© W豉dys豉w Bartoszewski
Warszawa 2006-2017
All rights reserved

Administracja serwisu:
Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracownik闚, Wsp馧pracownik闚 i Przyjaci馧 Rozg這郾i Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziora雟kiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziora雟kiego / www.wolnaeuropa.pl



Materia造 - zdj璚ia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione s prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).


Kategorie: Wszystkie | 1934 - Artyku造 | 1956 - 1959 | 1958 - Artyku造 | 1960 - Artyku造 | 1964 - Artyku造 | 1968 - Recenzje | 1970 - 1979 | 1970 - Recenzje | 1975 - Recenzje | 1980 - 1988 | 1980 - Pozosta貫 teksty | 1980 - Recenzje | 1986 - Pozosta貫 teksty | 1989 - Artyku造 i wywiady | 1990 - Artyku造 i wywiady | 1991 - Artyku造 i wywiady | 1992 - Artyku造 i wywiady | 1992 - Materia造 biograficzne | 1993 - Artyku造 i wywiady | 1994 - Artyku造 i wywiady | 1995 - Artyku造 i wywiady | 1995 - Kronika wydarze | 1995 - Materia造 biograficzne | 1995 - Pozosta貫 teksty | 1996 - Artyku造 i wywiady | 1996 - Materia造 biograficzne | 1997 - Artyku造 i wywiady | 1997 - Materia造 biograficzne | 1998 - Artyku造 i wywiady | 1999 - Artyku造 i wywiady | 2000 - Artyku造 i wywiady | 2000 - Pozosta貫 teksty | 2001 - Artyku造 i wywiady | 2001 - Pozosta貫 teksty | 2002 - Artyku造 i wywiady | 2002 - Materia造 biograficzne | 2002 - Pozosta貫 teksty | 2003 - Artyku造 i wywiady | 2004 - Artyku造 i wywiady | 2004 - Pozosta貫 teksty | 2004 - Recenzje | 2005 - Artyku造 i wywiady | 2005 - Kronika wydarze | 2005 - Materia造 biograficzne | 2005 - Pozosta貫 teksty | 2005 - Recenzje | 2006 - Artyku造 i wywiady | 2006 - Fotogaleria | 2006 - Kronika wydarze | 2006 - Materia造 biograficzne | 2006 - Pozosta貫 teksty | 2006 - Recenzje | 2007 - Artyku造 i wywiady | 2007 - Fotogaleria | 2007 - Kronika wydarze | 2007 - Materia造 biograficzne | 2007 - PISMA WYBRANE t. I/II | 2007 - Pozosta貫 teksty | 2007 - Recenzje | 2008 - Artyku造 i wywiady | 2008 - Fotogaleria | 2008 - Kronika wydarze | 2008 - Recenzje | 2009 - Artyku造 i wywiady | 2009 - Fotogaleria | 2009 - Kronika wydarze | 2009 - Recenzje | 2010 - Artyku造 i wywiady | 2010 - Fotogaleria | 2010 - Kronika wydarze | 2010 - Pozosta貫 teksty | 2010 - Recenzje | 2011 - Artyku造 i wywiady | 2011 - Fotogaleria | 2011 - Kronika wydarze | 2011 - Pozosta貫 teksty | 2011 - Recenzje | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 1 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 2 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 3 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 4 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 5 | NOWE KSI*KI | STRONA G紟NA | Varia
RSS
czwartek, 18 pa寮ziernika 2007
Prof. W豉dys豉w Bartoszewski: Ka盥y jest panem i pani, ka盥y jest cz這wiekiem

“Gazeta Wyborcza” – “Sto貫czna” (Warszawa)

Nr .. / 24-26.12.2006 r.

Ju ma這 kto pisze tak o Warszawie jak prof. W豉dys豉w Bartoszewski. I niewielu tak jak on jest r闚nie przej皻ych tym, co dzieje si w jego mie軼ie

BEATA K犴ZKOWSKA: - W ostatniej ksi捫ce wywiadzie rzece trzykrotnie opowiada Pan o Warszawie: wspomina jej przedwojenny charakter, kre郵i opis zniszczonego miasta po Powstaniu i wreszcie dzieli si wra瞠niami, jakie wywar豉 odbudowana stolica, kt鏎 zobaczy Pan po wyj軼iu z wi瞛ienia w latach 50.

WxDYSxW BARTOSZEWSKI: - Mog si uwa瘸 za prototyp warszawiaka wielopokoleniowego. Warszaw znam najlepiej z miast na 鈍iecie. Z 85 lat 篡cia poza wyj徠kami, kiedy zamykano mnie w wi瞛ieniu czy obozie, i prac czy s逝瘺 za granic, mieszka貫m tu ca貫 篡cie.

Dla mnie oblicze Warszawy nie jest rzecz oboj皻n. Cho mam pe軟 鈍iadomo嗆, 瞠 moja Warszawa to miasto ze sn闚 i wspomnie. Nie by這 innej stolicy europejskiej zniszczonej w tak ogromnym stopniu. Na miejsce tego zniszczenia odbudowano wi璚ej, ni by這. Warszawa jest tym samym poj璚iem historycznym i geograficznym co kiedy, ale kulturowo, spo貫cznie, mentalnie jest to nowe miasto. Tak by musi zapewne... Mojej Warszawy ju nie ma i nie b璠zie. Natomiast b璠zie miasto Warszawa, stolica Polski, i nie jest mi oboj皻ne, jak b璠zie wygl康a這, jak b璠 si w nim kszta速owa造 stosunki mi璠zyludzkie, jaki b璠zie poziom kulturalny, cywilizacyjny jej mieszka鎍闚. Tak si dziwnie sk豉da, 瞠 jestem jednym z obywateli honorowych miasta Warszawy, jestem r闚nie obywatelem honorowym Szczecina, Gdyni i Wroc豉wia i pa雟twa Izrael. Wszystkim tym miejscom i ludziom w nich 篡j帷ym 篡cz jak najlepiej. Niemniej jednak to, co si dzieje tutaj, zajmuje mnie bardziej. To tak jak we w豉snej rodzinie - szczeg鏊nie mnie irytuje, je郵i zawodzi kto z moich bliskich i szczeg鏊nie mnie cieszy jego sukces.

- Co zatem irytuje Pana w Warszawie?

- Stopie brutalizacji 篡cia. Ten proces post瘼uje wsz璠zie i raczej wsz璠zie odbiega od tego, co powinno by - gwarancji spokoju dla rodzin, ludzi starszych i przede wszystkim dzieci. Ale wszelka brutalizacja, chamstwo - to trzeba nazwa po imieniu - w Warszawie razi mnie bardziej ni gdzie indziej. Warszawa mojego dzieci雟twa to by這 miasto, w kt鏎ym pocz徠ek sporu zaczyna si od: "Pan jeste skurwysyn", a nie uderzenia w mord i wyrwania teczki. Ka盥y jest panem i pani, ka盥y jest cz這wiekiem i obywatelem. Mo積a go nie lubi albo nawet chce mu si przy這篡, ale istnie powinno pewne minimum poszanowania cz這wieka.

Brakuje mi te tego poczucia, kt鏎e pojawia這 si w momentach krytycznych w 1939 r., 1944 r., w niekt鏎ych momentach odbudowy - braterstwa, pewnej solidarno軼i. Tego wyj軼ia naprzeciw. Bo b璠帷 mieszka鎍em stolicy, jest si te wobec innych w pewien spos鏏 bardziej zobowi您any. To jest w kazaniach wszystkich filozof闚: wi璚ej godno軼i, wi璚ej wolno軼i, wi璚ej zobowi您a.

- Jakich zmian chcia豚y Pan w Warszawie, Panie Profesorze?

- Chcia豚ym, 瞠by Warszawa by豉 miastem bardziej kulturalnym, eleganckim. A kultura i elegancja to nie jest sprawa ani zamo積o軼i, ani wykszta販enia. To jest zupe軟ie od tego niezale積e. Jestem po linii ojcowskiej wnukiem niewykszta販onego ch這pa, a synem urz璠nika. M鎩 ojciec by cz這wiekiem nies造chanie pow軼i庵liwym, opanowanym, bardzo grzecznym, kulturalnym w obyciu. Wyni鏀 to najwidoczniej z domu, bo ka盥y to z domu wynosi. Ojciec nie by mniej kulturalny i grzeczny ni moja matka, kt鏎a mia豉 rodow鏚 miejski i ziemia雟ki. Nie widzia貫m r騜nic w zachowaniu, w sposobie bycia wobec ludzi, w odnoszeniu si do nich.

Do legendy Polski mi璠zywojennej nale瘸 etos obyczajowy, moralny, towarzyski, kole瞠雟ki i przyjacielski kolejarzy, pocztowc闚. By to etos podobny do 郵御kiego etosu rodzin g鏎niczych, gdzie by i honor, i zobowi您anie, i wyb鏎, i 鈔odowisko, i nawet prze鈍iadczenie, 瞠 si nale篡 do szczeg鏊nego grona. Wydaje mi si, 瞠 trzeba pracowa nad odbudow tej regionalnej, cechowej, bran穎wej 鈔odowiskowej godno軼i. I jeszcze jedna rzecz - dziecko Warszawy. Chcia豚ym, aby te dzieci Warszawy by造 nie tylko, co jest rzecz 豉dn, ale niekosztown, czczone poprzez ma貫go 穎軟ierzyka z Powstania Warszawskiego. Mo積a si do tego odnie嗆 z sentymentem, ale czy my si odnosimy z r闚nym sentymentem do dzieci, kt鏎e biegaj g這dne po ulicy?

- Jest Pan dumny z bycia warszawiakiem?

- Nie czuj dumy, tylko wi瘯sze zobowi您ania. Dumnym mo積a by z tego, do czego si przyczyni這, a nie otrzyma這. S co prawda kobiety dumne z tego, 瞠 s wysokie i maj interesuj帷e zielone oczy. Wolno im, tylko to nie jest ich zas逝ga. Nie sprzeniewierzy貫m si warto軼iom wyniesionym ze szko造, pozosta貫m im wierny. Broni貫m godno軼i ludzkiej. To nie jest tytu do nadmiernej dumy, ale do zadowolenia. Samozadowolenia. Gdybym mia 篡 po raz drugi, mo瞠 bym unikn掖 niekt鏎ych szczeg馧owych b喚d闚 wynikaj帷ych z braku do鈍iadczenia, niewiedzy, ale generalnie szed豚ym t sam drog - wyci庵ania r瘯i do ludzi, kt鏎zy potrzebuj, wi瘯szej solidarno軼i ze s豉bymi ni z mocnymi, szacunku dla wybitnych i daj帷ych przyk豉d, niech璚i i trzymania si z dala od ludzi, kt鏎zy robi rzeczy z貫 i gorsz帷e. My郵, 瞠 tutaj nie musia豚ym niczego zmienia. Cho na pewno ka盥y, kto ma lat 40, a nie 80 i kilka, wie, 瞠 gdyby mia ponownie lat 16 czy 17, to czego by nie zrobi albo post徙i豚y inaczej. Przecie ka盥y chce swoje dzieci - na og馧 bez skutku - uchroni przed b喚dami, kt鏎e sam w latach szkolnych czy studenckich pope軟i.

- Cz瘰to w swojej ksi捫ce wspomina Pan przyjaci馧. W og鏊e s這wo "przyjaciel" przewija si w Pa雟kich wspomnieniach. Dzi zwyk這 si narzeka, 瞠 ludziom brakuje czasu na takie kontakty, 瞠 pewne poj璚ia si przewarto軼iowa造.

- Jest wielka t瘰knota do autorytet闚, do prawdziwej przyja幡i, bezinteresownej pomocy, solidarnej 篡czliwo軼i ludzi. Ja t t瘰knot dostrzegam. Jak na moj psychofizyczn kondycj mam stosunkowo du穎 spotka z m這dzie膨, nie tylko akademick, ale i licealn. Przychodz wielkie rzesze ludzi, 瞠by porozmawia. Nie tak dawno ca趾owicie dobrowolne w ci庵u dnia do budynku Politechniki Gda雟kiej przysz這 na spotkanie ze mn 1,5 tys. m這dych ludzi. By這 to dla mnie do pewnego stopnia parali簑j帷e, ale i wzruszaj帷e. Nic z tego nie mieli, cienia korzy軼i, bo to nic absolutnie nie mia這 wsp鏊nego z ich studiami, zaliczeniami, podlizywaniem si komukolwiek. Oni przyszli z w豉snego wyboru, zdecydowali si po鈍i璚i dwie godziny na spotkanie z weso造m staruszkiem z Warszawy. To mnie motywuje i przekonuje, 瞠 ludzie poszukuj autentycznych kontakt闚 w prze鈍iadczeniu, 瞠 kontakt podj皻y z cz這wiekiem z ich wyboru jest sensowny, uczciwy.

- Co Panu daje satysfakcj?

- W豉郾ie przyja潯 i trwa貫 wi瞛y mi璠zy lud幟i, kt鏎e s zbudowane w oparciu o wzajemne poszanowanie. Na podobnej d逝go軼i fali mimo r騜nicy pokole. Przyja幡i貫m si z Janem Nowakiem-Jeziora雟kim, kt鏎y by ode mnie starszy o osiem lat, przyja幡i貫m si z Aleksandrem Gieysztorem, starszym ode mnie o sze嗆 lat, z Tadeuszem 疾鎍zykowskim i Stefanem Korbo雟kim, kt鏎zy byli ode mnie starsi o dobre p馧 generacji. Stefan Korbo雟ki by niewiele m這dszy od mojego ojca. Do dzi przyja幡i si z Zofi Korbo雟k, kt鏎a - nie b璠 kobiecie wylicza wieku - jest ode mnie do pewnego stopnia starsza. To jest dla mnie 鈍iat nies造chanie wa積y. Przyja幡i貫m si z r闚ie郾ikami, niezbyt wieloma - np. z Arturem Mi璠zyrzeckim z mojego rocznika. Do dzi, kiedy spotykam moj kole瘸nk poznan, gdy mieli鄉y po lat 18, a mam na my郵i matk Danuty Kuroniowej - pani prof. Barbar Filarsk - to padamy sobie w ramiona, ca逝jemy si i jeste鄉y wzruszeni. To dawna przyja潯. 砰cie r騜nie nami pokierowa這, mieli鄉y bardzo podobne idea造 i na pewno nie oddalili鄉y si w tych g堯wnych celach 篡ciowych od siebie, ale nie realizowali鄉y ich razem. Nie widywali鄉y si latami, ale jaka wi篥 pozosta豉.

S這wo "przyja潯" w konotacji kultury europejskiej ma troch inne znaczenie ni w Ameryce, gdzie po drinku w samolocie kogo si ju klepie po 這patkach i m闚i: "To m鎩 przyjaciel". Uczucia typu mi這嗆, nami皻no嗆 mog przyj嗆 jak grom z jasnego nieba, ale nie przyja潯. Przyja潯 to jest pewien stan psychologicznej pewno軼i, zaufania, tendencji do tego, by by z kim otwartym, bliskim, kt鏎y to stan si buduje, kt鏎y powstaje. To jest stan, kt鏎y cz瘰to ludzi bardziej wi捫e ni wi瞛y rodzinne. Przyjaciele to ludzie, kt鏎zy s nam bli窺i ni brat i siostra. Ma si rodze雟two, jakie si ma, ma si rodzic闚, jakich si ma, nie mamy na to wp造wu. Natomiast przyjaciel to jest kto, komu chce si zwierzy swoje rado軼i, troski i wie si, 瞠 jego to obchodzi. Ale te ja jestem got闚 dzieli rado軼i i troski, fizyczne, zdrowotne, psychiczne uczuciowe, zawodowe. Przyja潯 nale篡 do najpi瘯niejszych i moim zdaniem najtrwalszych uczu w 鈍iecie, nawet odleg這嗆 nie mo瞠 tego uczucia zabi. Dzie przed nasz rozmow przewodniczy貫m pewnemu gremium, w kt鏎ym byli ludzie ze Stan闚 Zjednoczonych, z Izraela, Francji, Niemiec, niekt鏎zy z nich s moimi przyjaci馧mi. Mieszkamy od siebie tysi帷e kilometr闚, a gdy si spotykamy, oczy zaczynaj si nam b造szcze, cieszymy si, 瞠 si widzimy, szybko m闚imy, co nowego u nas, czego w korespondencji nie podali鄉y. Czujemy rado嗆 z bycia razem.

Niedawno cz這wiek powszechnie w Polsce szanowany, kt鏎y jest politykiem, ale politykiem te i nie jest - marsza貫k Senatu Bogdan Borusewicz, m鎩 dawny student na seminarium - zupe軟ie nieoczekiwanie na pewnej uroczysto軼i wyst徙i jako go嗆. I jak to on, nie ze specjaln retoryk, spokojnie powiedzia kilka zda. Us造sza貫m: "Profesor Bartoszewski uczy mnie patriotyzmu". To by這 kilka miesi璚y temu. Przyznam si, 瞠 musia貫m si opanowa, 瞠by si nie rozp豉ka, bo to jest nies造chane odznaczenie dla mnie.

- Pana ksi捫ka ukaza豉 si w serii "Autorytety"...

- Mia貫m kiedy rozmow na temat znaczenia autorytet闚 z jednym z najbardziej znanych naszych rodak闚 - z Karolem Wojty陰. Papie robi matur rok przede mn. Powiedzia: "Panie W豉dys豉wie, ludziom potrzeba autorytet闚, panuje pomieszanie poj耩". Rozmawiali鄉y w 1995 r., Papie by jeszcze w pe軟i si. To by這 ledwie kilka lat nowej Polski, ludzie jeszcze nie wiedzieli, jakie nast徙i zawirowania, ale on ju mia jakie niepokoje i wizje. "My鄉y mieli autorytety, dla nas autorytety by造 w dziedzinie kultury, by Pi連udski" - m闚i maturzysta rocznik 1938 do maturzysty rocznik 1939. Obydwaj czytali鄉y te same ksi捫ki, widzieli鄉y te same filmy i sztuki teatralne, spotykali鄉y te same wydarzenia dooko豉, nie znaj帷 si i nie wiedz帷 o swoim istnieniu, otrzymywali鄉y mniej wi璚ej to samo. W naszym pokoleniu autorytety pozwala造 ustosunkowywa si do bardzo trudnych wyzwa i sytuacji w spos鏏 godny, w豉軼iwy i dzisiaj niezawstydzaj帷y nas, kiedy my郵imy o swoim 篡ciu wstecz.

- Wr鵵my jeszcze na chwil do Warszawy. W ksi捫ce wspomina Pan moment, kiedy po latach wi瞛ienia wychodzi Pan na wolno嗆 i widzi Pa豉c Kultury...

- Co przera瘸j帷ego. Niech pani zamknie oczy, wyjdzie przed sw鎩 dom i na drugiej stronie ulicy zobaczy Pa豉c Kultury. Ja przecie mia貫m jeszcze w oczach ca陰 siatk ulic: Sosnow, Zieln, miejsca, domy, kt鏎e tam sta造. By貫m wychowany w tym mie軼ie. To samo centrum miasta, kt鏎e ka盥y zna. Mieszka貫m w r騜nych cz窷ciach Warszawy - na Mokotowie, Ochocie, w starej cz窷ci Warszawy - na Biela雟kiej w dzieci雟twie, potem na Flory, przy ζzienkach. Warszaw nie幢e znam, poza Prag, na kt鏎ej bywa貫m tylko w zoo. No ten i widok Pa豉cu nie幢e mnie zaszokowa.

- Oswoi si Pan z nim?

- Nie. Jestem upartym konserwatyst.

Ksi捫ki profesora

Jedn z najciekawszych ksi捫ek mijaj帷ego roku jest bez w徠pienia "Wywiad rzeka", zapis wielu godzin rozm闚, jakie z prof. W豉dys豉wem Bartoszewskim przeprowadzi Micha Komar. Rozmowa zaczyna si od pytania: "Sk康 pan jest?", profesor Bartoszewski opowiada m.in. o swoim dzieci雟twie, m這do軼i przerwanej wybuchem drugiej wojny 鈍iatowej, Auschwitz, Powstaniu Warszawskim, komunistycznym wi瞛ieniu, swojej pracy. Na ko鎍u Micha Komar przyznaje, 瞠 chcia豚y zada jeszcze par pyta. Profesor zapewnia: "Spotkamy si. Porozmawiamy".

Tu przed 25. rocznic wprowadzenia stanu wojennego w ksi璕arniach pojawi si "Dziennik z internowania. Jaworze. 15.12.1981 - 19.04.1982" W豉dys豉wa Bartoszewskiego. To niezwyk造 zapis do鈍iadcze profesora i ca貫j grupy wielu wybitnych intelektualist闚 internowanych wsp鏊nie z autorem. Obydwie ksi捫ki wyda 安iat Ksi捫ki.

Rozmawia豉 BEATA K犴ZKOWSKA

czwartek, 15 marca 2007
Te roszczenia to wyj徠kowa bezczelno嗆

„Fakt” (Warszawa)

Nr 294 / 18. 12. 2006 r.

Indywidualne pozwy, jakie Powiernictwo Pruskie z這篡這 przeciwko Polsce do Europejskiego Trybuna逝 Praw Cz這wieka w Strasburgu, to wyj徠kowa bezczelno嗆. Na szcz窷cie w tej sprawie wszystko uk豉da si tak, jak przewidywa貫m. To znaczy, rz康 Niemiec zareagowa w豉軼iwie.

Pozwy Powiernictwa w jaki szczeg鏊ny spos鏏 mnie nie niepokoj, chocia 瘸dne napi璚ia an linii Polska – Niemcy nie s mile widziane. W og鏊e wszelkie k堯tnie mi璠zy lud幟i nigdy nie s czym dobrym.

Bardzo cieszy mnie natomiast fakt, ze rz康 Niemiec zareagowa natychmiast. Jest to szczeg鏊nie wa積e w kontek軼ie zesz這tygodniowej wypowiedzi deputowanego do Bundestagu Jochena-Konrada Frommego, przedstawiciela wsp馧rz康z帷ej CDU. Jego wypowiedzi, w kt鏎ych mi璠zy innymi podwa瘸 umow poczdamsk, by造 niedopuszczalne. Jego wizji skutk闚 II wojny 鈍iatowej nie da si nazwa inaczej jak infantyln. Po tych kuriozalnych wypowiedziach nast徙i造 teraz bezczelne dzia豉nia Powiernictwa Pruskiego, kt鏎ych autorem nie by豉 co prawda ani partia CDU, ani niemiecki rz康, ale koresponduj one w czasie i odpowiadaj klimatowi wypowiedzi polityka wsp馧rz康z帷ej partii.

Tym bardziej wa積a jest dla mnie zdecydowana reakcja rzecznika kanclerz Angeli Berkel, kt鏎y powiedzia, 瞠 „rz康 nie popiera indywidualnych roszcze”.

Reakcji polskiej dyplomacji nie b璠 komentowa, bo z zasady nie wypowiadam si na temat metod jej dzia豉nia. Popieram natomiast wszelkie dzia豉nia, kt鏎e s逝膨 umocnieniu suwerenno軼i i podmiotowo軼i naszego pa雟twa. Cieszy mnie ka盥y przypadek, w kt鏎ym nasza polityka zagraniczna okazuje si skuteczna.

poniedzia貫k, 15 stycznia 2007
Zapiski wigilijne

„Go嗆 Niedzielny” (Katowice)

Nr 52 / 24. 12. 2006 r.

Oto moje zapiski sprzed 65 lat, z dni grudniowych prze篡wanych w okupowanej Warszawie, najwi瘯szym mie軼ie tzw. Generalnego Gubernatorstwa. Mia貫m wtedy niespe軟a 20 lat, za sob pobyt w KL Auschwitz – od wrze郾ia 1940 do kwietnia 1941 r., przed kilku miesi帷ami podj掖em tajne studia na Uniwersytecie Warszawskim.

6 XII 1941. „Pod naciskiem Moskwy Anglia wypowiada wojn W璕rom, Rumunii i Finlandii” – obwieszcza „Nowy Kurier Warszawski”. Opinia Adama Czerniakowa: „W getcie mo積a naliczy 10 000 kapitalist闚, 250 000 ludzi 篡je z pracy, a 150 000 jest zdanych na opiek spo貫czn”.

7 XII. Prasa podziemna przynosi wiadomo嗆 o skutecznym oporze wojsk ZSRR na froncie wschodnim, szczeg鏊nie w rejonie Leningradu, i o trudnej sytuacji Niemc闚 na wschodzie w zwi您ku z okresem mroz闚.

8 XII. NKW informuje triumfalnie o przyst徙ieniu Japonii do wojny 7 grudnia: „Japonia og這si豉 stan wojenny z Angli i Stanami Zjednoczonymi na Oceanie Spokojnym”. Pierwszy komentarz „Biuletynu Informacyjnego” (11 XII): „Wyst徙ienie Japonii oceniane jest przez 鈍iat jako samob鎩stwo”.

10 XII. Pojawiaj si w sprzeda篡 pierwsze choinki.

12 XII. NKW przynosi wiadomo嗆 o nowym kroku wojennym Osi z dnia poprzedniego: „Niemcy i W這chy wypowiedzia造 wojn Stanom Zjednoczonym. Hitler uzasadni ten krok w mowie przed Reichstagiem”. Fragmenty wypowiedzi Hitlera: „Walka, jak obecnie prowadzimy, zdecyduje o przysz造ch 500, a nawet 1000 lat historii Europy (…) Stw鏎ca powierzy nam misj dziejow wyj徠kowej donios這軼i (…) Ignoruj ordynarne zaczepki tzw. prezydenta Roosevelta, gdy s one bez znaczenia. Zreszt (…) uwa瘸m go za wariata. (…) Pan 鈍iata zdzia豉 dla nas tyle w ci庵u lat ubieg造ch, 瞠 z wdzi璚zno軼i sk豉niamy si przed jego 豉sk, kt鏎a pozwala nam by synami tak wielkiego narodu”.

W po這wie miesi帷a. Od 15 XII przesuni皻o godzin policyjn z 23 na 22. Mydlarnie wydaj na karty aprowizacyjne dzieci璚e 鈍ieczki na choink, dla doros造ch – po jednej normalnej 鈍iecy. Og這szono zakaz przyjmowania przez poczt paczek od nadawc闚 砰d闚. Ociepla si. Wznowiono nawet na kilka dni 瞠glug w g鏎 Wis造. W getcie 15 XII stracono zn闚 12 os鏏 aresztowanych za opuszczenie dzielnicy zamkni皻ej. Na murach pojawiaj si masowo napisy „1812”, wykonane przez cz這nk闚 organizacji „Wawer”, a przypominaj帷e w pierwszych tygodniach zimy kl瘰k Napoleona w Rosji. Cz這nkowie „Wawra” przeprowadzaj now akcj gazowania kin.

安i皻a Bo瞠go Narodzenia. Na 鈔odkowym odcinku frontu wschodniego dywizje hitlerowskie doznaj niepowodze. W ostatniej fazie walk o Moskw odrzucono je spod miasta. Armie alianckie czyni post瘼y w Afryce. Tysi帷e 穎軟ierzy niemieckich z dotkliwymi odmro瞠niami przeje盥瘸j przez Warszaw na Zach鏚. Ch這pcy 酥iewaj na ulicach: „Czego ty Hitlerze wci捫 pod Moskw stoisz / Czy na W這cha czekasz, czy si Ruska boisz? / Na W這cha nie czekam, Ruska si nie boj / D… mi przymarz豉. Wi璚 pod Moskw stoj”. Ferie szkolne w szko豉ch podstawowych i zawodowych dopuszczonych przez Niemc闚 trwaj od 20 grudnia do 4 stycznia w陰cznie. Dodatkowy, 鈍i徠eczny, przydzia chleba wynosi 1 kg na osob, ponadto obejmuje 500 g cukru, 100 g oleju, 3 jaja i 250 g miodu sztucznego. 安i皻a s biedne i mroczne: ograniczenia pr康u zmuszaj do sp璠zenia d逝gich wieczor闚 przy 鈍ietle karbid闚ek. W Wigili wieczorem deszcz. W nocy – mro幡y wiatr i zadymka 郾ie積a. W getcie wichura zwali豉 mur frontowej 軼iany domu przy ul. Pawiej 60, zgin窸o 2 przechodni闚. Pierwszego dnia 安i徠 t逝my w ko軼io豉ch, po po逝dniu pusto w mie軼ie. 26–27 XII pada 郾ieg; po raz pierwszy tej zimy pojawiaj si na ulicach sanie zamiast doro瞠k. Tramwaje i autobusy kursuj bez przerwy we wszystkie dni 鈍i徠eczne.

26 XII. Na murach wida liczne napisy: WAWER 27 XII 1939, wykonane przez zespo造 cz這nk闚 tajnej Organizacji Ma貫go Sabota簑, dla przypomnienia drugiej rocznicy g這郾ej zbrodni hitlerowskiej.

Teatrzyki warszawskie w dniach 鈍i徠ecznych by造 przepe軟ione. Repertuar „Prosz zachodzi” w „Ulu”, „Bez konkurencji” w „Niebieskim Motylu”, „Gwiazdka gwiazd” w „Masce”. „Prawie zawsze i wsz璠zie jest t這czno – komentuje to zjawisko »Biuletyn Informacyjny« (tygodnik Zwi您ku Walki Zbrojnej). – Publiczno嗆 stanowi g堯wnie dorobkiewicze wojenni r騜nych zawod闚 – od ulicznych handlarzy z這tem do wielkich spekulant闚 opa這wych. Bywalcy ci szukaj w teatrzykach niewybrednej rozrywki (…). Wiedzie trzeba, 瞠 teatrzyki wype軟iaj bez skrupu堯w zadania wskazane w ok鏊niku szefa propagandy GG z marca 1940 r. Ok鏊nik ten zakazywa grywania klasyk闚 swoich i obcych, poleca natomiast wprowadzanie pornografii i prostackiego 鄉iechu (…) W wyzwolonej ojczy幡ie teatrzyki i scenki warszawskie oraz ludzie z nimi wsp馧pracuj帷y nie doczekaj si chlubnych wspomnie”.

W 郵ad za wrze郾iow zapowiedzi przymusowej rejestracji futer i zg豉szania sprz皻u narciarskiego policja niemiecka rozpoczyna masowe rekwirowanie futer w getcie warszawskim. Cz這nkowie „Wawra” podejmuj dzia豉nia dla o鄉ieszenia tych poczyna okupanta i podtrzymania nastroj闚, rozlepiaj帷 kartki z dwuwierszem: „Chocia z futer macie gacie, jednak wojny nie wygracie” oraz ulotk z podobizn Niemca w damskim futrze karaku這wym, z lisem na szyi i mufk w r瘯u, opatrzon tekstem: „Teraz to ju na pewno zwyci篹ymy”, a tak瞠 karykatur Hitlera w futrze z tekstem: „I w tym futerku nie wygrasz wojny Hitlerku”.
鈔oda, 13 grudnia 2006
Nigdy nie wybacz stanu wojennego

„Dziennik” (Warszawa)

Nr 200 / 13. 12. 2006 r.

Przez ostatnie lata modne by這 zastanawianie si nad tym, czy wybaczy sprawcom stanu wojennego, jak im wybaczy i tym podobne.

Ot騜 jako chrze軼ijanin nie mog wybaczy sprawcom stanu wojennego i nigdy tego nie zrobi. Cho熲y dlatego, 瞠 przyjmuj w kwestii wybaczania bardzo 軼is貫 zasady, kt鏎e wpojono mi na naukach religii w szkole. Do wybaczenia jest potrzebne wyznanie winy, pr鏏a naprawienia z豉, pokuta i mocne postanowienie poprawy. To winny powinien wyst徙i z wol i inicjatyw, 瞠by mu wybaczono. Tymczasem sprawcy stanu wojennego do dzi czuj si z siebie bardzo zadowoleni. Nie ma 瘸dnych deklaracji z ich strony, 瞠 od swoich ofiar - a przecie ofiar stanu wojennego pad ca造 nar鏚 i konsekwencje tego czynu odczuwali鄉y bardzo d逝go - jakiegokolwiek wybaczenia oczekuj.

W tej sytuacji nie mo積a biega po ulicy i krzycze „ja wybaczam”! A ju szczeg鏊nie nieprzyjemne i ob逝dne jest wybaczanie sprawcom stanu wojennego przez jakiegokolwiek polityka czy osob publiczn w imieniu narodu. W Polsce jedyn osob, kt鏎a mia豉 autorytet pozwalaj帷y wybacza w imieniu ca貫j zbiorowo軼i, by Jan Pawe II. Jednak nie jest mi wiadome, 瞠by Ojciec 安i皻y kiedykolwiek powiedzia, 瞠 bezwarunkowo i bez wzgl璠u na intencje czy przysz貫 zachowania wybacza autorom stanu wojennego. Takiej wypowiedzi papieskiej ja nie znam, cho - jak mi si wydaje - przeczyta貫m wszystko, co papie na temat stanu wojennego i polskiej historii powiedzia.

O stanie wojennym, zamiast w kategoriach wybaczania, nale篡 dzisiaj raczej my郵e i m闚i w kategoriach os康zenia jego sprawc闚 lub cho熲y dok豉dnego opisania ich win. Czeka貫m na to od 1989 roku, ale si nie doczeka貫m. Oczywi軼ie najbardziej satysfakcjonuj帷e by by這, 瞠by ludzie winni sami poczuwali si do winy i g這郾o si do niej przyznali. Wtedy nie uwa瘸豚ym ich za odst瘼c闚 od interesu narodu, tylko m鏬豚ym ich potraktowa jako ludzi, kt鏎zy ci篹ko zb陰dzili. Ale poniewa sam mam ju 85 lat, to raczej nie wierz, 瞠 si czego takiego z ich strony doczekam.

wtorek, 05 grudnia 2006
Nie wstydz si niczego, co napisa貫m (I)

„Dziennik Zachodni” (Katowice)

Nr 274 / 24. 11. 2006 r.

DZIENNIK ZACHODNI: Panie profesorze, czy mog do pana zwraca si panie redaktorze?

WxDYSxW BARTOSZEWSKI: Mo瞠 pan, aczkolwiek jest to w tej chwili ponadformalny tytu. Jestem cz這nkiem zespo逝 "Tygodnika Powszechnego", a poniewa moje nazwisko zaczyna si na "b" to nawet w stopce jestem w dobrym miejscu.

- Zatem, panie redaktorze...

- ...ale nie bior udzia逝 w redagowaniu pisma ju od do嗆 dawna.

- By to jednak pana pierwotny zaw鏚. Fascynuje mnie pana wczesna dzia豉lno嗆 dziennikarska.

- No tak, to by zaw鏚, kt鏎y wykonywa貫m i z kt鏎ego 篡貫m. Ale na dobr spraw przesta貫m go wykonywa wraz z pocz徠kiem stanu wojennego. To znaczy z chwil internowania. Akurat 25-lecie tamtego wydarzenia teraz nadchodzi. Ech, pami皻am to internowanie - siedzia貫m wtedy z lud幟i ze 奸御ka m.in. z Walerianem Pa鎥. Zatem po internowaniu do prasy w zasadzie ju nie wr鏂i貫m. Pisywa貫m do r騜nych pism, ale w 瘸dnej mierze nie by這 to 廝鏚貫m mojego zarobkowania.

- Dzi, gdy rozmawiamy sobie spokojnie, trudno wyobrazi mi sobie prac dziennikarza np. w 1942 roku. A wtedy by pan sekretarzem miesi璚znika "Prawda". Albo potem - gdy redagowa pan organ AK "Biuletyn Informacyjny".

- Pracowa貫m w prasie tajnej. Wtedy nie by這 瘸dnego dziennikarza w takim sensie, w jakim rozumiemy ten zaw鏚 dzisiaj. Jak kto pisa do prasy tajnej, a pisa這 wiele os鏏 o r騜nych zawodach - byli to byli nauczyciele, politycy, radni miejscy, dzia豉cze organizacji spo貫cznych, harcerze - to m鏬 by uwa瘸ny za dziennikarza. Prawda jest taka, 瞠 pisali ci, kt鏎zy po prostu umieli pisa. Ja zacz掖em moj prac pi鏎em w katolickim 鈔odowisku skupionym wok馧 znanej bardzo w bielsko-bialskim regionie Zofii Kossak. Przyznam zreszt, 瞠 - poza ksi捫kami Gustawa Morcinka, kt鏎e czyta貫m b璠帷 uczniem gimnazjum - ca貫 moje wiadomo軼i o 奸御ku czerpa貫m w豉郾ie z tego 鈔odowiska. Tak czy inaczej - spotyka貫m na swojej drodze wiele os鏏 zwi您anych ze 鈔odowiskiem dziennikarskim.

- I to dzi瘯i ludziom, kt鏎zy byli obok, postanowi pan by dziennikarzem?

- Przyznaj, 瞠 moim zamiarem przedwojennym by這 uprawianie dziennikarstwa. M闚i貫m o tym mojej rodzinie, chcia貫m studiowa co z humanistyki i szko喚 dziennikarsk. Ironia losu sprawi豉, 瞠 ze szko陰 dziennikarsk zetkn掖em si w specyficzny spos鏏. Moim szefem mianowicie w Mikoja販zykowskiej "Gazecie Ludowej" by Witold Gie鹵y雟ki, kt鏎y przed wojn by jaki czas rektorem Wy窺zej Szko造 Dziennikarskiej (to by ojciec znanego dzi powszechnie Wojciecha Gie鹵y雟kiego).

- A jak wa積a by豉 wtedy - w czasie wojny - praca dziennikarza? Informacja?

- Niezale積ie od mojego poczucia wagi pracy, kt鏎 wykonywa貫m - a ka盥y cz這wiek, a ju na pewno m這dy m篹czyzna zawsze bardzo chce by motywowany w spos鏏 sensowny - z pewno軼i prasa odgrywa豉 wtedy wa積 rol. Jednak gdy por闚namy sytuacj Polak闚 na Wschodzie, sytuacj Polak闚 w Reichu, to tylko w Generalnym Gubernatorstwie sie tajnej prasy by豉 tak bardzo rozbudowana. M闚i to nie tylko na podstawie w豉snych obserwacji, ale na podstawie p騧niej uzyskanych wiadomo軼i od ludzi z innych teren闚. W GG istnia造 w miar sprzyjaj帷e warunki do rozwoju prasy. Nasycenie elementem wrogim by這 tam du穎 mniejsze ni gdzie indziej - Niemcy stanowili np. w Warszawie (nie m闚i o garnizonach wojskowych) grup licz帷 20 tysi璚y, a ca貫 miasto mia這 nawet milion mieszka鎍闚. Zatem sytuacja prasy rzeczywi軼ie nie by豉 taka z豉. W praktyce wi璚 Polacy, kt鏎ym los da prze篡wanie wojny w GG, wiedzieli du穎 wi璚ej o tym, co si dzia這 na 鈍iecie, ni Polacy 篡j帷y w Katowicach, Poznaniu, υdzi czy Bydgoszczy. Oko這 po這wy znanych tytu堯w prasy tajnej - 600-700 - ukazywa這 si w stolicy i regionie warszawskim.

- Bo, jak rozumiem, tam te mo積a by這 豉twiej uzyska informacje.

- Tak, tu by造 centrale przer騜nych organizacji, tutaj te skupia造 si 廝鏚豉 uzyskiwania informacji. Prasa, kt鏎a wychodzi豉 w GG, by豉 niew徠pliwie bardzo warszawocentryczna. 毒鏚豉 informacji prowadzi造 przez centralne kana造 kontakt闚 z rz康em polskim i dow鏚ztwem za granic.

Ci庵 dalszy - cz窷 II

W豉dys豉w Bartoszewski w Sosnowcu (22. 11. 2006 r.) © Foto Olgierd G鏎ny / "Dziennik Zachodni"

Nie wstydz si niczego, co napisa貫m (II)

„Dziennik Zachodni” (Katowice)

Nr 274 / 24. 11. 2006 r.

- W swoim blogu napisa pan: „Napisa貫m sporo rzeczy lepszych i gorszych, ale 廝鏚貫m prawdziwej satysfakcji jest dla mnie, 瞠 nie musz si niczego, co napisa貫m, wstydzi, albo marzy, aby zapad這 si pod ziemi.” Nie wiem, ilu wspania造ch dziennikarzy sta na takie wyznanie.

- Mimo to my郵, 瞠 w pa雟kim pokoleniu takie wyznanie nie jest wielk sztuk. Ale w moim pokoleniu, kt鏎e wesz這 w 篡cie zawodowe w warunkach ograniczenia swob鏚, cenzury pa雟twowej, uk豉d闚 redakcyjnych, biura prasy Komitetu Centralnego PZPR i innych instancji tego typu, to wyznanie rzeczywi軼ie wydawa si mo瞠 niezwyk貫.

- Jak pan tego dokona?

- Mia貫m troch szcz窷cia. Powiem przewrotnie: najbardziej pomog這 mi, 瞠 prawie ca造 stalinizm przesiedzia貫m. Bo ja wyszed貫m z krymina逝 dopiero po 鄉ierci Berii. Czyli w warunkach, kiedy zacz窸o si przeciera na niebosk這nie. A b璠帷 w wi瞛ieniu, mia貫m wyb鏎 tylko taki: albo by przyzwoitym, normalnym wi篥niem politycznym, albo by 鈍ini. Albo by貫m z "nami" albo z "tamtymi". Zreszt "oni" sami stworzyli taki system - morduj帷 ludzi, zamykaj帷 ich w wi瞛ieniach, skazuj帷 na 鄉ier - 瞠by dla przyzwoitego cz這wieka nie by這 innego wyboru. Trzeba by這 zachowywa si solidarnie. Zatem 豉two by這 wtedy w豉軼iwie wybra.

- Taki trudny czas, a pan m闚i: 豉two by這.

- Nie wiem w ka盥ym razie, czy zdo豉豚ym zachowa to dziewictwo, gdybym by w zawodzie pod codziennym naciskiem ze strony wrog闚. A tak? Po prostu nie robi貫m 鈍i雟tw i ju. I uwa瘸m to za ca趾owicie normalne.

- Ale w ko鎍u wyszed pan z wiezienia i trafi w normalne, pe軟e pu豉pek, otoczenie.

- Gdy wyszed貫m z wi瞛ienia, uznano mnie w 1955 roku za nies逝sznie skazanego, czyli nale瘸貫m do tej grupy tzw. pokazowych, kt鏎ych uznano za nies逝sznie skazanych. Dano mi mo磧iwo嗆 powrotu do pracy w prasie. Ale ja si ba貫m, 瞠 wpl徠aj mnie w jakie rz康owe pismo, w kt鏎ym b璠 podlega wszelkim rygorom. Zgodzi貫m si na jedno: zaczepi貫m si na 3,5 roku w ilustrowanym tygodniku historyczno-architektonicznym pod tytu貫m "Stolica". W redakcji by這 28 os鏏, z czego cz這nk闚 partii - jeden. Czyli redaktor naczelny, typowy leniwy partyjny, kt鏎emu nic si nie chcia這 robi. Oczywi軼ie, gdy ja zacz掖em troch dzia豉, co pokrzykiwa, to mnie natychmiast wyrzucili. Potem ju nigdy nie pracowa貫m w mediach politycznych, bo nast瘼nym moim prawdziwym szefem by Jerzy Turowicz.

- Rozumiem, 瞠 w swojej karierze mia pan poczucie represjonowania za s這wo. Wr鏂 tu na chwil do 15 listopada 1946 roku, gdy aresztowana pana za dzia豉lno嗆 w PSL-u. Nie ba si pan pisa w „Gazecie Ludowej” - organie PSL-u - szkic闚 o Polskim Pa雟twie Podziemnym?

- Takie poczucie mia貫m, oczywi軼ie. Ale w 1946 roku by貫m w豉軼iwie bardzo zadowolony, 瞠 zosta貫m zatrzymany. Bo zaaresztowano mnie za legaln dzia豉lno嗆 w legalnym pi鄉ie, kt鏎e by這 organem partii urz璠uj帷ego wicepremiera. Tak naprawd wi璚 w ten spos鏏 uda這 si odwr鏂i uwag w豉dzy od innych rzeczy, kt鏎e mia貫m za uszami. Ale nie by貫m ani pierwszym, ani ostatnim czynnie zawodowo dziennikarzem, kt鏎y zosta aresztowany. Trzeba pami皻a, 瞠 wtedy dzia豉貫m w partii (PSL-u) w pionie wydzia逝 prasy, je寮zi貫m wi璚 po wsiach i wyg豉sza貫m p這mienne mowy. Wo豉貫m do ludzi z odpowiednim naciskiem na pierwsze s這wo: „Wszystko, co tu widzicie, zawdzi璚zacie wy陰cznie Zwi您kowi Radzieckiemu!" I t逝m wy, czuj帷 ironi. Gdy mnie zamkn瘭i, mieli mi to za z貫. Pytali: "Jak pan m鏬 m闚i tym tonem?" A ja na to: "Przepraszam, ale nie jestem muzykalny." Dostawa貫m w mord, ale od tego si przecie nie umiera.

- Podobno nie lubi pan pytania o to, jak by w 篡ciu przyzwoitym. Bo wszyscy o to pana pytaj. Dlatego zapytam, jak by przyzwoitym dziennikarzem?

- My郵, 瞠 w warunkach wolnego rynku wykonywanie tego zawodu utrudniaj inne ni za moich czas闚 rzeczy - np. konkurencja. Mnie 篡cie utrudnia豉 szereg lat cenzura, czyli „oni". Nasz ambicj by這 wtedy przebi si z oryginalniejszym sposobem relacjonowania rzeczywisto軼i. Ale wracaj帷 do dzisiejszych czas闚: my郵, 瞠 zawsze trzeba stara si konkurowa z kolegami kwalifikacjami i umiej皻no軼iami. Nie podpiera si dopingiem i nie podk豉da nogi.

Rozmawia: Marek Twar鏬

poniedzia貫k, 27 listopada 2006
W blasku warto軼i

„Go嗆 Niedzielny” (Katowice)

Nr 48 / 26. 11. 2006 r.

Uczestniczy貫m we wspania貫j imprezie – Areopagu Gda雟kim. Tematem tegorocznego spotkania by造 problemy „Rodziny i Ojczyzny”, od wielu miesi璚y wymieniane (a niekiedy – niestety – tak瞠 i manipulowane w dyskusjach publicznych w ca造m kraju. W 安i皻o Niepodleg這軼i rzesze m這dych ludzi przys逝chiwa造 si debacie na temat: czy min掖 czas polskich patriot闚? – otwartej przes豉niem Ryszarda Kaczorowskiego, ostatniego Prezydenta RP na uchod廣twie, wskazuj帷ym na dom rodzinny jako miejsce, gdzie rodzi si poszanowanie warto軼i historii narodowej. Abp J霩ef 砰ci雟ki odwo逝j帷 si do roli i znaczenia autorytetu w naszym 篡ciu, zwr鏂i s逝sznie uwag, 瞠 „autorytet mierzy si w skali lat”. Jest on czym wi璚ej ni „meteoryt, kt鏎y zab造郾ie na kilka chwil”.

Po wielu wa積ych wypowiedziach uczestnik闚 Areopagu przypad豉 mi rola trudna, gdy organizatorzy powierzyli mi otwart dyskusj na specjalnym spotkaniu z m這dzie膨 na dziedzi鎍u Politechniki Gda雟kiej pod nieco prowokacyjnie sformu這wanym tytu貫m: „Komu op豉ca si dzi przyzwoito嗆?”. Wielu m這dych s逝chaczy oczekiwa這 od dawnego wyk豉dowcy uniwersyteckiego, by貫go ministra spraw zagranicznych i senatora, jasnej odpowiedzi na to pytanie. Usi這wa貫m da j z g這wy i z serca, m闚i帷 po prostu, bez jakichkolwiek notatek, odwo逝j帷 si do w豉snych do鈍iadcze i obserwacji 篡ciowych. Zwr鏂i貫m przede wszystkim uwag na rozbie積o嗆 sensu i znaczenia termin闚 „op豉ca si” i „warto”. Trudno powiedzie, czy mi這嗆 do w豉snych rodzic闚, rodze雟twa, wsp馧ma鹵onk闚 czy dzieci, czy mi這嗆 bli幡iego i w og鏊e zachowywania przykaza Bo篡ch si „op豉caj”. S jednak niew徠pliw warto軼i. Warto軼i trwa陰 i w gruncie rzeczy przez ka盥ego z nas po膨dan. Chcemy przecie, aby w 篡ciu nas szanowano, aby doceniano nasze wysi趾i i zas逝gi – w domu, w szkole, na uczelni i pracy zawodowej. Mi這 nam, gdy cieszymy si zaufaniem otoczenia, gdy m闚i si o nas jako o nas jako o ludziach przyzwoitych – w s御iedztwie i w鈔鏚 znajomych.

Mamy wolno嗆 wyboru dr鏬 post瘼owania, ale nie zawsze zastanawiamy si nad logiczn konsekwencj tego stanu rzeczy: wolno嗆 zobowi您uje do dokonywania rozs康nego wyboru, do gotowo軼i przyj璚ia cz御tki odpowiedzialno軼i za dobro wsp鏊ne. To jest nie zawsze 豉twe, ale s逝szne, ambitne i godne. Mamy prawo do lepszego 篡cia dla wszystkich, ale musimy to sami wsp馧osi庵a. Zrobili鄉y w III Rzeczpospolitej bardzo du穎, to nie zwalnia nas od dalszego dzia豉nia.

Przyzna musz, 瞠 bardzo zbudowa這 mnie serdeczne przyjmowanie moich s堯w. Zdawano si dostrzega, 瞠 m闚i bez upi瘯sze to, co my郵, a mo瞠 tak瞠 i t prost prawd, kt鏎 bardzo chcia貫m s逝chaczom przekaza, 瞠 廝鏚貫m wszelkiej satysfakcji w 篡ciu mo瞠 by, i si robi to, co si my郵i i lubi – nie mniej i nie wi璚ej.

Tegoroczny Areopag Gda雟ki wypad przypadkowo w czasie wybor闚 samorz康owych, kt鏎ych przebieg by na szcz窷cie w ca造m kraju spokojny i rozs康ny. Przed rokiem wyra瘸貫m na 豉mach „Go軼ia Niedzielnego” pogl康 i nie jest prawd, 瞠 wszyscy politycy s nieuczciwi. Jest prawd, 瞠 ludzie wybieraj nieuczciwych polityk闚 jako swoich reprezentant闚, takich, kt鏎zy maj wyroki s康owe za czyny kryminalne, takich, kt鏎zy wykazali si awanturnictwem, chuliga雟twem. A potem si dziwi, 瞠 tworz si uk豉dy kryminalne. Poprzednia kadencja przynios豉 takie przyk豉dy. Jestem ciekaw, czy ludzie wybraliby tak lekkomy郵nie kogo, komu powierzyliby opiek nad swoim mieszkaniem, wyje盥瘸j帷 np. za granic. Wtedy poczucie rozs康ku zwyci篹y. Natomiast przy wyborach w豉dz jest nieraz postawa oboj皻na, jaka znieczulica. Nie powinni鄉y ods康za od czci i wiary tych, kt鏎zy si polityk zajmuj. Powinni鄉y jednak stara si i ze zdrowego rozs康ku, i z pobudek moralnych delegowa ludzi uczciwych. Je郵i nam jest oboj皻ne, kto decyduje o naszych sprawach, to nie dziwmy si, 瞠 wyniki ich dzia豉 nas nie zadowalaj”.

Mi這 by這 mi doznawa satysfakcji z obecno軼i na mym spotkaniu z m這dzie膨 arcybiskupa metropolity Gda雟ka, a tak瞠 powo豉nego na now kadencj prezydenta miasta i wielu dzia豉czy komunalnych z Tr鎩miasta. Nie w徠pi, 瞠 mia這 to wymowne znaczenie dla tysi帷a kilkuset m這dych os鏏. Byli鄉y razem jako ludzie r騜nych pokole i obywatele naszego kraju z陰czeni wsp鏊n trosk o godn tera幡iejszo嗆 i dobr przysz這嗆.

poniedzia貫k, 30 pa寮ziernika 2006
Jak ociepli kontakty Polski i Niemiec?

„Dziennik” (Warszawa)

Nr 164 (2006) / 30. 10. 2006 r.

W dniu spotkania kanclerz Angeli Merkel z premierem Jaros豉wem Kaczy雟kim warto powt鏎zy t prawd jeszcze raz: dla dobrych stosunk闚 polsko – niemieckich nie ma po prostu 瘸dnej rozs康nej alternatywy. Obiecuj帷e deklaracje kanclerz Angeli Merkel przed jej spotkaniem z premierem Jaros豉wem Kaczy雟kim pokazuj, 瞠 dzisiaj to w豉郾ie rz康 niemiecki szuka porozumienia z Polsk. Spotkanie Angeli Merkel z Jaros豉wem Kaczy雟kim nie jest jedyn okazj do poprawy stosunk闚 polsko – niemieckich. Za kilka dni do Polski przyje盥瘸 minister spraw wewn皻rznych Wolfgang Sch酳ble, kt鏎y jest jedn z g堯wnych postaci CDU. Z w豉snej inicjatywy b璠zie w Krakowie i Auschwitz. Istnieje wiele pozytywnych sygna堯w, tylko trzeba je umie dobrze odczytywa, z czym po stronie polskiej czasami bywaj k這poty.

Jestem przekonany, 瞠 Polska ma dzi szanse na popraw stosunk闚 z Niemcami. Kluczowym obszarem wsp馧pracy, na kt鏎ym mo瞠my si oprze, jest traktat europejski, teraz w豉郾ie rozpoczyna si okres wsp鏊nego naprawiania jego b喚d闚 i Polska musi w tym uczestniczy. Najtrudniejsze dla nas jest wypracowanie wsp鏊nej polityki energetycznej. Ta sprawa zosta豉 mocno zabagniona, i to bardziej ze strony niemieckiej. Zawini mocno gabinet Schr鐰era. Nie mo積a jednak zatrzymywa si na tym etapie. Musimy prowadzi rozmowy z Niemcami, 瞠by decyzje o nas nie zapada造 podczas niemieckich negocjacji z Rosj.

pi徠ek, 27 pa寮ziernika 2006
Wa積e s這wa z Niemiec

„Go嗆 Niedzielny” (Katowice)

Nr 44 / 29. 10. 2006 r.

Kardyna Karl Lehmann, arcybiskup Moguncji i przewodnicz帷y Konferencji Episkopatu Niemiec, zach璚i mnie gor帷o do czynnego udzia逝 w konferencji – organizowanej przez wielce zas逝穎n organizacj laikatu niemieckiego „Renovabis” – pod has貫m: „Drogi do pojednania”. Zwa篡wszy na znaczenie tej problematyki dla Polski i Polak闚 przyj掖em to zaproszenie i 12 pa寮ziernika sp璠zi貫m dzie w Moguncji, pi瘯nym, historycznym mie軼ie nad Renem, kt鏎ego uniwersytet wyr騜ni w latach siedemdziesi徠ych tytu貫m doktora honoris causa arcybiskupa Krakowa kardyna豉 Karola Wojty喚.

Przymusowi robotnicy Ko軼io豉

Formalnym powodem do spotkania by豉 ch耩 podsumowania pi璚ioletniej pracy tzw. Funduszu Pojednania Ko軼io豉 katolickiego w Niemczech, powo豉nego przez biskup闚 niemieckich jesieni 2000 r. Pocz徠kowym celem tego funduszu by這 zapewnienie skromnej lecz godziwej rekompensaty materialnej tym osobom – g堯wnie Polakom i Ukrai鎍om – kt鏎zy w czasie II wojny 鈍iatowej skierowane by造 przez 闚czesne niemieckie urz璠y pracy (Arbeitsamt) do pracy przymusowej w instytucjach czy posiad這軼iach nale膨cych do Ko軼io豉 katolickiego. By豉 to bardzo ma豉 liczbowo grupa os鏏, a ich traktowanie odbiega這 z regu造 pozytywnie od przeci皻nej w III Rzeszy; mimo to biskupi niemieccy uznali s逝sznie za potrzebne wyra幡e wyci庵ni璚ie wniosk闚 z faktu przymusowego zatrudnienia tej grupy ludzi. Pierwotnie przewidziany bud瞠t dwa i p馧 miliona euro zosta podwojony i pod bezpo鈔ednim kierownictwem Akcji solidarno軼i katolik闚 niemieckich z lud幟i w Europie 鈔odkowej i wschodniej „Renovabis” podj皻o r騜ne, godne uwagi dzia豉nia o g喚bszym znaczeniu dla praktycznej realizacji ewangelicznej zasady mi這軼i bli幡iego. Wyra瘸 si to pomoc w organizacji 篡cia publicznego w krajach wyzwolonych od komunizmu, w rozwi您ywaniu problemu napi耩 narodowo軼iowych, w kszta販eniu i dokszta販aniu m這dzie篡, og鏊nie rzecz bior帷 w przezwyci篹aniu spu軼izny d逝goletniego, bolesnego podzia逝 Europy. Zasadniczym has貫m dla tej dzia豉lno軼i jest zasada pojednania w duchu prawdy i sprawiedliwo軼i. Punktem wyj軼ia jest do鈍iadczenie ofiar system闚 totalitarnych, znalezienie w豉軼iwych form uczczenia pami璚i ofiar tych system闚, rozwijanie mi璠zynarodowego dialogu chrze軼ijan, ale tak瞠 chrze軼ijan i 篡d闚. Zupe軟ie szczeg鏊n uwag po鈍i璚a si przy tym trwa造m zagro瞠niom wynikaj帷ym dla ludzi wierz帷ych w Boga z do鈍iadcze z豉 systemu narodowo – socjalistycznego w samych Niemczech i w鈔鏚 cz這nk闚 narod闚 przez nie okupowanych. Praktycznym odbiciem tych cel闚 s sta貫 dzia豉nia o鈍iatowe prowadzone w鈔鏚 m這dzie篡 niemieckiej na temat wydarze historycznych w minionym stuleciu, programy po鈍i璚one analizie przyczyn i badaniu struktur antychrze軼ija雟kich i antyludzkich system闚 przemocy.

Dziedzictwo wojny

Program konferencji w Moguncji, otwieranej przez sekretarza episkopatu Niemiec, jezuit Hansa Langend顤fera, przewidywa obok niemieckich wypowiedzi na temat dzie豉 pojednania tak瞠 r闚noleg陰 wypowied polsk, kt鏎 mnie powierzono. Wyrazi貫m pogl康, 瞠 ka盥e dzie這 pojednania, tak瞠 trwa貫go pojednania polsko – niemieckiego, musi by aktem dobrej woli, mocnej wiary w sens takiego dzia豉nia, m康ro軼i, odwagi i cierpliwo軼i zbiorowej. Do warunk闚 niezb璠nych nale篡 uczciwy stosunek do fakt闚 z przesz這軼i i ch耩 do wyci庵ania z nich wniosek.

Kluczowym wydarzeniem owego pa寮ziernikowego dnia w Moguncji by這 niew徠pliwie obszerne wyst徙ienie kardyna豉 Lehmanna. Ten bardzo do鈍iadczony, siedemdziesi璚ioletni teolog i w kolejnej kadencji przewodnicz帷y episkopatu niemieckiego zaj掖 niedwuznacznie jasne stanowisko w stosunku do r騜nych aktualnych plan闚 upami皻niania w Niemczech skutk闚 II wojny 鈍iatowej, do kt鏎ych nale瘸這 m.in. masowe przemieszczenie ludno軼i niemieckiej ze wschodu Europy – ucieczka milion闚 ludzi w latach 1944 – 1945 i przymusowe ich usuni璚ie, g堯wnie z Polski i Czechos這wacji w latach 1945 – 1947. Kardyna Lehmann zaakcentowa wyra幡ie prawo Niemc闚 do pami璚i o tych wydarzeniach i solidarno軼i z ich ofiarami, wszak瞠 z wyra幡ym zrozumieniem 豉鎍ucha przyczyn i skutk闚. Rozwa瘸j帷 spraw tre軼i obiektu czy obiekt闚 maj帷ych s逝篡 pami璚i historycznej, Kardyna powiedzia wyra幡ie: „Ucieczka i wyp璠zenie Niemc闚 by造 poprzedzone zdobyciem si陰, uciskiem i zniszczeniem kraj闚 Europy 鈔odkowo – wschodniej, z najwi瘯sz brutalno軼i realizowan pr鏏 trwa貫go zniewolenia narod闚 schodu, zniszczeniem wielkiej cz窷ci ich elit i systematycznym ludob鎩stwem 砰d闚. Pi耩 do sze軼iu milion闚 samych obywateli polskich straci這 przy tym 篡cie. Nie mo積a zrozumie historycznie i moralnie sprawy wyp璠zenia Niemc闚, je郵i stale nie my郵i si r闚nocze郾ie o poprzedzaj帷ym to barbarzy雟twie jako przyczynie sprawczej tego co ostatecznie spotka這 miliony Niemc闚.”

Kardyna Lehmann uwa瘸 upami皻nienie tych wydarze za obowi您ek rz康u niemieckiego, kt鏎y nie powinien by delegowany na rzecz 瘸dnych organizacji, a zarazem wyra幡ie akcentuje potrzeb dzia豉nia na rzecz pojednania narod闚 jako celu przewodniego przy rozwa瘸niu przesz這軼i i utrwalaniu wiedzy o niej. S康z, 瞠 ca豉 obszerna wypowied przewodnicz帷ego Episkopatu Niemiec powinna by w Polsce znana i g喚biej przemy郵ana jako podstawowy element w dyskusji o spornym widzeniu fakt闚 z historii naszych obu s御iaduj帷ych narod闚.

pi徠ek, 20 pa寮ziernika 2006
Ko軼i馧 - Polska - Europa

„Go嗆 Niedzielny” (Katowice)

Nr 40 / 1. 10. 2006 r.

Uczestniczy貫m w po這wie wrze郾ia w mi璠zynarodowej konferencji z cyklu „Rola Ko軼io豉 katolickiego w procesie integracji europejskiej”, zorganizowanej ju po raz sz鏀ty w Krakowie, staraniem tamtejszej Papieskiej Akademii Teologicznej i kilku innych instytucji. Program tej konferencji przygotowywany by oczywi軼ie wcze郾iej, ale nieprzewidziana okoliczno嗆 wzmo穎nego zainteresowania problemami cywilizacji i kultury europejskiej po przem闚ieniu Ojca 安i皻ego Benedykta XVI na uniwersytecie w Ratyzbonie nada豉 jej do嗆 szczeg鏊ny charakter.

Szczeg馧owy temat obrad przewidywa mi璠zynarodow dyskusj o cywilizacyjnych zmaganiach Europy, z udzia貫m wybitnych specjalist闚 duchownych i 鈍ieckich, przede wszystkim z Polski i Niemiec, ale tak瞠 z innych kraj闚 Unii Europejskiej. Wa積e znaczenie mia udzia w konferencji kard. Stanis豉wa Dziwisza oraz sekretarza Konferencji Episkopatu Niemiec dra Hansa Langend顤fera SJ, ale tak瞠 Jacques’a Santera, katolika, przewodnicz帷ego Fundacji im. Roberta Schumana w Luksemburgu, oraz katolickiego premiera niemieckiej Turyngii Dietera Althausa.

Katalog warto軼i

We wst瘼nym wyk豉dzie Jacques Santer wyst徙i pod has貫m sformu這wanym przez jednego z tw鏎c闚 idei europejskiej Roberta Schumana: „Europa b璠zie chrze軼ija雟ka albo nie b璠zie jej wcale”. Sz這 tu oczywi軼ie o konieczno嗆 wsp鏊nego mianownika w okre郵eniu warunk闚 harmonijnego wsp馧篡cia narod闚 Europy, o katalog warto軼i moralnych i spo貫cznych. Dla uczestnik闚 konferencji nie by這 w徠pliwo軼i, 瞠 Europejczycy potrzebuj dzi swego rodzaju katalogu podstawowych praw i obowi您k闚, 瞠 godno嗆 osoby ludzkiej wyra瘸j帷a si jej wolno軼i i wsp馧odpowiedzialno軼i, r闚no軼i i solidarnym wsp馧dzia豉niem nale篡 do najwa積iejszych element闚 kultury europejskiej, tak jak j widz i odczuwaj chrze軼ijanie. Tolerancja, zrozumienie i poszanowanie dla inaczej my郵帷ych nie mo瞠 oznacza bezkrytycznej, oportunistycznej akceptacji tego, co aktualnie uchodzi za poprawne politycznie, a budzi mo瞠 w wielu przypadkach moralne w徠pliwo軼i.

Wiceprzewodnicz帷y wsp馧rz康z帷ej obecnie w Niemczech Partii Chrze軼ija雟ko-Demokratycznej CDU dr Christoph B鐬r, katolicka eurodeputowana z Holandii Maria Martens, rektor Wy窺zej Szko造 Europejskiej w Krakowie dr Jaros豉w Gowin, obecnie senator RP, oraz ambasador we Francji dr Jan Tombi雟ki byli zgodni w zaakcentowaniu potrzeby odwagi cywilnej w obronie wyznawanych warto軼i i d逝gofalowego znaczenia argument闚 moralnych w dzia豉niu polityk闚.

Bardzo przemawia這 do mnie wsp鏊ne dostrzeganie wagi czynnika moralnego w polityce przez ludzi r騜nych narodowo軼i i pokole. A w jednej z czterech sesji ca貫j konferencji dyskutowano do嗆 prowokacyjnie sformu這wany problem: czy „Solidarno嗆” (a szczeg鏊nie solidarno嗆 w og鏊e) ma jeszcze wp造w na my郵enie i dzia豉nie ludzi w Europie. Tu wa積e by造 g這sy z ustabilizowanych spo貫cze雟tw Europy Zachodniej, jak np. kardyna豉 Jose da Cruz Policarpo, patriarchy Lizbony, oraz 鈍ieckiego pos豉 do Parlamentu Europejskiego z Hiszpanii Jaime Mayor Oreja, ale specjalnie mo瞠 wymowny by g這s wdzi璚zno軼i z Bia這rusi. By豉 to wdzi璚zno嗆 za solidarno嗆 okazywan dzi ludziom, kt鏎zy usi逝j uzyska swoje suwerenne prawa jako obywatele w豉snej ojczyzny. Odpowied generalna wypada jednak raczej sceptycznie.

Europa szuka

Przypad這 mi w udziale, wraz z dyrektorem niemieckiej Fundacji Konrada Adenauera w Polsce, dr. Stephanem Raabe, podsumowanie ca貫j konferencji, w kt鏎ym dali鄉y zgodny wyraz umiarkowanemu optymizmowi: potrzeba odniesienia si do warto軼i podstawowych zaczyna zaznacza si i wyst瘼owa w r騜nych krajach Europy, mimo post瘼uj帷ej tam laicyzacji, a mo瞠 nawet jako odpowied na ni. O tej laicyzacji w Niemczech mowa by豉 poprzednio w wa積ym wyst徙ieniu jezuity o. Langendorfera, kt鏎y jako sekretarz Konferencji Episkopatu Niemiec kompetentnie wskazywa na niebezpiecze雟twa relatywizmu w sferze publicznej, dopuszczaj帷ego nie tylko wykluczanie Boga z 篡cia publicznego, ale tak瞠 cyniczne o鄉ieszanie postaw religijnych.

Pok這siem konferencji by造 teksty wyg這szone przez jej uczestnik闚, kt鏎e uka膨 si z czasem w 郵御kim wydawnictwie „Wok馧 nas” w Gliwicach, ale tak瞠 niezapisana wymiana my郵i mi璠zy bardzo r騜nymi lud幟i o篡wionymi podobn trosk o rol cz這nk闚 Ko軼io豉 katolickiego w poszczeg鏊nych krajach Europy i we Wsp鏊nocie Europejskiej. Bp prof. Tadeusz Pieronek z Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie zapowiedzia jako przewodnicz帷y komitetu organizacyjnego dotychczasowych konferencji nast瘼n – ju si鏚m z rz璠u – za rok.

Miejmy nadziej, 瞠 tymczasem rozwinie si konstruktywna dyskusja nie tylko na temat stylistycznej formy uj璚ia problem闚 tradycji europejskiej w preambule do tzw. Konstytucji Europejskiej, ale tak瞠, a mo瞠 przede wszystkim, na temat hierarchii warto軼i i wa積o軼i poj耩 podstawowych w dalszym funkcjonowaniu Unii Europejskiej, kt鏎 trudno by這by rozszerza bez r闚noczesnego pog喚bienia, a nieodpowiedzialnie te rozszerza, bior帷 tylko oportunistycznie pod uwag wzgl璠y aktualnej taktyki politycznej i z pog喚bienia rezygnuj帷.

czwartek, 19 pa寮ziernika 2006
Towarzystwo Kurs闚 Niezwyk造ch

„Gazeta Wyborcza”

Nr .. / 22. 09. 2006 r.

O Towarzystwie Kurs闚 Naukowych opowiada prof. W豉dys豉w Bartoszewski, jeden z jego za這篡cieli.

Gdy w stanie wojennym zosta貫m internowany, „Trybuna Ludu" poda豉, 瞠 by貫m cz這nkiem KOR-u. Niestety, to nie by豉 prawda, cho zna貫m blisko ludzi z Komitetu - Jana J霩efa Lipskiego, ks. Jana Ziej, Aniel Steinsbergow, prof. Adama Szczypiorskiego, Jerzego Ficowskiego i innych - i wsp馧dzia豉貫m z nimi. Nie by這 mi璠zy nami 瘸dnych generalnych r騜nic pogl康闚.

Dlaczego wi璚 do KOR-u nie wst徙i貫m? Bo od pocz徠ku lat 60. systematycznie donosi貫mjako tajny i dobrowolny wsp馧pracownik Radia Wo軟a Europa, a konkretnie dyrektora Jana Nowaka-Jeziora雟kiego. To by jedyny pow鏚.

O tej wsp馧pracy nie wiedzia nawet m鎩 przyjaciel Jan J霩ef Lipski, ale nie mia w徠pliwo軼i, 瞠 je瞠li przeka瞠 mi jakie informacje, to znajd spos鏏, 瞠by je nag這郾i za granic. Spotykali鄉y si w pobli簑 Instytutu Bada Literackich, gdzie on pracowa wjednym pokoju z pani Jadwig Kaczy雟k, matk Jaros豉wa i Lecha, i przekazywa mi wiadomo軼i. Zawsze pyta貫m: „Czy to dla mnie, czy do nag這郾ienia?". I w taki spos鏏 wsp馧pracowa貫m z KOR-em.

Skrzynki, szyfry, spotkania

Wst徙i貫m za to do Towarzystwa Kurs闚 Naukowych. Gdy p騧n jesieni 1977 r. wr鏂i貫m z USA, gdzie przebywa貫m na zaproszenie Zbigniewa Brzezi雟kiego, w豉郾ie powstawa „uniwersytet lataj帷y" - czyli wyk豉dy i seminaria w prywatnych mieszkaniach. To by wst瘼 do dzia豉lno軼i TKN. Na propozycj Jerzego Jedlickiego i Andrzeja Celi雟責ego, koordynatora i spiritus movens tej inicjatywy, bym si przy陰czy, bez wahania odpowiedzia貫m: „tak".

Si陰 „uniwersytetu lataj帷ego” by豉 jawno嗆 dzia豉nia. Zreszt ju od 1974 r., za dziekanatu prof. Jerzego Kloczows責ego, gdy by貫m starszym wyk豉dowc KUL-u – do moich uczni闚 nale瞠li dzia豉j帷y w opozycji Bogdan Borusewicz i Janusz Krupski - m闚i貫m i o Katyniu, i o innych tematach tabu z historii Polski. Nie widzia貫m zatem powodu, by nie m闚i o tym gdzie indziej.

Jeden z moich wyk豉d闚 w ramach TKN dotyczy „Metod oporu inteligencji polskiej wobec systemu hitlerowskiego", gdzie po prostu opisywa貫m techniki konspiracyjne Armii Krajowej. To byty skrzynki, szyfry, spotkania, kontakty, notesy - i tam chodzili najambitniejsi s逝chacze...

W kucki, pod 軼ianami

22 stycznia 1978 r. odby這 si w Warszawie zebranie kilkudziesi璚iu os鏏 z r騜nych 鈔odowisk naukowych i tw鏎czych, kt鏎e powo豉造 Towarzystwo Kurs闚 Naukowych. By貫m sygnatariuszem odezwy informuj帷ej o tym. Wi瘯szo嗆 podpisanych to byli moi znajomi i przyjaciele. Pomys這dawc nazwy nawi您uj帷ej do instytucji z okresu zabor闚 by prof. Edward Lipi雟ki. Pod deklaracj znalaz造 si 54 podpisy.

TKN nie tylko patronowa wyk豉dom. Mia wspiera badania poprzez nawi您ywanie kontakt闚 naukowych, stypendia i dzia豉lno嗆 wydawnicz. Wp造wa te na tworzenie si innych niezale積ych k馧 i seminari闚 o zamkni皻ym charakterze. Pami皻am, mia貫m kilka wyk豉d闚 na utworzonym wtedy tzw. 砰dowskim Uniwersytecie Lataj帷ym. Na 狹L trafi貫m za po鈔ednictwem magistra hebraistyki Ma貪orzaty Naimskiej, kt鏎a by豉 sekretark w Pen Clubie. Wyk豉dy odbywa造 si tak瞠 pod firm duszpasterstw akademickich, gdzie mnie przedstawiano jak cz這nka TKN. By貫m kilkakrotnie u dominikan闚 w Poznaniu, Krakowie, Gda雟ku i we Wroc豉wiu.

Przez rok akademicki 1979/80 prowadzi貫m wyk豉dy o Polskim Pa雟twie Podziemnym. Informacje o wyk豉dach by造 rozklejane w miejscach publicznych, w szczeg鏊no軼i na Uniwersytecie Warszawskim. Wyb鏎 miejsca pad na lokal Jana J霩efa Lipskiego, kt鏎y mia wielkie stare mieszkanie przy ul. Konopczy雟kiego 2/4. Przy otwartych drzwiach w salonie - na pod這dze, w kucki, pod 軼ianami - siedzia這 lub sta這 dla oszcz璠no軼i miejsca 80-90 os鏏.

Ale by te inny pow鏚 wyboru mieszkania Lipskich. 妃ieli鄉y si z Jankiem, 瞠 zadamy k豉m komunistycznej propagandzie, jakoby z KOR-em i TKN wsp馧pracowali sami 砰dzi i lewacy. Tymczasem tu dw鏂h akowc闚 i obaj niew徠pliwie goje. Bardzo trudno by這 z tego zrobi 篡dowsko-lewack imprez... Musz si pochwali, 瞠 na moich wyk豉dach - podobnie jak na wyk豉dach Adama Michnika i Jacka Kuronia - by豉 nieprawdopodobna frekwencja. Michnik wyk豉da na tematy historyczne, Kuro m闚i o pedagogice i wychowaniu, ja-o AK.

Inauguracja roku akademickiego 1979/80 mia豉 miejsce w mieszkaniu, kt鏎e Piotr Naimski zajmowa po Annie i Tadeuszu Walendowskich. Na wyk豉d przybyli korespondenci zagraniczni, przysz這 te troch ludzi z KOR-u. Podczas wyk豉du do mieszkania wtargn窸a milicja, cz窷 po cywilnemu. Wylegitymowali si, 瞠 s z Rady Narodowej. Stwierdzili, 瞠 odbywa si tu nielegalne zgromadzenie. Z這篡貫m w闚czas o鈍iadczenie, 瞠 powtarzam jedynie dla znajomych i przyj aci馧 wyk豉d, kt鏎y wyg這si貫m ju na KUL-u, a temat dotyczy walki Polski o niepodleg這嗆. Doda貫m, 瞠 nie uwa瘸m tego za nielegalne zgromadzenie i 瞠 robi貫m to i b璠 robi nadal. Wycofali si, wyk豉d si odby.

Grzywna za niepodleg這嗆

Kilka miesi璚y potem to samo powt鏎zy貫m przed kolegium ds. wykrocze. W pierwszej instancji dosta貫m 5 tys. z kary („za przewodzenie nielegalnemu zebraniu") - co by這 najwy窺z mo磧iw w闚czas grzywn; Naimski troch mniej. Odwo豉li鄉y si. Na drugiej rozprawie odby豉 si manifestacja. Ca豉 klatka schodowa wype軟iona by豉 lud幟i, kt鏎zy si z nami solidaryzowali.

Moim obro鎍 by Jan Olszewski, kt鏎y m闚i, 瞠 jego wuj by w czasie zaboru rosyjskiego w organizacji bojowej PPS-u, a jego matka chodzi豉 w czasie zebra pod oknem i ostrzega豉 go przed nadchodz帷ymi 瘸ndarmami carskimi. Ot騜 - m闚i Olszewski - on by nie chcia, 瞠by w Polsce Ludowej stawia Milicj Obywatelsk w sytuacji podobnej do rosyjskich kat闚, kt鏎ych obali豉 Wielka Rewolucja Pa寮ziernikowa! Dlatego wyk豉dy s jawne i dlatego ka盥y mo瞠 na nie przyj嗆. Ja powiedzia貫m, 瞠 je郵i kara grzywny ma by utrzymana, to poprosz o zamian grzywny na areszt. Nie zamienili.

Wyk豉dy pod kluczem

Po Sierpniu ‘80 ruch kurs闚 naukowych nabra spontaniczno軼i i w spos鏏 naturalny ogarn掖 r騜ne 鈔odowiska: „Solidarno嗆", NZS, kolejne duszpasterstwa itd. Ostatnim akordem TKN by造 wyk豉dy, kt鏎e odbywa造 si w stanie wojennym, w czasie internowania. W o鈔odku internowania w Jaworzu na Pojezierzu Drawskim zorganizowali鄉y kilka cykl闚 wyk豉dowych. Koordynatorem akcji by Roman Zimand. Pami皻ani, 瞠 Tadeusz Mazowiecki m闚i o znaczeniu Lasek dla polskiego Ko軼io豉. Wyk豉dali te: Bronis豉w Geremek, Jerzy Jedlicki, Jacek Boche雟ki, Stefan Amsterdamski, Stefan Niesio這wski, Jan Walc, Piotr Wierzbicki, Andrzej Drawicz i wielu innych.

Na 40. rocznic utworzenia Armii Krajowej miody historyk Bronis豉w Komorowski i historyk starszego pokolenia W豉dys豉w Bartoszewski dali wyk豉d o znaczeniu etosu AK dla r騜nych generacji Polak闚.

Notowa Jaros豉w Kurski

O przysz這軼i

„Gazeta Niedzielna” (Londyn, Wielka Brytania)

Nr 10 (3005) / 5. 03. 2006 r.

Adam Wojnicz: - Z Londynem jest Pan zwi您any od lat. My郵 oczywi軼ie o „polskim Londynie".

W豉dys豉w Bartoszewski: - Powodem mojego ostatniego przyjazdu do Londynu by這 zaproszenie, kt鏎e otrzyma貫m od PUNO. W 1981 roku jako pierwszemu Polakowi z kraju, PUNO przyzna這 mi doktorat honoris causa. By豉 to inicjacja moich formalnych zwi您k闚 z t instytucj, kt鏎a nie jest dzi ani szczeg鏊nie wielka, cho熲y z powod闚 historycznych, ani o takim znaczeniu, jakie mia豉 kiedy. Czuj si wobec PUNO szczeg鏊nie zobowi您any. Gdybym nie mia tego moralnego w moim zrozumieniu zobowi您ania i sentymentu, pewnie bym z Polski nie przyjecha na jeden wyk豉d, bo mam prawie 84 lata. Jednak ze wzgl璠u na te powi您ania trwaj帷e ju prawie 獞ier wieku, czuj si mile uj皻y tym, 瞠 zosta貫m zaproszony. Pierwotnie, kiedy mnie zapraszano, wydawa這 si, 瞠 przyjedzie tu te r闚nocze郾ie m鎩 przyjaciel prof. Zbigniew Brzezi雟ki, co mnie dodatkowo cieszy這 (widzia貫m go ostatnio na obchodach rocznicy Solidarno軼i), okaza這 si jednak, 瞠 jego przyjazd nie by mo磧iwy.

- Czy jest Pan tu cz瘰tym go軼iem ?

- Niestety nie, w Londynie bywam rzadko. Jeszcze jako Minister Spraw Zagranicznych wykorzystywa貫m okazje (nawet niekonieczne z punktu widzenia pe軟ionej funkcji), jak na przyk豉d ods這ni璚ie pomnika Sikorskiego. Dla mnie, jako by貫go 穎軟ierza AK, czyli po鈔ednio podw豉dnego naczelnego wodza, mia這 to znaczenie moralne. Czu貫m si zobowi您any, 瞠by na ods這ni璚ie pomnika gen. Sikorskiego przyjecha.

- Obecnie nie pe軟i ju Pan funkcji pa雟twowych, nie wycofa si Pan jednak z 篡cia spo貫cznego.

- Jestem jak ka盥y cz這wiek w moim wieku tylko emerytem, ale pracuj spo貫cznie. Jestem mi璠zy innymi przewodnicz帷ym Rady Ochrony Pami璚i i M璚ze雟twa, kt鏎a zajmuje si opiek nad 郵adami polskiej historii w r騜nych cz窷ciach 鈍iata. Nale輳 ju do tych ostatnich 篡j帷ych AK-owc闚 z formacji centralnych, kt鏎zy wiedzieli du穎 wi璚ej, bo znajdowali si w pobli簑 sztabu. By貫m najm這dszym, dwudziestoletnim w闚czas, za這篡cielem 疾goty – instytucji spo貫cznej, kt鏎a by豉 wspierana finansowo przez Rz康 Rzeczpospolitej Polskiej w Londynie. Poniewa by貫m wtedy jeszcze taki m這dy, czuj si zobowi您any do dawania 鈍iadectwa wobec przesz這軼i.

- Jak rol w tym przesianiu zajmuje Londyn?

- Tak naprawd to Polacy tu mieszkaj帷y. Do polskich instytucji, kt鏎e zajmuj si przechowywaniem pami璚i mam stosunek szczeg鏊ny, nie tylko z racji moich funkcji spo貫cznych, ale osobi軼ie, dlatego 瞠 nale瘸貫m do tych Polak闚, kt鏎zy zawsze uwa瘸li, 瞠 w豉dz legaln s o鈔odki skupione w Londynie. Nie chodzi tu o legalizm w sensie 軼i庵ania podatk闚, bo te musia貫m p豉ci w kraju, w kt鏎ym 篡貫m, cho ten kraj nie by suwerenny. Nigdy jednak nie zatraci貫m poczucia tego, czym jest Londyn. Dlatego bardzo ceni sobie przyznanie mi przez PUNO doktoratu honoris causa i uhonorowanie mnie przez prezydenta Raczy雟kiego w roku 1986 Krzy瞠m Komandorskim z Gwiazd.

- Pracowali軼ie dla tej samej sprawy w jak瞠 odmiennych warunkach. Czy jest w Londynie instytucja, poza wspomnianym ju PUNO, kt鏎 darzy Pan osobistym sentymentem?

- Zawsze podziwia貫m 禦udn prac Polak闚 w Londynie zwi您an z zabezpieczaniem 鈍iadectw historii dla przysz造ch pokole. W tym celu powo豉no liczne instytucje, mi璠zy innymi Studium Polski Podziemnej, z kt鏎ym bytem zawsze blisko zwi您any. Pozna貫m prawie wszystkich jego za這篡cieli – Tadeusza Bora-Komorowskiego, Tadeusza i Wand Pe販zy雟kich, Halin Czarnook, J霩efa Garli雟kiego, Tadeusza 疾nczykowskiego, Kazimierza Iranka Osmeckiego, ludzi wielu orientacji politycznych. M鎩 stosunek do Londynu jest stosunkiem starszego Polaka, kt鏎y mieszka w Polsce, ale ukszta速owa造 go dziesi徠ki lat wsp馧pracy i kontakty przyjacielskie z lud幟i, z kt鏎ymi ponosili鄉y wsp鏊ne ryzyko. Oni w ogromnej wi瘯szo軼i znale幢i si w Anglii.

- Do鈍iadczenie osobiste pozwala w Pana przypadku na szersze spojrzenie.

- Moje nastawienie do tych ludzi, z instytucji historycznych, muzealnych i medialnych, nie jest nastawieniem przeci皻nego polskiego inteligenta, ale jest nastawieniem cz這wieka, kt鏎y jest jak gdyby z bran篡. Zawsze my郵a貫m z wielk trosk o tym, co si dzieje w tych instytucjach. Wielka Brytania nie jest tu wyj徠kiem, to si dzieje w innych krajach, ale rola Wielkiej Brytanii jest szczeg鏊na i zawsze by豉.

- Jaka jest Pana zdaniem przysz這嗆 tych instytucji, powsta造ch kosztem tylu wyrzecze?

- Zasobami archiwalnymi Londynu interesuj si m這dzi historycy. Dla mnie, cz這wieka ukszta速owanego przez kilkuletni udzia w podziemiu wojskowym i cywilnym w Armii Krajowej i Delegaturze Rz康u, Studium Polski Podziemnej, o kt鏎ym ju wspomnia貫m, jest instytucj o zupe軟ie specjalnych walorach. Obok instytucji ameryka雟kich, posiada najwi瘯szy zbi鏎 dokument闚 dotycz帷ych dzia豉 Polskiego Pa雟twa Podziemnego. Odleg豉 historia wraca do 鈍iadomo軼i Polak闚.

Po latach zak豉mania mo瞠my w ko鎍u m闚i o wydarzeniach II wojny 鈍iatowej w wolnej Polsce. Rola Polski w ostatniej wojnie zaczyna dociera do 鈍iadomo軼i Brytyjczyk闚, Kanadyjczyk闚, Australijczyk闚, Amerykan闚. Mo瞠my m闚i o nowej modzie na t tematyk. Zosta這 napisanych par ksi捫ek, w tym przez Normana Davies'a, kt鏎y jest wprawdzie r騜nie postrzegany, ale niew徠pliwie zrobi dla Polski ogromn robot. Amerykanie wydali „Spraw honoru", publikuj te inni i dzi瘯i temu, dzieje walki, oporu, zaczynaj by znane w stopniu, w jakim wcze郾iej nigdy nie by造. Wcze郾iej m闚iono bowiem g堯wnie o dziejach zag豉dy narodu 篡dowskiego.

- Rzeczywi軼ie, mo積a odnotowa pewne pozycje wydawnicze, ale w kszta速owaniu 鈍iadomo軼i zbiorowej licz si fakty odnotowywane na bie膨co w 鈔odkach masowego przekazu.

- Wymiernym tego przyk豉dem by造 obchody 60. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, w czym mia貫m pewien udzia. Mog貫m przem闚i, jako jedyny polski m闚ca wyst瘼uj帷y poza prezydentem miasta i pa雟twa. M闚i貫m ze 鈍iadomo軼i, 瞠 zwracam si do Colina Powella i Johna Prescott’a, innych prezydent闚 i premier闚, ale te do licznie zgromadzonych dziennikarzy, do kt鏎ych uszu i g堯w moje s這wa trafi, a s to sprawy, o kt鏎ych oni wcze郾iej nie wiedzieli. Je郵i potem zast瘼ca Blaira wyg豉sza mow pochwaln pod adresem Polak闚, to nawet je郵i wi瘯szo軼i tych zagranicznych dziennikarzy Polska nie interesuje, musz to zarejestrowa, bo ten cz這wiek wie co robi i z pewno軼i jest to w jakim interesie politycznym - brytyjskim, ale tak瞠 europejskim. Pracownicy MSZ dostarczali mi materia堯w konsularnych dotycz帷ych reperkusji tego, co si m闚i這 na 鈍iecie po obchodach 60-lecia Powstania, st康 wiem, 瞠 odbi造 si one wielkim echem.

- Skoro instytucje takie jak Studium Polski Podziemnej odgrywaj tak powa積 Pana zdaniem rol w kszta速owaniu 鈍iadomo軼i historycznej, dlaczego nie s wspierane przez polskie w豉dze?

- Mog ujawni w tej chwili, 瞠 powstaje cia這 spo貫czne, nie polityczne, kt鏎ego b璠 honorowym przewodnicz帷ym, a kt鏎e b璠zie pomaga polskim instytucjom naukowo-biblioteczno-muzealnym. To jest absolutna nowo嗆. To jest pr鏏a obj璚ia opiek ustawow polskich instytucji poza Polsk i ta opieka obj窸aby Studium Polski Podziemnej. Dotychczas Wsp鏊nota Polska rozdysponowywa豉 97% funduszy przeznaczanych na pomoc polskim instytucjom za granic. Nie mia這 tych pieni璠zy ani MSZ, ani Ministerstwo Kultury, ale w豉郾ie Wsp鏊nota finansowana przez Senat. Moim zdaniem to by這 z貫 rozwi您anie.

Znaczenie tradycji b璠zie bardziej doceniane przez nowy polski rz康, bardziej ni przez wszystkie dotychczasowe rz康y, wy陰czaj帷 mo瞠 rz康 Buzka. Mo積a na te sprawy spojrze z umiarkowanym optymizmem. Wiem, 瞠 w strukturach MSZ s przyzwoici ludzie, maj帷y 鈍iadomo嗆 potrzeb, ale jak dot康 nie maj帷y 鈔odk闚. By mo瞠 to si teraz zmieni.

- Dzi瘯uj za rozmow, w kt鏎ej uderzy豉 mnie jedna rzecz - Pan ca造 czas m闚i o historii wplecionej w przysz這嗆.

- Nie uwa瘸m si za kombatanta, ale za cz這wieka zobowi您anego do 篡cia tu, teraz i na przysz這嗆.

鈔oda, 18 pa寮ziernika 2006
Opowie嗆 o trudnej drodze dziejowej (I)

[w:] „Odkry histori – zrozumie wolno嗆”

Muzeum Historii Polski, Warszawa 2006

Widz potrzeb tworzenia Muzeum Historii Polski, mimo 瞠 posiadamy liczne ekspozycje po鈍i璚one naszej historii, widzianej za po鈔ednictwem wielkiego malarstwa historycznego, wydawnictw, wystaw, wielkich zabytk闚 architektury: roma雟kich, gotyckich, renesansowych 鈍i徠y, zamk闚, pa豉c闚, budowli i innych relikt闚 kultury materialnej, czy te przez nasz wielk literatur, od p騧nego 鈔edniowiecza i epoki Reja i Kochanowskiego a do Zbigniewa Herberta. Wielkie znaczenie dla zbiorowej pami璚i ma np. Muzeum Powstania Warszawskiego, ale to tylko jeden punkt, g堯wnie w historii Warszawy, a Polski w mniejszym stopniu. Musimy mie Muzeum Historii Polski, kt鏎e poka瞠 bardzo trudn drog dziejow kraju i poka瞠, jak na tle tych trudno軼i Polska wygl康a w Europie. My郵帷 o takim Muzeum, trzeba na Polsk spojrze z ufno軼i, optymizmem i zaryzykuj okre郵enie - z mi這軼i. Wprawdzie nie ka盥ego sta na mi這嗆, ale sta z pewno軼i na spojrzenie na swoj ojczyzn 篡czliwie, przyja幡ie, z otwarto軼i, cho bez naiwnego prze鈍iadczenia, 瞠 my, z Warszawy, Krakowa, Podhala, czy Podlasia, zmienimy Ludzko嗆, ale r闚nie bez biernej rezygnacji, przekonania, 瞠 niczego w historii zrobi nie mo瞠my. Ka盥y cz這wiek bowiem mo瞠 zrobi nies造chanie du穎 i tego ucz dzieje powszechne, a w szczeg鏊ny spos鏏 historia Polski od pocz徠ku.

Dla mnie inspiracj do zastanowienia nad obliczem naszej historii jest testament intelektualny wielkiego Polaka, Karola Wojty造 z Wadowic, kt鏎y uzna za niezb璠ne w ostatnich latach 篡cia po鈍i璚i swe rozmy郵ania sprawie pami璚i, to窺amo軼i i to窺amo軼i narodowej. Nie jest dzie貫m przypadku, 瞠 napisana w j瞛yku polskim ksi捫ka wydana w marcu 2005 - dos這wnie na trzy tygodnie przed 鄉ierci autora - Pami耩 i to窺amo嗆 w ogromnej cz窷ci zajmuje si problemami historii, patriotyzmu, ojczyzny, narodu, wreszcie zwi您k闚 narodu i kultury, ojczyzny w豉snej i wsp鏊noty ojczyzn europejskich. Ta ksi捫ka powinna by dla autor闚 scenariusza ka盥ego 'muzeum po鈍i璚onego historii Polski i narodu polskiego w Europie wa積ym przedmiotem namys逝. Wychodz帷 od zawartej w niej papieskiej refleksji, pragn掖bym wskaza kilka aspekt闚 dziej闚 ojczystych, o kt鏎ych tw鏎cy Muzeum koniecznie powinni pami皻a. Nie b璠zie to uporz康kowany program, lecz gar嗆 moich osobistych refleksji.

Jestem cz這wiekiem najstarszego 篡j帷ego pokolenia polskiego, tego samego, do kt鏎ego nale瘸 Jan Pawe II- Dziel z nim to samo widzenie 鈍iata otaczaj帷ego, zagro瞠, rado軼i, tego, co by這 wa積e w naszej kulturze- Nie jest przypadkiem, 瞠 Jan Pawe II, w m這do軼i uzdolniony student polonistyki, poeta, aktor podziemnego teatru, wyra瘸 wielkie przywi您anie do polskiej tradycji romantycznej, do warto軼i jakie wnie郵i romantycy, a p騧niej inni pisarze od Norwida do Wyspia雟kiego. Podzielam wi璚 opini, 瞠 ich my郵 okaza豉 si remedium na zagro瞠nie polskiej substancji narodowej, na zagro瞠nie kultury polskiej i powinna zyska stosowne miejsce w naszej refleksji nad dziejami ojczystymi. Oczywi軼ie dzieje Polski to tak瞠, cho nie wy陰cznie, dzieje zabor闚, uciemi篹enia i koszmarnych do鈍iadcze towarzysz帷ych trwaj帷emu przez pi耩dziesi徠 lat zniewoleniu i dzia豉niom deprawuj帷ym i rozk豉daj帷ym normaln substancj spo貫czn. Trwa貫 i nieszcz窷liwe skutki tego wszystkiego mog nam jeszcze towarzyszy przez wiele lat. Dopiero kilkana軼ie lat trwa nowy etap budowy naszej 鈍iadomo軼i i suwerenno軼i pa雟twowej i narodowej. Nigdy nie zaniechali鄉y, w elitach przynajmniej, my郵i o utrzymaniu to窺amo軼i. Szczeg鏊nie przyczynia si do tego Ko軼i馧, dzia豉j帷 jawnie czy p馧jawnie, a tak瞠 nieliczne, ale zdeterminowane grupy ludzi kultury, sztuki, nauki. Dzia豉li w tej sprawie tak瞠 Liczni cisi, nieraz nieznani, przyzwoici ludzie, kt鏎zy byli wierni, m闚i帷 symbolicznie. Bogu i ojczy幡ie, warto軼iom, jakie wynie郵i z tradycji w豉snych rodzin, miejscowo軼i, region闚. Na skutek tych wysi趾闚 mogli鄉y si 豉twiej wydosta ze zniewolenia ni niejeden nar鏚 europejski, dziel帷y z nami ten los. Jan Pawe II w odniesieniu do dziej闚 Europy u篡wa terminu «miara wyznaczona z逝». Z貫m jest dla niego 鄉iertelnie niebezpieczny hitleryzm, totalizm zagra瘸j帷y biologicznie ca造m narodom, a p騧niej komunizm sowiecki.

W tej samej ksi捫ce Jan Pawe II pisze o Polsce Jagiellon闚, o Polsce wielu narod闚, tolerancyjnej, 鈍iat貫j. Na jej dziedzictwo powo造wa si papie, por闚nuj帷 kiedy Uni Europejsk z Uni Lubelsk. Polska ju w wieku XVI mia豉 w swoim dorobku dobrowolnie przyj皻 uni wolnych narod闚. Polska, kt鏎a by豉 u progu XVIII w. pa雟twem maj帷ym oko這 miliona kilometr闚 kwadratowych powierzchni i oko這 pi璚iu milion闚 mieszka鎍闚, a wi璚 by豉 pa雟twem o ogromnym potencjale, jednym z najwi瘯szych pa雟tw Europy. Mimo to upad豉. My郵enie o historii Polski musi oczywi軼ie wskazywa 廝鏚豉 tego upadku. W moim przekonaniu 廝鏚貫m upadku byli na pewno agresywni s御iedzi, ale agresj umo磧iwi造 im r闚nie nasze w豉sne b喚dy: sk堯cenie, brak szacunku dla drugiego cz這wieka, egocentryczne dzia豉nia. Polska w epoce saskiej by豉 manipulowana politycznie przez si造 zewn皻rzne, wtedy lepiej od nas zorganizowane. Wolno嗆 szlachecka znalaz豉 sw鎩 ostatni wyraz w bardzo jak na tamte czasy nowoczesnej Konstytucji 3 Maja. By to ju jednak tylko pe貫n dobrej woli testament naj鈍iatlejszych Polak闚. Ten testament sta si inspiracj w latach podzia逝 i niewoli.

W tym okresie istnia造 zjawiska, o kt鏎ych nie mo瞠my zapomnie. Po pierwsze fenomenem jest sam fakt, 瞠 mimo rusyfikacji i germanizacji nar鏚 polski przetrwa 123 lata niewoli. Fenomenem historii Polski jest te istnienie Polski idealnej w sercach, umys豉ch, wyobra幡i Polak闚 przez kultur i warto軼i transcendentne. Ani Mickiewicz, ani S這wacki, Krasi雟ki, Norwid, Prus, Orzeszkowa ani Sienkiewicz nigdy nie byli obywatelami pa雟twa polskiego. Urodzili si i umarli jako obywatele pa雟tw zaborczych, a wnie郵i do historii kultury europejskiej i kultury polskiej niezwyk造 skarb, kt鏎y ludzie pokoleniami dziedziczyli i nie郵i w warunkach niewoli. By這 to mo磧iwe dzi瘯i prawie homogenicznej jedno軼i Polak闚 w obr瑿ie Ko軼io豉 katolickiego, tradycji oraz kulturze, kt鏎a owocowa豉 w najtrudniejszym dla Polski okresie dziej闚 wielkimi dzie豉mi odpowiadaj帷ymi poziomem najwi瘯szym dzie這m francuskim, niemieckim czy angielskim. Henryk Sienkiewicz, laureat literackiej Nagrody Nobla nie tylko pisa w j瞛yku nieistniej帷ego pa雟twa i zniewolonego narodu, Ale potrafi wp造n望 na my郵enie i gusta ca趾owicie odr瑿nych narodowo, wyznaniowe, kulturowo ludzi, kt鏎zy uznali go za jednego z wybitniejszych pisarzy tego czasu. Ta sama Polska dzi瘯i sile swojej kultury potrafi豉 wyda uczonych takiej miary, jak Maria Curie-Sk這dowska - jedyna kobieta, kt鏎a dwukrotnie otrzyma豉 Nagrod Nobla w dziedzinie chemii i fizyki. Polka stuprocentowa, kt鏎a sta豉 si najs豉wniejsz francusk uczon i jedyn kobiet, kt鏎a zosta豉 pochowana w paryskim Panteonie.

Ci庵 dalszy – cz窷 II

Opowie嗆 o trudnej drodze dziejowej (II)

[w:] „Odkry histori – zrozumie wolno嗆”

Muzeum Historii Polski, Warszawa 2006

Gdy mia貫m pi耩 lat, uczy貫m si historii na rze嬌ionych wizerunkach kr鏊闚, wyobra穎nych na kamienicy Pod Kr鏊ami znajduj帷ej si na warszawskiej ulicy Hipotecznej. Nie mo積a jednak pokaza historii kraju tylko przez w豉dc闚. Musz to by dzieje spo貫cze雟twa i jego kultury. Tak genialn, skr鏒ow wizj historii Polski stworzy Jan Matejko w swoich obrazach ukazuj帷ych jej kluczowe momenty: nie tylko bitw pod Grunwaldem, ho責 pruski, ale tak瞠 kazanie Skargi - napominanie Polak闚, aby nie marnotrawili otrzymanych d鏏r i byli obywatelami pa雟twa, s逝篡li ojczy幡ie. By這 wielu innych, cho nie ka盥y okres mia Grottger闚 czy Kossak闚.

Muzeum musi stara si ukaza t ci庵le post瘼uj帷 budow naszej cywilizacji i kultury. Ogromny post瘼 my郵i, nauki, kultury, nie tylko nauk 軼is造ch i nauk humanistycznych, w okresie burzliwego rozwoju my郵i europejskiej od o鈍iecenia do II wojny 鈍iatowej. Na tym tle pokazanie historii Polski to przede wszystkim pokazanie ci庵這軼i, to窺amo軼i i odr瑿no軼i kultury polskiej w powi您aniu z jej korzeniami.

Bo kultura polska przez Rzym czu豉 si zawsze zwi您ana z uniwersytetami w這skimi i francuskimi. Warto zwr鏂i uwag, 瞠 kiedy powstawa nasz pierwszy uniwersytet w 1364, to wyprzedzi on uniwersytety niemieckie w Heidelbergu (1385) i w Wiedniu (1365). Byli鄉y g喚boko osadzeni w 闚czesnej Europie chrze軼ija雟kiej. Nasze zakony, szko造, dzie豉 mi這sierdzia, wreszcie uczelnie sprawia造, 瞠 Polska by豉 powa積ym krajem chrze軼ija雟kim, jeszcze przed rozbiciem chrze軼ija雟twa w XV w.

Jedno嗆 my郵enia kulturowego wywodzi豉 si z tego, co by這 wynikiem ogromnej reformy - bo przyj璚ie chrze軼ija雟twa i odej軼ie od poga雟twa by這 dla Europy niewiarygodnym wstrz御em, prawdopodobnie nie mniejszym ni dzisiaj wchodzenie do UE. W豉dcy nagle kazali narodom oddawa cze嗆 nowemu dla nich Bogu i palili stare 鈍i徠ynie poga雟kich b鏀tw. Polska by豉 w awangardzie tych przemian i by豉 pa雟twem zakorzenionym w Europie w najlepszym tego s這wa znaczeniu. 皋na Mieszka II i matka Kazimierza Odnowiciela, Rycheza, spoczywa w katedrze w Kolonii. Europa nie patrzy豉 wtedy na siebie jak na podejrzliwie traktuj帷e si odr瑿ne plemiona czy narody, ale przy wszelkich perturbacjach szuka豉 wsp鏊nej, wiod帷ej Linii post瘼owania. O tym nie powinni zapomina tw鏎cy Muzeum.

Moim zdaniem Muzeum musi oczywi軼ie opowiada o czasach pierwszych Piast闚, ale przede wszystkim musi si bli瞠j przyjrze zjednoczeniu Polski dzielnicowej, Kazimierzowi Wielkiemu, Jagiellonom i procesowi prowadz帷emu od ko鎍a XIV wieku do unii Lubelskiej w 1569 roku. Wszystkiemu, co by這 w 闚czesnej Europie wyrazem porozumienia, rozwoju, umacniania 篡cia duchowego i umys這wego. Przedmiotem refleksji musi si sta fantastyczny rozw鎩 naszej kultury w z這tym wieku polskim - to jest wieku XVI. Widzimy to przecie do dzi w zabytkach kultury materialnej, ale i kultury duchowej.

Trzeba koniecznie pokaza wa積y dorobek Polski niepodleg貫j. Polacy, kt鏎zy s krytykantami - sami siebie krytykuj zbyt ostro - bardzo 豉two zapominaj i odrzucaj to, co by這 wielkie. Lata mi璠zywojenne daty nam nie tylko Centralny Okr璕 Przemys這wy i Gdyni, rozw鎩 przemys逝, kultury i nauki. One da造 wychowanie narodu zjednoczonego po raz pierwszy od siedmiu pokole w poczuciu przywi您ania do ojczyzny, do Polski. Mimo 瞠 Polska by豉 zamieszkana przez Polak闚 jedynie w dw鏂h trzecich, mimo 瞠 by豉 pa雟twem wielonarodowo軼iowym, a ogromna wi瘯szo嗆 z dwunastu milion闚 mniejszo軼i narodowych nie uto窺amia豉 si z my郵eniem dwudziestu dw鏂h i p馧 miliona Polak闚, II RP stan窸a w 1939 murem, bez wzgl璠u na r騜nic pogl康闚 politycznych, bez wzgl璠u na to, czy my郵a豉 w kategoriach konserwatywnych, narodowych, socjalistycznych - ca豉 stan窸a w obronie swej suwerenno軼i przeciw Hitlerowi. Musimy przypomnie, 瞠 Polska by豉 pierwszym krajem w Europie, kt鏎y powiedzia Hitlerowi: nie! Zap豉ci豉 za to nies造chanie wysok cen - cen nie tylko strat biologicznych wynikaj帷ych z samego przebiegu wojny, ale te ze szczeg鏊nej nienawi軼i do Polak闚, kt鏎ych hitlerowskie Niemcy traktowa造 w kategoriach podludzi.

Nie mo積a si dzi dziwi ranom i bliznom, kt鏎e trwa musz d逝瞠j nawet ni jedno pokolenie. W Muzeum te musimy si zmierzy z tym problemem. Dzi, gdy pytaj mnie politycy czy dziennikarze niemieccy, dlaczego Polska nie mo瞠 tak 豉two jak Francja porozumie si z Niemcami, odpowiadam, 瞠 Francuzi byli w Niemczech robotnikami i Lud幟i wolnymi, natomiast Polacy 篡li w obozach i dla Niemc闚 byli podlud幟i oznaczanymi Liter P. 砰dzi byli traktowani jak robactwo, a Polacy - jak podludzie. To trwa w 鈍iadomo軼i kulturowej. Nie mamy powodu, 瞠by mie mniejsze zaufanie do naszego narodu i do naszych racji ni np. tak bardzo zdruzgotani i moralnie okaleczeni Niemcy, kt鏎ym uda這 si po II wojnie 鈍iatowej wydoby z g喚bokiego kryzysu cywilizacyjnego.

Pami皻ajmy te o naszych bohaterach. Ka盥y woli mie w rodzinie bohatera, m璚zennika ni kata. Nikt ch皻nie nie wspomina dziadzia, za kt鏎ego przecie nie odpowiada, a kt鏎y zachowywa si amoralnie, a ka盥y ch皻nie wspomina kogo, o kim mo積a powiedzie, ze co zrobi dla spo貫czno軼i, cierpia, walczy. To jest ludzkie i to motywuje ludzi do szacunku dla warto軼i. Taki musi by duch Muzeum.

Oczywi軼ie Muzeum musi by obiektywne, musi pokazywa b喚dy i pod這軼i pope軟ione przez Polak闚. Niepodleg這嗆 Polski w XVIII w. nie by豉by przecie utracona w takim tempie i w taki spos鏏, gdyby Polak闚 takich jak tw鏎cy Konstytucji 3 Maja by這 du穎, du穎 wi璚ej. Nie twierdz, 瞠 inne narody by造 lepsze, ale mnie obchodzi przede wszystkim m鎩 nar鏚. To, jak on si odnajdowa i jak si dzisiaj odnajduje w Europie.

Jeste鄉y dziedzicami tysi帷letnich do鈍iadcze i musz by one pokazane w proporcjach odpowiednich do ich znaczenia dla naszego wsp馧czesnego my郵enia i formacji. Taka jest natura ludzka, 瞠 mo積a si jeszcze zastanawia nad m康ro軼i dziadk闚, ale nikt nie zastanawia si nad 篡ciem, b喚dami i osi庵ni璚iami praprapradziadk闚, poniewa niemo磧iwe jest obj璚ie tego wyobra幡i i wczucie si w ich sytuacj. Te proporcje wa積o軼i oczywi軼ie narzucaj pewne dysproporcje w obj皻o軼i przekazu muzealnego. Przekaz musi by szczeg鏊nie skoncentrowany na okresie od XVI do XX w., a okres wcze郾iejszy potraktowany powinien by jako czas budowy i umacniania si nowoczesnej pa雟twowo軼i polskiej.

Tak Niemiec, Anglik, jak i Francuz czy Izraelczyk odwo逝je si do kluczowych dla swego narodu wydarze, kt鏎e uformowa造 ten nar鏚 taki, jaki jest. Nas uformowa豉 konieczno嗆 przetrwania i rozwoju w bardzo trudnym po這瞠niu geopolitycznym, konieczno嗆 walki o warto軼i i o to, aby w og鏊e istnie. Od XVIII w. grozi nam bowiem los Serbo-ㄆ篡czan, kt鏎zy maj stare pie郾i, stroje, m闚i j瞛ykiem innym ni Niemcy. Dzi s sympatycznym reliktem tego, co by mog這, Z nas mog這 zosta tyle samo, gdyby nie sami Polacy, gdyby nie nasi wielcy pisarze, uczeni, przyw鏚cy, gdyby nie Traugutt i m璚zennicy powsta. Po ka盥ym powstaniu, o kt鏎e mo積a zapyta: czy to by這 potrzebne? - pozostawa造 dziesi徠ki lat pami璚i o tym fakcie, jako punkt odniesienia i my郵enia dla ca貫go narodu.

Mam wi璚 nadziej, 瞠 Muzeum stanie si miejscem prezentacji warto軼i, o kt鏎ych wspomina貫m, warto軼i ponadczasowych, kt鏎e trwaj w kulturze polskiej, trwaj w naszej historii i s trwa造m elementem my郵enia narodu o sobie.

poniedzia貫k, 16 pa寮ziernika 2006
Gorsi od Dmowskiego (I)

„Przekr鎩” (Warszawa)

Nr 37 (3195) / 14. 09.2006 r.

W豉dys豉w Bartoszewski: - Nie b璠 u篡wa terminu „IV Rzeczpospolita". Zostawmy to tym, kt鏎zy ten termin wynale幢i.

Piotr Najsztub: - Mo瞠 jednak nas ona, ze swoim numerkiem, dotyczy, skoro tu 篡jemy?

- Przepraszam, ale numery Rzeczypospolitej okre郵 historycy po fakcie. Na razie mo積a powiedzie, 瞠 pewne grupy polityczne wi捫 swoj dzia豉lno嗆 z proklamowanym terminem. To im wolno. Wolno jest r闚nie tego terminu nie u篡wa i by r闚nie dobrym obywatelem, Polakiem.

- Rz康z帷y jednak uwa瘸j, 瞠 zafundowali nam tak g喚bok zmian, 瞠 trzeba u篡wa nowej nazwy. Podziela pan pogl康 o tej g喚boko軼i?

- Nie jestem dla tego tematu dobrym rozm闚c, poniewa ani nigdy nie by貫m cz這nkiem PiS, ani nawet nie mia貫m takiego zamiaru.

- Ale jest pan obywatelem.

- Jak 38,5 miliona innych obywateli.

- W tym jeden profesor W豉dys豉w Bartoszewski.

- Jest r闚nie jedna pani Beger, pewne jej wyra瞠nia s jedyne w swoim rodzaju, 瘸dna inna pos豉nka dot康 ich nie u篡wa豉, czyli s to jedyne w swoim rodzaju w obyczajowo軼i i w historii parlamentaryzmu wyra瞠nia.

- Przez ostatni rok nic si dla obywatela Bartoszewskiego w pa雟twie nie zmieni這 czy to mo瞠 jest inny kraj?

- Odczuwam przede wszystkim, 瞠 nast徙i豉 ostrzejsza polaryzacja podej軼ia do ludzi inaczej my郵帷ych, do przeciwnik闚 politycznych, do ludzi dot康 oboj皻nych. Ostrzejsze s oczekiwania i naciski w豉dzy. Poza tym ja sobie nie bardzo wyobra瘸m, 瞠by pod wcze郾iejszymi rz康ami 鈍ie穎 upieczony wiceminister okre郵i co najmniej pi璚iu ministr闚 spraw zagranicznych jako agent闚 obcego mocarstwa i poza reakcj swojego prze這穎nego, ministra obrony, kt鏎y w gruncie rzeczy zwolni go z obowi您ku milczenia za okres jego kilkudziesi璚iodniowej pracy, nie spotka這 si to z jak彗olwiek w豉軼iw reakcj pa雟twa. Reakcje by造 od wykr皻nych do nieuczciwych. A trzeba zwa篡, 瞠 rzeczony polityk jest solidnie wykszta販onym historykiem, kt鏎y doskonale umie pos逝giwa si j瞛ykiem polskim i formu這wa swoje my郵i - i m闚i to, co chce, a nie to, co jemu si powiedzia這. Tego typu ludzie nie maj taryfy ulgowej, szczeg鏊nie 瞠 maj reprezentowa moje pa雟two. Bo nikt mi nie odbierze - cho zanegowano moje prawo do zajmowania si dyplomacj - prawa do uwa瘸nia Rzeczypospolitej Polskiej za moje pa雟two. Urz璠uj帷y prezydent jest moim prezydentem i tak jak nie krytykowa貫m nigdy prezydenta Wa喚sy, prezydenta Kwa郾iewskiego, tak nie krytykuj i nie b璠 krytykowa, jak d逝go b璠zie prezydentem, prezydenta Kaczy雟kiego.

- Dlaczego prezydenta akurat nie mo積a krytykowa?

- Dla mnie jest to symbol pa雟twa. Obywatel nie powinien przekracza pewnych granic. Mo積a bardzo ostro krytykowa rz康, premiera, to jest dobre prawo obywatela, ale nie prezydenta. W europejskiej kulturze politycznej tak na og馧 jest. W polskiej wprawdzie zamordowano prezydenta, ale jego w豉郾ie najpierw obrzucano b這tem, a potem partie odnosi造 si do tego ze wstydem albo z zak這potaniem i milczeniem, je瞠li by造 wsp馧winne, albo bardzo ostro, kategorycznie krytykowa造 fakt zabicia prezydenta.

- Ale je瞠li ja jako obywatel dziennikarz uwa瘸m, 瞠 prezydent robi co 幢e, o鄉iesza nas, to nie mog go pa雟kim zdaniem krytykowa?

- Nie twierdz, 瞠 pan nie mo瞠, ja m闚i, 瞠 sam, przy moim wychowaniu, maj帷 85. rok 篡cia i chc帷 篡 w demokratycznym pa雟twie prawa, zawieszam sobie do嗆 wysoko poprzeczk i uwa瘸m, 瞠 musz by pewne nienaruszalne symbole pa雟twa. Polacy wybrali wi瘯szo軼i g這s闚 tego prezydenta. By這 kiedy staropolskie powiedzenie, kt鏎e mi wpojono jeszcze w szkole i w domu: „Widzia造 ga造, co bra造". A je瞠li nie widzia造, to przejrz i zobacz, i oceni, i wybior ponownie lub nie za cztery lata, bo taka mo磧iwo嗆 konstytucyjna jest.

- Wr鵵my do pa雟kiej diagnozy o polaryzacji. Mo瞠 to nie jest takie z貫?

- J瞛yk polaryzacji zaostrza stosunki mi璠zy lud幟i, ugrupowaniami, a tym samym nast瘼uje pogorszenie obyczaj闚.

- Mo瞠 to dobrze, mo瞠 to doprowadzi do powstania wyra幡ych, trwa造ch oboz闚 politycznych?

- Czy powstan? By造 ju do嗆 wyra幡e obozy polityczne. To nie mo瞠 by cel sam w sobie. Na przyk豉d linia podzia逝 mi璠zy SLD a r騜nie motywowan opozycj zarysowa豉 si wyra幡ie, szczeg鏊nie w okresie poprzedniej prezydentury i rz康u Millera, m闚i o nich, bo one w mojej pami璚i zapisa造 si jako najgorsze rz康y polskie od roku 1989. Cho nie wiem, czy ten pogl康 nie ulegnie zmianie za par lat. Osobi軼ie uwa瘸m za bardzo dobry rz康 Suchockiej i stosunkowo dobry rz康 Buzka. Dzisiaj jest moda na krytykowanie polskiej polityki zagranicznej za to, 瞠 ona nie zmusi豉 w roku 1990 Niemiec, 瞠by przed nami ukl瘯造. To by rz康 Tadeusza Mazowieckiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego, wtedy zawarto te pierwsze dwa uk豉dy traktatowe polsko-niemieckie z 1991 roku. Dzi oceniane s jako niedostateczne, bo nie zmusili鄉y Niemc闚, 瞠by zmienili konstytucj, bo nie zmusili鄉y Niemc闚, 瞠by oni w imieniu wszystkich swoich obywateli zrezygnowali z wszelkich roszcze cywilno-prawnych wobec Polski i Polak闚. Nie wiem, jakie by造 mo磧iwo軼i tego zmuszenia, jaka alternatywa... Jak nie pos逝chaj, to rozpoczynamy wojn czy og豉szamy powr鏒 do bloku wschodniego?

- A dzisiejszy twardszy - na razie werbalnie - kurs polskiej polityki zagranicznej wobec Niemiec mo瞠 przynie嗆 takie efekty?

- Je瞠li kto w Europie roku 2006 s康zi, 瞠 istnieje w ramach dzia豉nia bilateralnego, mi璠zy dwoma pa雟twami, mo磧iwo嗆 stosowania przymusu i wymuszenia czego na pa雟twie wi瘯szym, to nie wiem, co mam o nim s康zi. Ponadto przypomnijmy sobie, 瞠 jeste鄉y 鏀mym co do wielko軼i pa雟twem w Europie i sami nie chcieliby鄉y, aby by這 mo磧iwe stosowanie przymusu przez pa雟two wi瘯sze wobec mniejszego.

- Podoba si panu, 瞠 nowa w豉dza potrafi tak szybko i skutecznie przeforsowywa nowe ustawy, wprowadza w 篡cie swoje pomys造?

- My郵, 瞠 skutecznie konstruuje wielk pokus dla innych, aby w przysz這軼i stosowali model skuteczno軼i ekspresowej, bo przecie w demokracji nikt nie b璠zie rz康zi przez wieczno嗆. Co przeszkodzi nast瘼nym rz康om zastosowa r闚nie radykalne metody? Jestem ich przeciwnikiem - wszystko jedno, kto stosuje metody radykalnych przyspiesze. A przecie pami皻am, 瞠 z du篡m przekonaniem odnosi貫m si do ministra sprawiedliwo軼i w rz康zie Jerzego Buzka, wtedy tylko ministra sprawiedliwo軼i, profesora prawa, kt鏎y g這si has豉 walki z korupcj w s康ownictwie, w prokuraturze, pewnej odbudowy wzajemnego zaufania, odnowy moralnej. Ja uwa瘸貫m, 瞠 to jest uczciwa i 豉dna rzecz. Wi璚 zmieniaj si po prostu perspektywy, oceny spraw przez r騜nych ludzi. A ja jestem stosunkowo s豉bo reformowalny i ma這 ewoluuj, w gruncie rzeczy we wrze郾iu 1939 roku my郵a貫m o Polsce to samo co dzi.

- Nie zna pan przecie jeszcze wtedy dzisiejszego premiera i prezydenta.

- Nie zna貫m milion闚 Polak闚 i miliony Polak闚 nie zna造 mnie - bez 瘸dnej szkody i dla nich, i dla mnie. Nie chc sprowadza naszej rozmowy do dzia豉nia jakiej partii czy jakiej koalicji partyjnej, poniewa z uporem powtarzam, w 瘸dnej z partii koalicji obecnej ani w og鏊e w 瘸dnej partii nie by貫m cz這nkiem i nie zamierzam. Co prawda mo瞠 wtedy bym si kwalifikowa do dyplomacji i do wielu innych rzeczy. Ale jestem weso造m staruszkiem i to jest moja kondycja.

- l co weso造 staruszek s康zi o zamierzeniach i dzia豉niach koalicji partii, do kt鏎ych nigdy nie wst徙i?

- Patrz na to z trosk obywatelsk, mi璠zy innymi o to, 瞠by ci璚iwa zbyt dzisiaj napi皻a nie odreagowa豉 po uderzeniu w cel nie zawsze trafny i s逝szny, i aby鄉y nie otrzymali po roku 2009 rz康闚 katastrofalnych. Nie 篡cz Polsce, aby reakcj na skrajno軼i by造 inne skrajno軼i. Tak jak to w historii spo貫cznej wielu kraj闚 Europy bywa這. Moje najwcze郾iejsze do鈍iadczenia polityczne, by貫m wtedy w klasie maturalnej, to by豉 zdrada przez demokracj Zachodu mniejszych pa雟tw demokratycznych, czyli Monachium. Zdecydowano wtedy, 瞠 trzeba zaspokoi 篡czenia pana Hitlera, bo one s umiarkowane, okroi Czechos這wacj, odda Sudety Niemcom i prze趾n望 to w milczeniu i nie reagowa na aneksj Austrii. Dla mnie, dla moich koleg闚, normalnych ch這pak闚 warszawskiego liceum, w roku 1938 jesieni Chamberlain okaza si cymba貫m, idiot, bo on wierzy Hitlerowi, a my nie.

Ci庵 dalszy – cz窷 II

Gorsi od Dmowskiego (II)

„Przekr鎩” (Warszawa)

Nr 37 (3195) / 14. 09.2006 r.

- W swoim expose premier Kaczy雟ki powiedzia, 瞠 g堯wnym problemem polskiej polityki zagranicznej jest problem z wizerunkiem, 瞠 mamy wykrzywiony wizerunek.

- A mo瞠 my鄉y go wykrzywili? Ubolewam nad tym, 瞠 jest skrzywiony, zdewiowany, tylko trzeba si zastanowi, jak do tego dosz這.

- Jak?

- Rozmawia貫m o tym niedawno z moim dawnym szefem premierem Jerzym Buzkiem i tak wzdychali鄉y przy czarnej kawie w kawiarni Nowy 安iat w Warszawie. Jak dosz這 do tego, 瞠 w roku 2001, w pa寮zierniku, kiedy odchodzili鄉y, to Polska mia豉 dobre stosunki z Niemcami, Francj, Rosj, ze Stanami Zjednoczonymi znakomite, by豉 ju w NATO i na najlepszej drodze do Unii, a teraz nagle wszyscy nas 幢e widz?

- Znale幢i軼ie odpowied?

- Nie b璠 przekazywa mediom tre軼i prywatnej rozmowy, ale to nie by akt ho責u dla obecnego my郵enia politycznego.

- Gdyby m鏬 pan jednak te g堯wne biedy, pomy趾i czy niezr璚zno軼i zsumowa.

- Tu si z這篡這 szereg rzeczy. Niekt鏎e rzeczywi軼ie by造 od Polak闚 niezale積e, na przyk豉d kaprysy niemiecko-francuskie wobec naszej opcji proameryka雟kiej by造 ze strony tych obu pa雟tw artyku這wane, m闚i帷 bardzo uprzejmie, niew豉軼iwie, a by造 przypadki, 瞠 bezczelnie. A tego nikt nie lubi. To spowodowa這 - moim zdaniem - pogorszenie obrazu prezydenta Francji w oczach wielu Polak闚, kt鏎zy po prostu mentalnie nie lubi, 瞠by ich kto z zewn徠rz poucza.

- A b喚dy z naszej strony?

- Nie zacz窸y si wczoraj. Uwa瘸m na przyk豉d, 瞠 r闚noczesne rz康y „czerwone" w Polsce i w Niemczech – tam Schr鐰er, tu Miller - mog造 nam przynie嗆 szereg korzy軼i, tymczasem byli鄉y 鈍iadkami obrazu nam znanego: poca逝nki przyw鏚c闚, a interesy za豉twiane ponad nasz g這w, poza nami. Ta jednorodno嗆 polityczno-partyjna nie wp造n窸a pozytywnie na nasz sytuacj.

- A ostatnie miesi帷e jako wp造n窸y na wykrzywianie naszego prostego wizerunku?

- Wp造w na nasz image mia造 elementy sprawiedliwe dla nas i niesprawiedliwe. Na przyk豉d spos鏏 rozwi您ania sprawy Jedwabnego wp造n掖 pozytywnie na nasz opini w Stanach Zjednoczonych czy w Izraelu. Odwrotn opini wyrabia nam cz窷 publicystyki i codziennie g這szone pogl康y w niekt鏎ych gazetach usi逝j帷ych przedstawia si jako g這s Ko軼io豉. A nie s takim g這sem, mo瞠 jaki g這s drobnej cz窷ci biskup闚 i nawet nie 瘸dnego zakonu w ca這軼i. Niemniej jednak przyj窸o si w Europie i Ameryce widzenie tego nurtu jako nurtu reakcyjnego, wstecznego w z造m rozumieniu nie otwartego. I do tego do這篡這 si to, 瞠 po wygranych wyborach zwyci瘰ka partia zacz窸a si p馧oficjalnie identyfikowa z jednym nurtem dziennikarskim, 瞠 to pismo ma racj, ten dziennik ma racj, ta rozg這郾ia ma racj, a inne nie maj - to wszystko nie przysparza nam wielko軼i. Na dodatek

dot康 Polska by豉 postrzegana jako kraj, kt鏎y wybra inn drog rozwoju. Dzi jest kontuzja. A dot康, cho by造 r騜ne rz康y, tak zwane solidarno軼iowe i nie, i r騜ni ministrowie spraw zagranicznych, to w sumie byli to ludzie respektowani i szanowani w 鈍iecie. Mo瞠 mniej by znany jako minister spraw zagranicznych pan Cimoszewicz ni profesor Geremek, kt鏎y wprowadza nas do NATO, ale mia wyj徠kowo dobre stosunki i we Francji, i w Stanach Zjednoczonych – to nie by nikt. My郵, 瞠 te ostatnie zmiany personalne, znikni璚ie z pierwszego szeregu ludzi znanych, nie pozosta造 bez wp造wu na media zagraniczne, a to one kszta速uj za granic obraz Polski.

I dzisiaj te media maj obraz Polski jako pa雟twa, kt鏎e sz這 z przekonaniem do NATO, mia這 dobry rozw鎩 gospodarczy, sz這 owocnie do Unii, a teraz wszystko im si nie podoba, tym Polakom, wszystko krytykuj i chc budowa jakie ponumerowane inaczej nowe pa雟two, kt鏎e nie wiadomo, jakie b璠zie, ale b璠zie jednoznacznie prawicowe. Ot騜 media w 鈍iecie s dominuj帷o nieprawicowe. My si nie musimy z tym liczy, ale musimy bra pod uwag to ryzyko, 瞠 media s wolne i media b璠 pisa造 tak, jak uwa瘸j ich korespondenci i przedstawiciele.

Zewn皻rzny obraz tworzy r闚nie zachowanie tego kraju. Niem康re wypowiedzi, skrajno軼i. My郵, 瞠 na przyk豉d lata ca貫 b璠ziemy pr鏏owali si wygrzeba ze stwierdzenia, 瞠 b璠帷 pa雟twem, kt鏎e sz這 do NATO i bardzo o to zabiega這, b璠帷 pa雟twem, kt鏎e chcia這 odgrywa powa積 rol w r騜nych organizacjach spo貫cznych, gospodarczych, mi璠zynarodowych, b璠帷 pa雟twem, kt鏎e b璠zie w przysz這軼i przewodniczy przez p馧rocze w Unii Europejskiej, mieli鄉y wi瘯szo嗆 ministr闚 spraw zagranicznych, wi璚 co najmniej pi璚iu, agent闚 KGB. Jakikolwiek skr鏒 my郵owy by temu towarzyszy, dla ca貫go 鈍iata jest to wstrz御aj帷a liczba.

- 安iat to zarejestrowa?

- Oczywi軼ie. Z pierwszych stron gazet to wiadomo. Bo to by這 wstrz御aj帷e wyznanie. Jak czytelnik gazet hiszpa雟kich, francuskich, belgijskich, skandynawskich, brytyjskich, niemieckich ma rozumie to o鈍iadczenie autoryzowane przez brak reakcji premiera, przez to, 瞠 nikt w imieniu pa雟twa nie powiedzia, 瞠 to jest k豉mstwo, pom闚ienie? Czy mo瞠my sobie wyobrazi, jak by鄉y ocenili polityk niemieck, gdyby niemiecki cz這nek rz康u powiedzia dzi, 瞠 niestety, ponad po這wa ministr闚 spraw zagranicznych w RFN to byli agenci KGB? Jak my by鄉y ocenili ca陰 polityk RFN wobec nas, jak by鄉y ocenili zale積o軼i ludzi i rz康闚? A dlaczego my chcemy, 瞠by inni patrzyli inaczej, 瞠by byli od nas g逝psi czy ciemniejsi, czy nierozumiej帷y wypowiadanych s堯w? Oni doskonale wiedz, 瞠 to powiedzia cz這wiek maj帷y wy窺ze wykszta販enie, a nie demagog czy prowincjonalny populista. Je瞠li b璠ziemy sami niszczyli sw鎩 obraz - spo貫cze雟twa obywatelskiego, demokracji wewn皻rznej, organizacji pozarz康owych, dorobku 17 lat - i wdeptywali w ziemi dorobek 17 lat milion闚 uczciwych Polak闚 pracuj帷ych w r騜nych bran瘸ch i instytucjach, 陰cznie zreszt z bankami i instytucjami gospodarczymi, gdzie z ca陰 pewno軼i ani og馧, ani wi瘯szo嗆 nie by豉 ani skorumpowana, ani agenturalna, ani kryminalna. Je瞠li sami nie mamy zaufania do w豉snego narodu, do w豉snego spo貫cze雟twa, to mnie nie dziwi, 瞠 inni nie s o nas lepszego zdania ni my sami o sobie.

Nale輳 do pokolenia bardzo na serio traktuj帷ego wypowiedzi polityk闚 i doktryner闚. Kiedy by貫m w gimnazjum, w liceum, to w鈔鏚 m這dzie篡 by豉 konkurencja o rz康y dusz i bardzo du膨 rol odgrywali uczniowie Romana Dmowskiego. Ot騜 jego uczniowie odwo造wali si do jego dorobku, pozytywnego, kt鏎y okaza si skuteczny w obradach przed traktatem wersalskim, i do tej negatywnej, ksenofobicznej pr鏏y manipulowania Ko軼io貫m dla cel闚 politycznych. Ale ten polityk powiedzia, 瞠 nic, co polskiego, nie mo瞠 mu by obce, 瞠 jest Polakiem, l doda dwa zdania: „Jestem Polakiem, wi璚 te podzielam odpowiedzialno嗆 za wszystko, co pod貫, co ma貫 i co z貫". On wiedzia, 瞠 elementem patriotyzmu jest r闚nie wsp馧odpowiedzialno嗆 za z這, za jego istnienie i 瞠 ponosi t wsp馧odpowiedzialno嗆. Ot騜 ja sk這nno軼i do tej wsp馧odpowiedzialno軼i za z這 u ludzi pos逝guj帷ych si has豉mi narodowymi dzisiaj nie odczuwam, nie widz, nie dostrzegam.

Rozmawia Piotr Najsztub

W豉dys豉w Bartoszewski, 84 lata, historyk, pisarz, szef polskiej dyplomacji w rz康ach J霩efa Oleksego i Jerzego Buzka. Obecnie jest przewodnicz帷ym Rady Ochrony Pami璚i Walk i M璚ze雟twa. Do niedawna by te szefem Rady rz康owego Polskiego Instytutu Spraw Mi璠zynarodowych, ale zrezygnowa z tej funkcji pod koniec sierpnia w prote軼ie przeciwko brakowi reakcji minister spraw zagranicznych Anny Fotygi na wypowied Antoniego Macierewicza o wsp馧pracy „wi瘯szo軼i" ministr闚 spraw zagranicznych III RP z sowieckim wywiadem. W czasie II wojny 鈍iatowej by wi篥niem Auschwitz, 穎軟ierzem AK i cz這nkiem Rady Pomocy 砰dom. By uczestnikiem powstania warszawskiego. W czasach stalinowskich osiem lat sp璠zi w wi瞛ieniu pod fikcyjnym zarzutem szpiegostwa. W stanie wojennym internowany. Jest Sprawiedliwym W鈔鏚 Narod闚 安iata. Przez wiele lat wyk豉da na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i uczelniach zachodnich.

鈔oda, 11 pa寮ziernika 2006
Na siedz帷o, bez z逝dze (I)

„Przegl康 Organizacji”

[miesi璚znik Towarzystwa Naukowego Organizacji Kierownictwa]

Nr 7-8 (2006) / lipiec – sierpie 2006

Rozmowa z profesorem W豉dys豉wem Bartoszewskim, by造m ministrem spraw zagranicznych

- Czy dzisiejsza pozycja Polski w strukturach europejskich i atlantyckich jest gwarancj trwa貫go bezpiecze雟twa?

- To jest problem, kt鏎y nie mo瞠 by rozpatrywany w kategoriach dora幡ych, nie mo積a na patrze wy陰cznie przez pryzmat dnia dzisiejszego. Nasza polityka zagraniczna kszta速owa豉 si w pewnym procesie. Jego podwaliny po這篡 prof. Krzysztof Skubiszewski w pierwszych 4 latach funkcjonowania suwerennej Rzeczypospolitej. W wyniku tego procesu w 1999 r. (a wi璚, bior帷 pod uwag punkt startowy, bardzo szybko) weszli鄉y do Paktu P馧nocnoatlantyckiego, a w 2004 do Unii Europejskiej. Nie m闚i tutaj o wielu innych strukturach, w kt鏎ych Polska jest obecna. Istota naszego widzenia miejsca Polski w 鈍iecie nie uleg豉 przez te wszystkie lata zasadniczym zmianom. Niedawno obchodzony by - mo瞠 niezbyt hucznie, ale z obustronnym zadowoleniem - jubileusz 15-lecia traktatu polsko-niemieckiego z 17 czerwca 1991 r. By on podstaw uporz康kowania stosunk闚 pomi璠zy dwoma najbardziej zwa郾ionymi podmiotami na europejskiej arenie mi璠zynarodowej i okaza si najbardziej trwa造m traktatem w ca貫j historii naszych dw鏂h narod闚.

Stosunki polsko-niemieckie zosta造 ukszta速owane przez geopolityk i histori w spos鏏, kt鏎y nie pozwala na oderwanie ich od problemu bezpiecze雟twa w Europie. Nie mo瞠 by trwa貫go bezpiecze雟twa w Europie, je郵i we wschodnich cz窷ciach Niemiec i zachodnich cz窷ciach Polski nie by這by przekonania o trwa造m i sprawiedliwym u這瞠niu stosunk闚 z s御iadami. Przez „stosunki” rozumiem ca這kszta速 relacji: nie tylko traktatowo-politycznych, ale tak瞠 mi璠zyludzkich, gospodarczych i wszelkich innych. Nasz obecn sytuacj mi璠zynarodow rozpatrywa nale篡 w kilku wymiarach; dzi wszystkie maj pozytywn warto嗆. Primo, mamy uporz康kowane stosunki ze wszystkimi s御iadami. Secundo, mamy uporz康kowane lub pog喚bione stosunki z instytucjami mi璠zynarodowymi o charakterze politycznym, ekonomicznym i militarnym, kt鏎e maj kluczowe znaczenie dla bezpiecze雟twa Polski i Europy. Tertio, wa積e jest to, 瞠 Polska jest jednocze郾ie cz這nkiem wszystkich tych struktur - to jest mozaika, a raczej sie, kt鏎ej 瘸den z element闚 pojedynczo nie daje nam jeszcze pe軟ego obrazu sytuacji Polski w 鈍iecie w aspekcie jej bezpiecze雟twa, ale wszystkie razem - jak najbardziej.

Pierwszy raz zosta貫m ministrem spraw zagranicznych w 1995 r., kiedy Polska dopiero od roku formalnie stara豉 si o wej軼ie do UE. Oficjalna aplikacja zosta豉 z這穎na przez poprzedniego ministra, Andrzeja Olechowskiego, a ja j przej掖em, jako realizator polskiej polityki zagranicznej. Tej samej, cho prowadzonej przez inny rz康, z innym ministrem. Kiedy w ko鎍u 1995 r. odchodzi貫m z MSZ, by這 ju dla mnie jasne, 瞠 nasze stosunki z USA s tego rodzaju, i bardzo prawdopodobne jest szybsze wej軼ie do NATO ni do UE. W dziedzinie ideowo – spo貫czno - politycznej byli鄉y wprawdzie do Unii dojrzali, ale musieli鄉y wykona jeszcze ogromn prac, 瞠by dostosowa nasz gospodark do wsp鏊nego europejskiego rynku. Wieloletnie starania aspiruj帷ej do UE Austrii - kraju dostatniego, demokratycznego, ponad wszelk w徠pliwo嗆 zachodniego - kt鏎e obserwowa貫m z bliska, jako ambasador w Wiedniu, ukazywa造 wielko嗆 wyzwania, jakie sta這 w闚czas przed Polsk.

Drugi raz by貫m ministrem w rz康zie Jerzego Buzka. W obu przypadkach, jako bezpartyjny realizator tej samej linii polityki zagranicznej, kt鏎a by豉 prowadzona przez wszystkie dotychczasowe rz康y, niezale積ie od ich oblicza w polityce wewn皻rznej. Polityka ta zaowocowa豉 wspomnian ju g瘰t sieci powi您a Polski z cywilizowanym, dostatnim, przewidywalnym i bezpiecznym 鈍iatem zewn皻rznym, kr鏒ko m闚i帷: z Zachodem. Dop鏦i jeste鄉y w tej sieci powi您a, jeste鄉y bezpieczni. Tym bardziej bezpieczni, im g瘰tsza jest ta sie i im wi璚ej mamy w niej dopowiedzenia. Bezpiecze雟two - w dzisiejszych czasach i w okre郵onych warunkach, w jakich znajduje si Polska -jest zjawiskiem ci庵造m, stopniowalnym. Mo瞠 by wi瘯sze: od 1989 r. Polska by豉 z roku na rok coraz bardziej bezpieczna, ale mo瞠 te male. Nasze bezpiecze雟two mala這by natomiast, gdyby si豉 naszych powi您a z Zachodem zacz窸a si zmniejsza.

Polityka zagraniczna jest naszym wsp鏊nym dobrem, atutem i osi庵ni璚iem. W 1999 r. mia貫m zaszczyt uczestniczy w kolacji wydanej przez prezydenta Billa Clintona z okazji przyj璚ia Polski do NATO. By貫m tam jako przewodnicz帷y senackiej komisji spraw zagranicznych, siedzia貫m obok Jana Nowaka Jeziora雟kiego i wielu ameryka雟kich przyjaci馧 Polski. Wsp鏊nie odczuwali鄉y to jako fenomen historyczny i cud, 瞠 w ci庵u ledwo 10 lat wyrwali鄉y si spod skrzyde Zwi您ku Sowieckiego, odzyskali鄉y suwerenno嗆 i znale幢i鄉y si, jako pe軟oprawny partner, w najsolidniejszej strukturze bezpiecze雟twa istniej帷ej we wsp馧czesnym 鈍iecie.

Od ponad 5 lat nie jestem czynnym uczestnikiem polskiej polityki zagranicznej, ale staram si by jej uwa積ym obserwatorem. I uwa瘸m, 瞠 wi瘯szo嗆 niekorzystnych zmian, jakie od pewnego czasu zachodz w dziedzinie mi璠zynarodowej pozycji Polski, wynika nie z naszych dzia豉 czy zaniedba, ale ze zjawisk o szerszej skali, kt鏎ych do鈍iadcza wsp馧czesny 鈍iat i Polska, jako fragment tego 鈍iata. Jednym z takich zjawisk by ca趾owicie bezsensowny konflikt francusko – niemiecko - ameryka雟ki zwi您any z kwesti Iraku. Polska straci豉 na tym podw鎩nie: raz, jako uczestnik struktur zachodnich, kt鏎e w wyniku tych tar uleg造 os豉bieniu, a dwa -jako kraj maj帷y ni窺ze notowania u naszych europejskich partner闚, skoro鄉y si opowiedzieli po stronie USA. Pewnym pocieszeniem mo瞠 by to, 瞠 nowy niemiecki rz康 za jeden z priorytet闚 swojej polityki zagranicznej uzna napraw stosunk闚 z Ameryk. My鄉y niczego zmienia ani poprawia nie musieli. Zachowanie naszych zachodnich partner闚 - zw豉szcza Francji i Niemiec - nie przyczyni這 si do wzrostu bezpiecze雟twa i stabilno軼i w Europie. Tym bardziej, 瞠 bezpiecze雟two i stabilno嗆 Europy s nierozerwalnie zwi您ane z pozycj USA w 鈍iecie i stosunkami transatlantyckimi.

Na tym przyk豉dzie wida, jak niewiele zale篡 od niema貫go przecie, suwerennego pa雟twa - w niekt鏎ych sytuacjach mo瞠 ono jedynie pr鏏owa minimalizowa straty, ale nie jest w stanie aktywnie wp造wa na popraw swojej sytuacji.

Ci庵 dalszy – Cz窷 II

Na siedz帷o, bez z逝dze (II)

„Przegl康 Organizacji”

[miesi璚znik Towarzystwa Naukowego Organizacji Kierownictwa]

Nr 7-8 (2006) / lipiec – sierpie 2006

- Jakie s obecnie g堯wne zagro瞠nia dla Polski?

- Podstawowe zagro瞠nia Polski s tego samego rodzaju, jak w przypadku reszty 鈍iata zachodniego. Na pierwszym miejscu trzeba wymieni globalny terroryzm. Zar闚no pa雟twowy, jak i bezpa雟twowy, kt鏎ego symbolem jest al-Kaida. Kilkadziesi徠 lat temu, kiedy Jasir Arafat organizowa porwania samolot闚 w Europie, nie do pomy郵enia by這, 瞠 terrory軼i mog dysponowa broni atomow. To zagro瞠nie nie jest w przypadku Polski wi瘯sze od 鈔edniej, wr璚z przeciwnie, ale poniewa niebezpiecze雟two ataku w konkretnym miejscu ma charakter wybitnie statystyczny i nieprzewidywalny, wi璚 nie jeste鄉y bezpieczni, cho i nie tak nara瞠ni, jak Ameryka czy Wielka Brytania. To jest podstawowy czynnik mi璠zynarodowy, kt鏎y jest ca趾owicie poza nasz kontrol.

Ale jest te niebezpiecze雟two innego rodzaju: marnowania szans. Hiszpania w chwili wst瘼owania do Unii by豉 biedniejsza ni Polska dwa lata temu. Grecja by豉 krajem bez szczeg鏊nych perspektyw rozwojowych (to bardzo delikatne okre郵enie), a dzi Polacy nie mog si nadziwi jako軼i greckich autostrad i poprawie poziomu 篡cia. Polska ma w tej chwili zupe軟ie niezwyk陰 perspektyw skorzystania z pomocy kraj闚 bogatszych, przyjaznych nam i zainteresowanych naszym sukcesem, bo le篡 on w naszym wsp鏊nym, europejskim interesie. Stopie przygotowania do wykorzystania tych mo磧iwo軼i budzi niepok鎩. Dzi mamy rz康 pod ka盥ym niemal wzgl璠em inny ni ten, kt鏎y sprawowa w豉dz l maja 2004 r., a niepok鎩 fachowc闚 od spraw europejskich jest mniej wi璚ej taki sam.

Nie jestem ekonomist, tylko historykiem dziej闚 najnowszych i starym cz這wiekiem, kt鏎y osobi軼ie obserwuje histori (i 鈍iadomie jej do鈍iadcza) od czasu kapitulacji demokracji Zachodu przed Hitlerem jesieni 1938 r.; by貫m wtedy w klasie maturalnej. I na to, co si dzi dzieje, patrz z trosk. Si豉 naszych zwi您k闚 z Europ nie ulega dzi wzmocnieniu. Nie jeste鄉y aktywnym podmiotem wielu r騜norakich dzia豉 i inicjatyw, a to oznacza, 瞠 tracimy zwi您ane z tym szans (i pieni康ze), ale tak瞠 - skoro zaniedbujemy okazj wzmocnienia swoich zwi您k闚 z Zachodem, to nie do嗆 intensywnie dzia豉my na rzecz wzrostu naszego bezpiecze雟twa.

- Co trzeba zmieni w polskiej polityce zagranicznej, 瞠by w pe軟i wykorzysta obecn koniunktur dla Polski?

- Trzeba prowadzi polityk stabiln, przewidywaln i uwzgl璠niaj帷 wag 38-milionowego pa雟twa, po這穎nego w konkretnym miejscu Europy. Polityk bez histerii i bez kompleks闚. Polityk aktywn i inteligentn, realizuj帷 polski interes narodowy, ale trzeba j prowadzi rozumiej帷 te i w miar mo磧iwo軼i uwzgl璠niaj帷 interesy naszych partner闚.

Polska jest krajem stabilnej i przez nikogo nie kwestionowanej demokracji. Nikomu nie przychodzi do g這wy, 瞠by do Polski wysy豉 obserwator闚 mi璠zynarodowych. To my wysy豉my obserwator闚 a tak瞠 穎軟ierzy w misjach pokojowych - w r騜ne rejony 鈍iata. To jest miara naszej pozycji i z tego powodu mamy prawo czu si dumni i spokojni o nasz pozycj w oczach innych. Dlatego nie mamy powod闚 do kompleks闚. Ale te trzeba mie poczucie realizmu - Polska 鈍iadomie ogranicza swoje zaanga穎wanie w sprawy Afryki, Australii, Ameryki Po逝dniowej czy Azji. Nie dlatego, 瞠by鄉y dobrze nie 篡czyli mieszka鎍om tych kontynent闚, 瞠by oboj皻na nam by豉 tamtejsza stabilno嗆 polityczna, pok鎩 i dobrobyt, a ju zw豉szcza nie z powodu braku troski o mieszkaj帷ych w tamtych rejonach Polak闚. Ale nasz ambicj mo瞠 i powinno by przede wszystkim takie urz康zenie naszego w豉snego mieszkania, 瞠by jego standard nie odbiega od innych mieszka, w kt鏎ych 篡j ludzie od nas - nie z naszej winy - bogatsi. Tego na pewno nie wolno nam zaniedba. Poza tym powinny nas interesowa okolice naszego domu - im bli窺ze okolice, tym wi璚ej powinni鄉y im po鈍i璚a uwagi. Taka by豉 do tej pory nasza polityka zagraniczna. A to jest dziedzina, w kt鏎ej nie nale篡 wprowadza 瘸dnych rewolucyjnych zmian - tylko uprawia tw鏎cz kontynuacj. Poniewa nie jeste鄉y i nie b璠ziemy imperium, powinni鄉y pogodzi si z faktem, 瞠 b璠ziemy raczej reagowa na to, co si dzieje na 鈍iecie, a nie kreowa wydarzenia. Naszym prawem i obowi您kiem jest aktywny, tw鏎czy udzia w strukturach, kt鏎ych cz這nkiem jeste鄉y z dobrej woli, a nie, jak w poprzednim ustroju - z przymusu. Je郵iby鄉y mieli tego zaniedba, to by豉by bardzo niekorzystna zmiana naszej polityki zagranicznej, bo nasz udzia powinien by

coraz bardziej aktywny i tw鏎czy. Dzi瘯i temu nasze znaczenie mi璠zynarodowe b璠zie rosn望 bardziej, ni瘺y na to wskazywa造 takie parametry, jak liczba ludno軼i, powierzchnia czy PKB.

Musimy zdawa sobie spraw z tego, 瞠 nasza historia i doznane krzywdy, a tak瞠 nasze niew徠pliwe osi庵ni璚ia s tylko w bardzo ograniczonym stopniu przydatne w bie膨cej polityce. Niemcy doceniaj fakt, 瞠 zburzenie muru berli雟kiego i likwidacja powojennego podzia逝 Niemiec sta造 si mo磧iwe w wyniku tego, co zrobi豉 „Solidarno嗆". Na obchody 25-lecia „Solidarno軼i" do Gda雟ka przyjecha prezydent Niemiec. Do Polski przyje盥瘸j kolejni prezydenci USA. Papie z pierwsz zagraniczn pielgrzymk nie pojecha do Berlina, ani do swojej dawnej diecezji w Monachium, tylko do Polski. Czeg騜 nam jeszcze trzeba?! Kto ma do nas przyjecha i co nam powiedzie, 瞠by鄉y poczuli si dowarto軼iowani? Znajmy proporcje! Polska nie jest p瘼kiem 鈍iata.

Nie powinni鄉y te wprowadza do naszej polityki zagranicznej poj耩 ca趾owicie jej obcych, jak np. „obraza". Mocarstwa 鈍iatowe, jak Ameryka, Francja, Anglia prowadz polityk zagraniczn, w kt鏎ej nie ma miejsca na obra瘸nie si. Skoro oni nie u篡waj tego typu argument闚, to tym bardziej my nie powinni鄉y, bo nie mamy 瘸dnych narz璠zi wyegzekwowania od kogokolwiek jakichkolwiek „przeprosin". Mo瞠my co najwy瞠j narazi si na 鄉ieszno嗆 i politowanie, „domagaj帷 si", 瞠by nas nie obra瘸no, czy te przepraszano za co, co鄉y - z sobie tylko wiadomych powod闚 - uznali za obra幢iwe.

Nasze sympatie wobec konkretnych zagranicznych polityk闚, partii, medi闚 s bez znaczenia. Nikt od nas nie oczekuje sympatii, tylko profesjonalizmu w prowadzeniu negocjacji. Wa積e jest, jakie s cele naszej polityki i czy te cele 豉twiej, czy trudniej jest osi庵a w konkretnych konfiguracjach politycznych, z konkretnymi partnerami itd. Mo瞠my sobie przeprowadzi (wewn皻rzny) rachunek sumienia, czy nie pope軟ili鄉y jakich b喚d闚 w stosunkach z Bia這rusi - bo to jest nasz s御iad i kraj, gdzie 篡je kilkaset tysi璚y etnicznych Polak闚. Ale ju to, co powiedzia jaki zagraniczny polityk, a tym bardziej dziennikarz? - o tym, owszem, powinni鄉y wiedzie, ale oficjalnie na to reagowa - to jest absolutna ostateczno嗆. Tego typu fakty albo przyjmujemy do wiadomo軼i, albo puszczamy mimo uszu - zale篡, jak nam jest wygodnie!

Nie lubi odwo造wa si do przyk豉d闚 z historii Zwi您ku Sowieckiego, bo uwa瘸m ten tw鏎 za wrz鏚 ludzko軼i, ale sowiecka polityka zagraniczna by豉 skuteczna. Przede wszystkim dlatego, 瞠 by豉 pragmatyczna. W ONZ krzyczeli „veto!", pluli na dywan i wychodzili, trzaskaj帷 drzwiami. Potem, kiedy stwierdzili, 瞠 pluciem na dywan niczego si nie osi庵nie, w rozmowach mniej oficjalnych targowali si o to, co mogli wytargowa, 瞠by w ko鎍u, „w interesie 鈍iatowego proletariatu i walki o pok鎩", zgodzi si, przedstawiaj帷 na dodatek ostateczne rozwi您anie jako w豉sn inicjatyw i moralne zwyci瘰two. Mentalno嗆 bardzo wielu wsp馧czesnych pa雟tw, kt鏎e na r闚ni z nami g這suj w ONZ, nie jest szczeg鏊nie r騜na od opisanego modelu. Si豉 w polityce zagranicznej manifestuje si przez rozs康ek, pragmatyzm, umiej皻no嗆 taktycznego dzia豉nia i pe軟, do b鏊u szczer, 鈍iadomo嗆 w豉snych podstawowych cel闚.

Podstawowym celem polskiej polityki zagranicznej powinno by utrzymanie i - w miar mo磧iwo軼i - poprawa stosunk闚 z s御iadami. S御iedzi musz wiedzie, 瞠 to jest nasz priorytet - ale o tyle tylko, o ile skutkiem poprawy tych stosunk闚 nie b璠zie pogorszenie naszego bezpiecze雟twa.

D捫enie do dobrych stosunk闚 nigdy nie polega na uni穎no軼i. Ta jest uwa瘸na za oznak s豉bo軼i. Podobnie zreszt jak nazbyt bu鎍zuczne manifestacje, za kt鏎ymi nie stoi realna si豉. Owocne rozmowy z trudnymi partnerami, np. z Federacj Rosyjsk, najkorzystniej prowadzi si na siedz帷o. A nie na kl璚zkach, czy cho熲y w postawie pochylonej. Wiem to, bo wielokrotnie takie rozmowy na siedz帷o prowadzi貫m. I cho Polska mia豉 po wojnie bodaj dziewi璚iu ministr闚 spraw zagranicznych, to tylko jeden z ich otrzyma pami徠kowy medal rosyjskiego MSZ z okazji 200-lecia dyplomacji rosyjskiej - i siedzi teraz przed Panem. Moje rozmowy z Rosjanami by造 godne, rzeczowe, racjonalne, z nale積ym szacunkiem okazywanym z obu stron. Do dzi pami皻am rozmowy z Igorem Iwanowem, czy Andriejem Kozyriewem, prowadzone bez 瘸dnych z逝dze, 瞠 chcemy sobie co wm闚i, albo, 瞠 nie znamy historii.

Ci庵 dalszy – Cz窷 III

Na siedz帷o, bez z逝dze (III)

„Przegl康 Organizacji”

[miesi璚znik Towarzystwa Naukowego Organizacji Kierownictwa]

Nr 7-8 (2006) / lipiec – sierpie 2006

- Czy Rosja naprawd zagra瘸 Polsce, czy tylko nie zaniedbuje okazji, 瞠by sprawdzi nasz odporno嗆 na naciski?

- Rosja nam nie zagra瘸. To my sami sobie zagra瘸my, je郵i b喚dnie oceniamy Rosj i prowokujemy j do sprawdzania, jak daleko si璕a nasza niekompetencja i jak podatne na nadwer篹enie s nasze zwi您ki z Zachodem. Przyk豉d闚 na to w polskiej publicystyce, a nawet w polskim parlamencie jest, niestety, a nadto. Przypominam, 瞠 w parlamencie i w koalicji rz康owej jest dzi partia (kt鏎ej nazwy nie wymieni), kt鏎a w debacie nad przyst徙ieniem Polski do Unii g這si豉, 瞠 wcale nie powinni鄉y do Unii wst瘼owa, tylko w豉郾ie zacie郾i stosunki z Federacj Rosyjsk. Rosja oczekuje od nas powagi i szacunku, ale je郵i dostrze瞠 mo磧iwo嗆 skutecznego wp造wania na sprawy polskie w korzystnym dla siebie kierunku - na pewno nie zaniedba takiej mo磧iwo軼i. Rosja powinna wiedzie, 瞠 z przynale積o軼i Polski do UE i NATO co dla niej wynika. A my powinni鄉y wiedzie, 瞠 z s御iedztwa z tak pot篹nym krajem, jak Rosja - co wynika dla nas.

- A co wynika z plan闚 budowy „ruroci庵u p馧nocnego"?

- Ta sprawa przede wszystkim obci捫a naszych sojusznik闚 i partner闚, z kt鏎ymi jeste鄉y nie tylko w Unii, ale i w NATO. To jest niew徠pliwie sprawa do bardzo powa積ej analizy dla ekspert闚. W mojej ocenie tego, co si sta這, nie da si ju odwr鏂i. Mo積a natomiast i nale篡 poszukiwa takich rozwi您a, kt鏎e czyni造by ten projekt mniej szkodliwym dla Polski. Uwa瘸m, 瞠 rozwi您a tych trzeba poszukiwa najpierw w sferze politycznej, a dopiero w drugiej kolejno軼i w kwestiach techniczo-organizacyjno-fmansowych.

Politycznie sprawa jest dla nas k這potliwa, cho tak nie musi zosta, zale篡 to bowiem od naszych partner闚 w UE, kt鏎zy maj zr騜nicowany pogl康 w tej sprawie. Ekonomicznie to ca貫 przedsi瞝zi璚ie jest absolutnie nieuzasadnione, co dociera chyba w tej chwili do 鈍iadomo軼i k馧 fachowych w Niemczech. A w Brukseli istnieje podejrzenie, 瞠 rz康 RFN obieca nielegalne (z punktu widzenia UE) subwencje dla niemieckich przedsi瑿iorstw.

Polskie uprzedzenia wobec Rosji - nie bez racji istniej帷e - nie mog wp造wa na planowanie i dzia豉nie polskiej polityki zagranicznej. A ju w najmniejszym stopniu na poziomie prezydenta, premiera, parlamentu, powa積ych medi闚 czy wp造wowych 鈔odowisk inteligenckich.

Jednym ze 廝鏚e moich sukces闚 w negocjacjach z Niemcami by這 to, 瞠 rozmawia z nimi by造 wi瞛ie Auschwitz, ale rozmawia z nimi z pozycji cz這wieka, kt鏎y wie i docenia to, 瞠 ONI SI ZMIENILI. My to dostrzegamy u Niemc闚 i potrafimy to doceni. Oni te to dostrzegaj i doceniaj t nasz postaw. Jeste鄉y narodami cywilizowanymi, chrze軼ija雟kimi, europejskimi, z tysi帷letni tradycj s御iedztwa - lepszego, gorszego i bardzo z貫go. Musimy si porozumie i uda nam si to, je郵i b璠ziemy tego chcieli. Mam wra瞠nie, 瞠 nasze relacje z Rosj w ostatecznym rachunku zale瞠 b璠 - podobnie jak w przypadku Niemiec - od tego, na ile Rosja b璠zie pod捫a w kierunku demokracji. Przy czym trzeba pami皻a, 瞠 i demokracja ma r騜ne oblicza. Czym innym jest w USA, a czym innym w Szwajcarii, wi璚 w Rosji te zapewne b璠zie troch inna.

Je郵i Rosja b璠zie ewoluowa豉 i stawa si b璠zie krajem bardziej europejskim, a mniej azjatyckim – my powinni鄉y to dostrzega i odnosi si do tego z szacunkiem i sympati. Wtedy b璠zie nam si z Rosj rozmawia這 lepiej. Je郵i - uchowaj Bo瞠! – nast徙i豚y odwr鏒 od demokracji i powr鏒 do my郵enia imperialnego, wtedy rozmowy b璠 trudniejsze. Ale prowadzi je b璠ziemy musieli, jako s御iedzi i partnerzy, nawet w闚czas.

- Co mo瞠my zrobi, 瞠by skutecznie wspiera prozachodni kurs Ukrainy?

- Ten kurs i jego powodzenie zale篡 przede wszystkim od samych Ukrai鎍闚. Polsce ani prezydent Reagan, ani 鈍iatowa opinia publiczna nie przynie郵iby roku 89. Gdyby Polacy nie chcieli 篡 we w豉snym, suwerennym pa雟twie, to 鈍iat by im tego nie da. Takie cuda si wprawdzie zdarzaj - historia NRD to przyk豉d, jak mo積a w kr鏒kim czasie przenie嗆 si z jednego ustroju do drugiego, nie nakiwawszy si zbytnio palcami. Ale Ukrainy nikt do Unii ani do NATO nie przeniesie 瘸dnym cudownym sposobem. Czeka j wi璚 ci篹ka praca. Oczywi軼ie po篡tki p造n帷e z posiadania efektywnej i przejrzystej gospodarki oraz sprawnego systemu demokratycznego daleko wykraczaj poza to, 瞠 jest si cz這nkiem jakich tam, nawet bardzo szacownych organizacji. Metody pomocy i wspierania d捫e demokratycznych s znane i sprawdzone. Nam w ten spos鏏 pomagano, teraz my staramy si pomaga w miar naszych mo磧iwo軼i. Ale pomoc to jedno, a wewn皻rzna wola to rzecz druga. Nasz szacunek dla suwerenno軼i Ukrainy polega tak瞠 na tym, 瞠 z sympati patrzy-my na zachodz帷e w tym kraju przemiany, ale nie staramy si nimi sterowa. Suwerennemu krajowi mo積a doradza, ale na jego wyra幡e 篡czenie. Nie nale篡 natomiast si wym康rza i niczego narzuca.

Gdyby Ukrainie za 篡cia obecnego pokolenia uda這 si uzyska pe軟 suwerenno嗆 i niezale積o嗆, to by豚y w mojej ocenie du篡 sukces. Pami皻ajmy, 瞠 kwestie np. Floty Czarnomorskiej i Krymu nie s nadal ostatecznie uregulowane, a wi瘯sze jeszcze problemy zwi您ane s z tym, 瞠 spo貫cze雟two tamtejsze nie jest do ko鎍a przekonane, 瞠 zachodni model demokracji jest dok豉dnie tym, co nale篡 budowa na Ukrainie.

W znacznie wi瘯szym stopniu problem ten wyst瘼uje na Bia這rusi - tam d捫enia niepodleg這軼iowe i prodemokoratyczne s stosunkowo s豉be. Powinni鄉y wspiera d捫enia istniej帷e, ale nie mo瞠my ich zaszczepi ani zast瘼owa w豉snymi projekcjami.

Kiedy my starali鄉y si wybi na suwerenno嗆, cieszyli鄉y si, kiedy nas rozumiano i kiedy nam pomagano, ale nie chcieli鄉y ani poucze, ani - tym bardziej - 瞠by nasze dzia豉nia i d捫enia by造 wykorzystywane do cel闚, kt鏎ych nie uznawali鄉y za w豉sne. Ukrai鎍y zapewne tak samo dzi czuj i to nale篡 uszanowa.

Jest natomiast taka sfera dzia豉lno軼i, co do kt鏎ej nie mam najmniejszych w徠pliwo軼i, 瞠 s逝篡 zar闚no interesom Ukrainy, jak i Polski. Trzeba u鈍iadamia naszym partnerom, tak w Unii, jak w NATO, 瞠 niepodleg豉, suwerenna, dostatnia i demokratyczna Ukraina le篡 w najlepiej rozumianym interesie Polski, Europy i Rosji! Mo積a to ujmowa w kategoriach historycznych i moralnych, ale przede wszystkim nale篡 m闚i o ekonomicznych i politycznych korzy軼iach.

Ci庵 dalszy – Cz窷 IV

Na siedz帷o, bez z逝dze (IV)

„Przegl康 Organizacji”

[miesi璚znik Towarzystwa Naukowego Organizacji Kierownictwa]

Nr 7-8 (2006) / lipiec – sierpie 2006

- Jak godzi suwerenno嗆 z uczestnictwem w projekcie europejskim?

- A jak to robi Francuzi, W這si, Belgowie, Holendrzy, Niemcy, Portugalczycy? Dla nikogo poza nami to nie jest 瘸den problem, wi璚 mo瞠 i nam po pewnym czasie sp璠zonym w Unii uda si spojrze na to w trze德y i racjonalny spos鏏. Tu nie ma 瘸dnej sprzeczno軼i - o ile oczywi軼ie nie b璠ziemy chcieli manifestowa swojej suwerenno軼i w spos鏏 ur庵aj帷y zdrowemu rozs康kowi i z wyra幡ym naruszeniem interes闚 innych.

Problem z naszym uczestnictwem w projekcie europejskim polega mi璠zy innymi na tym, 瞠 w Polsce du穎 si narzeka, a najwi璚ej narzekaj ci, co nic nie zrobili w sprawie, kt鏎ej po鈍i璚aj tyle uwagi. U nas si nie chodzi na wybory parlamentarne, ale w dobrym tonie jest narzeka na decyzje parlamentu i sk豉d rz康u. Nie chodzi si na wybory lokalne, ale narzeka si na burmistrza. Polacy s bardzo s豉bo zaanga穎wani w 篡cie publiczne, od samorz康u i lokalnych k馧ek zainteresowa a po partie polityczne. Tym bardziej wi璚 nie interesuj si bytem tak odleg造m i abstrakcyjnym, jak Unia Europejska. A je郵i si zainteresuj, to tylko na tyle, 瞠by da upust swojemu niezadowoleniu. Na tego typu postawach 瞠ruj osobnicy, kt鏎ych interesem nie jest wcale poprawa bytu niezadowolonych, tylko wskazanie im winnego ich nieszcz窷. Oczywi軼ie ten winny musi by dostatecznie abstrakcyjny, 瞠by nie da這 si 豉two wykaza absurdalno軼i stawianych mu zarzut闚. A najwa積iejsze, 瞠by zdejmowa wszelk win z narzekaj帷ego i jego sufler闚.

Generaln rad na takie postawy jest my郵enie - jako postulat, kt鏎y ka盥y powinien kierowa sam do siebie oraz edukacja -jako metoda oddzia造wania na spo貫cze雟two. Polacy powinni bardzo du穎 nauczy si o wsp馧czesnym 鈍iecie, w kt鏎ym przysz這 im 篡. Mo瞠 wtedy przestan zadr璚za siebie i innych fikcyjnymi dylematami.

- Czy jeste鄉y skazani na wyb鏎 pomi璠zy realizowaniem w豉snej (oby s逝sznej) polityki zagranicznej, a polityk unijn, kt鏎a b璠zie wypadkow interes闚 Portugalii i Rumunii (z 豉twymi do przewidzenia skutkami w zakresie sp鎩no軼i i skuteczno軼i)?

- Nie ma jeszcze wsp鏊nej unijnej polityki zagranicznej. Polska powinna oczywi軼ie bra jak naj篡wszy udzia w debacie, w kt鏎ej wyniku taka polityka kiedy, prawdopodobnie, powstanie. Powinni鄉y promowa w tej dyskusji rozwi您ania, kt鏎e wzmacnia造by proatlantyck koncepcj 豉du mi璠zynarodowego. Oznacza to, 瞠 Europa powinna wi您a swoj przysz這嗆 z Ameryk, Kanad... Izraelem - kt鏎ego ponad 90% mieszka鎍闚 pochodzi z Europy. My nie musimy -jako Europa - zajmowa si Marokiem. Niech to b璠zie zmartwienie (albo pociecha) Hiszpanii i Francji. Nie musimy si przejmowa Brazyli - cho Portugalia na pewno jest 篡wo zainteresowana losami tego wielkiego kraju. Natomiast losy Izraela nie tylko z powod闚 historycznych, ale i jak najbardziej wsp馧czesnych, maj dla Europy zupe軟ie fundamentalne znaczenie. Podobnie jest z Ukrain, Rosj i Bia這rusi: cho nam do nich bli瞠j, nie tylko geograficznie, ni np. Hiszpanom, ale to jest wsp鏊ny i wa積y problem ca貫j Unii. Trzeba jednak odr騜nia potencjalnych sojusznik闚 od potencjalnych konkurent闚. Rosja w przewidywalnej przysz這軼i nie b璠zie w Unii, ani te nie przestanie by Unii partnerem i wyzwaniem. Ameryka te nie b璠zie w Unii, ale mo瞠 by bli窺zym lub dalszym sojusznikiem. Nam zale篡, 瞠by polityka zagraniczna UE by豉 kszta速owana w debacie, w kt鏎ej i my we幟iemy udzia i 瞠by wynik tej debaty uwzgl璠nia nasze interesy i nasze rozumienie interesu Europy. To nie jest 豉twe, ale nie nale篡 te zak豉da z g鏎y, 瞠 to jest niewykonalne.

- Czy Unia powinna si rozszerzy o Turcj?

- Unia podj窸a rozmowy z Turcj na temat jej ewentualnej akcesji, kiedy nas jeszcze w Unii nie by這. I Polska nie powinna by tym krajem, kt鏎y stawia豚y twarde veto tureckiej obecno軼i. W Polsce nie ma mniejszo軼i tureckiej, wi璚 nie mamy takiego tytu逝 do zabierania g這su w tej sprawie, jak niekt鏎e inne europejskie kraje. Turcja jest od bardzo dawnych czas闚 krajem, kt鏎y z Polsk sympatyzuje na arenie mi璠zynarodowej. Nie mamy z Turcj 瘸dnych sprzecznych interes闚 - znowu: inaczej, ni niekt鏎zy cz這nkowie Unii z d逝窺zym od nas sta瞠m. I jeszcze jedna wa積a rzecz: Turcja jest r闚nie lojalnym wobec USA i r闚nie wa積ym jak Polska cz這nkiem NATO.

Je郵i wi璚 mia豉by si toczy w Unii rozmowa o ewentualnym cz這nkostwie Turcji, kt鏎a ma minimalny sp豉chetek swojego terytorium w Europie, to nie powinni鄉y przepu軼i 瘸dnej okazji, 瞠by nie wspomnie o Ukrainie, kt鏎a w 100% le篡 w Europie (o ile, jak wspomnia貫m, Ukraina b璠zie sobie tego 篡czy豉).

Ale i to nie koniec. Od lat podnosz kwesti, kt鏎a na razie brzmi jak herezja: a Izrael? Jest to kraj bli窺zy Europie ni Turcja pod ka盥ym niemal wzgl璠em. Le膨cy bez w徠pienia w naszym kr璕u cywilizacyjnym, w pe軟i demokratyczny, wysoko rozwini皻y, wprawdzie te po這穎ny poza Europ, ale trudno wyobrazi sobie bli窺ze zwi您ki jakiegokolwiek kraju z naszym kontynentem.

- Dzi瘯uj Panu za rozmow.

Rozmawia Dariusz Teresi雟ki

Gdy ulice by造 pe軟e ludzi (I)

„Dziennik” (Warszawa)

30. 09. – 1. 10. 2006 r.

Warszawa jest dla prof. Bartoszewskiego tylko poj璚iem czysto geograficznym

W豉dys豉w Bartoszewski: - Chce pani rozmawia o Warszawie? To jedyna stolica w Europie, kt鏎a ca趾owicie uleg豉 zniszczeniu, a teraz jest ju tylko poj璚iem czysto geograficznym!

Joanna Roli雟ka: - To nie nazbyt skrajny pogl康?

- Kiedy jesieni 1954 roku, po ponad sze軼iu latach pobytu w wi瞛ieniu, wyszed貫m na wolno嗆 i spojrza貫m na Warszaw, jak zobaczy貫m Pa豉c Kultury, kt鏎ego nie by這 - zosta wybudowany, kiedy siedzia貫m, jak zobaczy貫m MDM, kt鏎ego nie by這, dostrzeg貫m mieszka鎍闚, kt鏎ych nie by這 - to pomy郵a貫m: owszem mieszkam w geograficznym punkcie Warszawa, ale to przecie nie jest Warszawa! Trzeba sobie uprzytomni, 瞠 Warszawa po 1945 r. zacz窸a odradza si jako zupe軟ie nowe miasto z zupe軟ie now ludno軼i! W latach 1950-1954 ludzie, kt鏎ym partia by豉 niech皻na musieli wyje盥瘸 z Warszawy, byli do tego zmuszani otrzymuj帷 przydzia pracy np. w Ciechanowie albo Przasnyszu. Natomiast pracownicy aparatu terroru i ich rodziny dostawali tutaj mieszkania i domy. I to by豉 ta nowa Warszawa – dla mnie obrzydliwa!

- Mi璠zywojenna Warszawa jest Panu bliska. Nie by這 chyba dzielnicy - poza Prag, w kt鏎ej by Pan nie mieszka.

- Czterna軼ie razy zmieniali鄉y z rodzicami miejsce zamieszkania. M鎩 ojciec by urz璠nikiem Banku Polskiego i w miar up造wu lat wys逝gi, awansu, dostawa mo磧iwo嗆 u篡tkowania coraz lepszych mieszka. Dzieci雟two przedszkolne sp璠zi貫m przy ulicy Biela雟kiej, szkolne przy Flory obok ζzienek - w bardzo nobliwej cz窷ci Warszawy, potem by Mokot闚 i Ochota. Wojn za prze篡貫m w ogromnej wi瘯szo軼i na 皋liborzu, kt鏎y by specyficzn dzielnic Warszawy i tak pozosta. Losy tej dzielnicy znam na pami耩. One wp造wa造 na 鈔odowisko moich koleg闚 i kole瘸nek.

- Zacznijmy jednak od ulicy Biela雟kiej. Mieszka Pan profesor wtedy na granicy dzielnicy 篡dowskiej, a w豉軼iwie w jej obr瑿ie.

- Jako dziecko bawi貫m si w ogrodzie Saskim albo w ogrodzie Krasi雟kich z dzie熤i 篡dowskimi - mieszkali鄉y na Biela雟kiej przy Banku Polskim. Bry豉 tego banku jeszcze istnieje. Opr鏂z rodziny Bartoszewskich i rodziny ksi捫徠 Radziwi陶闚, kt鏎zy kilka miesi璚y w roku sp璠zali przy Biela雟kiej 14 - dooko豉 znajdowali si sami 砰dzi! My byli鄉y w morzu 篡dowskim! W Pa豉cyku Radziwi陶闚 jest obecnie Muzeum Niepodleg這軼i. A tam gdzie trawnik przed muzeum, sta dom nr 12, tam w豉郾ie mieszka貫m.

- Czy spo貫czno嗆 ortodoksyjnych 砰d闚 przenika豉 si z reszt spo貫czno軼i warszawskiej?

- Nie. To byli 砰dzi, kt鏎zy chcieli by u siebie. Po wojnie przyja幡i貫m si z W豉dys豉wem Szpilmanem, z wieloma literatami, lud幟i kultury - oni akurat nie mieszkali na Nalewkach, ale inni mieszkali. Kiedy w sobot wychodzi貫m z domu, w promieniu mniej wi璚ej dw鏂h i p馧 kilometra, do Dworca Gda雟kiego nie by這 otwartego sklepu – szabas. Wszystko by這 martwe, tylko przed synagogami by ruch, spacerowali m篹czy幡i ubrani w d逝gie kaftany z pejsami, w kapeluszach, jarmu趾ach. Dla mnie ten obraz by normalny, zwyczajny - dziecko si nie dziwi. Chodzi貫m do ko軼io豉 鈍. Antoniego na Senatorsk - ten ko軼i馧 jest do dzi, albo do obecnego wojskowego, kt鏎y nie pe軟i wtedy tej roli, by skromniutkim ko軼io貫m na ulicy D逝giej.

- W Warszawie 篡 w闚czas Izaak Singer.

- Izaak Baashevis Singer do ko鎍a 篡cia by warszawskim 砰dem. Urodzi si na Lubelszczy幡ie, ale lata studenckie, zawodowe, lata pracy dziennikarskiej w prasie 篡dowskiej, sp璠zi w Warszawie. Wyjecha z miasta w roku 1935, kiedy ja mia貫m 13 lat. By starszy ode mnie mo瞠 10, mo瞠 12 lat*. Ja pami皻am t sam Warszaw co on, tylko ja patrzy貫m oczami katolika, a on 砰da, dla kt鏎ego praca w Warszawie by豉 awansem, bo przyjecha z g逝chej prowincji lubelskiej. Jego oczami ogl康aj 砰dzi ca貫go 鈍iata 闚czesn Warszaw. I to jest tak瞠 moja Warszawa.

Wynie郵i鄉y si z Biela雟kiej jak mia貫m 7 rok 篡cia i zamieszkali鄉y na Flory. To by zupe軟ie inny 鈍iat, biega貫m do ζzienek, po Alejach Ujazdowskich. Bardzo interesowa豉 mnie kawiarnia, kt鏎a by豉 wtedy na obecnym terenie ambasady Szwecji, kawiarnia z ogr鏚kiem, gdzie cz瘰to muzyka na 篡wo gra豉. Pami皻am Dolin Szwajcarsk, tam by豉 郵izgawka.

- 奸izga si Pan?

- Troch. Mnie g堯wnie interesowa造 ksi捫ki, bardzo wcze郾ie nauczy貫m si czyta. Pierwsze siedem lat nauki by貫m uczniem szko造 na Traugutta im. 鈍. Stanis豉wa Kostki - tam jest teraz tablica po鈍i璚ona tej szkole, bo szko造 dawno ju nie ma. Natomiast do liceum chodzi貫m na 好iadeckich 17, do Liceum Towarzystwa Wychowawczo O鈍iatowego „Przysz這嗆” - to by豉 te prywatna szko豉 katolicka. To, 瞠 chodzi貫m do prywatnych szk馧 katolickich, to nie by這 jakie celowe dzia豉nie, tylko matka, kt鏎a pracowa豉 zawodowo uwa瘸豉: „Niech go lepiej podchowaj w szkole, bo ja nie dam rady”. Ojcu by這 wszystko jedno.

- Jakie nurty polityczne i tradycje spo貫czne dominowa造 w tamtej Warszawie?

- Popularna by豉 partia socjalistyczna - w trakcie obrony Warszawy, kiedy redakcja pisma „Robotnik” zacz窸a bra udzia w organizowaniu batalion闚 robotniczych na jej wezwanie zjawi這 si tysi帷e m這dych ludzi. Silna by豉 te tradycja prawicowa, skupiona g堯wnie wok馧 Uniwersytetu Warszawskiego. Dominowa造 trzy nurty: socjalistyczny, narodowy i rz康owy. Nie wiem jak wybierali moi rodzice, ale przypuszczam, 瞠 byli po stronie obozu rz康owego. W mojej rodzinie by du篡 szacunek dla Pi連udskiego. M鎩 ojciec chrzestny by 穎軟ierzem legion闚, oficerem. My鄉y si troch w tym kr璕uobracali, cho nie politycznie. Ojciec powtarza: „Dla mnie niech b璠zie 砰d, niech b璠zie Turek, byleby by wyp豉calny!”

* 18 lat (ur. 1904). [M. Kubik]

Ci庵 dalszy – cz窷 II

Gdy ulice by造 pe軟e ludzi (II)

„Dziennik” (Warszawa)

30. 09. – 1. 10. 2006 r.

- Jak wygl康a造 ulice Warszawy?

- Ulice by造 pe軟e ludzi, bo Warszawa by豉 nies造chanie 篡wym miastem. Teraz za po godz. 22 jest martwym miastem. Wiede nie, Pary nie, Rzym nie, Berlin nie, a Warszawa jest martwym miastem! Nie ma tej tradycji przedwojennej Warszawy. To miasto 篡這, by這 nazywane Pary瞠m Wschodu we Francji.

- By這 to jednak okre郵enie troch na wyrost...

- Bo byli bezdomni, bo by造 baraki, tak! A nie ma w Nowym Jorku, czy w Pary簑 kloszard闚? Mo積a by w Pary簑 dwa tygodnie i si z tym nie zetkn望, zale篡 gdzie si p鎩dzie. Nie mo積a zreszt k豉嗆 w jedno Warszawy do 1920 roku i Warszawy z 1938, kiedy zdo豉li鄉y wychowa ca陰 generacj polskiej inteligencji, tej kt鏎a p騧niej bra豉 udzia w organizowaniu ruchu oporu. Nale輳 do pokolenia, kt鏎e zdo豉這 uzyska pe軟i edukacji zasadniczej w Polsce przedwojennej, czyli jestem wychowankiem „przekl皻ych czas闚 sanacji”, jak g這sili komuni軼i, matur zrobi貫m w maju 1939 r. By貫m ostatnim rocznikiem wychowanym w pe軟i w przedwojennej Polsce, pluralistycznej, wielopartyjnej, Polsce zaufania do Pa雟twa, szacunku do z這tego i do嗆 solidarnej przy wszystkich konfliktach spo貫cznych.

- Wi瘯szo嗆 tego pokolenia nie prze篡豉 wojny...

- Wi瘯szo嗆 mojej klasy zgin窸a w czasie wojny. I to samo mo積a powiedzie o wszystkich rocznikach warszawskiej inteligencji urodzonych w latach 1910 - 1926. Np. o moim bardzo utalentowanym koledze Wacku Bojarskim ze „Sztuki i Narodu”, z kt鏎ym chodzi貫m do jednej klasy 6 lat. Na kompletach i uczelni by貫m z Tadeuszem Gajcym, kt鏎ego matka by豉 po這積, pracowa豉 jeszcze w latach 50 - tych i przyjmowa豉 por鏚 niejakich Jaros豉wa i Lecha Kaczy雟kich na 皋liborzu. Gajcy wychowywa si na Marymoncie, mieszka w Warszawie od urodzenia. Inny m鎩 kolega, Zdzis豉w Pietrzyk - jego rodzice mieli bardzo atrakcyjn owocarni na Pradze (daktyle i figi - Pietrzyk zadawa tym fasonu), sko鎍zy medycyn na tajnych studiach, brakowa這 mu rok do dyplomu- zgin掖 w Powstaniu, jako pracownik szpitala.

Warszawa ma utracony pie biologiczny - pie inteligencki starych rodzin warszawskich. Nie tylko intelektualny, ale inteligencki, bo my uwa瘸li鄉y dziewczyn, kt鏎a sko鎍zy豉 gimnazjum i pracowa豉 na poczcie za inteligentk - matura by豉 wtedy kryterium. I ta dziewczyna mog豉 by c鏎k zwrotniczego z kolei lub tramwajarza. Moi dziadkowie nie pisali biegle, czytali tylko ksi捫eczki do nabo瞠雟twa. Ojciec zaczyna od praktykanta w banku, a pod koniec 篡cia by jednym z dyrektor闚 Banku Polskiego. Takie awanse by造 masowe po roku 1920, kiedy tworzono struktury pa雟twowe. Owszem, g堯wne struktury tworzyli Polacy, kt鏎zy przybyli z zaboru austriackiego, bo to byli ludzie wykszta販eni. M闚i這 si w闚czas: „Galicjoki zala造 Warszaw”.

- Animozje mi璠zy Warszaw i Krakowem istnia造 chyba zawsze.

- By造 to animozje czysto zawodowe, raczej konkurencja. W zaborze austriackim istnia造 lepsze mo磧iwo軼i kszta販enia ni w zaborze rosyjskim. Ci ludzie przyje盥瘸li do Warszawy i zajmowali stanowiska. Tam mo積a by這 studiowa we Lwowie, Krakowie, Wiedniu, Grazu. U nas by造 tajne kursy nauczania, kobiety si nie kszta販i造. P騧niej to si wyr闚na這, ja ju tych r騜nic w latach trzydziestych nie odczuwa貫m, ale moi rodzice je odczuwali. Moja matka nie studiowa豉 niczego, musia豉 p鎩嗆 do pracy, kiedy sko鎍zy豉 pensj. Ojciec wywodzi si z takiej biedy, 瞠 wszystko robi z op騧nieniem. A z Galicji ludzie: ch這pscy synowie - Pigo, Bystro, Inglot - profesorowie uczelni. Tu tego nie by這. Jak kto chcia si rusyfikowa, to owszem, mia przed sob otwarte posady.

Pami皻am dowcipy warszawskie na temat Krakowa i na odwr鏒: Przychodzi w Krakowie do sklepu delikatesowego, kolonialnego - jak to si wtedy m闚i這 -starszy pan:

- R帷zki ca逝j panu radcy, co mo積a poda panu radcy?

- Ja dzisiaj mam go軼i, wi璚 mo瞠 獞iarteczk alkoholu.

W Warszawie przychodzi starszy pan do takiego samego sklepu:

- Witamy, dzie dobry, serwus, czym mo積a panu s逝篡?

- No, bo ja wiem, mo瞠 p馧 litra.

- Na miejscu, czy na wynos?

To pokazywa這 r騜nice. Oszcz璠no嗆, kt鏎a jest w Galicji do dzi. A my czuli鄉y si p瘼kiem Polski. Uwa瘸li鄉y nawet, 瞠 warszawscy 砰dzi mieli inny fason, a dowcipy o 砰dach spoza Warszawy bywa造 bezlitosne. 砰dzi te mieli swoje poj璚ia - 瞠 najg逝psi s 砰dzi z Che軛a.

- Jest Pan honorowym obywatelem Warszawy. Jak wielkie znaczenie ma dla pana to miasto, z kt鏎ym zwi您a pan wi瘯szo嗆 篡cia?

- M鎩 przyjaciel Janek Nowak - Jeziora雟ki bardzo kocha dawn Warszaw, umar w Warszawie i zgodnie ze swoj wol jest pochowany tutaj, w grobie Jeziora雟kich, a nie ze swoj 穎n w Krakowie - mimo, 瞠 to by這 idealne i zgodne ma鹵e雟two. Ja te chc by pochowany w Warszawie, na cmentarzu wojskowym, jak najbli瞠j akowskich grob闚 moich przyjaci馧. Chc, 瞠by by bardzo prosty napis na moim grobie: „皋軟ierz Armii Krajowej, historyk, dyplomata”. To dla mnie wa積e - zaprzysi篹ony by貫m w Warszawie, s逝篡貫m tu do powstania w AK, p騧niej kr鏒ko w Krakowie, ale ju w lutym 1945 wr鏂i貫m do stolicy. Jeszcze by造 kompletne ruiny, ulice nie odgruzowane, 郾ieg le瘸 na gruzach, a pod gruzami ludzie. W Warszawie siedzia貫m w wi瞛ieniach, w Warszawie zawsze chcia貫m 篡, ale moje uczucia przywi您ania by造 ju tylko do zmar造ch, do cmentarza wojskowego, do niekt鏎ych obiekt闚 historycznych.

- Co si Panu profesorowi podoba w dzisiejszej Warszawie?

- Warszawa jest dosy amorficzna, ale z zainteresowaniem obserwuj budow wielu wysoko軼iowc闚 - niekt鏎e podobaj mi si.

- Gdzie Pan najlepiej si czuje, odpoczywa?

- Tam, gdzie nic si nie zmieni這. Lubi ζzienki, fragment Alej Ujazdowskich. Maj帷 osiem lat dwa razy widzia貫m id帷ego z Belwederu do Generalnego Inspektoratu marsza趾a Pi連udskiego. On szed sam, a obstawa za drzewami sta豉. Pod捫a do G堯wnego Inspektoratu, gdzie dzi urz璠uje premier Jaros豉w Kaczy雟ki.

W豉dys豉w Bartoszewski, polityk, dzia豉cz spo貫czny, historyk, dziennikarz, i pisarz. Wi瞛iony w Auschwitz, 穎軟ierz Armii Krajowej, dzia豉 w Polskim Pa雟twie Podziemnym. Zosta odznaczony Orderem Or豉 Bia貫go.

Ko軼i馧 - Polska - Europa

"Go嗆 Niedzielny" (Katowice)

Nr 40/1. 10. 2006 r.

Uczestniczy貫m w po這wie wrze郾ia w mi璠zynarodowej konferencji z cyklu „Rola ko軼io豉 katolickiego w procesie integracji europejskiej”, zorganizowanej ju po raz sz鏀ty w Krakowie staraniem tamtejszej Papieskiej Akademii Teologicznej i kilku innych instytucji. Program tej konferencji przygotowywany by oczywi軼ie wcze郾iej, ale nieprzewidywalna okoliczno嗆 wzmo穎nego zainteresowania problemami cywilizacji i kultury europejskiej po przem闚ieniu Ojca 安. Benedykta XVI na uniwersytecie w Ratyzbonie nada豉 jej do嗆 szczeg鏊ny charakter. Szczeg馧owy temat obrad przewidywa mi璠zynarodow dyskusj o cywilizacyjnych zmaganiach Europy, z udzia貫m wybitnych specjalist闚 duchownych i 鈍ieckich, przede wszystkim z Polski i Niemiec ale tak瞠 z innych kraj闚 Unii Europejskiej. Wa積e znaczenie mia udzia w konferencji ks. Kard. Stanis豉wa Dziwisza, oraz sekretarza Konferencji Episkopatu Niemiec dra Hansa Langend顤fera SJ ale tak瞠 Jacquesa Santera, katolika, przewodnicz帷ego Fundacji im. Roberta Schumana w Luksemburgu oraz katolickiego premiera niemieckiej Turyngii Dietera Althausa.

We wst瘼nym wyk豉dzie Jacques Santer wyst徙i pod has貫m sformu這wanym przez jednego z tw鏎c闚 idei europejskiej Roberta Schumana: „Europa b璠zie chrze軼ija雟ka albo nie b璠zie jej wcale”. Sz這 tu oczywi軼ie o konieczno嗆 wsp鏊nego mianownika w okre郵eniu warunk闚 harmonijnego wsp馧篡cia narod闚 Europy, o katalog warto軼i moralnych i spo貫cznych. Dla uczestnik闚 konferencji nie by這 w徠pliwo軼i, 瞠 Europejczycy potrzebuj dzi swego rodzaju katalogu podstawowych praw i obowi您k闚, 瞠 godno嗆 osoby ludzkiej wyra瘸j帷a si jej wolno軼i i wsp馧odpowiedzialno軼i, r闚no軼i i solidarnym wsp馧dzia豉niem nale篡 do najwa積iejszych element闚 kultury europejskiej tak, jak j widz i odczuwaj chrze軼ijanie. Tolerancja, zrozumienie i poszanowanie dla inaczej my郵帷ych nie mo瞠 oznacza bezkrytycznej, oportunistycznej akceptacji tego, co aktualnie uchodzi za poprawne politycznie, a budzi mo瞠 w wielu przypadkach moralne w徠pliwo軼i.

Wiceprzewodnicz帷y wsp馧rz康z帷ej w Niemczech obecnie Partii Chrze軼ija雟ko Demokratycznej CDU, dr Christoph B鐬r, katolicka eurodeputowana z Holandii Maria Martens, rektor Wy窺zej Szko造 Europejskiej w Krakowie dr Jaros豉w Gowin, obecnie senator RP, oraz ambasador we Francji dr Jan Tombi雟ki byli zgodni w zaakcentowaniu potrzeby odwagi cywilnej w obronie wyznawanych warto軼i i d逝gofalowego znaczenia argument闚 moralnych w dzia豉niu polityk闚.

Bardzo przemawia這 do mnie wsp鏊ne dostrzeganie wagi czynnika moralnego w polityce przez ludzi r騜nych narodowo軼i i pokole. A w jednej z czterech sesji ca貫j konferencji dyskutowano do嗆 prowokacyjnie sformu這wany problem – czy „Solidarno嗆” (a szczeg鏊nie solidarno嗆 w og鏊e) ma jeszcze wp造w na my郵enie i dzia豉nie ludzi w Europie. Tu wa積e by造 g這sy ustabilizowanych spo貫cze雟tw Europy Zachodniej, jak np. kardyna豉 Jose da Cruz Policarpo, patriarchy Lizbony oraz 鈍ieckiego pos豉 do Parlamentu Europejskiego z Hiszpanii Jaime Mayor Oreja ale specjalnie mo瞠 wymowny g這s wdzi璚zno軼i z Bia這rusi. By豉 to wdzi璚zno嗆 za solidarno嗆 okazywan dzi ludziom, kt鏎zy usi逝j uzyska swoje suwerenne prawa, jako obywatele w豉snej ojczyzny. Odpowied generalna wypada jednak raczej sceptycznie.

Przypad這 mi w udziale, wraz z dyrektorem niemieckiej Fundacji Konrada Adenauera w Polsce, dr Stephanem Raabe, podsumowanie ca貫j konferencji, w kt鏎ym dali鄉y zgodny wyraz umiarkowanemu optymizmowi: potrzeba odniesienia si do warto軼i podstawowych zaczyna zaznacza si i wyst瘼owa w r騜nych krajach Europy, mimo post瘼uj帷ej tam laicyzacji a mo瞠 nawet jako odpowied na ni. O tej laicyzacji w Niemczech mowa by豉 poprzednio w wa積ym wyst徙ieniu ojca jezuity Langendorfera, kt鏎y jako sekretarz Konferencji Episkopatu Niemiec, kompetentnie wskazywa na niebezpiecze雟twa relatywizmu w sferze publicznej, dopuszczaj帷ego nie tylko wykluczanie Boga z 篡cia publicznego ale tak瞠 cyniczne o鄉ieszanie postaw religijnych.

Pok這siem konferencji by造 teksty wypowiedziane przez jej uczestnik闚, kt鏎e uka膨 si zreszt z czasem w 郵御kim wydawnictwie „Wok馧 Nas” w Gliwicach ale tak瞠 niezapisana wymiana my郵i mi璠zy bardzo r騜nymi lud幟i o篡wionymi podobn trosk o rol cz這nk闚 Ko軼io豉 katolickiego w poszczeg鏊nych krajach Europy i we Wsp鏊nocie Europejskiej. Ks. Bp Prof. Tadeusz Pieronek z Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie zapowiedzia jako przewodnicz帷y komitetu organizacyjnego dotychczasowych konferencji nast瘼n – ju si鏚m z rz璠u – za rok. Miejmy nadziej, 瞠 tymczasem rozwinie si konstruktywna dyskusja nie tylko do stylistycznej formy uj璚ia problem闚 tradycji europejskiej w preambule do tzw. „Konstytucji Europejskiej” ale tak瞠, a mo瞠 przede wszystkim, na temat hierarchii warto軼i i wa積o軼i poj耩 podstawowych w dalszym funkcjonowaniu Unii Europejskiej, kt鏎 trudno by這by rozszerza bez r闚noczesnego pog喚bienia a nieodpowiedzialnie te rozszerza, bior帷 tylko oportunistycznie pod uwag wzgl璠y aktualnej taktyki politycznej i z pog喚bienia rezygnuj帷.

鈔oda, 04 pa寮ziernika 2006
Przekroczy oczekiwania (rozmowa z W豉dys豉wem Bartoszewskim)

„Go嗆 Niedzielny” (Katowice)

Nr 23/ 4. 06. 2006 r.

I Pielgrzymka Benedykta XVI w Polsce: Warszawa, Cz瘰tochowa, Krak闚, Wadowice, Kalwaria Zebrzydowska, ζgiewniki, O鈍i璚im - 25 - 28 maja 2006 r.

Jacek Dziedzina: - Wraca Pan w豉郾ie z ostatniego etapu pielgrzymki Benedykta XVI. Jakie s Pa雟kie pierwsze refleksje po tej oczekiwanej tak bardzo przez nas wizycie Papie瘸 „nie-rodaka”?

W豉dys豉w Bartoszewski: - Wszystkie etapy tej pielgrzymki by造 dla mnie wa積e. Bliska jest mi ta symbolika ska造 (o kt鏎ej Papie m闚i do m這dzie篡 – J.D). Ja te uwa瘸m, 瞠 trzeba wykazywa twardo嗆 ska造 w zasadach. R騜ne jest znaczenie s這wa „ska豉”: ska豉, na kt鏎ej zbudowany jest Ko軼i馧 – Piotr i jego nast瘼cy. To jest przypomnienie prawdy oczywistej, katechizmowej, 瞠 Ko軼i馧 to jest dzie這 Chrystusa na ziemi, 瞠 nast瘼cy Piotra s zast瘼cami Chrystusa i 瞠 to nie jest tylko figura retoryczna, ale to jest temat do sta貫go zastanawiania si, sta貫j refleksji. Zast瘼cy Chrystusa d德igaj ogromn odpowiedzialno嗆 i maj prawo oczekiwa od nas wiary i ufno軼i w sens wyk豉dni prawdy, takiej, jak oni wyra瘸j, zar闚no przez swoje encykliki, jak i przez swoje nauki okazjonalne. To wszystko sk豉da si na ich m康ro嗆 i wierz – zawsze tak uwa瘸貫m – 瞠 dzia豉j z natchnienia Ducha 安i皻ego.

- M這dzie „kupi豉” s這wa Benedykta. Czy zainteresowanie m這dych nowym Papie瞠m t逝macz te same mechanizmy jak w przypadku Jana Paw豉?

- M這dzie, o dziwo, mimo 瞠 nie by造 to proste wywody, przyjmowa豉 je z ogromnym entuzjazmem. M這dzi widz, 瞠 s traktowani z powag, jaka przystoi doros造m, 瞠 nie ma podchodzenia z taryf ulgow do nich, w spos鏏 patronalny czy te poklepuj帷y po ramieniu. To by豉 wypowied braterska do m這dych braci w wierze – szukaj帷ych swojej drogi, skoro przyszli na spotkanie z g這w Ko軼io豉, bez wzgl璠u na to, czy maj utwierdzony ten fundament wiary, czy nie. I to by這 podkre郵ane, 瞠 s這wa Papie瘸 maj trafia nie tylko do g喚boko przekonanych katolik闚, ale i do ludzi, kt鏎zy nie maj g喚bokiego przekonania, a mo瞠 w og鏊e nie uwa瘸j, 瞠 tego rodzaju nauczanie jest podstaw, kt鏎a umacnia w 篡ciu. Ten wybitny filozof i teolog, podesz造 ju wiekiem, m闚i do pokolenia wnuk闚 jego generacji.

Z ca陰 pewno軼i w historii tego Ko軼io豉 to ostatni papie, kt鏎y prze篡 tragedi II wojny 鈍iatowej. Takie s po prostu prawid豉 biologii. To s moje refleksje po ws逝chiwaniu si z szacunkiem w s這wa Benedykta XVI, kt鏎y m闚i o skale, opoce, w r騜nym rozumieniu tych s堯w: o wierze twardej jak ska豉, o opoce, jak jest papiestwo, o Ko軼iele, kt鏎y jest drog do Chrystusa i o ostrze瞠niu, aby nie wierzy fa連zywym prorokom, bo nie ma prywatnej wyk豉dni Chrystusa. Jest jedna wyk豉dnia – ta, kt鏎 nam przynosi 鈍i皻y, apostolski Ko軼i馧 z papie瞠m na czele.

- Reakcje ludzi na s這wa Benedykta rozwia造 chyba ostatecznie obawy o to, czy polscy katolicy s w stanie zaakceptowa nauczanie papie瘸 nie-Polaka…

- Mog powiedzie z przekonaniem, 瞠 zdali鄉y ten egzamin lepiej, ni mo積a by這 oczekiwa. Topnia造 najwyra幡iej wszelkie obawy, czy nasza konfrontacja z nowym Papie瞠m b璠zie trafia豉 na jego dobry odbi鏎. Tymczasem jego rozja郾iona twarz, promieniuj帷e oczy, kiedy s逝cha 酥iew闚, krzyk闚, ha豉s闚, wyraz闚 rado軼i wskazywa豉, 瞠 jest on nie tylko papie瞠m, ale tak瞠 bardzo wra磧iwym cz這wiekiem. Musz powiedzie otwarcie: by這 lepiej, ni sobie wyobra瘸貫m, 瞠 mo瞠 by.

- Odwa積e by造 s這wa wypowiedziane w Auschwitz. Papie nie ucieka od pytania, kt鏎e zadaje sobie wielu: gdzie by B鏬, kiedy dzia豉 si ta tragedia?

- Ja sobie to pytanie jako m這dy ch這pak, wychowany po katolicku, te zadawa貫m w 篡ciu. Ale przecie to robili ludzie, i nie robili tego, czego B鏬 naucza. Przez swoje post瘼owanie stawali si poganami, odchodzili od Boga, k豉mali Bogu. Prawdopodobnie znaczna cz窷 tych oprawc闚 by豉 w dzieci雟twie w Ko軼iele. A co z tego zosta這? Stali si przecie podatni na uleganie z逝. Ten sam cz這wiek, kt鏎y otrzyma woln wol, mo瞠 w ka盥ej chwili zrobi z niej z造 u篡tek. Mo瞠 si pos逝篡 swoj wolno軼i do wykonywania czyn闚 niewypowiedzianie z造ch. Zofia Na趾owska pisa豉 przecie: „ludzie ludziom zgotowali ten los”. Chocia by豉 agnostyczk, nie pyta豉: gdzie jest wasz B鏬, kt鏎y dopu軼i z這.

- Brytyjski dziennik „The Times” mia za z貫 Papie穎wi, 瞠 w pierwszym dniu wizyty nie zatrzyma si na d逝瞠j przy pomniku ofiar powstania w getcie warszawskim. Ostatni dzie i wydarzenia w dawnym obozie zag豉dy daj chyba obraz rzeczywistej wra磧iwo軼i Papie瘸 Niemca w kwestii stosunku do 砰d闚?

- To s sensacyjne wyolbrzymienia. Papie r闚nie nie zatrzyma si przy pomniku pomordowanych na Wschodzie, z czego nie wynika, 瞠 jest mu to oboj皻ne, nie zatrzyma si te przy pomniku powstania warszawskiego. A to, 瞠 by造 takie nadzieje, 瞠 si zatrzyma, to by造 wyobra瞠nia ludzi. Papie i jego otoczenie zaakceptowali tras przejazdu z lotniska, 瞠by m鏂 przejecha ko這 tych pomnik闚. Przecie mog這 go tam w og鏊e nie by. To, co Papie powiedzia w O鈍i璚imiu, przekracza wszelkie moje oczekiwania. 砰j帷y jeszcze 砰dzi, 鈍iadkowie tamtej tragedii, powinni by dog喚bnie poruszeni i bardzo przej璚i sposobem, w jaki on do tej sprawy podszed, mocno akcentuj帷 sw鎩 obowi您ek moralny, wynikaj帷y dodatkowo z faktu, 瞠 jest synem narodu niemieckiego. Na tym mo積a poprzesta. Nie ma 瘸dnego przepisu, 瞠 g這wa Ko軼io豉 katolickiego czy innego ma s逝cha ka盥ej opinii dziennikarza niekatolika.

- Dane nam zosta造 kolejne narodowe rekolekcje, i nadzieje na lepsze „bycie ze sob” Polak闚 ponownie od篡造. Tak te by這 po 鄉ierci Jana Paw豉 II. Na jak d逝go wystarczy Polakom kolejnej dawki energii?

- Pytanie jest trudne, bo przecie prze篡wali鄉y kilka pielgrzymek Jana Paw豉 II. Wydawa這 si w闚czas, 瞠 jest atmosfera og鏊nonarodowego uniesienia, a potem si okazywa這, 瞠 nie przek豉da si to tak wprost na zachowania ludzi, na mi這嗆 bli幡iego, na ton dyskusji, na poszanowanie godno軼i cz這wieka. Na pewno by這 du穎 dobrych owoc闚: mamy Lednic, mamy inne pi瘯ne zjawiska. Niemniej jednak by這 to bardzo odleg貫 od tego, czego mogliby鄉y sobie 篡czy. W tej chwili mamy wskazania jego nast瘼cy, kt鏎e s kontynuacj tej samej drogi. Czy to podzia豉 i wp造nie trwale na ludzi? Nie wiem. Daj Bo瞠, aby tak si sta這. To jest w interesie nas wszystkich.

- Nikt ju w Polsce nie waha si m闚i o Benedykcie XVI „nasz Papie”. Oby nie popsu這 to paradoksalnie, m闚i帷 瘸rtobliwie, naszych stosunk闚 z Niemcami: przecie emocjonalnie to chyba teraz „ich” Papie?

- Nie ma najmniejszej „obawy”, aby Benedykt XVI spotka si z takim przyj璚iem w Niemczech. Mo瞠 w Bawarii, gdzie pojedzie we wrze郾iu – to jego ma豉 ojczyzna, tam jest jego diecezja. Ale ju w Berlinie, Hamburgu i w innych miastach, nie s康z, aby spotka si z podobnym przyj璚iem. Papie by w Polsce wzruszony, widz帷 napisy, sporz康zone przez Polak闚 po niemiecku: „Kochamy Ciebie”, „Szcz窷 Bo瞠”.

Czego si spodziewamy?

„Go嗆 Niedzielny” (Katowice)

Nr 21/21. 05. 2006 r.

m闚i W豉dys豉w Bartoszewski, historyk, by造 minister spraw zagranicznych (z cyklu: „Na spotkanie z Benedyktem XVI”)

– 26 lat pontyfikatu Jana Paw豉 II zbudowa這 w Polakach szczeg鏊ny stosunek do Stolicy Apostolskiej. Mo積a si zastanawia, czy ta relacja przetrwa kolejny pontyfikat.

Fakt, 瞠 na papie瘸 zosta wybrany najbli窺zy wsp馧pracownik Jana Paw豉 II, budzi nadziej na to, 瞠 tak b璠zie. Trzeba zna troch j瞛yk Ko軼io豉, 瞠by zrozumie preferencje Ojca 安i皻ego w stosunku do Polski. Jego cz瘰te pr鏏y m闚ienia po polsku nie s bez znaczenia. Potwierdzenie tych osobistych akcent闚 i zapowied utrzymania bliskiego kontaktu znajduj w programie wizyty: wyb鏎 Wadowic i Kalwarii nie jest przecie przypadkowy.

Wa積e jest r闚nie to, 瞠 Papie, kt鏎y jest Europejczykiem i Niemcem, pielgrzymuje do miejsca symbolicznego dla historii ludzko軼i: obozu w Auschwitz-Birkenau, i 瞠 chce si tam spotka z wi篥niami, zar闚no katolikami, jak i 篡dami. My郵 te, 瞠 Papie, jako wybitny europejski intelektualista, da nam bodziec do rozmy郵a nad tym, jaka powinna by Europa i jak rol ma w niej pe軟i Polska. Podsumowuj帷: jest wiele okoliczno軼i sprzyjaj帷ych, by ta pielgrzymka przyczyni豉 si do umocnienia naszej wiary i wi瞛i ze Stolic Apostolsk. Mam nadziej, 瞠 nie odb璠zie si to tylko na poziomie manifestacji, ale si璕nie tak瞠 wn皻rza cz這wieka.

 
1 , 2