie趾o. Starannie zapisany, 60-kartkowy brulion to dow鏚 pomys這wo軼i, uzdolnie poetyckich i plastycznych autor闚 „Ksi璕i". A przede wszystkim ich poczucia humoru. Cho 鄉iesznie wcale nie by這. W wiecz鏎 jubileuszowy Bartoszewskiego, 20 lutego 1982 r., Andrzej Szczypiorski, te tam internowany, m闚i w laudacji: „Jest mi gorzko i 幢e, bom sobie inaczej ten dzie wyobra瘸. Uroczysto嗆 dzisiejsza zgromadzi豉 tu ludzi zniewolonych, obrabowanych z praw obywatelskich. Odbywa si ona pod 軼ian szaletu, w 鈍ietle zakurzonej 瘸r闚ki, po鈔鏚 audytorium zgromadzonego na betonowej posadce".

鑿ier wieku po tamtym wieczorze otrzymujemy wydawnictwo pi瘯nie przygotowane: „Dziennik" ilustrowany poczt stanu wojennego, a „Ksi璕" tak瞠 jako reprint brulionu. Wszystko opatrzone przedmow i przypisami Andrzeja Friszkego.

ANDRZEJ BRZEZIECKI

W豉dys豉w Bartoszewski, „Dziennik z internowania. Jaworze, 15.12.198 1 – 19.04.1982", wyd. 安iat Ksi捫ki, Warszawa 2006.

poniedzia貫k, 27 listopada 2006
砰wot cz這wieka przyzwoitego (I)

„Gazeta Wyborcza” (Warszawa)

Nr 275 (5282) / 25. – 26. 11. 2006 r.

Buchaj帷y gejzer, wspania造 gaw璠ziarz. Jego 篡ciorysem mo積a by obdzieli kilka niema造ch postaci. Taki jest W豉dys豉w Bartoszewski. O ksi捫ce Micha豉 Komara, wywiadzie rzece z nim, pisze Jaros豉w Kurski

W豉dys豉w Bartoszewski uwa瘸 "瞠 warto by przyzwoitym". Po drugie, m闚i co my郵i. Po trzecie, nie truchleje przed 瘸dnymi koniunkturalnymi autorytetami, bo sam w Polsce zalicza si do autorytet闚 najwi瘯szych. O tym, 瞠 to przymioty niewygodne dla ka盥ej w豉dzy, przekona si w sierpniu tego roku, gdy zrezygnowa z przewodniczenia radzie Polskiego Instytutu Spraw Mi璠zynarodowych. By to protest wobec zachowania szefowej MSZ Anny Fotygi, kt鏎a nie zareagowa豉 na oskar瞠nia Antoniego Macierewicza, 瞠 wi瘯szo嗆 z podpisanych pod listem o鄉iu szef闚 dyplomacji po 1989 r. by豉 agentami sowieckimi. Prezydent Lech Kaczy雟ki zapytany, czy b璠zie Bartoszewskiego namawia do powrotu, odpowiedzia, 瞠 "nikogo, kto jest sygnatariuszem owego listu o鄉iu, do tego, by gdziekolwiek wraca, a ju na pewno do polskiej dyplomacji, namawia nie b璠zie".

S逝szna by豉 to decyzja prezydenta. Bartoszewski ma t bowiem staro鈍ieck wad, 瞠 m闚i, co my郵i, bez wzgl璠u na to, czy kr鏊, czy kmie. Nie schlebia, twardo obstaje przy swoich racjach. Cz這wiek, kt鏎y prze篡 ob霩 koncentracyjny, konspiracj, Powstanie Warszawskie, stalinowskie wi瞛ienie, internowanie, kt鏎y ratowa 砰d闚, przez lata by tajnym i 鈍iadomym wsp馧pracownikiem Radia Wolna Europa, wyk豉dowc TKN-u, jeden z najbardziej szanowanych ludzi w europejskiej dyplomacji - taki cz這wiek jest niewygodny. Za du穎 widzia, za du穎 wie. Nie da si nim sterowa, a to, co m闚i, ma pot篹ny ci篹ar gatunkowy. "Lepiej wi璚 niech nie wraca" - zw豉szcza tam, gdzie go nie chc.

Na szcz窷cie pozosta z tymi, kt鏎zy go chc i w dzisiejszym zam帷onym 鈍iecie szukaj - autorytet闚. Ze swoimi czytelnikami.

* * *

W serii "Autorytety" w豉郾ie ukaza豉 si nak豉dem "安iata Ksi捫ki" biografia W豉dys豉wa Bartoszewskiego pi鏎a Micha豉 Komara. Nie mam przekonania do ksi捫ek zbudowanych wed逝g formu造 rozmowy rzeki. 安iadomo嗆, 瞠 dzie這 powstawa這 na podstawie radiowych rozm闚, dodatkowo wznieca豉 m nieufno嗆.

Niepotrzebnie. Micha Komar wykona tytaniczn prac, pytaniami wzbogaci materi ksi捫ki, a z wartkiej narracji Bartoszewskiego uczyni wielki atut. T biografi czyta si 瘸r這cznie. Zadanie Komara by這 wyj徠kowo trudne. Jak mo積a si dowiedzie z samej lektury, nie bez powodu hitlerowscy wsp馧wi篥niowie stalinowskiego wi瞛ienia przy Rakowieckiej obdarzyli Bartoszewskiego ksyw Maschinengewehr [karabin maszynowy]. Posadzenie hitlerowskich przest瘼c闚 w jednej celi z Bartoszewskim, wi篥niem Auschwitz, 穎軟ierzem AK, by這 wyrazem szczeg鏊nego sadyzmu komunistycznej bezpieki. Pocieszaj帷e jest, 瞠 z racji gadatliwo軼i wsp馧wi篥nia by這 te nie lada dolegliwo軼i dla nich.

Nie bez powodu Stefan Kisielewski w "Abecadle" tak wspomina wielkiego przyjaciela: "Po Pa寮zierniku by造 sprawy s康owe o odszkodowania za wi瞛ienia. Powo造wano Bartoszewskiego na 鈍iadka i kiedy s璠zia si dowiadywa, 瞠 on ma by 鈍iadkiem, to nie dopuszcza do rozprawy. Przyznawa odszkodowanie byleby on nie gada, bo m闚i jak maszyna".

Niemcy si m璚zyli, s璠ziowie kapitulowali, a Komar Bartoszewskiego opanowa! Chwa豉 Komarowi.

Bartoszewski to buchaj帷y gejzer. Samograj i wspania造 gaw璠ziarz. Sypie datami, nazwiskami i faktami jak z r瘯awa. Indeks os鏏 zajmuje 15 proc. obj皻o軼i ksi捫ki. Jego 篡ciorysem mo積a by obdzieli kilka niema造ch postaci. Wsz璠zie by. Wszystkich zna. I do tego wszystko pami皻a.

Ta biografia to podr騜 w czasie, po miejscach o kapitalnym znaczeniu dla wra磧iwo軼i i to窺amo軼i polskiego inteligenta.

Jak pisze we wst瘼ie Komar, chcia這by si powiedzie, 瞠 "my wszyscy z niego". A skoro tak, to trzeba zapyta, sk康 si wzi掖 W豉dys豉w Bartoszewski. I tu pada tytu這we pytanie: Sk康 Pan jest? "Z bardzo zwyczajnej sytuacji. Przeci皻na katolicka rodzina mieszkaj帷a w Warszawie. (...) Rodzina ze strony ojca pochodzi z mazowieckiego ch這pstwa, ze strony matki ze zubo瘸貫go ziemia雟twa, kt鏎e przenios這 si do miasta".

* * *

Ta ksi捫ka to zwyczajna opowie嗆 o niezwyczajnym cz這wieku. Groz 鈍iata XX wieku, groz okupowanej Polski najlepiej oddaj najprostsze s這wa. Ogromne wra瞠nie robi opowie嗆 o tragedii m這dego ch這pca, kt鏎y w Auschwitz niemal umiera z wycie鎍zenia. Tylko dzi瘯i bezinteresownemu po鈍i璚eniu innych ludzi trafia do obozowego szpitala. Resztk 鈍iadomo軼i rejestruje rozmow lekarzy, z kt鏎ych jeden przekonuje, 瞠 "z tego to ju nic nie b璠zie", a drugi prosi, by jednak udzieli pomocy. Ale pomoc Bartoszewskiemu oznacza豉, 瞠 nie dostanie jej kto inny. Jemu si uda這, bo m這dy i inteligent. Obozowe piek這, kt鏎e lekarzy zamienia w demiurg闚 篡cia i 鄉ierci. Bartoszewski rodzi si na nowo, ale jak si wychodzi z Auschwitz, to ju inaczej patrzy si na 鈍iat. Gdy s造szy si stuk podkutych but闚, na zasadzie bezwarunkowego odruchu kryje si g這w w ramionach, by unikn望 spodziewanego uderzenia bykowcem.

Ci庵 dalszy – cz窷 II

砰wot cz這wieka przyzwoitego (II)

„Gazeta Wyborcza” (Warszawa)

Nr 275 (5282) / 25. 11. 2006 r.

Bartoszewski prowadzi nas przez okupacyjn Warszaw w spos鏏, jakiego nie zapewni 瘸dne podr璚zniki historii. Czujemy klimat inteligenckiego 皋liborza - dzielnicy w czasie okupacji chyba najbezpieczniejszej z powodu swej inteligencko-patriotycznej homogeniczno軼i i solidarnego oporu. Tu podobno ukrywa這 si najwi璚ej 砰d闚. Dzi瘯i ksi捫ce pojmujemy fenomen pa雟twa podziemnego, wiemy, dlaczego do konspiracji szed nie tylko m這dy inteligent z dziedzicznym powsta鎍zo-niepodleg這軼iowym etosem, ale tak瞠 wiejski ch這pak.

Staje czytelnikowi przed oczyma poch鏚 niezwyk造ch ludzi, kt鏎zy dzi瘯i Bartoszewskiemu wychodz z cienia historii, ukazuj帷 篡wotno嗆 narodu w opresji - czy to podczas okupacji, czy potem w czasie PRL-u. Ludzie, kt鏎zy za sw鎩 wyb鏎 p豉c nieraz najwy窺z cen. Na przyk豉d Hanka Czaki, kt鏎ej Bartoszewski dyktuje pierwsz podziemn relacj do broszury o obozie w Auschwitz. Czaki ginie m璚ze雟ko na gestapo w 1944 r., nie wydaj帷 nikogo.Poznajemy osoby, kt鏎e ukszta速owa造 bohatera. Takie jak ks. Jana Zieja, kt鏎y pyta w konfesjonale: "B鏬 chcia, 瞠by prze篡. Po co, jak my郵isz? Nie, po to, 瞠by si nad sob litowa, ale 瞠by by 鈍iadkiem prawdy". M這dy Bartoszewski odpowiada: "Ojcze, a kim ja jestem? Nie mam pieni璠zy, znajomo軼i, wp造w闚? Jak znajd tych ludzi?" Zieja: "Sami do ciebie przyjd, tylko nie schod im z drogi. Otw鏎z oczy, rozejrzyj si wok馧. Czy wiesz, co si dzieje w getcie?"

Inn postaci, kt鏎a powoduje zwrot w 篡ciu m這dego cz這wieka, jest Zofia Kossak-Szczucka, kt鏎a w broszurze "Jeste katolikiem... jakim?" pisze: "Istnieje jeszcze rodzaj katolik闚 gor帷ych, praktykuj帷ych, jawnie g這sz帷ych sw wiar, nienawidz帷ych niekt鏎ych bli幡ich r闚nie mocno jak mi逝j帷ych Boga. Na przyk豉d jeste katolikiem, wi璚 bij 砰da. G這sz帷y to has這 鈍i璚ie wierz, i 砰dzi nie s obj璚i odkupieniem, a nakazy mi這軼i bli幡iego nie dotycz 砰d闚". Tacy ludzie jak Zofia Kossak i ks. Zieja zaprowadzili Bartoszewskiego ku akcji pomocy 砰dom zorganizowanej przez Katolicki Front Odrodzenia Polski i do Rady Pomocy 砰dom "疾gota", kt鏎ej by wsp馧za這篡cielem.

Bartoszewski nie stroni od czarnych stron konspiracji. Opowiada o haniebnym mordzie na mjr. Jerzym Makowieckim i jego 穎nie Zofii oraz historyku Ludwiku Widerszalu. O donosach na gestapo na dwoje pracownik闚 BiP prof. Marcelego Hendelsmana i Halin Krahelsk, kt鏎zy trafiaj na Pawiak. W opowie軼i Bartoszewskiego z heroizmem s御iaduje ludzka pod這嗆, obok wielko軼i stoi ma這嗆.

* * *

Jest te du穎 autoironii i pysznych anegdot. Bartoszewski pierwsze pieni康ze zarobi na ulicznej walizkowej sprzeda篡 damskiej bielizny podebranej od 篡dowskiego hurtownika.

"Ja mam do niego pretensj, 瞠 on zburzy Warszaw, ale on twierdzi, 瞠 Powstanie musia這 by. To jest r騜nica mi璠zy nami. Ale oczywi軼ie 瘸rtuj, bo to raczej nie on zburzy" - wyz這郵iwia si w "Abecadle" Kisiel. Bartoszewski zdania nie zmieni i dzi pewnie nadal spiera豚y si o to z Kisielem.

W tej sprawie r騜ni si pi瘯nie te z innym przyjacielem - Wies豉wem Chrzanowskim. Do oceny Powstania obaj maj szczeg鏊ny tytu, bo w Powstaniu walczyli. Swymi polemikami wp造wali na pogl康y p騧niejszych pokole. Osobi軼ie przyznam si do ewolucji pogl康闚 pod wp造wem w豉郾ie ich obu. W m這do軼i podziela貫m ca趾owicie punkt widzenia Bartoszewskiego: Powstanie by這 nieuniknione i potrzebne. Z czasem - zachowuj帷 szacunek dla heroizmu powsta鎍闚 - uwa瘸m tak jak Wies豉w Chrzanowski: Powstania mo積a by這 unikn望. By這 co najmniej niepotrzebne, je郵i nie szkodliwe.

Po 鄉ierci Jana Nowaka-Jeziora雟kiego W豉dys豉w Bartoszewski i Wies豉w Chrzanowski pozostaj ostatnimi przedstawicielami wojennego pokolenia Kolumb闚, kt鏎zy mog s逝篡 - nie da si tu unikn望 patetycznej wznios這軼i - za moralne drogowskazy.

W PRL-u Bartoszewski dzieli losy ca貫j akowskiej generacji. Wi捫e nadzieje z miko豉jczykowskim PSL, dwukrotnie trafia za stalinowskie kraty w latach 1946-48 i 1949-54. Opisuje sw przyja潯 i wsp馧prac z Tadeuszem 疾nczykowskim - prze這穎nym z BiP i RWE - oraz z Nowakiem-Jeziora雟kim. Opowiada o wsp馧pracy z "Tygodnikiem Powszechnym", dzia豉lno軼i opozycyjnej, internowaniu w stanie wojennym Jaworznie, gdzie zosta jednog這郾ie wybrany na m篹a zaufania. Wiele dowiadujemy si o jego wk豉dzie w pojednanie polsko-niemieckie i polsko-篡dowskie.

Takie ksi捫ki zape軟iaj dzi pokoleniow przepa嗆. Pomi璠zy generacj Kolumb闚, kt鏎a tak jak W豉dys豉w Bartoszewski przysz豉 na 鈍iat w wolnej ju II RP, a m這d generacj urodzon u progu III RP. O ile pokolenie Bartoszewskiego czy Nowaka-Jeziora雟kiego 鈍ietnie zdawa這 sobie spraw z cudu niepodleg這軼i i z wyj徠kowo軼i koniunktury dziejowej po ponad 120 latach zabor闚, o tyle generacja wsp馧czesna w og鏊e nie uwa瘸 niepodleg這軼i za jaki wyj徠kowy dar.

Dobrze by by這, by biografia cz這wieka, kt鏎y ca造m 篡ciem udowodni, 瞠 warto by przyzwoitym, znalaz豉 czytelnik闚 w鈔鏚 Kolumb闚 III RP. Czy tak b璠zie? Mocno chc wierzy.

Jaros豉w Kurski

Micha Komar, "W豉dys豉w Bartoszewski. Sk康 pan jest? Wywiad rzeka", 安iat Ksi捫ki, Seria "Autorytety", 2006.

wtorek, 17 pa寮ziernika 2006
Skoczek na trampolinie

„Tygodnik Powszechny” (Krak闚)

Nr 39 / 24. 09. 2006 r.

Pe軟y tytu tej ksi捫ki zawiera jeszcze pytanie: „Sk康 pan jest?". Ono te otwiera rozmow. Pytanie nurtuje pewnie niejednego. Sk康 jest W豉dys豉w Bartoszewski? Sk康 si wzi掖? Sk康 si w og鏊e bior tacy ludzie?

Odpowiedzi nie znajdziemy i sam bohater te jej nie udzieli, cho dowiadujemy si sporo o jego rodzinie („matka pochodzi豉 z ca趾owicie zubo瘸貫go ziemia雟twa, kt鏎e przenios這 si do miasta, rodzice mego ojca byli ch這pami z Mazowsza") i wychowaniu, o pierwszych lekturach, o zabawach z dzie熤i 篡dowskich s御iad闚 (bo mieszkanie s逝瘺owe przydzielone ojcu, pracownikowi banku emisyjnego, znajdowa這 si w 篡dowskiej dzielnicy Warszawy), o niani strasz帷ej ma貫go W豉dys豉wa bolszewikami.

„By貫m takim sobie przeci皻nym polskim dzieckiem w przeci皻nej polskiej rodzinie, kt鏎a 篡豉 z pracy i uk豉da豉 sobie 篡cie w nowym wolnym pa雟twie" – m闚i Bartoszewski. Mo瞠 w豉郾ie to „wolne pa雟two" uzna trzeba za klucz? Jedn z cennych i potrzebnych dzi nauk, jakie mo積a wynie嗆 z tej pasjonuj帷ej opowie軼i, jest u鈍iadomienie warto軼i niepodleg貫go pa雟twa i pochwa豉 rozumnego patriotyzmu. „Dla mnie – t逝maczy Bartoszewski – patriotyzm jest czym pozytywnym, postaw woln od demagogicznych podniet, od paranoicznego w瘰zenia za wrogiem... uznanie r騜norodno軼i kulturowej, r騜norodno軼i pami璚i pokole, rozmaito嗆 tradycji wzbogaca wsp鏊not pa雟twow".

W ubieg造m roku ukaza si tom „Warto by przyzwoitym", zawieraj帷y autobiografi Bartoszewskiego wzbogacon rozmaitymi innymi tekstami. Tamt ksi捫k recenzowa貫m dla „Ksi捫ek w Tygodniku"; teraz w rozmowie prowadzonej przez Micha豉 Komara znalaz貫m du穎 nowych fakt闚, dopowiedze, smacznych szczeg馧闚. Co zreszt nie dziwi w przypadku tak bogatego 篡ciorysu, tak rozleg貫j wiedzy o najnowszej historii i tak morderczo skrupulatnej pami璚i, jakimi dysponuje W豉dys豉w Bartoszewski...

Auschwitz, konspiracyjna praca w Biurze Informacji i Propagandy Komendy G堯wnej AK i w Delegaturze Rz康u, wsp馧organizowanie Rady Pomocy 砰dom. Po wojnie cz這nkostwo w miko豉jczykowskim Polskim Stronnictwie Ludowym i Og鏊nopolskiej Lidze do Walki z Rasizmem, w latach 1946-48 i 1949-54 wi瞛ienie (za drugim razem z o鄉ioletnim wyrokiem). Po Pa寮zierniku praca w „Stolicy", nast瘼nie w „Tygodniku", w latach 70. tak瞠 na KUL-u. Kilkunastoletnia wsp馧praca z Woln Europ (w 1970 roku omal nie przerwana kolejnym wi瞛ieniem), dzia豉lno嗆 w opozycji przedsierpniowej i „Solidarno軼i", internowanie, wyk豉dy na uniwersytetach niemieckich. W latach 90. najpierw ambasadorowanie w Austrii, potem dwukrotne kierowanie resortem spraw zagranicznych, i jeszcze mandat senatora. Dziesi徠ki funkcji (np. prezesa PEN Clubu), tytu堯w (w tym Sprawiedliwy w鈔鏚 Narod闚 安iata), odznacze (w鈔鏚 nich Polonia Restituta przyznana przez w豉dze na wychod廣twie i Order Or豉 Bia貫go, ju w III RP), nagr鏚 (m.in. Nagroda Pokojowa Ksi璕arzy Niemieckich), doktorat闚 honorowych. Ksi捫ki oraz setki artyku堯w i prac naukowych o historii II wojny. Wyliczenie niepe軟e, a i tak onie鄉ielaj帷e.

W鈔鏚 licznych (i dobrze zreprodukowanych) ilustracji znajdziemy mi璠zy innymi odbitk z przedwojennego „Mojego Pisemka". W numerze z 30 czerwca 1934 r. ucze W豉dys豉w Bartoszewski („lat 12 i 3 miesi帷e") odpowiadaj帷 na pytanie „Kim chc zosta i dlaczego" wyznaje, 瞠 chcia豚y zosta geografem, gdyby si to jednak nie uda這 („bo – zauwa瘸 trze德o – w 篡ciu si r騜nie warunki uk豉daj"), wybiera zaw鏚 reportera. „Reporterem chcia豚ym zosta dlatego – t逝maczy – 瞠 lubi bardzo pisa r騜ne sprawozdania, fotografowa i dlatego, 瞠 mam niez陰 wymow".

Autorowi tych s堯w zdarzy這 si istotnie w przysz這軼i pisa „r騜ne sprawozdania". Jedno zw豉szcza by這 do嗆 szczeg鏊ne, bo dotyczy這 kilkumiesi璚znego pobytu w obozie Auschwitz i zosta這 nie tyle spisane, ile podyktowane latem 1941 roku, a nast瘼nie wykorzystane w podziemnej broszurze. Pi耩 lat p騧niej w peeselowskiej „Gazecie Polskiej" Bartoszewski publikowa m.in. relacje z proces闚 politycznych (nie wiedzia, 瞠 jego w豉sny proces odb璠zie si przy drzwiach zamkni皻ych), a w latach 60. w „Tygodniku Powszechnym" pisa (na ile pozwala豉 cenzura) o podr騜ach do Izraela i Niemiec Zachodnich. „Niez豉 wymowa" te si przyda豉, zar闚no podczas wiec闚 organizowanych przez PSL, jak i p馧 wieku p騧niej, w s逝瘺ie dyplomatycznej. Nie wiem tylko, jak z fotografowaniem...

Rozmowa p造nie chronologicznym korytem, czasem nieco meandruj帷 albo tworz帷 boczne odnogi. W徠k闚 mn鏀two, postaci mrowie, na szcz窷cie dwa solidne indeksy, osobowy i geograficzno-rzeczowy, pozwalaj bez trudu wr鏂i do jakiego wa積ego fragmentu. A takie fragmenty napotyka si co krok.

Wspomn dla przyk豉du – w kwestii szczeg馧闚 odsy豉j帷 do lektury – dramatyczn i sensacyjn histori dochodzenia do prawdy o jednej z najbardziej ponurych kart w historii polskiego podziemia: zamordowaniu w 1944 roku szefa Wydzia逝 Informacji BIP Jerzego Makowieckiego i Ludwika Widerszala oraz wydaniu w r璚e gestapo prof. Marcelego Handelsmana i Haliny Krahelskiej. Inny przyk豉d to opowie嗆 o ko鎍u 篡cia Paw豉 Jasienicy.

Trudno zapomnie scen, gdy do le膨cego w szpitalu Jasienicy przychodzi Melchior Wa鎥owicz i pyta umieraj帷ego: „powiedz, czy by貫 kapusiem czy nie, prawd m闚i Gomu趾a czy k豉ma?" (przemawiaj帷 w marcu 1968 Gomu趾a powiedzia, 瞠 aresztowanego w 1948 r. Jasienic zwolniono „z powod闚, kt鏎e s mu znane"). I scena druga: „Wraz z pu趾ownikiem Rzepeckim i mecenasem Si陰-Nowickim by貫m przy zamykaniu trumny. Nena w這篡豉 do niej ryngraf z Matk Bosk Ostrobramsk, egzemplarz »Polski Jagiellon闚«. Wyszli鄉y. A ona – jak si okaza這 po latach – zasiad豉 do pisania raportu...". Bowiem Nena, czyli druga 穎na Paw豉 Jasienicy, by豉 agentk SB, kt鏎a nawi您a豉 z nim znajomo嗆, by go inwigilowa, i do ko鎍a wype軟ia豉 zlecone przez mocodawc闚 zadania.

A mimo wszystko na pytanie: „Pan ufa ludziom?" Bartoszewski odpowiada: „Ufam". I dodaje: „Co nas wszystkich cechowa這 w obr瑿ie totalizmu niemieckiego, potem rosyjskiego? Nieufno嗆! Podejrzliwo嗆! A ja wola貫m zaufa i cieszy si, 瞠 kto tego zaufania nie zawi鏚. A 瞠 nie zawsze mia貫m powody do rado軼i? Nie skar輳 si. Moje ryzyko. M鎩 wyb鏎". O swoich teczkach w IPN-ie, kt鏎ych jest kilkana軼ie metr闚 bie膨cych, m闚i pow軼i庵liwie i bez nazwisk.

I jeszcze jeden cytat, z fina逝 rozmowy: „Uwa瘸m si za dziecko przeznaczenia. Szczeg鏊ne warunki, w kt鏎ych przysz這 mi sp璠zi ca陰 m這do嗆, od matury do trzydziestego trzeciego roku 篡cia, pozbawi造 mnie mo磧iwo軼i waha. Jedyny wyb鏎, przed kt鏎ym sta貫m, by taki: albo zaakceptuj co, co uwa瘸m za z這, albo odm闚i akceptacji. Nic wi璚ej. (...) Otrzyma貫m dar od losu, dar od Boga. Bo w Auschwitz, w konspiracji i w wi瞛ieniach widzia貫m wyra幡 granic mi璠zy »nami« i »nimi«. To mi da這 przewag". „Wi璚 co w panu jest?" – pyta Micha Komar. „Uwa瘸m, 瞠 mam racj. Nie, 瞠 mam j z g鏎y! Nie! W gruncie rzeczy jestem cz這wiekiem niepewnym, nie鄉ia造m – a do chwili, gdy podejm decyzj. Potem za zachowuj si jak skoczek stoj帷y na trampolinie. Wykonuj ruch, od kt鏎ego ju nie ma odwrotu".

Lektor [Tomasz Fia趾owski]

Micha Komar, „W豉dys豉w Bartoszewski: sk康 pan jest? Wywiad rzeka”, Wydawnictwo 安iat Ksi捫ki, Warszawa 2006, s. 320, seria: „Autorytety”, ISBN 83-247-0441-8. Do ksi捫ki do陰czono p造t CD z nagraniem fragmentu rozmowy.

poniedzia貫k, 16 pa寮ziernika 2006
Nic pr鏂z popio逝 (I)

”Tygodnik Powszechny” (Krak闚)

Nr 42 / 15. 10. 2006 r.

Na kilka dni przed podr騜 Benedykta XVI do Bawarii wydawnictwo Herder opublikowa這 jego przem闚ienie z Birkenau uzupe軟ione trzema esejami. Autorami s Elie Wiesel, W豉dys豉w Bartoszewski i ks. Johann Baptist Metz. To nowa ods這na dialogu w cieniu Auschwitz.

Adolf Gawalewicz, numer 9225, przetrwa Auschwitz i Birkenau, Buchenwald, Dor, Ellrich i Bergen-Belsen. Po wyzwoleniu trafi do Szwecji. Gdy le瘸 na noszach na molo w G飆eborgu, us造sza od wolontariuszki z Czerwonego Krzy瘸: „Nieprawda, 篡cie mo瞠 by jednak pi瘯ne, na 鈍iecie jest ca貫 mn鏀two dobrych, uczynnych, 篡czliwych ludzi".

Gawalewicz odpar: „Tak pani m闚i, bo tak wypada, tak trzeba m闚i do ludzi w naszej sytuacji. Ale za堯禦y teoretycznie ma造 eksperyment: sto takich jak pani lub mo瞠 jeszcze lepszych – o ile istniej – dobrych ludzi zamykamy na osiem dni w towarowym wagonie i nie dajemy im nic do jedzenia i ani kropli, powtarzam: ani kropli wody. Dziewi徠ego dnia mo瞠my zorganizowa, przynajmniej z tymi, co wyjd 篡wi z owego wagonu, zebranie dyskusyjne na temat dobrych z natury ludzi. Towarzystwo b璠zie ju do tematu jako tako przygotowane".

Ten fragment „Refleksji z poczekalni do gazu" stanowi kolejny argument, by w obliczu Auschwitz milcze. Pami皻a o tym Benedykt XVI, gdy postanowi, 瞠 28 maja 2006 r. przejdzie samotnie, w ciszy, spod bramy z napisem „Arbeit macht frei" na dziedziniec przy Bloku 妃ierci. Zdawa sobie jednak spraw, 瞠 od g這wy Ko軼io豉 oczekuje si nie tylko milczenia. W Birkenau wyg這si przem闚ienie, rozpoczynaj帷e si od s堯w: „M闚i w tym miejscu ka幡i i niezliczonych zbrodni przeciwko Bogu i cz這wiekowi, niemaj帷ych sobie r闚nych w historii, jest rzecz prawie niemo磧iw – a szczeg鏊nie trudn i przygn瑿iaj帷 dla chrze軼ijanina, dla papie瘸, kt鏎y pochodzi z Niemiec. W miejscu takim jak to, brakuje s堯w, a w przera瘸j帷ej ciszy serce wo豉 do Boga: Panie, dlaczego milcza貫? Dlaczego na to przyzwoli貫?".

* * *

Trudno oprze si wra瞠niu, 瞠 Papie szuka odpowiedzi na tragiczne pytania zawarte w dzie豉ch Elie Wiesela, numeru A-7713. P騧niejszy noblista, jako nastolatek wiosn 1944 r. wywieziony razem z rodzin z Sighet na pograniczu W璕ier i Rumunii do Birkenau, po selekcji trafi do obozu Monowitz, ko鎍z帷 obozow odysej w Buchenwaldzie.

Jego autobiograficzna „Noc" zawiera opis, jak 篡dowscy wi篥niowie obchodz 鈍i皻o Rosz Ha-Szana, dzie Nowego Roku: „Tego dnia przesta貫m prosi. Nie potrafi貫m ju biada nad sob. (...) Oskar瘸貫m – a oskar穎nym by B鏬. Oczy mia貫m otwarte i by貫m sam – straszliwie osamotniony w 鈍iecie bez Boga i bez cz這wieka. Bez mi這軼i i mi這sierdzia. Nie zosta這 ze mnie nic pr鏂z popio逝, czu貫m si jednak pot篹niejszy od Wszechmocnego, z kt鏎ym tak d逝go zwi您ane by這 moje 篡cie".

W ksi捫ce Herdera wydrukowano tekst Wiesela do陰czony do tomu „Auschwitz--Birkenau. Wspomnienie, kt鏎e p這nie, lecz nigdy nie ga郾ie" z fotografiami Adama Bujaka. To opowie嗆 o podr騜y, kt鏎 Wiesel odbywa po latach: „Cisza. Cisza w Birkenau. Cisza w Birkenau jest jak 瘸dna inna". To „ludzkie milczenie, zamro穎ne w sercu bestialstwa".

A zatem cisza: „O tym apogeum z豉 przeczyta貫m wszystko. Wierz, 瞠 wiem wszystko o ostatnich godzinach ofiar. Ale nic nie b璠 m闚i". Lecz jest i krzyk; Wiesel wspomina, jak w drodze do Buchenwaldu w wagonie, w kt鏎ym st這czono stu dogorywaj帷ych wi篥ni闚, nagle da si s造sze przera幢iwy krzyk. Krzyk, kt鏎y ni鏀 si przez uderzenia 郾ie篡cy od wagonu do wagonu. I nasta豉 cisza: „Przypomina豉 tamt, kt鏎a poprzedza豉 objawienie na Synaju. Talmud daje nam poruszaj帷y poetyczny opis: cisza by豉 taka, 瞠 zwierz皻a przesta造 rycze, psy – szczeka, wiatr – wia, morze – porusza si, ptaki – 酥iewa... Ca造 wszech鈍iat wstrzyma oddech w oczekiwaniu boskiego s這wa".

Auschwitz jest wiecznie wstrzymanym oddechem w oczekiwaniu na s這wo Pana.

* * *

W豉dys豉w Bartoszewski, numer 4427, schwytany podczas 豉panki na 皋liborzu we wrze郾iu 1940 r. i wywieziony do Auschwitz z tzw. drugim transportem warszawskim, jako jedyny z trzech autor闚 przygotowa dla ksi捫ki specjalny tekst, m鏬 zatem odnie嗆 si wprost do przem闚ienia Benedykta XVI. By zreszt w鈔鏚 tych, kt鏎zy witali Papie瘸 na dziedzi鎍u przy Bloku XI.

On r闚nie pisze o milczeniu. Milczeniu wok馧 Auschwitz: „W pierwszych pi皻nastu miesi帷ach istnienia tego przera瘸j帷ego miejsca byli鄉y – my, polscy wi篥niowie – pozostawieni sami sobie. Wolny 鈍iat nie interesowa si ani naszym cierpieniem, ani nasz 鄉ierci mimo wci捫 ponawianych stara podziemnych organizacji, aktywnych wewn徠rz obozu, dzi瘯i kt鏎ym informacje s帷zy造 si za druty".

Bartoszewski patrzy na papiesk wizyt oczami ofiary: „Ostatni pozostaj帷y przy 篡ciu byli wi篥niowie Auschwitz-Birkenau, kt鏎zy byli tam obecni 28 maja 2006 r. z okazji wizyty Benedykta XVI, maj prawo wierzy, 瞠 ich cierpienie i 鄉ier ich bli幡ich maj istotny sens: dla lepszej przysz這軼i wszystkich ludzi w Europie i 鈍iecie, bez wzgl璠u na etniczne pochodzenie czy religi".

Wizyt Benedykta XVI odnosi Bartoszewski do stosunk闚 mi璠zy Polakami i Niemcami, Niemcami i 砰dami oraz Polakami i 砰dami. Cytuje wywiad, kt鏎ego abp Henryk Muszy雟ki udzieli „Tygodnikowi". Metropolita gnie幡ie雟ki m闚i, 瞠 obecno嗆 Josepha Ratzingera w Auschwitz--Birkenau wyznacza cezur w historii powojennego pojednania. Trudno nie doda, 瞠 wkr鏒ce po wyje寮zie Papie瘸 – na przek鏎 nadziei – stosunkom mi璠zy Polsk i Niemcami zagrozi kryzys.

Bartoszewski – jako jedyny z zaproszonych przez Herdera – nie zajmuje si pytaniem o Boga. Chocia prze篡 w obozie straszne chwile, nie zachwia豉 si jego wiara. Zwolniony z O鈍i璚imia w kwietniu 1941 r. dzi瘯i interwencji Czerwonego Krzy瘸, zwi您a si z konspiracyjnym katolickim Frontem Odrodzenia Polski. Spotka r闚nie ks. Jana Ziej, kt鏎ego tak wspomina w rozmowie z Andrzejem Friszke: „Potrafi dobrze zrozumie moje poo鈍i璚imskie rozterki, a jednocze郾ie u鈍iadomi mi ci捫帷y na mnie obowi您ek pomocy bli幡im – najnieszcz窷liwszym i najbardziej dotkni皻ym okrucie雟twem wojny – w豉郾ie dlatego, 瞠 widzia貫m i wiem, co znaczy nieszcz窷cie, bezradno嗆, upodlenie i 鄉ier. Pami皻am do dzi, 瞠 na moje, do嗆 naiwne pytanie, co ja, m這dy cz這wiek bez 瘸dnych mo磧iwo軼i materialnych, mog konkretnie zrobi i jak mam szuka tych nieszcz窷liwych, odpowiedzia ze spokojn stanowczo軼i: rozejrzyj si dooko豉. Ci ludzie sami si znajd, a robi masz dla nich wszystko, co potrzeba i co zdo豉sz".

Okupacyjna rzeczywisto嗆 przynios豉 odpowied. W lipcu 1942 r. rozpocz窸a si likwidacja getta warszawskiego. Wkr鏒ce Bartoszewski zacz掖 dzia豉 w Radzie Pomocy 砰dom i Referacie 砰dowskim Delegatury Rz康u.

Ale autentyczna moralno嗆 brzydzi si 豉twymi happy-endami. Lekcj etyki, etyki w cieniu Auschwitz, da Bartoszewski w zako鎍zeniu ksi捫ki „Moja Jerozolima, m鎩 Izrael": „Na pytanie, czy kto zrobi do嗆 dla ratowania 砰d闚 w czasie wojny, jest jedna odpowied: nikt z nas nie zrobi do嗆, bo dla wierz帷ego chrze軼ijanina zrobi do嗆 dla bli幡iego zagro穎nego utrat 篡cia, to by gotowym do oddania za niego w豉snego 篡cia. (...) Nikt nie mo瞠 o sobie powiedzie, 瞠 zrobi do嗆, poza tymi, kt鏎zy zgin瘭i, nios帷 innym pomoc".

Ci庵 dalszy – cz窷 II

Nic pr鏂z popio逝 (II)

”Tygodnik Powszechny” (Krak闚)

Nr 42 / 15. 10. 2006 r.

* * *

Trzeci tekst w ksi捫ce to teologiczne rozwa瘸nie ks. Johanna Baptista Metza z opublikowanego w tym roku tomu „Memoria passionis. Prowokuj帷e wspomnienie w pluralistycznym spo貫cze雟twie". Ucze Rahnera wychodzi od spostrze瞠nia Wiesela, 瞠 niegdy, gdy wspomnia這 si o kacecie, rozm闚ca dziwi si: „Auschwitz? Nigdy o tym nie s造sza貫m". Dzi natomiast odpowiada z niezachwian pewno軼i siebie: „No tak, Auschwitz... Jasne, 瞠 wiem". Tymczasem Metz, podobnie jak Wiesel, chcia豚y, 瞠by Auschwitz pozosta這 krwawi帷 ran, miejscem wiecznie niepoznanym i niezrozumianym, prowokuj帷ym do poznawania i rozumienia. Wyzwaniem rzuconym ludzko軼i i wszelkim dzie這m cz這wieka, w tym i teologii.

Tekst Metza stanowi przyczynek do kilku teologicznych debat wychodz帷ych od do鈍iadczenia Auschwitz. Pierwsza bierze pocz徠ek ze stwierdzenia Wiesela: „My郵帷y chrze軼ijanin wie, 瞠 w Auschwitz nie zgin掖 nar鏚 篡dowski, lecz chrze軼ija雟two". Metz pyta, czy znowu nie zapomnieli鄉y, 瞠 Auschwitz stanowi這 pr鏏 zniszczenia 篡dowskiego narodu i jego tradycji. Tradycji, kt鏎a stanowi 廝鏚這 dw鏂h innych religii monoteistycznych, chrze軼ija雟twa i islamu.

Jakby w nawi您aniu do prowokacyjnego pytania Metza, Benedykt XVI m闚i w Birkenau o nazistach: „Wyniszczaj帷 Izrael, chcieli w rzeczywisto軼i wyrwa korzenie wiary chrze軼ija雟kiej i zast徙i j przez siebie stworzon wiar w panowanie cz這wieka – cz這wieka mocnego".

W latach 60. Metz, wsp鏊nie z czeskim filozofem Milanem Machovcem i Rahnerem, bra udzia w debacie w Mnster. Machovec przywo豉 s造nn my郵 Adorno, 瞠 po Auschwitz nie mo積a ju pisa wierszy, i zapyta, czy chrze軼ijanie mog si po Auschwitz jeszcze modli. Metz odpowiedzia, 瞠 mog, poniewa w Auschwitz rozbrzmiewa造 modlitwy – w 酥iewie, w krzyku ofiar.

To stwierdzenie nie zwalnia jednak chrze軼ijanina z obowi您ku zmierzenia si z pytaniem, gdzie by B鏬, gdy rozgrywa這 si o鈍i璚imskie misterium iniquitatis. Na unik nie pozwala cho熲y ten fragment wspomnie Wiesela: „Po co, dlaczego mia豚ym Go wys豉wia? Ka盥a cz御tka mojej istoty sprzeciwia豉 si temu. Dlatego 瞠 tysi帷e dzieci sp這n窸o w do豉ch spaleniskowych? Dlatego 瞠 podsyca p這mie w sze軼iu krematoriach, we dnie i w nocy, w niedziele i 鈍i皻a? Dlatego 瞠 w swej pot璠ze stworzy Auschwitz, Birkenau, Bun i inne liczne fabryki 鄉ierci?".

Nie powinni鄉y, radzi Metz, zbyt 豉two dawa wiary tym, kt鏎zy twierdz, 瞠 Ko軼i馧 malowa mroczne oblicze Boga, 瞠by wierni przel瘯li si i spokornieli. To wyobra瞠nie nie s逝篡這 wy陰cznie za wychowawczy bat; ono si rodzi w konfrontacji z cierpieniem niewinnych. W kontek軼ie Auschwitz teolog stawia fundamentalne pytania o kierunek rozwoju chrze軼ija雟twa: czy z biegiem czasu nie sta這 si wra磧iwsze na grzech ni na cierpienie? Czy wi瘯szego zainteresowanie nie budzi kwestia, jak przebacza katom ni potrzeba przenikni璚ia m瘯i katowanego? Czy wyobra瞠nie Jezusa powstaj帷ego z martwych nie zepchn窸o w cie Nauczyciela, kt鏎y wo豉 z krzy瘸: Bo瞠, m鎩 Bo瞠, czemu mnie opu軼i? Czy chrystologia nie przeradza si w triumfalistyczn ideologi zwyci瘰twa? Czy dzi瘯i przekonaniu, 瞠 B鏬 zwyci篹y wsz璠zie i zawsze, nie czujemy si zwolnieni z odpowiedzialno軼i za cierpi帷ych?

Bo najwa積iejsze teologiczne pytanie o Auschwitz brzmi nie tylko, gdzie by B鏬, ale r闚nie – gdzie by wtedy cz這wiek?

* * *

Ostatni g這s nale篡 do ofiar. W ksi捫ce „Noc" Wiesel wspomina, jak esesmani wieszaj dw鏂h wi篥ni闚 i ma貫go ch這pca, o twarzy smutnego anio豉. Egzekucji musi przygl康a si ca造 ob霩. Nagle z tylnych szereg闚 s造cha pytanie: Gdzie jest B鏬? Gdzie On jest?

„Dwaj doro郵i bez w徠pienia byli martwi. Z ust zwisa造 im spuchni皻e, sine j瞛yki. Ale trzeci sznur wci捫 si porusza: dziecko by這 zbyt lekkie i nadal 篡這...

Przez ponad p馧 godziny miota si mi璠zy 篡ciem a 鄉ierci, umieraj帷 w powolnej m璚e, a my patrzyli鄉y. Musieli鄉y patrze prosto w jego twarz. 砰 jeszcze, gdy przechodzi貫m obok. J瞛yk mia nadal czerwony, oczy nie by造 szkliste.

Us造sza貫m za sob tego samego cz這wieka, pytaj帷ego:

– Gdzie jest teraz B鏬?

I us造sza貫m tak瞠 wewn皻rzny g這s, kt鏎y odpowiedzia:

– Gdzie? Jest tutaj... wisi na tej szubienicy...".

Marek Zaj帷

Benedykt XVI, „Gdzie by B鏬. Przem闚ienie w Auschwitz". Z tekstami Elie Wiesela, W豉dys豉wa Bartoszewskiego i Johanna Baptisty Metza, wyd. Herder 2006.

wtorek, 10 pa寮ziernika 2006
Benedykt XVI - "Wo war Gott? Die Rede in Auschwitz"

„Gazeta Wyborcza”

nr 235 / 7. - 8. 10. 2006 r.

Gdzie by B鏬 w tych dniach? Dlaczego milcza? Jak m鏬 znie嗆 ten triumf z豉? – pyta Benedykt XVI w Auschwitz. Wielu ludzi zadaje sobie od lat to samo pytanie.

W r騜nych formach zadaj je sobie te trzej wsp馧autorzy niewielkiej ksi捫eczki wydanej niedawno przez niemieckie wydawnictwo Herder pt.: „Wo war Gott?”. Poza pe軟ym tekstem przejmuj帷ego przem闚ienia papie瘸 z 28 maja tego roku w Auschwitz znalaz造 si w niej wypowiedzi dw鏂h by造ch wi篥ni闚 – W豉dys豉wa Bartoszewskiego i Elie Wiesela – oraz wybitnego niemieckiego teologa Johanna Baptysty Metza, tw鏎cy tzw. nowej teologii politycznej.

Benedykt XVI w Birkenau, 28. 05. 2006 r. (Foto: Mariusz Kubik)

Najtrudniejszy w czytaniu ale ta najg喚biej wchodz帷y w problematyk chrze軼ija雟twa po Auschwitz jest niew徠pliwie tekst Metza. Religi chrze軼ija雟k Metz przeciwstawia judaizmowi bli窺zemu w swojej tradycji zrozumieniu Boga i cierpienia. „W wierze Izraela wci捫 istnieje niepokoj帷e pytanie o sprawiedliwo嗆 dla niewinnie cierpi帷ych, chrze軼ija雟two z winowajcami obchodzi si zawsze 豉godniej ni z niewinnymi ofiarami” – twierdzi. Niepokoi go, ze ludzie ch皻nie zapominaj o Auschwitz, a przecie wywo逝je ono pytanie nie tylko o to, gdzie by B鏬, ale tak瞠 o to, gdzie by cz這wiek. Elie Wiesel, dzi wybitny pisarz, w przejmuj帷y spos鏏 opisuje swoje spotkanie z Birkenau po latach. 妃iertelna cisza obozu przez kontrast z tym, co kiedy tu prze篡, przypomina mu sceny i postacie sprzed lat. I t wieczn modlitw 砰d闚: „S逝chaj Izraelu, B鏬 jest naszym Bogiem”. Mimo Auschwitz, mimo Buchenwaldu.

W豉dys豉w Bartoszewski zosta przywieziony do Auschwitz w 1940 r., kiedy ob霩 dopiero powstawa i byli w nim prawie sami Polacy. Przypomina, 瞠 鈍iat nie chcia s造sze o zag豉dzie w hitlerowskich obozach, cho ju pod koniec 1942 r. dzi瘯i m.in. misji Jana Karskiego rz康y Wielkiej Brytanii i USA dok豉dnie wiedzia造, co si dzieje w Auschwitz – Birkenau. Nikt jednak nie zrobi nic, by ludob鎩stwu przeszkodzi.

Czy dzi m這de pokolenie dostatecznie zna prawd o strasznych do鈍iadczeniach totalitaryzmu? – pyta z niepokojem Bartoszewski. I s逝sznie uznaje, 瞠 zrobiono w tej sprawie jeszcze zbyt ma這.

DZ [Danuta Zagrodzka]

Benedikt XVI, Wo war Gott? Die Rede in Auschwitz.

Teksty towarzysz帷e: W豉dys豉w Bartoszewski, Johann Baptist Metz, Elie Wiesel. Herder 2006.