© W豉dys豉w Bartoszewski
Warszawa 2006-2016
All rights reserved

Administracja serwisu:
Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracownik闚, Wsp馧pracownik闚 i Przyjaci馧 Rozg這郾i Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziora雟kiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziora雟kiego / www.wolnaeuropa.pl



Materia造 - zdj璚ia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione s prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).


Kategorie: Wszystkie | 1934 - Artyku造 | 1956 - 1959 | 1958 - Artyku造 | 1960 - Artyku造 | 1964 - Artyku造 | 1968 - Recenzje | 1970 - 1979 | 1970 - Recenzje | 1975 - Recenzje | 1980 - 1988 | 1980 - Pozosta貫 teksty | 1980 - Recenzje | 1986 - Pozosta貫 teksty | 1989 - Artyku造 i wywiady | 1990 - Artyku造 i wywiady | 1991 - Artyku造 i wywiady | 1992 - Artyku造 i wywiady | 1992 - Materia造 biograficzne | 1993 - Artyku造 i wywiady | 1994 - Artyku造 i wywiady | 1995 - Artyku造 i wywiady | 1995 - Kronika wydarze | 1995 - Materia造 biograficzne | 1995 - Pozosta貫 teksty | 1996 - Artyku造 i wywiady | 1996 - Materia造 biograficzne | 1997 - Artyku造 i wywiady | 1997 - Materia造 biograficzne | 1998 - Artyku造 i wywiady | 1999 - Artyku造 i wywiady | 2000 - Artyku造 i wywiady | 2000 - Pozosta貫 teksty | 2001 - Artyku造 i wywiady | 2001 - Pozosta貫 teksty | 2002 - Artyku造 i wywiady | 2002 - Materia造 biograficzne | 2002 - Pozosta貫 teksty | 2003 - Artyku造 i wywiady | 2004 - Artyku造 i wywiady | 2004 - Pozosta貫 teksty | 2004 - Recenzje | 2005 - Artyku造 i wywiady | 2005 - Kronika wydarze | 2005 - Materia造 biograficzne | 2005 - Pozosta貫 teksty | 2005 - Recenzje | 2006 - Artyku造 i wywiady | 2006 - Fotogaleria | 2006 - Kronika wydarze | 2006 - Materia造 biograficzne | 2006 - Pozosta貫 teksty | 2006 - Recenzje | 2007 - Artyku造 i wywiady | 2007 - Fotogaleria | 2007 - Kronika wydarze | 2007 - Materia造 biograficzne | 2007 - PISMA WYBRANE t. I/II | 2007 - Pozosta貫 teksty | 2007 - Recenzje | 2008 - Artyku造 i wywiady | 2008 - Fotogaleria | 2008 - Kronika wydarze | 2008 - Recenzje | 2009 - Artyku造 i wywiady | 2009 - Fotogaleria | 2009 - Kronika wydarze | 2009 - Recenzje | 2010 - Artyku造 i wywiady | 2010 - Fotogaleria | 2010 - Kronika wydarze | 2010 - Pozosta貫 teksty | 2010 - Recenzje | 2011 - Artyku造 i wywiady | 2011 - Fotogaleria | 2011 - Kronika wydarze | 2011 - Pozosta貫 teksty | 2011 - Recenzje | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 1 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 2 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 3 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 4 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 5 | NOWE KSI*KI | STRONA G紟NA | Varia
RSS
czwartek, 16 listopada 2006
63 dni! Niepoj皻y fenomen (I)

„Gazeta Wyborcza” (Warszawa)

Nr 180, 3. - 4. 08. 2002 r.

Jaros豉w Kurski: - Co Pan robi 1 sierpnia 1944 r.?

W豉dys豉w Bartoszewski: - Czeka貫m na godzin "W" w lokalu mobilizacyjnym na rogu Ho瞠j i Pozna雟kiej. Mia貫m wtedy lat 22. Nie by貫m uzbrojony, bo by貫m w s逝瘺ie Biura Informacji i Propagandy Komendy G堯wnej AK. Jak si potem okaza這, mia貫m pracowa w jednej z radiostacji 陰czno軼i wewn皻rznej KG AK.

- Wybucha Powstanie i co Pan robi?

- Czekam na rozkazy. Ponosi nas. Jeste鄉y 鈍iadkami ostrzeliwania z gmachu telefon闚 na rogu ulic Nowogrodzkiej i Pozna雟kiej, gdzie Niemcy s mocno usadowieni. Widzimy padaj帷ych ludzi. Panuje og鏊na euforia. Wreszcie my, dotychczas ofiary, strzelamy do Niemc闚! Ludzie zaczynaj spontanicznie wznosi barykady.

- Przede wszystkim to Niemcy strzelaj do nas.

- Dla mnie, by貫go wi篥nia O鈍i璚imia, widzie moment odwetu za te lata bezkarnego poniewierania i mordowania by這 wielk ludzk satysfakcj. Widzia貫m mordy, egzekucje, dzi瘯i pracy w kontrwywiadzie wi瞛iennym Delegatury Rz康u i Radzie Pomocy 砰dom widzia貫m do嗆 bezpo鈔ednio, co Niemcy robili z nami, bez r騜nicy pogl康闚 i pochodzenia. l sierpnia o 17.00 to by wreszcie koniec tego piek豉. Wreszcie byli鄉y podmiotem.

W pierwszych godzinach Powstania straty by造 najwi瘯sze, bo jak 酥iewano w powstaniu styczniowym: "Poszli nasi w b鎩 bez broni".

- O stratach dowiedzieli鄉y si p騧niej. By nieudany atak na lotnisko Ok璚ie, nieudany atak na Woli i na Ochocie, nieudane powstanie na Pradze i nieudany atak na mosty na Wi郵e. Tam by這 krwawe 積iwo. Ja wszystkie 63 dni Powstania sp璠zi貫m w 字鏚mie軼iu, tym ostatnim centrum, kt鏎e si broni這 do ko鎍a.

- Co by這 czynnikiem decyduj帷ym o wybuchu Powstania?

- Absolutnie podstawowym i cz瘰to niezauwa穎nym elementem decyzyjnym by spontaniczny bojkot zarz康zenia gubernatora Fischera o stawieniu si 100 tys. m篹czyzn do budowy fortyfikacji 28 lipca 1944 r. rankiem.

To oznacza這, 瞠 mieszka鎍y Warszawy byliby potraktowani jak mieszka鎍y getta warszawskiego. Niemcy likwidowaliby miasto dzielnica po dzielnicy. Taki by scenariusz terroru hitlerowskiego w czasie wojny. Kto si opiera niemieckim zarz康zeniom, ponosi konsekwencje. Wtedy by這 dla nas oczywiste - my albo oni. W霩 albo przew霩. Zobaczymy, co oni zrobi. Zreszt zamiar wywo豉nia Powstania by analizowany realizacyjnie od 20 lipca i my鄉y wszyscy czekali ju kilka dni w lokalach mobilizacyjnych.

- A gdzie tu miejsce na my郵enie, na sformu這wanie cel闚, na analiz skutk闚?

- To typowe pytanie oderwane od miejsca i czasu. Celem generalnym by czynny udzia w odzyskaniu niepodleg這軼i. W 闚czesnym my郵eniu ludzi nie by這 alternatywy. Alternatywa pojawi豉 si po kl瘰ce. Po ka盥ej kl瘰ce w historii ludzko軼i pojawia si obrachunek. Przyznaj: ogromnej kl瘰ce. Jednak 180 tys. ofiar zbrodni zamierzonej ukazuje, do czego byli zdolni Niemcy. Co grozi這 Niemcom ze strony kobiet, dzieci i starc闚, by wywozi 50 tys. ludzi do kacet闚, by wyrzyna ca貫 dzielnice? A p騧niej realizacja rozkazu Hitlera o zr闚naniu Warszawy z ziemi! A spalenie Biblioteki Publicznej na Koszykowej 16 stycznia 1945 r.? Ona jeszcze p這n窸a, gdy armia sowiecka wkracza豉 do Warszawy. To niemal symboliczne dla polityki hitlerowskiej wobec nas...

- Niemcy zniszczyli Warszaw, twierdz帷, 瞠 to kara za Powstanie.

- 畝dna kara. Oni w 1939 r. zachowywali si z podobn brutalno軼i. Ta wojna nie by豉 wojn dla podbicia terenu, ale na wyniszczenie 篡wej polskiej si造. Za Wehrmachtem sz這 SS i policja, kt鏎a wyrzyna豉 polsk inteligencj od 1939 r., 砰d闚 i wszelkie podejrzane elementy. Dziwi si troch przyjacio這m z obozu narodowego - tradycyjnie antyniemieckim. Przecie narodowcy to formacja, kt鏎a dozna豉 okropnych strat, np. w Wielkopolsce. Tam Niemcy wyr積瘭i w pie czo這wych dzia豉czy narodowych. Dlaczego akurat niekt鏎zy endecy mieliby wierzy, 瞠 w sierpniu 1944 r. w Warszawie Niemcy b璠 dla nas lepsi?

- A wi璚 uwa瘸 Pan, 瞠 to by豉 grecka tragedia.

- Nie tylko ja. Tak uwa瘸 Jan Nowak-Jeziora雟ki, Andrzej Pomian...

Alternatywy nie by這. Czy pan sobie wyobra瘸, 瞠 gdy na Groch闚 ju podchodzi sowiecki front, to my, w Warszawie, spacerujemy sobie po Nowym 安iecie? Czy pan sobie wyobra瘸, 瞠 Niemcy mogliby 軼ierpie na bezpo鈔ednim swoim zapleczu - przy froncie linii Wis造 - Warszaw, integraln, nienaruszon, naje穎n ukryt broni? Dysz帷 ch璚i odwetu? Takie bajki mo積a opowiada dzieciom. To by這 niepoj皻e, by鄉y wtedy oddali si na 豉sk i nie豉sk Niemc闚.

- A tak oddali鄉y si na 豉sk i nie豉sk Sowiet闚.

- Stalin by formalnie sojusznikiem Wielkiej Brytanii i USA, zawsze m闚i, 瞠 chce wolnej i demokratycznej Polski w bezpiecznych granicach. Warszawa, stolica Polski, to nie by這 Wilno, Lw闚 czy Bia造stok, kt鏎e Rosjanie po 1939 r. uwa瘸li za swoje terytorium i gdzie akcja "Burza" sko鎍zy豉 si aresztowaniami. Tu istnia豉 szansa na pokazanie 鈍iatu, 瞠 Polska ma sw鎩 rz康, swoj armi, swoj pa雟twowo嗆, kt鏎a przetrwa豉 okupacj.

- Jednak istnia ju PKWN i wiadomo by這, 瞠 aresztowania i wyw霩ki AK-owc闚 powt鏎zy造 si w Lublinie.

- Ale to by豉 jednak stolica. Liczono na aliant闚. Polska podziemna by豉 demokratyczn struktur. W RJN - parlamencie podziemnym - partie mia造 swoj reprezentacj. Ot騜 zdecydowanymi przeciwnikami Powstania by這 w RJN tylko Stronnictwo Narodowe, a poza Rad cz窷 pi連udczyk闚. Zwolennikami walki byli PPS-owcy, ludowcy (partia premiera Miko豉jczyka!) i Stronnictwo Pracy si nie sprzeciwiali. Decyzj o Powstaniu podj皻o demokratycznie. Gdyby Jankowski [Jan, delegat rz康u na kraj - red.] powiedzia "nie", 瘸den oficer, nawet sam Antoni Chru軼iel "Monter", szef warszawskiego okr璕u AK, nie zrobi豚y Powstania.

Ci庵 dalszy – cz窷 II

63 dni! Niepoj皻y fenomen (II)

„Gazeta Wyborcza” (Warszawa)

Nr 180, 3. - 4. 08. 2002 r.

- Zna Pan zapewne rozmow Jana Nowaka-Jeziora雟kiego z wicepremierem Janem Jankowskim na dwa dni przed wybuchem i jego argumentacj: nie powstrzymamy m這dzie篡 dysz帷ej 膨dz zemsty wobec okupanta. To miasto to wrz帷y kocio.

- Powstanie w rozumieniu zorganizowanych dzia豉 w mie軼ie bez rozkazu na pewno by nie wybuch這, ale zacz窸yby si lokalne ruchawki, krwawo t逝mione. Dochodzi這by do bez豉dnych walk i kto wie, czy straty nie by造by wi瘯sze, bo wobec niemieckiego odwetu byliby鄉y bezbronni.

- Prawie 200 tys. ofiar, zburzona Warszawa, 瘸den z politycznych cel闚 nieosi庵ni皻y. Wi璚 po co to wszystko?

- To dzi si tak m闚i. Wtedy, l sierpnia 1944 r., nie by這 wiadomo, jak sprawy si potocz. Pan wymaga od Polak闚 dalekowzroczno軼i, kt鏎ej zabrak這 nawet Brytyjczykom i Amerykanom, kt鏎zy dysponowali wszelkimi informacjami. To im Stalin odm闚i zgody na l康owanie samolot闚 w sowieckich bazach. Powstanie to nie by這 dzia豉nie nierealistyczne z militarnego punktu widzenia. Tymi, kt鏎zy wystawiaj najwy窺z ocen Powstaniu, uwa瘸j帷, 瞠 by豉 to akcja na najwy窺zym poziomie, s Niemcy. Ksi捫ki niemieckich sztabowc闚 to pie填 ku czci Polak闚. Dla nich Powstanie to by niepoj皻y fenomen. 63 dni! Powstanie st逝mi豉 dopiero specjalnie sprowadzona do Warszawy po o鄉iu tygodniach elitarna 19. Dywizja Pancerna Wehrmachtu, tysi帷e policjant闚, esesman闚, oddzia造 mi璠zynarodowe nie by造 w stanie Powstania st逝mi. Palono dom po domu, wyrzynano mieszka鎍闚, a Powstanie trwa這. Mo瞠 by to b陰d historyczny, ale prosz mi pokaza recept na inne rozwi您anie? Logiczne na sw鎩 spos鏏 by這 wtedy stanowisko Narodowych Si Zbrojnych. Oni m闚ili tak - niech si Niemcy z Sowietami wzajemnie wyniszcz, a my si do tego nie w陰czajmy i oszcz璠zajmy nasz polsk krew. Jednak w陰czyli si i walczyli jak inni do ko鎍a.

- Jakie s wi璚 korzy軼i, kt鏎e Polska wynios豉 z Powstania?

- Samo okre郵enie "korzy軼i" nie ca趾iem przystaje do tej sprawy. Jednak:

Po pierwsze, pokazali鄉y 鈍iatu suwerenn wol niepodleg這軼i narodu pragn帷ego u kresu wojny wyzwoli w豉sn stolic.

B鏊 doznanej kl瘰ki i gorycz og馧u ludno軼i z powodu politycznego osamotnienia, w jakim gin窸a i niszcza豉 Warszawa, wywar造 g喚boki wp造w na my郵enie polityczne Polak闚 po 1945 r. Utwierdza豉 si 鈍iadomo嗆, 瞠 na nikogo w 鈍iecie nie mo瞠my liczy, tylko na w豉sne si造. W istniej帷ej sytuacji podzia逝 Europy i 鈍iata pozostawa豉 wi璚 tylko droga stawiania biernego oporu i szukania metody przetrwania bez dalszego przelewu krwi. Syndrom Powstania powstrzymywa spo貫cze雟two od skrajnych form dzia豉nia w latach zryw闚 1956, 1970, 1980, ale z drugiej strony doskona豉 鈍iadomo嗆 tego faktu wp造wa豉 moderuj帷o na ocen postawy spo貫cze雟twa polskiego ze strony Moskwy i znacznie ogl璠niejszy w sumie stosunek ZSRR do satelickiej Polski ni do innych pa雟tw bloku wschodniego. Ca豉 rozwa積a droga kompromisu, pr鏏 reform, pr鏏y pokojowego okie透nania komunizmu - od Miko豉jczyka, poprzez 1956, ruch opozycji demokratycznej w latach 70., a do "Solidarno軼i" w roku 1980 - to by這 po鈔ednie nast瘼stwo Powstania Warszawskiego.

Wreszcie - i dla mnie to korzy嗆 najwa積iejsza - nie wolno zapomnie o moralno-historycznej warto軼i Powstania Warszawskiego. Doceniali j Polacy wyj徠kowego autorytetu. Kardyna Wyszy雟ki widzia w Powstaniu Warszawskim "dow鏚 na to, 瞠 Polska chce 篡, 瞠 ma prawo do 篡cia i mo積o嗆 utrzymania si przy 篡ciu w豉snymi si豉mi" (21 czerwca 1974 r., Warszawa). Jeszcze dobitniej nawi您a do tego faktu w kategoriach moralnych Jan Pawe II, m闚i帷 2 czerwca 1979 r. w Warszawie "o nier闚nej walce z naje寮嬈, w kt鏎ej Warszawa zosta豉 opuszczona przez sprzymierzone pot璕i i leg豉 pod w豉snymi gruzami", dodaj帷, 瞠 polski 穎軟ierz na wielu polach walk "鈍iadczy o prawach cz這wieka wpisanych g喚boko w nienaruszalne prawa narodu".

Ot騜 to: po naszej stronie by造 wtedy prawa cz這wieka, po naszej - prawa narodu. Ale to niema這...

Rozmawia Jaros豉w Kurski

Prof. W豉dys豉w Bartoszewski (ur. 1922) - historyk. By wi篥niem O鈍i璚imia, wsp馧za這篡cielem Rady Pomocy 砰dom "疾gota", jako jeden z pierwszych Polak闚 otrzyma w Jerozolimie tytu Sprawiedliwego w鈔鏚 Narod闚 安iata. W PRL dwukrotnie wi瞛iony. W stanie wojennym internowany. Dwukrotnie by ministrem spraw zagranicznych.

wtorek, 17 pa寮ziernika 2006
Traktat o przyzwoito軼i (I)

„Jednota.Pismo religijno-spo貫czne, po鈍i璚one polskiemu ewangelicyzmowi i ekumenii” (Warszawa)

Nr 1 / stycze - luty 2002 r.

Krzysztof Dorosz: - Kiedy niedawno wybierano Pana prezesem polskiego PEN Clubu, opowiada Pan o swojej drodze do tego gremium w latach sze嗆dziesi徠ych. M闚i Pan, 瞠 szczeg鏊nie w roku 1968 szuka Pan ludzi przyzwoitych i znalaz ich Pan w豉郾ie w PEN Clubie. Czym by豉 wtedy dla Pana przyzwoito嗆?

W豉dys豉w Bartoszewski: - I wtedy, i przedtem, i dzi s pewne minimalne wyznaczniki tego poj璚ia, prawdopodobnie do嗆 subiektywne, ale w moim odczuciu jest to wierno嗆 pewnemu standardowi zasad, kt鏎e si otrzyma這 w wyniku wychowania przez rodzin, szko喚, 鈔odowisko. R闚nie przez dobranych i pozyskanych przyjaci馧, troch na tle wydarze historycznych, poniewa w Polsce trudno by這 od陰czy 篡cie prywatne od bardzo burzliwego t豉 historycznego, szczeg鏊nie w generacji ludzi urodzonych tu przed I wojn 鈍iatow albo mi璠zy wojnami, kt鏎zy u progu doros這軼i stawali wobec praktyki agresji totalizmu i wszystkiego, co wynika這 z tej agresji dla naszej codzienno軼i. Do tego standardu zasad na pewno nale瘸這 to, co by這 po prostu elementem dobrego wychowania w pewnych 鈔odowiskach. Ja sam pochodz ze 鈔odowiska urz璠niczo-mieszcza雟kiego, ale r闚nie w tradycyjnych powa積ych 鈔odowiskach ch這pskich, robotniczych czy rzemie郵niczych panowa造 takie zasady: pewnej lojalno軼i wobec ludzi przyjaznych, pewnego minimum norm zachowania w sytuacjach konfliktowych, gdzie nie rozwi您ywa這 si spraw przy pomocy no瘸 czy pi窷ci, tylko poprzez uczciwe spory. Takie spory, oparte na r騜nicy pogl康闚, poddawane by造 dyskusji lub powierzane jakiemu arbitra穎wi, od 鈔odowiskowego do s康owego, r騜nie. Wreszcie co, co si okre郵a bardzo pi瘯nie, cho nie do ko鎍a precyzyjnie, poj璚iem tolerancji – to raczej nic innego ni poszanowanie dla odr瑿no軼i przekona, pogl康闚, do鈍iadcze, zachowa, w stopniu, w jakim te przekonania, pogl康y i zachowania nie ingeruj brutalnie w 篡cie innych. Ot騜 taki katalog podstawowych prawd wynios貫m w豉軼iwie z wychowania domowego i z do鈍iadcze szkolnych. M鎩 ojciec by urz璠nikiem bankowym na r騜nych szczeblach w swojej karierze zawodowej, od praktykanta a do dyrektora banku. Na stosunki z lud幟i patrzono w moim domu do嗆 pragmatycznie, to znaczy, czy ludzie s uczciwi, wiarygodni, kontaktowi, sympatyczni. Nie badano pogl康闚 czy nawet zami這wa partnera, kierowano si, tak jak w bankowo軼i, przede wszystkim jego solidno軼i. Zwracano uwag na to, co on sob reprezentuje dzi, teraz, tu, w 篡ciu. Moja matka by豉 te urz璠niczk i w naszym domu bywali ludzie r騜nych przekona politycznych, z pewno軼i nie skrajnych, ale r騜nych. W鈔鏚 przyjaci馧 moich rodzic闚 znajdowali si i pi連udczycy, i pepeesowcy, i starego typu endecy, bardziej intelektualno wielkomiejscy, r騜ni ludzie. Nie przypominam sobie, aby prowadzono za瘸rte dysputy polityczne czy religijne, pami皻am tylko, 瞠 Mama, bywaj帷 ze mn w niekt鏎ych domach swoich szkolnych przyjaci馧ek, wywodz帷ych si ze 鈔odowiska zasymilowanej inteligencji 篡dowskiej, zwraca豉 mi jako ch這pcu w wieku gimnazjalnym uwag, 瞠 id帷 z wizyt nie rozmawia si o religii, pogl康ach czy obyczajach, tylko na郵aduje zachowanie innych (widocznie w trosce, bym nie m闚i czy nie robi czego nietaktownego). Chodzi貫m do dobrej prywatnej szko造 o nastawieniu zdecydowanie katolickim. To mia這 swoje zalety i wady. Do wad nale瘸這 to, 瞠 w naszej szkole nie by這 nawet protestant闚 czy prawos豉wnych ani, rzecz jasna, ch這pc闚 wyznania moj瞠szowego. Ale mia貫m tam bardzo r騜nych katolik闚 – na przyk豉d w jednej klasie ze mn byli Leopold Kronenberg i Witek Rotwand, z bardzo znanych warszawskich, wielkomieszcza雟kich rodzin bynajmniej nie lechickiego rodowodu, ale oni byli katolikami i zostali oddani do tej szko造.

- M闚i Pan o kszta速owaniu przyzwoito軼i i o jej og鏊nych zasadach. A ja chcia豚ym zapyta Pana raz jeszcze o rok 1968. Czym by豉 wtedy przyzwoito嗆? Konkretnie. W tamtej sytuacji politycznej?

- Rok 1968 nie wzi掖 si nagle z nieba, ale nast徙i po wstrz御ach 篡cia w totalitaryzmie czy systemie autorytarnym, bo r騜ne by造 odcienie tego ustroju od roku 39 do 68. Ale dla mnie w豉郾ie rok 1968 by brutalnym uderzeniem w standardy dobrego wsp馧篡cia ludzi i pr鏏 chamskiego deptania zasad, kt鏎ymi kierowa造 si elity – duchowe, umys這we, kulturalne. Niekoniecznie by造 to elity dawnego typu; to nie musieli by ludzie z arystokracji czy bur簑azji, to mogli by ludzie z rodzin robotniczych, kt鏎zy poprzez wykszta販enie i obycie doszli do pewnego poziomu wsp馧篡cia. Ja od pocz徠ku dostrzeg貫m, 瞠 rok 68 nie jest tylko wewn皻rzn rozgrywk, cho oczywi軼ie te, partii rz康z帷ej, i nie jest tylko pos逝giwaniem si has豉mi – powiedzia豚ym – brunatno-czerwonymi, skoro wprowadzono elementy nacjonalistyczne do walki pod patronatem i firm partii niby komunistycznej. Przecie PZPR by豉 parti, teoretycznie rzecz bior帷, komunistyczn, nawet i w sze嗆dziesi徠ych latach, cho nie do ko鎍a. Ja dostrzeg貫m w tym porachunki i pragnienie dania szansy nuworyszom moralnym i intelektualnym, politycznym i organizacyjnym, kosztem autentycznie wytworzonych w latach powojennych w Polsce m這dszych elit; bo w ko鎍u asystentami, adiunktami, nawet docentami na uczelniach, artystami m這dszej generacji, dziennikarzami byli bardzo cz瘰to ludzie, kt鏎zy weszli do zawodu dopiero po II wojnie 鈍iatowej. To byli ludzie, kt鏎zy Polsk sanacyjn albo pami皻ali z dzieci雟twa, albo wcale nie pami皻ali. W roku 1968 odgrywali ju rol w 篡ciu naukowym, kulturalnym czy spo貫cznym. W闚czas uderzono przede wszystkim w te elity. Nie m闚i o porachunkach w obr瑿ie aparatu bezpiecze雟twa, gdzie walczono o posady i stanowiska, gdzie oczywi軼ie byli te ludzie r騜nych rodowod闚, gdzie ni st康, ni zow康 wytykano ludziom kuzyna na Zachodzie albo mam, kt鏎ej pochodzenie etniczne czy religijne nagle sta這 si niew豉軼iwe. Nie m闚i o rozgrywkach w wojsku pod egid 闚czesnego ministra obrony narodowej, genera豉 Jaruzelskiego, polskiego szlachcica i ziemianina, prowadzonych przeciwko kolegom oficerom pochodzenia 篡dowskiego albo maj帷ych 穎ny, nie daj Bo瞠, niew豉軼iwego pochodzenia; bo i takie zjawiska obserwowali鄉y. Dla og馧u spo貫cze雟twa by造 one raczej marginalne, poniewa og馧 spo貫cze雟twa nie mia rodzin w wojsku czy w „bezpiecze雟twie”. Natomiast uderzenie nie tylko w profesor闚, docent闚, adiunkt闚, asystent闚, ale r闚nie w student闚, i to bynajmniej nie tylko z powodu ich pochodzenia, ale z powodu przyja幡i i powi您a kole瞠雟kich z lud幟i niew豉軼iwego pochodzenia albo z niew豉軼iwie my郵帷ymi, to by這 zjawisko do嗆 nowe. Przecie w鈔鏚 pa這wanych na uczelniach w marcu 68 byli po prostu ludzie, kt鏎zy buntowali si przeciwko takiej polityce kulturalnej, kt鏎a doprowadzi豉 do zakazu dalszego wystawiania Dziad闚, byli ludzie solidarni z kolegami i kole瘸nkami relegowanymi z uczelni lub szykanowanymi; na pocz徠ku ilo嗆 dyskryminowanych, kt鏎zy nie byli z g鏎y zaszeregowani negatywnie, by豉 znacznie wi瘯sza, ni to si mog這 wydawa. Bito jak popad這. Nikt student闚 na ulicach nie pyta, czy nosz medalik. Ja szuka貫m wtedy drogi dla siebie. By貫m dziennikarzem. Jedynym miejscem mojej pracy zawodowej i zarobkowej by „Tygodnik Powszechny”. By貫m ca趾owicie zgodny z pogl康ami i nastrojami tego 鈔odowiska, opieraj帷ego si o trzy filary: miesi璚znik „Znak”, miesi璚znik „Wi篥” i „Tygodnik Powszechny”, gdzie czynni byli wtedy tacy ludzie jak Hanna Malewska, Bohdan Cywi雟ki, Tadeusz Mazowiecki, Jerzy Turowicz; wreszcie by貫m zaprzyja幡iony z najbardziej ekumenicznym w historii Polski ruchem 鈍ieckich, to znaczy z Klubami Inteligencji Katolickiej. Szczeg鏊nie z klubem warszawskim i wroc豉wskim. Sam cz這nkiem tych klub闚 nie by貫m, ale ch皻nie w nich wyst瘼owa貫m jako referent czy uczestnik dyskusji. W latach sze嗆dziesi徠ych bywa貫m r闚nie w czynnym przej軼iowo Towarzystwie Kultury Moralnej. Byli tam ludzie o nastawieniu zdecydowanie laickim, agnostycznym, a nawet ateistycznym – od Januarego Grz璠zi雟kiego do Jana J霩efa Lipskiego. Dzia豉li tam ludzie, kt鏎zy wywodzili si z Klubu Krzywego Ko豉, kt鏎ego cz這nkiem nie by貫m jako notoryczny outsider niech皻ny wszelkim cz這nkostwom. Ale bywa貫m tam, wyg豉sza貫m referaty i bra貫m udzia w dyskusjach, a w roku 1962 dosta貫m wraz z Leszkiem Ko豉kowskim nagrod Klubu Krzywego Ko豉. Nie by豉 to nagroda materialna, ale honorowa, dla mnie tym bardziej wa積a, 瞠 by豉 to pierwsza nagroda, jak w Polsce po wojnie otrzyma貫m, nagroda za zas逝gi dla kultury narodowej. Dyplom tej nagrody, kt鏎y do dzisiaj wisi u mnie w pokoju, podpisany jest przez przewodnicz帷ego jury Stanis豉wa Ossowskiego i przez cz這nk闚 jury: Paw豉 Jasienic, Zygmunta Mycielskiego, Antoniego S這nimskiego, Tadeusza Szturm de Sztrema i Jana J霩efa Lipskiego. Z tych ludzi dzi nie 篡je ju nikt. Wszystkich zna貫m. Z niekt鏎ymi z nich si przyja幡i貫m. I to jest dla mnie odniesienie do atmosfery, w jakiej si obraca貫m na kilka lat przed marcem 68 roku. W tym sensie ten marzec nie wyskoczy dla mnie jako zjawisko, do kt鏎ego nie by貫m przygotowany moralnie i mentalnie. Oczywi軼ie, nikt nie by przygotowany do wszystkiego, ale pewna gotowo嗆 ocen ju istnia豉, poniewa obraca貫m si – Bogu dzi瘯i dla mnie – w jakim 鈔odowisku.

- W 鈔odowisku przyzwoitym. W marcu roku 1968 i w nast瘼nych miesi帷ach wydawa這 si, 瞠 przyzwoito嗆 znalaz豉 si w defensywie.

- Tak, znalaz豉 si defensywie i nawet cz窷 mojego 鈔odowiska historycznego – nazwa豚ym je akowskim czy niepodleg這軼iowym – uleg豉 pewnemu pomieszaniu poj耩. R騜ne zwodne has豉 narodowego komunizmu, z szacunkiem dla tradycji i historii Polski i walki o niepodleg這嗆, spowodowa造 nawet zwi瘯szenie roli tak zwanego Zwi您ku Bojownik闚 o Wolno嗆 i Demokracj, kt鏎ego cz這nkiem nigdy nie by貫m, ale w kt鏎ym by這 wielu moich znajomych, bardzo przyzwoitych ludzi. Nie rozumieli oni, 瞠 staj si w pewnym zakresie i niezale積ie od siebie przedmiotem manipulacji politycznej i baz wp造w闚 dla jakich wy窺zych oficer闚 aparatu bezpiecze雟twa, akurat te niekoniecznie polskiej narodowo軼i (bo o ile mi wiadomo genera Moczar by Ukrai鎍em albo Bia這rusinem z pochodzenia). Mnie to, rzecz jasna, nie przeszkadza這, ale jemu powinno to by這 przeszkadza. Doszed貫m wtedy po raz pierwszy do wniosku, 瞠 poza takim oparciem z wyboru, nieformalnym, jak wspomniane ju Kluby Inteligencji Katolickiej, trzy pisma i pewne grona przyjaci馧, potrzebne jest jakie oparcie instytucjonalne, jakie jawne spotykanie si ludzi, kt鏎zy mog razem czemu zaradzi albo co poprawi. Poniewa 篡貫m wtedy z pracy pi鏎em i mia貫m za sob pierwsze publikacje ksi捫kowe, pomy郵a貫m nie o jakiej formalnej instytucji typu ZAiKS, gdzie si chroni prawa autorskie, ale o polskim PEN Clubie. Pomy郵a貫m o nim dlatego, 瞠 obserwowa貫m zachowanie si zarz康u tej organizacji pod du篡mi naciskami od wojny sze軼iodniowej do wydarze marcowych, poprzez zdj璚ie Dziad闚 w styczniu 68. Prezesem by Jan Parandowski, we w豉dzach nie by這 ani jednego aktywisty komunistycznego, cz這nkami zarz康u byli ludzie szanowni i godni; jednym z wiceprezes闚 by Pawe Jasienica, kt鏎ego nie spotka造 瘸dne nieprzyjemno軼i przy politycznej nagonce na niego, publicznej i obrzydliwej. Jasienic akurat zna貫m osobi軼ie, ale nie to rozstrzyga這, a pewien model post瘼owania.

Ci庵 dalszy – cz窷 II

Traktat o przyzwoito軼i (II)

„Jednota.Pismo religijno-spo貫czne, po鈍i璚one polskiemu ewangelicyzmowi i ekumenii” (Warszawa)

Nr 1 / stycze - luty 2002 r.

Krzysztof Dorosz: - Tak zatem wygl康a豉 Pa雟ka – je郵i tak mo積a powiedzie – osobista historia przyzwoito軼i. A gdyby Pan mia okre郵i, czym wtedy by豉 przyzwoito嗆, co by Pan powiedzia?

W豉dys豉w Bartoszewski: - Takim minimum wed逝g mnie by這 sta po stronie pokrzywdzonych, prze郵adowanych i tych, kt鏎ym si dokucza. Kiedy z takich idei rodzi si idealistyczny ruch socjalistyczny, ale r闚nie wiele innych ruch闚. Ja by貫m raczej z rodowodu chrze軼ija雟ko-spo貫cznego i wyobra瘸貫m sobie solidarno嗆 spo貫czn z motywacji, na przyk豉d, Kazania na G鏎ze czy mi這軼i bli幡iego. Ale by造 te inne motywacje. Wa積e by這 to, by s逝篡造 tym samym celom. To sprawi這, 瞠 w czasie II wojny 鈍iatowej wsp馧pracowa貫m, na przyk豉d, ze 鈔odowiskiem, kt鏎ego g堯wnym reprezentantem by Jan Strzelecki – wsp馧pracowali鄉y, organizuj帷 pomoc dla ukrywaj帷ych si prze郵adowanych 砰d闚. Nic nas nie r騜ni這, cho on by m這dym socjalist, a ja m這dym dzia豉czem katolickim. Przeciwnie, byli鄉y w przyja幡i i mieli鄉y do siebie nawzajem zaufanie, w wielu sprawach robili鄉y w gruncie rzeczy to samo. Tego typu przyja幡i by這 zreszt wi璚ej, bardzo r騜nych, od umiarkowanych narodowc闚 do socjaldemokrat闚. A ja nie by貫m cz這nkiem 瘸dnej z tych formacji, by貫m tylko 穎軟ierzem Armii Krajowej i pracownikiem Delegatury Rz康u. Co by這 tym minimum? W豉郾ie stosunek do ludzi krzywdzonych. A w roku 67 i 68 krzywdzeni byli ludzie 鈍iatli, krzywdzeni byli ludzie z paragrafu aryjskiego na wz鏎 hitlerowski i chocia nie mia貫m nawet w rodzinie os鏏, kt鏎e by造by w ten spos鏏 uwarunkowane, mia貫m ich w鈔鏚 znajomych i przyjaci馧. Uwa瘸貫m, 瞠 okazywanie im wtedy solidarno軼i jest postaw chrze軼ija雟k i europejsk. Na d逝go przed dyskusjami o integracji europejskiej czu貫m si Europejczykiem i nikim innym. Bo kim si mia貫m czu: Azjat, Amerykaninem? Nie mia貫m przecie tego typu uprawnie. Urodzi貫m si, wychowa貫m w Warszawie. W ramach tak zwanego dialogu chrze軼ija雟ko-篡dowskiego, kt鏎y prowadzono w „Wi瞛i” i w Klubie Inteligencji Katolickiej, wsp鏊nie porz康kowano w latach siedemdziesi徠ych cmentarze 篡dowskie, opiekowano si zabytkami czy lud幟i, kt鏎zy tego potrzebowali, kt鏎zy byli niedobitkami wielkiej wsp鏊noty po fali wyjazd闚 w 68 i 69 roku. Dla mnie jednym z wa積ych miejsc, obok Si鏀tr Zmartwychwstanek na 皋liborzu, gdzie spotykali鄉y si, m.in., z Szymonem Datnerem i wyg豉szali鄉y r騜ne niecenzurowane teksty, by oczywi軼ie Klub Inteligencji Katolickiej i Ko軼i馧 Ewangelicko-Reformowany przy dawnej ulicy Leszno, gdzie te uczestniczy貫m w pewnych wsp鏊nych dzia豉niach. Wa積ym miejscem by te Ko軼i馧 鈍. Marcina przy ulicy Piwnej. To wszystko by造 dla mnie punkty odniesienia, miejsca spotka ludzi, kt鏎zy nie musieli sobie dawa s這wa honoru, 瞠 s przyzwoici, ale kt鏎ych si wyczuwa這 przez sk鏎 – jak pies wyczuwa innego psa (a m康ry pies nawet wie, kt鏎y uczestnik jego wsp鏊noty mo瞠 by agresywny i niebezpieczny).

- Spr鏏ujmy teraz wykona skok w czasie –od p騧nych lat sze嗆dziesi徠ych do czasu obecnego. Sytuacja polityczna i spo貫czna zmieni豉 si zasadniczo. Polska jest dzisiaj krajem wolnym i suwerennym, wtedy nim nie by豉. Czy przyby這 przyzwoito軼i?

Sytuacja zmieni豉 si zasadniczo. To, co istnia這 w zal捫ku, ukryte czy p馧jawne, zacz窸o si stawa jawne. Ludzie zacz瘭i okazywa sobie solidarno嗆 – milcz帷 solidarno嗆 tysi璚y nieznanych sobie jednostek w jakim akcie publicznym. Tak by這 w czasie pierwszej pielgrzymki papieskiej w 1979 roku, tak by這 przy pierwszej Solidarno軼i, w niekt鏎ych cz窷ciach kraju, w niekt鏎ych miejscach pracy, przy niekt鏎ych wydarzeniach, tragicznych r闚nie, jak pogrzeb Grzegorza Przemyka w Warszawie, pogrzeb Pyjasa, jeszcze przed Solidarno軼i, w Krakowie, pogrzeb ks. Popie逝szki w 1984 roku. By造 to akty zbiorowe, w kt鏎ych uczestniczyli bardzo r騜ni ludzie o r騜nych pogl康ach politycznych, spo貫cznych, gospodarczych, daj帷 wyraz nie przyzwoleniu na co i akceptacji czego. Po roku 1989, po ustabilizowaniu si sytuacji politycznej, spo貫cze雟two polskie sta這 si wolne. Ale to spo貫cze雟two sta這 si wolne przede wszystkim w rozumieniu, 瞠 wszystko ludziom wolno – wolno r闚nie oszukiwa, nie p豉ci podatk闚, kandydowa do parlamentu maj帷 post瘼owanie prokuratorskie, dokonywa drobnych akt闚 korupcji i drobnych przest瘼stw, za kt鏎e nie idzie si do wi瞛ienia, bo wi瞛ienia s przepe軟ione i wyroki s 豉godne. Wolno嗆 sta豉 si poj璚iem powszechnym. Nie ma cz這wieka, nawet p馧analfabety, kt鏎y w tym sensie nie czu豚y si wolny. Natomiast wolno嗆 jako dar s逝sznie uzyskany w procesie historycznym, w niekt鏎ych krajach ju od okresu o鈍iecenia, w innych od reformacji, u nas dopiero, z ma造mi odchyleniami, na dobre w ostatnim dziesi璚ioleciu – ta wolno嗆 rozumiana jest w spos鏏, kt鏎y niekiedy powoduje we mnie dreszcze.

- A dreszcze?

- Tak, dreszcze. Dlatego 瞠 w tym poj璚iu wszystko mi wolno, a nie obowi您uje mnie 瘸dna odpowiedzialno嗆. To przed czym ostrzega tak w Polsce popularny zwierzchnik Ko軼io豉 katolickiego, przez wszystkich chrze軼ijan, a r闚nie i niechrze軼ijan tak bardzo szanowany cz這wiek, Karol Wojty豉, kt鏎y stale m闚i o powi您aniu wolno軼i i odpowiedzialno軼i, wyboru warto軼i i potrzeby posiadania pewnego katalogu minimalnego warto軼i, kt鏎ymi trzeba si kierowa i w 篡ciu osobistym, i spo貫cznym, i w ramach globalizacji w drodze do Europy, i przy wsp馧dzia豉niu z innymi wsp鏊notami na innych kontynentach. On to m闚i i m闚i bardzo jasno, dziesi徠ki razy, w Polsce i w najr騜niejszych punktach ziemskiego globu. Dla mnie jest to niezmiernie wa積e, nie dlatego 瞠 m闚i to Jan Pawe II. To dla mnie stanowi bardzo istotne umocnienie na drodze, na kt鏎ej, jak s康z, chcia貫m si znajdowa zanim ten wybitny, wielki cz這wiek zosta zwierzchnikiem Ko軼io豉 katolickiego. W jakim stopniu przypuszczam, 瞠 na niej by貫m. Dlatego pracowa貫m w „Tygodniku Powszechnym” od 1961 roku, kiedy arcybiskupem Krakowa by kardyna Wojty豉, kt鏎y udziela ochrony temu pismu.

- Czy w takim razie mo積a dzi powiedzie, 瞠 przyzwoito嗆 to wolno嗆 plus odpowiedzialno嗆?

- Dla mnie w og鏊e wolno嗆 bez odpowiedzialno軼i jest raczej swawol ni wolno軼i. To przecie wolno嗆 zdemolowania komu mieszkania, pobicia kogo – bo zabicie kogo jest raczej ryzykowne, ale pobicie ma這 ryzykowne – to jest wolno嗆 wyrwania torebki staruszce, kt鏎a niesie rent z poczty, za co nie idzie si w Polsce do wi瞛ienia. Jest to naganne, ale praktycznie nie karalne.

- A zatem przyzwoito嗆 zn闚 znalaz豉 si w defensywie, cho z innych powod闚 ni w roku 68?

- Powiedzia豚ym, 瞠 przyzwoito嗆 rzeczywi軼ie jest w defensywie. Takie jest niestety moje odczucie, cho cieszy豚ym si, gdybym si myli. Przyzwoito嗆 nie jest wzorcem, kt鏎y by dziesi徠ki milion闚 Polak闚 na co dzie na g這s akceptowa這 i praktykowa這, aczkolwiek spory procent tych dziesi徠k闚 milion闚 klaszcze z przekonaniem w r璚e, kiedy takie sformu這wania padaj z ust, na przyk豉d, Jana Paw豉 II. Ju mniej si tym ludzie przejmuj, je瞠li jaki znany pisarz czy aktor, czy cz這wiek kultury lub nauki powie co takiego.

Ci庵 dalszy – cz窷 III

Traktat o przyzwoito軼i (III)

„Jednota.Pismo religijno-spo貫czne, po鈍i璚one polskiemu ewangelicyzmowi i ekumenii” (Warszawa)

Nr 1/stycze-luty 2002 r.

Krzysztof Dorosz: - By Pan dwukrotnie ministrem spraw zagranicznych, by Pan w centrum polityki. Istnieje do嗆 powszechne przekonanie, 瞠 polityka i przyzwoito嗆 nie id w parze. Z trudem przychodzi mi powtarza to przekonanie akurat przy Panu, ale s康z, 瞠 teraz ju m鏬豚y Pan na polityk i przyzwoito嗆 spojrze z zewn徠rz.

W豉dys豉w Bartoszewski: - Nie b璠 oczywi軼ie m闚i o sobie, bo o sobie nie godzi si w takim kontek軼ie m闚i. Ale poniewa by貫m dwukrotnie z mandatu po鈔edniego zaufania – bo to nie spo貫cze雟two mnie wybiera這 – ministrem spraw zagranicznych w gabinetach bardzo r騜nych ludzi, poniewa by貫m r闚nie raz bezpo鈔ednim mandatariuszem zaufania 470 tysi璚y mieszka鎍闚 Warszawy i okr璕u warszawskiego, kt鏎zy wybrali mnie do Senatu Rzeczypospolitej, czuj si zobowi您any do udzielenia odpowiedzi na takie pytanie. W mojej praktyce, w zakresie polityki zagranicznej, bo tylko ni si zajmowa貫m, napotka貫m nie na dziesi徠ki, ale na setki dobrze motywowanych, dobrze pracuj帷ych, przyzwoitych ludzi, nie tylko ambasador闚, radc闚, sekretarzy, r闚nie urz璠niczek, kierowc闚, zwyczajnych ludzi, kt鏎zy nie maj wy窺zego wykszta販enia. Dwukrotnie by貫m zwierzchnikiem trzech tysi璚y os鏏 i w pewnym stopniu ich rodzin. Mia貫m r闚nie jakie marginalne do鈍iadczenia z貫 i spotyka貫m si z przejawami nieuczciwo軼i. Patrz帷 na moich pracownik闚, patrz帷 na innych ministr闚, szczeg鏊nie ministr闚 fachowych, dostrzega貫m 豉dunek wielkiego zaanga穎wania i ogromnej pracowito軼i bez oszcz璠zania si, pracy bez godzin. Kiedy 瘸rtowa貫m, 瞠 瘸den z ministr闚 nie m鏬豚y by cz這nkiem zwi您ku zawodowego, poniewa 瘸den zwi您ek zawodowy w Europie nie dopuszcza dziewi耩dziesi璚iogodzinnego tygodnia pracy. M闚i o 鈍iecie, w kt鏎ym si obraca貫m. Ale r闚nocze郾ie obraca貫m si w 鈍iecie literackim, dziennikarskim, naukowym, spotyka貫m si z r騜nymi przedstawicielami organizacji pozarz康owych; nieraz anga穎wali si tutaj, szczeg鏊nie w dziele charytatywnym, bardzo szlachetni ludzie. W r騜nych dzia豉niach charytatywnych bierze udzia setki wolontariuszy, ludzi zacnych i przyzwoitych. Powiedzia豚ym wi璚, 瞠 w moim przekonaniu istnieje bardzo du篡 trzon ludzi przyzwoitych, z czego niestety nie mo積a wyci庵n望 wniosku, 瞠 przek豉da si to automatycznie na obraz spo貫cze雟twa. Nie o鄉iel si powiedzie, jaki procent tego spo貫cze雟twa ch皻nie bym widzia jako cz這nk闚 mojej rodziny, przyjaci馧, jako ludzi, z kt鏎ymi napi豚ym si kieliszek wina, wypi kaw i pogada o r騜nych sprawach. Jaki to procent? Nie wiem. Ale boj si, 瞠 nie jest tak wielki, jak bym sobie tego 篡czy. Jako cz這wiek stary i przedwojenny pami皻am tak zwan „afer Parylewicza”. Ona przesz豉 do historii adwokatury i s康ownictwa jako „casus Parylewiczowej”. Pani Parylewiczowa by豉 穎na pana Parylerwicza, a pan Parylewicz odgrywa znaczn rol w wymiarze sprawiedliwo軼i. Pani Parylewiczowa ci庵n窸a z tego korzy軼i. Sprawa zosta豉 ujawniona i os康zona. By這 to prawdopodobnie oko這 siedemdziesi璚iu lat temu, ja by貫m wtedy uczniem gimnazjum. W 闚czesnym 鈍iecie polskiego wymiaru sprawiedliwo軼i by豉 to sprawa tak rzadka, 瞠 casus Parylewiczowej nadal tkwi w 鈍iadomo軼i starych adwokat闚. Ich profesorowie im o tym opowiadali. Chcia豚ym, aby tak by這 i dzi.

poniedzia貫k, 16 pa寮ziernika 2006
Nie b鎩 si, pomagaj ludziom (I)

„Polityka” (Warszawa)

Nr 47 (2377) / 23. 11. 2002 r.

Rozmowa Mariana Turskiego zprofesorem W豉dys豉wem Bartoszewskim, wsp馧za這篡cielem 疾goty.

Przed drug po這w 1942r. nikt –ani Polacy, ani 砰dzi –nie zdawa sobie sprawy ztego, 瞠 wyrok 鄉ierci na 砰d闚 –znany wliteraturze jako Endl飉ung –ju zapad i瞠 wogromnym po酥iechu jest realizowany. Marek Edelman, jeden zprzyw鏚c闚 砰dowskiej Organizacji Bojowej wgetcie, wyznaje, 瞠 ludzie 逝dzili si, amo瞠 chcieli si 逝dzi, nawet gdy byli 豉dowani na Umschlagplatzu do wagon闚, kt鏎ych przeznaczeniem by豉 Treblinka.

Marian Turski: - Kto to by Konrad 疾gota, kt鏎ego imieniem nazwana zosta豉 konspiracyjna Rada Pomocy 砰dom?

W豉dys豉w Bartoszewski: - Nie istnia豉 taka osoba, dop鏦i Zofia Kossak nie wymy郵i豉 kryptonimu 疾gota. Potem dodano imi Konrad, by utrudni kojarzenie nazwy 疾gota z砰dami.

- Czy mo瞠my ustali dat narodzin 疾goty?

- Zdokument闚 wynika, 瞠 4grudnia 1942r. Ale ju 14 pa寮ziernika 1942r. wnr. 18 „Rzeczypospolitej”, oficjalnym organie Delegatury Rz康u, opublikowano komunikat, kt鏎y brzmia: „Na skutek inicjatywy szeregu organizacji spo貫cznych zk馧 katolickich idemokratycznych organizuje si komisj pomocy spo貫cznej dla ludno軼i 篡dowskiej dotkni皻ej skutkami bestialskiego prze郵adowania 砰d闚 przez Niemc闚. Komisja b璠zie stara豉 si wmiar mo積o軼i i鈔odk闚 oraz mo磧iwo軼i, zjakimi liczy si trzeba wokupacyjnych warunkach 篡cia kraju, nie嗆 pomoc ofiarom hitlerowskich gwa速闚”. Komunikat nawi您ywa do faktu, 瞠 27 wrze郾ia 1942r. powsta Tymczasowy Komitet Pomocy 砰dom.

- Powstanie 疾goty rozpoczyna zatem etap instytucjonalnej, mo積a nawet powiedzie oficjalnej, bo zwi您anej zDelegatur Rz康u, pomocy. Ale spontaniczne indywidualne lub organizacyjne akcje lub przejawy dzia豉lno軼i znane by造 wcze郾iej...

- Do czasu zamkni璚ia getta, dop鏦i mo積a by這 bezkarnie przyj嗆 do mieszka鎍闚 tej dzielnicy, przynie嗆 im paczk, za豉twi jak捷 ich spraw. Dotyczy這 to g堯wnie tych, kt鏎zy ju wcze郾iej mieli kontakty zPolakami. Niestety, dramatem by這 to, 瞠 minimalne szanse na pomoc mieli ludzie, kt鏎ym brak by這 znajomo軼i w鈔odowisku polskim. Ludzie tacy jak bohaterowie ksi捫ek Isaaka Bashevisa Singera, kt鏎zy 篡li swoim wydzielonym 篡ciem, rodzili si mi璠zy 砰dami, chodzili do szko造 tylko z砰dami, m闚ili mi璠zy sob wjidisz, pracowali mi璠zy sob, umierali mi璠zy sob ipotrafili przez ca貫 篡cie nie rozmawia nigdy z瘸dnym zaprzyja幡ionym chrze軼ijaninem. Oni pierwsi padali ofiar, bo nie mieli 瘸dnego zaczepienia, nie znali nikogo po aryjskiej stronie. Czytamy dzi na og馧 pami皻niki irelacje ludzi zwarstw bardziej o鈍ieconych, zmieszcza雟twa, zawod闚 artystycznych. 安ie篡 wpami璚i spo貫cznej film „Pianista” dotyczy cz這wieka, kt鏎y na co dzie pracowa przed wojn wPolskim Radiu zdziesi徠kami koleg闚 ikole瘸nek, Polak闚. To by豉 sytuacja nadzwyczaj nietypowa. Typowy by豚y los 篡dowskiego krawca, tragarza, drobnego obno郾ego handlarza, ale taki cz這wiek nie mia 瘸dnych szans na znalezienie ratunku w鈔odowisku sobie obcym.

- Wspomnieli鄉y dat powstania Tymczasowego Komitetu Pomocy 砰dom –27 wrze郾ia 1942r. Jest to ju po zako鎍zeniu tzw. Wielkiej Akcji, czyli po wys豉niu zWarszawy do Treblinki oko這 310tys. 砰d闚. Wielu historyk闚 zadaje pytanie: czemu tak p騧no?

- Przed drug po這w 1942r. nikt –ani Polacy, ani 砰dzi –nie zdawa sobie sprawy ztego, 瞠 wyrok 鄉ierci na 砰d闚 –znany wliteraturze jako Endl飉ung –ju zapad i瞠 wogromnym po酥iechu jest realizowany. Marek Edelman, jeden zprzyw鏚c闚 砰dowskiej Organizacji Bojowej wgetcie, wyznaje, 瞠 ludzie 逝dzili si, amo瞠 chcieli si 逝dzi, nawet gdy byli 豉dowani na Umschlagplatzu do wagon闚, kt鏎ych przeznaczeniem by豉 Treblinka. My Polacy, chrze軼ijanie, zacz瘭i鄉y si orientowa nieco wcze郾iej ni ofiary wgetcie, 瞠 zagro瞠nie jest skrajne, biologiczne, bo kom鏎ki wywiadowcze polskiego podziemia wojskowego ipolitycznego informowa造 omasowych zbrodniach na 砰dach na terenach wschodnich wojew鏚ztw przedwojennej Rzeczypospolitej, zaj皻ych po wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej po 22 czerwca. Wostatniej fazie likwidacji gett wzmog造 si gwa速ownie ucieczki na tzw. aryjsk stron. Wtedy wpe軟i zdali鄉y sobie spraw zogromu potrzeb pomocy dla uciekinier闚 zgett, dla os鏏 szukaj帷ych schronienia itd. Tu ju nie wystarcza jaki komitet wed逝g formu趾i pomocy spo貫cznej, przyj皻ej wtradycji charytatywnej, tylko musia豉 by –na szerokiej bazie oparta –dzia豉j帷a zpomoc rz康u, autoryzowana instytucja og鏊nokrajowa. Prace przygotowawcze wymaga造 dziesi徠k闚 kontakt闚 konspiracyjnych. Zczynnikami zAK oraz Delegatury Rz康u na Kraj, zw豉szcza zDepartamentami Opieki Spo貫cznej, Spraw Wewn皻rznych izsamym Pe軟omocnikiem Rz康u.

- Komu przypisa豚y pan najwi瘯sz zas逝g wpowo豉niu RP?

- Przede wszystkim Zofii Kossak iWandzie Krahelskiej-Filipowiczowej. Dzi瘯i swoim 篡ciorysom mia造 wsz璠zie doj軼ie, by造 bowiem mocno zakorzenione wuk豉dach przedwojennych. Zofia Kossak by豉 cz這nkiem zarz康u Rodziny Wojskowej, 穎n majora Wojska Polskiego, kt鏎y znalaz si woflagu, znan pisark, katoliczk, wsp馧za這篡cielk konspiracyjnego Frontu Odrodzenia Polski. Wanda Krahelska-Filipowicz mia豉 rodow鏚 pepeesowsko-demokratyczny. Jej m捫 by ambasadorem RP przed wojn, ona sama jako osiemnastolatka uczestniczy豉 wzamachu na carskiego gubernatora Ska這na, mia豉 wi璚 zwi您ki zdemokratycznymi ko豉mi pi連udczykowskimi. Tak wi璚 te dwie osoby mia造 doj軼ia do r騜nych decydent闚 tak瞠 wLondynie iby造 absolutnie wiarygodne. Do nich do陰czy豉 zk馧 syndykalistyczno-socjalistycznych Czes豉wa Woje雟ka, dobra znajoma tych pa. Jak ju wspomnia貫m, Zofia by豉 穎n pi連udczyka, ajej bliska krewna iprzyjaci馧ka Anna Maria Lasocka by豉 穎n Romana Lasockiego, dzia豉cza Stronnictwa Narodowego zυm篡雟kiego iprezesa Zwi您ku Ziemian Polskich. Ztego wynika wielki po篡tek dla naszej dzia豉lno軼i. Wiadomo by這, 瞠 „Anulka to za豉twi”, je郵i b璠zie potrzeba ulokowania ludzi po dworach. Itak si sk豉da這, 瞠 wtym samym domu bywa na bryd簑 genera Tadeusz Komorowski-B鏎, ich przedwojenny znajomy, r闚nie ziemianin, oraz ludzie zBundu i涔N. Wspomn przy okazji innych dzia豉czy FOP, bo ija by貫m wtej organizacji. Awi璚 Zofia Trzci雟ka-Kami雟ka, rze嬌iarka religijna, 穎na Zygmunta Kami雟kiego zPolitechniki Warszawskiej, awi璚 Aldona Kimontt, dzia豉czka Akcji Katolickiej przed wojn, awi璚 p趾 Remigiusz Grocholski, by造 adiutant Pi連udskiego, awi璚 Jan Kozielewski, znany powszechnie zpseudonimu Jan Karski. Karski by wtedy dla mnie, m這dego cz這wieka, wielkim autorytetem. Nie m闚i這 si otwarcie, ale wiadomo by這, 瞠 pe軟i misj kuriera.

Ci庵 dalszy – cz窷 II

Nie b鎩 si, pomagaj ludziom (II)

„Polityka” (Warszawa)

Nr 47/2002 r.

Marian Turski: - Jak wy豉niano cz這nk闚 Rady, kto ich mianowa?

W豉dys豉w Bartoszewski: - Formu豉 protoko逝 wskazuje, 瞠 by這 to cia這 przedstawicielskie.

- Czy zatem 疾gota by豉 cia貫m spo貫cznym, autoryzowanym przez Delegatur, czy te organizacj powo豉n przez rz康 emigracyjny ijego delegatur?

- Wsk豉d Rady wchodzili mandatariusze partii politycznych, kt鏎e popiera造 rz康 iwchodzi造 wsk豉d cia rz康owych. By這 to co wi璚ej ni spontaniczne cia這 spo貫czne. Wdokumentach spotykamy jako nazw b康 Rada Pomocy 砰dom przy Pe軟omocniku Rz康u na Kraj, b康 Rada Pomocy 砰dom przy Delegaturze Rz康u na Kraj. To „przy” by這 do pewnego stopnia warunkiem, aby Rada mog豉 by obj皻a bud瞠tem. Ot騜 Rada by豉 wpewnej cz窷ci finansowana zbud瞠tu Departamentu Opieki Spo貫cznej, ale tak瞠 Departamentu Spraw Wewn皻rznych, kt鏎emu podlega造 sprawy narodowo軼iowe ibezpiecze雟twa. Obaj dyrektorzy tych departament闚 –Jan Stanis豉w Jankowski, p騧niejszy pe軟omocnik, iLeopold Rutkowski –byli od pocz徠ku wci庵ni璚i do tej roboty. R闚nie Stefan Korbo雟ki jako szef Kierownictwa Walki Cywilnej, apotem szef Oporu Spo貫cznego wKierownictwie Walki Podziemnej, komentowa, wysy豉 do prasy komunikaty, informacje, kt鏎e mia造 sprzyja dzia豉niu Rady, atak瞠 swoimi kana豉mi (radiowymi) informowa zagranic oproblematyce 篡dowskiej. Wsk豉d Rady wesz造 grupy, kt鏎e uznawa造 rz康 Rzeczypospolitej wLondynie, dlatego nie wesz豉 do niej komunistyczna PPR. Chc jednak zaznaczy, 瞠 PPR prowadzi豉 akcj pomocy 砰dom wgranicach swoich mo磧iwo軼i ina te akcje pomocy dostawa豉 mi璠zy innymi od nas pieni康ze, cho nie oficjalnie od Rady, ale od 砰dowskiego Komitetu Narodowego. Bowiem pewne fundusze rozdzielane by造 przez 砰dowski Komitet Narodowy, czyli porozumienie sze軼iu organizacji 篡dowskich. Moim zdaniem, poza ratowaniem ludzi, by to najwa積iejszy efekt trwa造 –powo豉nie bodaj瞠 po raz pierwszy wnowo篡tnej historii Polski instytucji, gdzie zw豉snego wyboru iprzy akceptacji legalnego rz康u polskiego wsp馧dzia豉造 organizacje polskie i篡dowskie or騜nym zabarwieniu politycznym, or騜nych rodowodach, przy wzajemnym zaufaniu. Jednym zdw鏂h wiceprezes闚 Rady by przedstawiciel Bundu Leon Feiner, asekretarzem Rady Adolf Berman –przedstawiciel organizacji syjonistycznych.

- Jak to si sta這, 瞠 na przyk豉d taki Aleksander Kami雟ki –ajego zas逝gi izwi您ki z篡dowskimi socjalistami iskautami s powszechnie znane –nie znalaz si w疾gocie?

- Aczyim delegatem mia by? Kto mia go delegowa? On pomaga ludziom tak samo jak Irena Adamowicz iinni ze 鈔odowisk harcerskich, jak Maria Kann. Powiedzia豚ym, 瞠 w疾gocie znalaz si garnitur ludzi, kt鏎y nie by zpierwszej linii pracy partyjnej. Ani Julian Grobelny, ani Tadeusz Rek, ani Marek Arczy雟ki. Zofia Kossak nawet nie wesz豉 wsk豉d Rady.

- Dlaczego?

- Zapewne wzgl璠y konspiracyjne przemawia造 za tym, 瞠by nie j delegowa, lecz mnie. Podobnie mo積a by si zastanowi, dlaczego PPS delegowa豉 Grobelnego (zosta przewodnicz帷ym Rady), anie np. Natali Zarembin, kt鏎a by豉 bardziej znan dzia豉czk. Zreszt p騧niej, kiedy Grobelny musia si wycofa zroboty zpowodu cz窷ciowego rozkonspirowania izagro瞠nia aresztowaniem, pepeesowcy wysun瘭i Romana Jab這nowskiego, kt鏎y zosta prezesem Rady po Grobelnym.

- A jak pan trafi do 疾goty?

- Ja zosta貫m, jak wspomnia貫m, delegowany przez FOP, azFOP zetkn掖em si przez Karskiego wsierpniu 1942r. iwtedy to Zofia Kossak zaproponowa豉 mi udzia wakcji pomocy 砰dom. Chcia豚ym tu zaznaczy, 瞠 na motywacj moich dzia豉, jako gor帷ego katolika, mia wp造w m鎩 闚czesny spowiednik, 45-letni w闚czas ks. Jan Zieja. On mi powiedzia, 瞠bym si nie ba i瞠bym pomaga ludziom i瞠 to by豉by forma mojej wdzi璚zno軼i Panu Bogu za to, 瞠 mnie wyprowadzi zO鈍i璚imia.

Rozmawia Marian Turski

Rada Pomocy 砰dom – 疾gota utworzona zosta豉 w konspiracji w grudniu 1942 r. jako cia這 spo貫czne przy Delegaturze Rz康u RP na Kraj. Wcze郾iej, od wrze郾ia, dzia豉 Tymczasowy Komitet Pomocy 砰dom pod kierownictwem Zofii Kossak. W Radzie znale幢i si przedstawiciele PPS-WRN, RPPS, SL, SD, Bundu, 涔N (砰dowskiego Komitetu Narodowego), FOP (Frontu Odrodzenia Polski), Zwi您ku Syndykalist闚 Polskich, Polskiej Organizacji Demokratycznej.

Przewodniczyli Radzie: Julian Grobelny, Roman Jab這nowski, Leon Feiner. Terenowymi plac闚kami Rady kierowali: S. Dobrowolski (w Krakowie), W.L. Chomsowa (we Lwowie). RP udzieli豉 wsparcia materialnego ok. czterem tysi帷om os鏏, pomaga豉 wyrabia fa連zywe dokumenty, organizowa豉 opiek nad dzie熤i (szczeg鏊ne zas逝gi Ireny Sendlerowej), stara豉 si o mieszkania i schronienia dla uciekinier闚 zgett. Zako鎍zy豉 dzia豉lno嗆 w styczniu 1945 r.