© W豉dys豉w Bartoszewski
Warszawa 2006-2016
All rights reserved

Administracja serwisu:
Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracownik闚, Wsp馧pracownik闚 i Przyjaci馧 Rozg這郾i Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziora雟kiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziora雟kiego / www.wolnaeuropa.pl



Materia造 - zdj璚ia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione s prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).


Kategorie: Wszystkie | 1934 - Artyku造 | 1956 - 1959 | 1958 - Artyku造 | 1960 - Artyku造 | 1964 - Artyku造 | 1968 - Recenzje | 1970 - 1979 | 1970 - Recenzje | 1975 - Recenzje | 1980 - 1988 | 1980 - Pozosta貫 teksty | 1980 - Recenzje | 1986 - Pozosta貫 teksty | 1989 - Artyku造 i wywiady | 1990 - Artyku造 i wywiady | 1991 - Artyku造 i wywiady | 1992 - Artyku造 i wywiady | 1992 - Materia造 biograficzne | 1993 - Artyku造 i wywiady | 1994 - Artyku造 i wywiady | 1995 - Artyku造 i wywiady | 1995 - Kronika wydarze | 1995 - Materia造 biograficzne | 1995 - Pozosta貫 teksty | 1996 - Artyku造 i wywiady | 1996 - Materia造 biograficzne | 1997 - Artyku造 i wywiady | 1997 - Materia造 biograficzne | 1998 - Artyku造 i wywiady | 1999 - Artyku造 i wywiady | 2000 - Artyku造 i wywiady | 2000 - Pozosta貫 teksty | 2001 - Artyku造 i wywiady | 2001 - Pozosta貫 teksty | 2002 - Artyku造 i wywiady | 2002 - Materia造 biograficzne | 2002 - Pozosta貫 teksty | 2003 - Artyku造 i wywiady | 2004 - Artyku造 i wywiady | 2004 - Pozosta貫 teksty | 2004 - Recenzje | 2005 - Artyku造 i wywiady | 2005 - Kronika wydarze | 2005 - Materia造 biograficzne | 2005 - Pozosta貫 teksty | 2005 - Recenzje | 2006 - Artyku造 i wywiady | 2006 - Fotogaleria | 2006 - Kronika wydarze | 2006 - Materia造 biograficzne | 2006 - Pozosta貫 teksty | 2006 - Recenzje | 2007 - Artyku造 i wywiady | 2007 - Fotogaleria | 2007 - Kronika wydarze | 2007 - Materia造 biograficzne | 2007 - PISMA WYBRANE t. I/II | 2007 - Pozosta貫 teksty | 2007 - Recenzje | 2008 - Artyku造 i wywiady | 2008 - Fotogaleria | 2008 - Kronika wydarze | 2008 - Recenzje | 2009 - Artyku造 i wywiady | 2009 - Fotogaleria | 2009 - Kronika wydarze | 2009 - Recenzje | 2010 - Artyku造 i wywiady | 2010 - Fotogaleria | 2010 - Kronika wydarze | 2010 - Pozosta貫 teksty | 2010 - Recenzje | 2011 - Artyku造 i wywiady | 2011 - Fotogaleria | 2011 - Kronika wydarze | 2011 - Pozosta貫 teksty | 2011 - Recenzje | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 1 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 2 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 3 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 4 | FOTOGALERIA ARCHIWALNA 5 | NOWE KSI*KI | STRONA G紟NA | Varia
RSS
poniedzia貫k, 15 stycznia 2007
Wyst徙ienie na 15-lecie Polsko – Niemieckiej Wsp馧pracy M這dzie篡 (I)

Wyst徙ienie podczas obchod闚 15-lecia istnienia Polsko – Niemieckiej Wsp馧pracy M這dzie篡

Warszawa, 27. 11. 2006 r.

Drodzy Pa雟two,

Nie piastuj ju co prawda 瘸dnych funkcji pa雟twowych ani parlamentarnych, z drugiej jednak strony powiedzie trzeba, 瞠 瘸den z by造ch polskich Ministr闚 Spraw Zagranicznych (a by這 ich w sumie o鄉iu do tej pory) nie by przez dwana軼ie semestr闚 wyk豉dowc niemieckich student闚. Czyli 瘸den nie mia tego do鈍iadczenia oraz mo磧iwo軼i wyrobienia sobie pogl康u o poziomie, my郵eniu, zachowaniu, zainteresowaniach, lekturach czy te brakach niemieckiej m這dzie篡. Tylko ja znalaz貫m si w tej sytuacji, ktora ukszta速owa豉 w jaki spos鏏 moje post瘼owanie i my郵enie, gdy od samego pocz徠ku moja dzia豉lno嗆 publiczna w ramach stosunk闚 polsko-niemieckich przebiega豉 w kontakcie z m這dzie膨.

Powiem tutaj co, co dla m這dszych uczestnik闚 naszego spotkania zabrzmi by mo瞠 zabawnie. Moja wsp馧praca z m這dzie膨 zacz窸a si czterdzie軼i pi耩 lat temu, byli to m這dzi ludzie z akcji Znak Pokuty w NRD i z sekcji niemieckiej organizacji katolickiej Pax Christi. Moi 闚cze郾i partnerzy s dzisiaj dziadkami i babciami. W Niemczech maj wnuki, kt鏎e by mo瞠 cz窷ciowo nale膨 do Waszego pokolenia. Od tak dawna mam wi璚 do czynienia z m這dzie膨, jako obserwator i uczestnik wyci庵aj帷y wnioski z pozytywnych i negatywnych zjawisk w kontaktach z kolejnymi rocznikami m這dzie篡 niemieckiej. Najpierw jako osoba niewiele od nich starsza, p騧niej jako wyk豉dowca dla innego ju pokolenia. To pozwoli這 mi na wyci庵ni璚ie pewnych wniosk闚.

Pocz徠ki mojej dzia豉lno軼i to praca dziennikarza w krakowskim „Tygodniku Powszechnym”, jedynym tego rodzaju katolickim pi鄉ie wydawanym wtedy w Polsce. Nie by這 te podobnego czasopisma w NRD i chyba w ca造m tak zwanym bloku wschodnim. By這 to pismo, kt鏎e znajdywa這 si pod bezpo鈔edni opiek arcybiskupa Krakowa, p騧niejszego kardyna豉 Karola Wojty造, z kt鏎ym od tamtego czasu wsp馧pracowa貫m, ca趾owicie podzielaj帷 jego pogl康y na potrzeb budowania most闚, na potrzeb poszukiwania dr鏬 porozumienia mi璠zy lud幟i podzielonymi przez niezale積e od siebie okoliczno軼i historyczne i polityczne. A takimi lud幟i byli niew徠pliwie przede wszystkim ludzie m這dzi w Niemczech i w Polsce, kt鏎zy przecie nie wybierali sobie zachowania swoich rodzic闚 czy dziadk闚 ani swej historii, ale 篡li w okre郵onej rzeczywisto軼i.

P騧niejsze moje losy spowodowa造, 瞠, jak ju wspomnia貫m, w latach 1983-1990 przez dwana軼ie semestr闚 pracowa貫m na trzech wy窺zych uczelniach bawarskich, uczelniach na bardzo dobrym poziomie, o wielkiej renomie w Niemczech i w Europie. Wtedy pozna貫m m這dzie urodzon w pierwszej po這wie lat sze嗆dziesi徠ych. To byli moi niemieccy studenci, w sumie by造 ich setki, za pi璚ioro napisa這 u mnie prace magisterskie. Mog powiedzie, 瞠 to codzienne do鈍iadczenie: profesora, studenta i uczestnika seminarium daje oczywi軼ie zupe軟ie inn perspektyw ni do鈍iadczenie polityka, kt鏎y przyje盥瘸 na rozmowy, czy te turysty, nawet najbardziej otwartego, kt鏎y sp璠za kilka dni w jakich pi瘯nych miejscowo軼iach albo zwiedza ko軼io造 i zamki. Jest ono zupe軟ie czym innym, gdy polega na codziennej pracy z lud幟i i niekiedy zaskakuj帷ej, niekiedy pouczaj帷ej wymianie do鈍iadcze, z kt鏎ej zawsze mo積a si czego nauczy.

Dalej, jak wiadomo, w 1990 roku (praktycznie zacz窸o si to w 1989 r.) nast徙i wielki prze這m w Europie 字odkowo-Wschodniej, w Niemczech symbolizowany przez upadek muru w Berlinie w listopadzie 1989, w Polsce za przez wolne w pewnym stopniu wybory i przeobra瞠nie dotychczasowego niesuwerennego rz康u republiki „ludowej” w rz康 maj帷y w powa積ym stopniu legitymizacj spo貫cze雟twa.

Nast徙i這 te zupe軟e otwarcie kontakt闚 mi璠zy ko軼io豉mi, co w naszej sytuacji mia這 ogromne znaczenie i by這 kolejnym bardzo wa積ym etapem od czasu wielkich krok闚, kt鏎e podj掖 polski ko軼i馧 katolicki i niemiecki ko軼i馧 ewangelicki w roku 1965. Wtedy stanowi造 one kamienie milowe na tej drodze, lecz przez d逝gie lata nie by這 bezpo鈔ednio wynikaj帷ych z tego korzy軼i w 篡ciu codziennym, w wymiarze pa雟twowym, gdy nie by這 warunk闚 politycznych ku temu. Te korzy軼i powstawa造 natomiast w wyniku mozolnego budowania kontakt闚 osobistych – mi璠zy innymi przez ludzi ko軼io豉, z kt鏎ych wielu pochodzi這 tak瞠 z Berlina, z NRD, z ko軼io堯w ewangelickich (bo w Niemczech odgrywa造 one du穎 wi瘯sz rol ni u nas), i z r騜nych ko軼io堯w w Polsce. Ze wzgl璠u na powsta貫 dzi瘯i temu struktury i na du篡 procentowy udzia w nich spo貫cze雟twa, wszystko to po roku 1990 okaza這 si jak znalaz, by這 zjawiskiem niezwykle pozytywnym, gdy pozwala這 na dalsze dzia豉nie, a istniej帷e ju u g鏎y i na dole znajomo軼i zacz窸y teraz owocowa.

Chcia貫m przypomnie, ze ostatnia homilia, jak kardyna Karol Wojty豉 wyg這si za granic i to nie w j瞛yku polskim, lecz w niemieckim, wyg這szona zosta豉 w Katedrze Naj鈍i皻szej Marii Panny w Monachium w ko鎍u wrze郾ia 1978 roku. Po czym kardyna Wojty豉 wr鏂i do Krakowa i st康 uda si na konklawe, na kt鏎ym zosta powo豉ny na Stolic Piotrow.

Wyg這szenie homilii w豉郾ie w Monachium niew徠pliwie nie by這 przypadkiem, lecz wyrazem kontakt闚 osobistych ze wsp馧bra熤i o podobnej motywacji moralnej i religijnej. To dawa這 wielu ludziom - nie wszystkim, ale tym, kt鏎zy brali pod uwag wskazania Ko軼io堯w – pewn podstaw i bardzo wa積y asumpt do namys逝 i refleksji.

By貫m wtedy w Niemczech, kiedy nast徙i造 te przeobra瞠nia. W niemieckiej telewizji obserwowa貫m upadek muru, wraz z Niemcami prze篡wa貫m te pierwsze miesi帷e. Kiedy mur upad, pojecha貫m z Bawarii do Berlina, specjalnie 瞠by zobaczy, jak ludzie si ciesz i jak to prze篡waj. Ci w ogromnej wi瘯szo軼i m這dzi ludzie t逝mnie, dziesi徠kami tysi璚y, nieprzerwanie parli do Berlina Zachodniego, a w maju 1990 roku uczestniczyli w pierwszym po陰czonym Katholikentag - Dniu Katolickim organizowanym w Berlinie Zachodnim, ale z wolnym dost瘼em dla ch皻nych z Berlina Wschodniego.

Byli tam bynajmniej nie tylko katolicy, lecz r闚nie ludzie, kt鏎zy cieszyli si wolno軼i i usi這wali wykorzysta to, co si dzia這. Kiedy jesieni roku 1990 zacz掖em w s逝瘺ie nowej Polski prac ambasadora w Wiedniu, nie dzia豉貫m ju co prawda bezpo鈔ednio na terenie Niemiec, ale utrzymywa貫m stosunki z lud幟i, z kt鏎ymi uprzednio w Niemczech bli瞠j si pozna貫m, a w niekt鏎ych przypadkach - mog dzi ju to powiedzie, gdy jestem osob prywatn i nie naruszam 瘸dnego protoko逝 – zaprzyja幡i貫m. Nale瞠li do nich: by造 prezydent Niemiec i wybitny dzia豉cz ko軼io豉 ewangelickiego Richard von Weizs踄ker, by造 kanclerz Niemiec i wybitny dzia豉cz katolicki dr Helmut Kohl, czynna katoliczka i przewodnicz帷a Bundestagu prof. Rita Sssmuth. M鏬豚ym wymienia jeszcze wielu, ale tylko symbolicznie - pars pro toto - wymieniam osoby, kt鏎e mia造 wp造w na niemieckie 篡cie publiczne.

Nic te dziwnego, 瞠 7 marca 1995 roku w okoliczno軼iach, kt鏎e nie maj nic do czynienia z naszym tematem, na 篡czenie i z woli prezydenta Rzeczypospolitej - wtedy Lecha Wa喚sy - zgodzi貫m si, jako cz這wiek bezpartyjny, obj望 funkcj ministra spraw zagranicznych w rz康zie J霩efa Oleksego. Jako cz這wiek zaufania prezydenta pe軟i貫m j tak d逝go, jak d逝go swoj rol pe軟i Lech Wa喚sa. Obj患szy 7 marca tek ministra, ju w kwieniu po wizycie w Waszyngtonie odby貫m wizyt w Bonn i wypertraktowa貫m formy udzia逝 Polski w obchodach pi耩dziesi璚iolecia zako鎍zenia II Wojny 安iatowej1945-1995.

Zosta貫m zaproszony do wyg這szenia przem闚ienia w Bundestagu. By to pierwszy taki przypadek w historii obu pa雟tw - nie m闚i tu oczywi軼ie o straszno軼iach lat 1933-1945, bo to jest poza dyskusj, ale nie by這 tego r闚nie w Republice Weimarskiej -, 瞠 polski minister przemawia w Bundestagu. Przemawia貫m przez 59 minut, ogl康a這 to w telewizji niemieckiej 20 milion闚 widz闚. By to wielki, bardzo wa積y dla mnie dzie, jako dla by貫go wi篥nia O鈍i璚imia, by貫go 穎軟ierza Armii Krajowej, by貫go uczestnika konspiracji niepodleg這軼iowej, katolickiego dziennikarza zawsze wiernego swojej ojczy幡ie, ale rozumiej帷ego potrzeb budowy tych nowych stosunk闚.

Powiedzia貫m wtedy w ostatnim akapicie, 瞠 naszym stosunkom musz towarzyszy pami耩 i refleksja historyczna. Nie powinny jednak stanowi dla nich g堯wnej motywacji, lecz torowa drog motywacjom wsp馧czesnym i skierowanym w przysz這嗆.

Stosunki pomi璠zy naszymi narodami i pa雟twami zyska造 dzi wymiar europejski. Nasze s御iedztwo w znacznej mierze zadecyduje o tym, czy i kiedy podzielona Europa zdo豉 si zrosn望. Wsp馧praca obu pa雟tw w zjednoczonej Europie jest dzi jednym z zasadniczych cel闚 i uzasadnie dla stosunk闚 dwustronnych, nadaje im sens i dostarcza wielu motywacji z my郵 o m這dej generacji Niemc闚 i m這dej generacji Polak闚, szcz窷liwych - daj Bo瞠 - ludzi XXI wieku.

Taki by koniec mojej mowy. M闚i貫m z przekonania, nikt mi tego nie dyktowa, sam to napisa貫m w domu. My郵a貫m, 瞠 trzeba zako鎍zy akcentem optymistycznym zwracaj帷 si do ludzi m這dych, otwartych, nieobci捫onych jeszcze 瘸dnymi do鈍iadczeniami ani uprzedzeniami.

Ci庵 dalszy – cz窷 II

Wyst徙ienie na 15-lecie Polsko – Niemieckiej Wsp馧pracy M這dzie篡 (II)

Wyst徙ienie podczas obchod闚 15-lecia istnienia Polsko – Niemieckiej Wsp馧pracy M這dzie篡

Warszawa, 27. 11. 2006 r.

Na temat dzia豉lno軼i instytucji, kt鏎ej ma造 jubileusz dzisiaj obchodzimy, mia貫m mo積o嗆 prowadzenia do 1998 roku wielokrotnie rozm闚 i z Rit Sssmuth, i z kanclerzem Kohlem, z kt鏎ym zreszt przez kilka lat sp璠za貫m wsp鏊ne wakacje, podczas kt鏎ych rozmawiali鄉y zupe軟ie prywatnie. Rozmawia貫m o tym – czyni to oczywi軼ie nadal - ze znanymi mi ju poprzednio biskupami niemieckiego Ko軼io豉, mam tu na my郵i przede wszystkim biskupa, a p騧niej kardyna豉 Karla Lehmanna, z kt鏎ym jestem w osobistych przyjaznych stosunkach – oraz kardyna豉 Friedricha Wettera, nast瘼c Josepha Ratzingera w Monachium, kt鏎ego parafianinem by貫m przez 12 semestr闚.

Jednym s這wem, mia貫m okazj do m闚ienia o tym, co by nale瘸這 robi. Wszyscy byli tego samego zdania: trzeba postawi na m這dzie. Pani Sssmuth przypomina豉 sobie, 瞠 b璠帷 studentk pojecha豉 jako niemiecka au pair do Pary瘸 i pracowa豉 u Francuz闚. Opowiada豉, jak poznawa豉 tych Francuz闚, kt鏎zy byli wtedy w Niemczech elementem podejrzanym, niech皻nie widzianym, nawet z這郵iwie traktowanym, bo byli przecie wsp馧okupantami Niemiec w Badenii-Wirtembergii, w po逝dniowo-zachodniej cz窷ci Niemiec. I o tym, na ile jej w豉sne, studenckie do鈍iadczenia w m這do軼i wp造n窸y na zmian postrzegania przez ni stosunk闚 pomi璠zy obydwoma narodami.

Rozmawia貫m r闚nie z wieloma innymi osobami, mo積a by o tym du穎 m闚i czy pisa, co nie jest dzisiaj moim zamiarem. Chc jednak powiedzie, i stopniowo te stosunki osi庵n窸y taki poziom zaufania, 瞠 tak samo, jak jako obywatel honorowy Izraela mog sobie pozwoli na krytykowanie 砰d闚 w Izraelu i nikt mnie nie pos康zi o antysemityzm, tak samo mog貫m sobie pozwoli na bardzo ostre krytyki zachowania, wypowiedzi, postaw niemieckich polityk闚 i nikt mnie nie pos康za o niech耩 do Niemiec czy do Niemc闚. Przeciwnie, rozumiano, 瞠 wynika to z troski o poziom tych stosunk闚 i ich popraw w interesie nast瘼nych pokole, kt鏎y naprawd le篡 mi na sercu, bo c騜 innego w moim pokoleniu mo瞠 mi le瞠 na sercu?

Zako鎍z akordem krzepi帷ym, bo ca趾owicie aktualnym. Krzepi帷ym nie tylko dlatego, 瞠 nam rozs康ne i s逝szne rzeczy przeczyta - w imieniu g這wy pa雟twa polskiego – pan minister Krawczyk, ale r闚nie dlatego, 瞠 kilka dni temu, dok豉dnie 23 listopada 2006 r., w Berlinie odby這 si otwarcie Centrum Bada Historycznych Polskiej Akademii Nauk, kt鏎e ma spe軟ia - daj Bo瞠, aby na tym samym kiedy poziomie - t rol, jak spe軟ia Deutsches Historisches Institut – Niemiecki Instytut Historyczny w Warszawie, kt鏎ego dyrektor, prof. Klaus Ziemer, siedzi tu w鈔鏚 nas.

Mia貫m wielk przyjemno嗆 by na tym otwarciu jako osoba prywatna, poniewa nie reprezentowa貫m 瘸dnej instytucji. By造 dwie osoby prywatne, kt鏎e tego dnia przemawia造 w Berlinie - jeden Niemiec, jeden Polak, ludzie tego samego pokolenia, ludzie prywatnie ze sob zaprzyja幡ieni. Ze strony niemieckiej by to Richard von Weizs踄ker, a ze strony polskiej - ja. Obaj my郵eli鄉y i m闚ili鄉y w tej intencji, 瞠 Centrum Bada Historycznych kierowane jest przez prof. Trab, kt鏎y urodzi si w roku 1958, czyli jego najwcze郾iejsze do鈍iadczenia m這dzie鎍ze si璕aj okresu po li軼ie biskup闚. Wcze郾iej nie by這 go na 鈍iecie w spos鏏 鈍iadomy. A cz窷 sta造ch pracownik闚 tego polskiego Centrum w tej chwili to ludzie maj帷y po dwadzie軼ia kilka, trzydzie軼i kilka lat, tu po uko鎍zeniu studi闚. To rokuje nadziej na przysz這嗆 - i w takim kierunku musimy i嗆. Nie powinni鄉y s康zi, i m這dsi Niemcy i m這dsi Polacy b璠 g逝psi od starszych - mo瞠 w豉郾ie b璠 m康rzejsi i nieobci捫eni 瘸dnymi oddzia造waniami, na kt鏎e nie maj wp造wu ani oni, ani my, i mo瞠 z wi瘯szym, w豉軼iwym m這dym Polakom entuzjazmem zabior si do tej pracy historycznej.

Wszyscy w Polsce uwa瘸my - tak uwa瘸 i rz康 polski, Ko軼i馧 polski oraz polska elita -, 瞠 鈍iadomo嗆 historyczna, wiedza o faktach jest w wychowaniu niezwykle wa積a.

Przypominam, 瞠 z tym testamentem odszed z tego 鈍iata nasz wsp鏊ny dla katolik闚 autorytet - Jan Pawe II, kt鏎ego ostatnia wydana za 篡cia praca nosi豉 tytu „Pami耩 i to窺amo嗆”. To znaczy pami耩 o historii, wiedza o historii, znajomo嗆 fakt闚 jako czynnik kszta速uj帷y osobowo嗆, to窺amo嗆, zachowanie cz這wieka. Jest to bardzo wa積e przes豉nie. Przygnieceni jego zgonem w kwietniu 2005 r., cz瘰to zapominali鄉y o ksi捫ce wydanej w marcu tu przed 鄉ierci, o jej trwa造ch warto軼iach. A mnie przypomnia豉 si, kiedy czyta貫m t ksi捫k i kiedy, tak jak wszyscy, op豉kiwa貫m zmar貫go Papie瘸, opowie嗆 Helmuta Kohla, kt鏎y jeszcze jako kanclerz, ale ju pod koniec swojej kadencji, przeprowadza Jana Paw豉 II - wtedy jeszcze chodz帷ego pieszo - pod Bram Brandenbursk w Berlinie. Byli sami. Papie nasz, jak wiadomo, biegle m闚i po niemiecku, wi璚 rozmowa odbywa豉 w tym w豉郾ie j瞛yku.

Kohl mi j p騧niej powt鏎zy, a brzmia豉 nast瘼uj帷o: „Panie Kanclerzu jakie to niezwyk貫, Brama Brandenburska jest otwarta, Niemcy s zjednoczone, a Polska jest wolna”. Kohl mi to tak interpretowa: dla niego by這 oczywiste, 瞠 zjednoczenie Niemiec, wolno嗆 Polski, koniec podzia逝 oraz przysz這嗆 Europy stanowi jeden wsp鏊ny problem. Jak m闚i Kohl „Papie by nie tylko wielkim Europejczykiem, by wielkim Polakiem i katolikiem”.

T refleksj zamykam mow dotycz帷 moich osobistych do鈍iadcze – osobistych dlatego, gdy to mnie opowiadano o tym przej軼iu pod bram i nie jest to szerzej opisane w ksi捫kach, cho Kohl wspomnia o nim w jednym ze swoich przem闚ie drukowanych u Herdera w roku 2005. Niemniej jednak mnie opowiedzia o tym wcze郾iej i dlatego si do tego odwo逝j.

C騜 wi璚 mo積a powiedzie na przysz這嗆. Ostatnim moim wyst徙ieniem bezpo鈔ednio zwi您anym z m這dzie膨 by這 wr璚zenie wsp鏊nie z ministrem Klausem Kinkelem w ko鎍u roku 1995 - by豉 to moja ostatnia czynno嗆 jako Ministra Spraw Zagranicznych przed ust徙ieniem - nagrody dla Viadriny na r璚e jej rektora, za dzia豉nie na rzecz porozumienia polsko-niemieckiego. By豉 to wtedy nagroda obu naszych pa雟tw, wr璚zana jednej uczelni, jednej instytucji, i niepodzielona, przyznana tylko Viadrinie.

To by豉 ostatnia moja czynno嗆 w 1995 roku. Potem by貫m cz這nkiem Senatu polskiego, przewodniczy貫m polsko-niemieckiej grupie parlamentarnej, zajmowa貫m si co prawda czym innym, ale te kwestie m這dzie穎we ci庵le wraca造 w rozmowach. Wraca造 w rozmowach z pos豉mi do Bundestagu, wraca造 w rozmowach z duchownymi, wraca造 w rozmowach z r騜nymi niemieckimi rz康ami. I tutaj nie by這 generalnej r騜nicy. Klaus Kinkel, kt鏎y by libera貫m, Joschka Fischer, kt鏎y by zielony, jeden i drugi uwa瘸li, 瞠 jest to bardzo wa積e. Biskupi uwa瘸li dok豉dnie tak samo.

Dzi瘯uj Pa雟twu za uwag, przepraszam za zbyt mo瞠 wspomnieniowy ton opowiada, ale wspomnienia s wspomnieniami indywidualnymi i s na tyle wa積e, na ile docenia si tego, kt鏎y m闚i.

Poniewa witali軼ie mnie tak serdecznie, to doszed貫m do wniosku, 瞠 warto powspomina.

鈔oda, 15 listopada 2006
M鎩 Jasienica (I)

Wst瘼 do: Ewa Beynar – Czeczott, „M鎩 ojciec Pawe Jasienica”, wydawnictwo „Pr鏀zy雟ki i S-ka”, Warszawa 2006, ISBN 83-7469-437-8

Pawe Jasienica nale瘸 w ostatnim dziesi璚ioleciu swego 篡cia do ludzi mi bliskich. W 1961 roku stykali鄉y si na zebraniach dyskusyjnych Klubu Krzywego Ko豉. W styczniu 1962 roku wr璚za, jako prezes KKK, doroczne nagrody „Za zas逝gi dla kultury narodowej” przyznane przez Klub po raz ostatni: Henrykowi Sta瞠wskiemu (artystyczn), Leszkowi Ko豉kowskiemu i mnie (pisarskie). On te do nas okoliczno軼iowo przemawia; do dzi pami皻am motywy tre軼iowe tego wyst徙ienia. W kilka tygodni potem Klub Krzywego Ko豉 zosta zamkni皻y przez w豉dze administracyjne po g這郾ej wtedy w Warszawie imprezie prof. Adama Schaffa i zwi您anej z ni akcji prowokacyjnej.

W nast瘼nych latach rozmawiali鄉y z Jasienic wiele, g堯wnie zreszt o sprawach historycznych, jak te o wielu wydarzeniach z lat wojny i okupacji Wile雟zczyzny, bli瞠j mi nieznanych. Szczeg鏊nie jednak zbli篡造 mnie do Paw豉 Jasienicy prze郵adowania, kt鏎ym podlega od marca 1968 roku po swoich wyst徙ieniach w obronie kultury narodowej i represjonowanych student闚. Tote w ostatnich trzydziestu miesi帷ach 篡cia Jasienicy - w latach 1968, 1969 i 1970 - pozostawa貫m w stosunkowo niewielkim kr璕u ludzi cz瘰to widuj帷ych si z nim. Odwiedza nas te w domu, rozmawiaj帷 o sprawach bie膨cych i historycznych na przemian, ze mn i z moj 穎n, kt鏎a od kilku lat opiekowa豉 si w Pa雟twowym Instytucie Wydawniczym bezpo鈔ednio - jako wydawca - edycj kolejnych tom闚 cyklu historycznego Paw豉: „Polska Piast闚", „Polska Jagiellon闚", „Rzeczpospolita Obojga Narod闚".

W listopadzie 1969 roku Pawe, owdowia造 od kilku lat, o瞠ni si ponownie. Odt康 kontakty nabra造 r闚nie charakteru towarzyskiego z obojgiem pp. Beynarami.

W pocz徠ku maja 1970 roku pojawi豉 si u niego niezmiernie gro幡a choroba (limphosarcoma), faktycznie nieuleczalna, z kt鏎ej powagi Pawe nie zdawa sobie sprawy. Nale瘸貫m do niewielu os鏏 poinformowanych o istotnym stanie rzeczy. Mieli鄉y jednak wszyscy nadziej, 瞠 katastrof uda si odwlec - je郵i nie o lata, to o wiele miesi璚y. Moja 穎na prowadzi豉 tymczasem trudne zabiegi o skierowanie przez PIW do produkcji „Dziej闚 agonii”, ostatniego tomu trylogii „Rzeczpospolita Obojga Narod闚”, dotycz帷ego krytycznego tematu – rozbior闚 Polski.

W lecie 1970 roku, mimo kuracji szpitalnej, a potem m璚z帷ych zabieg闚 ambulatoryjnych (na鈍ietla), nast徙i這 pogorszenie. Pawe polegiwa w domu, czu si rozbity i os豉biony. Jego pow軼i庵liwo嗆 wewn皻rzna i sui genesis nie鄉ia這嗆, spot璕owa造 si jeszcze pod wp造wem choroby, tote gdy w sobot, 8 sierpnia 1970 r. zadzwoni do mnie p騧no wieczorem z pro軸, abym go zaraz odwiedzi i gdy wyczu貫m w g這sie nut pewnego podniecenia, nast瘼nego dnia w niedziel 9 sierpnia przed po逝dniem, pospieszy貫m do mieszkania Beynar闚 przy ul. Jaros豉wa D帳rowskiego. Pawe le瘸 na tapczanie ubrany po domowemu, mia gor帷zk. Rozmowa toczy豉 si cz窷ciowo w obecno軼i 穎ny, Zofii Neny Beynarowej, chwilami za - gdy ta wychodzi豉 z pokoju - w cztery oczy. Pawe nie skar篡 si na cierpienia fizycznie, ale jedynie na os豉bienie, kt鏎e uniemo磧iwia mu prac; wyra瘸 nadziej, 瞠 gdy poczuje si lepiej - b璠zie w stanie dyktowa 穎nie sw鎩 pami皻nik z okresu wojny. Potem przeszed do sprawy, w kt鏎ej mnie wezwa. Zacz掖 od zaskakuj帷ego mnie pytania, czy ludzie naprawd wierz w jego nieuczciwo嗆? Sz這 mu - tak jak si okaza這 - o ohydne pom闚ienie W豉dys豉wa Gomu趾i, kt鏎y w marcu 1968 roku powiedzia publicznie, 瞠 ,,郵edztwo przeciwko Jasienicy zosta這 umorzone z powod闚, kt鏎e s mu znane. Zosta on zwolniony z wi瞛ienia” i doda, 瞠 „wielu cz這nk闚 jego bandy zosta這 aresztowanych i skazanych przez s康 na kar 鄉ierci”. Pytanie Paw豉 by這 dla mnie ca趾owitym zaskoczeniem, poniewa w 鈔odowisku naszych wsp鏊nych przyjaci馧 (jak te wielu innych przyzwoitych ludzi, z kt鏎ymi si styka貫m) nikt nie mia w徠pliwo軼i, 瞠 Jasienica jest ofiar perfidnej i prowokacyjnej nagonki. Znane te by造 na og馧 jego dwa o鈍iadczenia przekazane w kwietniu 1968 wielu pisarzom i wybitnym osobom ze 鈍iata kultury, w kt鏎ych szczeg馧owo przedstawia prawdziwy bieg wydarze zwi您anych z zatrzymaniem w 1948 roku przez Urz康 Bezpiecze雟twa i o鄉iotygodniowym pobytem w areszcie 郵edczym. Jeszcze wi瘯szym zaskoczeniem jednak (powoduj帷ym wr璚z os逝pienie!) by這 to, co mi Pawe nast瘼nie opowiedzia: ot騜 na kr鏒ko przed tym odwiedzi go Melchior Wa鎥owicz, kt鏎ego uwa瘸 za swego przyjaciela. Ceni Wa鎥owicza niezmiernie jako pisarza, mia przy tym do niego zdecydowan s豉bo嗆 jako do kresowianina, z kt鏎ym 陰czy這 go wiele wspomnie, do鈍iadcze, wyobra瞠, pami耩 ludzi, obyczaj闚 i krajobraz闚 Ziem Wschodnich Rzeczypospolitej. Wa鎥owicz nak豉nia Paw豉, i to w spos鏏 do嗆 natarczywy (co potwierdzi豉 p. Beynarowa, kt鏎a wreszcie go prosi豉, aby skr鏂i t wizyt), do przyznania si, 瞠 jednak zaci庵n掖 jakie zobowi您ania wobec Bezpieki i do zwierzenia mu si, „jak to by這 naprawd”. Zapytany przez zdruzgotanego tym Paw豉 o 廝鏚這 tego pogl康u i twierdzenia, powo豉 si na ustn relacj od dziennikarza p. Aleksandra Koteckiego – Horodyskiego, „bardzo dobrze poinformowanego”. Nazwisko tego dziennikarza, uchodz帷ego za bliskiego pomarcowym ko這m „patriotycznym", by這 mi znane, osoba nie. Zacz掖em wi璚 Paw豉 uspokaja, prosi, aby si tym nie przejmowa. Przyzna mi, 瞠 podobnej rady udzieli mu nasz wsp鏊ny przyjaciel Jan J霩ef Lipski, z kt鏎ym r闚nie o tym rozmawia, ale by w rozterce, czy nie powinien sk豉da jakich nowych o鈍iadcze albo wyja郾ie, aby ludzie nie ulegali dalszym dyfamuj帷ym go pog這skom. By貫m temu przeciwny, realnie oceniaj帷 znikome mo磧iwo軼i oddzia造wania na szersze kr璕i publiczne: nie by這 wtedy przecie jeszcze prasy wydawanej bez licencji G堯wnego Urz璠u Kontroli, a decyduj帷y g這s w kraju mieli ci sami ludzie, kt鏎zy dwa lata wcze郾iej tego rodzaju prowokacyjne i oszczercze akcje organizowali. Zrobi貫m wszystko co umia貫m, aby okaza Paw這wi m 篡czliwo嗆, przyja潯 i solidarno嗆, ale odchodzi貫m z niezmiernie przykrym poczuciem, 瞠 nie ma sposobu, aby uspokoi ci篹ko chorego cz這wieka podnieconego tak nieoczekiwanym zachowaniem ze strony kogo, kogo uwa瘸 za sobie bliskiego...

Tego dnia wieczorem wyjechali鄉y z 穎n na kr鏒ki urlop do Zakopanego. Tam te osi庵n窸a mnie wiadomo嗆 o niespodziewanie szybkiej 鄉ierci Paw豉.

W ci庵u nast瘼nych dni i tygodni sporz康za貫m bardzo kr鏒kie notatki, w zamiarze ewentualnego wspomo瞠nia w przysz這軼i mojej pami璚i, gdybym chcia do tych spraw powraca. Notatki te ocala造 w trakcie 27- godzinnej rewizji przeprowadzonej w moim mieszkaniu przez kilkunastu funkcjonariuszy dnia 1 i w nocy z 1 na 2 wrze郾ia 1970 r. Udost瘼ni貫m je redakcji pisma drugiego obiegu „Zapis” (vide zeszyt 19 „Zapisu” z lipca 1981 r.).

Ci庵 dalszy – cz窷 II

M鎩 Jasienica (II)

Wst瘼 do: Ewa Beynar – Czeczott, „M鎩 ojciec Pawe Jasienica”, wydawnictwo „Pr鏀zy雟ki i S-ka”, Warszawa 2006, ISBN 83-7469-437-8

Diariusz

19 VIII 1970, 鈔oda. Zakopane. Przed 7.00 telefon od dr Brzozowskiej o 鄉ierci Paw豉 z pro軸 od 穎ny o przyjazd i pomoc. O 9.00 autobusem do Krakowa. W „Locie” dostaj bilet na 15.20. W redakcji („Tygodnika Powszechnego”) zawiadamiam Turowicza i Malewsk. Bardzo przej璚i. Przylot do Warszawy planowo, oko這 17.00; dzwoni do Beynarowej. O 17.30 tam jestem. Pawe le篡 na tapczanie w ma造m pokoju przy 鈍iecach, niezmieniony w豉軼iwie, bledszy tylko ni zwykle za 篡cia. Rozmowa o pogrzebie i nekrologach. O ,,ofercie” Mela (Melchior Wa鎥owicz). R闚nie telefonicznie z Rzepeckimi.

Sprawa zawiadomienia Go逝biewa, udzia逝 duchownych. Wieczorem rozmowa telefoniczna z Zosi (Zofia Bartoszewska, w Zakopanem). Wiadomo嗆, 瞠 J. J. (Jan J霩ef Lipski) wyjecha. Bohdana C. (Cywi雟kiego) nie ma.

20 VIII, czwartek. Warszawa. Rano zawiadamiam J.J. o wyprowadzeniu. W ci庵u dnia r騜ne rozmowy. O 14.30 w mieszkaniu Paw豉. T這k ludzi: Zygmunt Kubiak, Krzeczkowski, Stommowie, Golde, Rzepeccy, Mi璠zyrzecki. Do Goldego zg這si si Jerzy A. (Andrzejewski) z propozycj przemawiania nad grobem. Cia這 Paw豉 wk豉damy ok. 15.00 do trumny: 穎na, J.J.L., Si豉-Nowicki, Rzepecki, Krzeczkowski i ja. 皋na wk豉da do trumny Ostrobramsk i ostatnie ksi捫ki. Trumn jako za鈔ubowujemy i znosimy do samochodu. Tymczasem ludzi przyby這. Kr鏒ka rozmowa - przy Mi璠zyrzeckim - z Melchiorem Wa鎥owiczem o przemawianiu, pyta, kto b璠zie m闚i. Niezadowolony, ale nale篡 mu si... Zreszt takie by這 wyra幡e 篡czenie 穎ny. Na cmentarz jedzie sporo os鏏. My samochodem, z Mi璠zyrzeckim i Flor Bie鎥owsk; pozna貫m j w przedwiecz鏎, gdy zasz豉 do Kisiela. Do Karola Boromeusza zn闚 znosimy trumn na barkach. W podziemiach chwila. Przed ko軼io貫m kompania honorowa wojska? Czeka豉 na jaki inny pogrzeb...

Potem spacer z Mi璠zyrzeckim. Opowiadam mu o zachowaniu Melchiora przed 鄉ierci Paw豉. Jest zaskoczony i przygn瑿iony. Oko這 17.00 u S這nimskich. Stamt康 rozmowa telefoniczna z Andrzejewskim.

S這nimski opowiada mi o rozmowie przez rokiem z Melem: „C騜 to, Jasienica by czy nie by kapo?” A na reakcj Antoniego odpowiedzia: „Nie ma dymu bez ognia...” Opowiada o dwulicowo軼i Mela ju sprzed wojny.

Czy b璠zie m闚i Parandowski? Nekrolog od przyjaci馧 do „砰cia Warszawy” skonfiskowany. Co b璠zie z nekrologiem PEN Clubu? Poprawi貫m redakcj, w rozmowie z Sosi雟k (Jadwiga Sosi雟ka, kierowniczka biura Polskiego PEN Clubu), na „serdeczny kolega i przyjaciel”.

21 VIII, pi徠ek. Rano u Beynarowej. Om闚ienie szczeg馧闚. W ci庵u dnia Jan J霩ef Lipski, Si豉-Nowicki, kontakty telefoniczne z Cywi雟kim i Stomm w sprawie ksi璠za. Po po逝dniu u Si造-Nowickiego, wieczorem u Rzepeckich. Jeszcze rozmowa z Halin Audersk. Zaskoczona, 瞠 maj by n i e s i o n e wie鎍e. M闚i, 瞠 b璠zie delegacja, co „ustalono” dopiero po po逝dniu. W sprawie niesienia wie鎍a „musi si porozumie”. Musi m闚i pierwsza, bo wyje盥瘸 „zaraz z cmentarza” za granic. Zaniepokojona, 瞠 b璠zie m闚i Andrzejewski - „w czyim imieniu?" W swoim i pisarzy tak samo my郵帷ych - odpowiadam.

22 VIII, sobota. Pogrzeb o 11.00 po mszy u Karola Boromeusza. O 10.00 odbieram z Bohdanem Cywi雟kim wie鎍e z PEN Clubu i od przyjaci馧. Wieziemy taks闚k przed kosci馧. Przed ko軼io貫m jest p. Nena (Zofia Beynarowa, 穎na Paw豉) i osoby z rodziny. Wewn徠rz ju siedzi Stefan S. (Staszewski).

Podobno zainteresowanie pogrzebem objawiono ju przed 8.00 rano - krypt, gdzie czeka trumna, i grobem. Jacy panowie z teczkami. Pogoda s這neczna, prawie upalna, co pewien czas wiatr. Poprzednia msza ko鎍zy si o 10.30. Przed trumn na trzech stojakach wie鎍e. W 鈔odku - z rozpi皻 szarf „Kpt. Nowinie - przyjaciele i towarzysze broni" - wieniec z bia造ch r騜 i czerwonych go寮zik闚, olbrzymi. Du穎 nieznanych twarzy. Z ZLP widz - opr鏂z Auderskiej - R. Matuszewskiego. Widz S.Pollaka, T. υpalewskiego, Artura Mi璠zyrzeckiego z 穎n. Przychodzi Iwaszkiewicz. Staje w po這wie lewej nawy. W pobli簑 Juliusz Wiktor Gomulicki. W prawej nawie m.in. S這nimski, Andrzejewski. Kwiat闚 masa. Przez t逝m przeciska si kto co chwila, aby dorzuci ko這 trumny kilka mieczyk闚 lub go寮zik闚. Widz Bronis豉wa Anlena. Melchior Wa鎥owicz przepchn掖 si zaraz za rodzin i utkn掖.

Ko軼i馧 przed rozpocz璚iem mszy jest absolutnie pe軟y. Ile tego mo瞠 by? Tysi帷? Tysi帷 pi耩set? Ile mie軼i ko軼i馧 normalnie? Po mszy od o速arza przemawia ksi康z bp Mizio貫k. Motyw: „Szcz窷cia w domu nie by這, bo go nie by這 w ojczy幡ie...” I o trudnej drodze Paw豉 i o warto軼iach jego tw鏎czo軼i.

Kondukt formuje si na cmentarzu ko這 12.00. W alejce przed bocznym wyj軼iem delegacje z wie鎍ami. Pierwsza od polskiego PEN Clubu. Mia貫m nie嗆 ze S這nimskim i Parandowskim, ale Parandowski utkn掖 w t逝mie ko這 cmentarza, wi璚 niesiemy ze S這nimskim i Andrzejewskim. Drugi wieniec ZLP - Auderska, Matuszewski, Bartelski, trzeci - Rzepecki, Waszczuk, Ruth - Buczkowski (b. 穎軟ierze AK) - od „przyjaci馧 i towarzyszy broni”. Czwarty napatoczy si KIK - jacy m這dzi ludzie; pi徠y - od przyjaci馧 z KKK (Klub Krzywego Ko豉): „Niez這mnemu Paw這wi Jasienicy – przyjaciele z KKK” (na szarfie). Niesie Jan J霩ef Lipski, Anna Rudzi雟ka (socjolog, uczestniczka „Klubu Krzywego Ko豉”), kto jeszcze (Ziembi雟ki?). Dalej biskup, dwaj ksi篹a i trumna. Ledwie ruszamy, widz Amsterdamskiego, Teofila Syg z Halin Przew鏀k, potem Andrzeja Biernackiego. Do grobu kawa drogi, ale trumna ca造 czas na ramionach. T逝my ludzi obserwuj kondukt z r闚noleg造ch alej. Mn鏀two przypadk闚 fotografowania, chyba nie tylko amatorzy. Przy grobie rodzinnym oczekuje zbity t逝m. Obok le篡 Miko豉j Beynar, muzyk. To ojciec Paw豉, zmar造 zaledwie przed o鄉iu laty. Matka jest na pogrzebie, wieziona na w霩ku za trumn.

Pogrzeb Paw豉 Jasienicy - Warszawa, 22. 08. 1970 r. Wieniec od Polskiego PEN Clubu nios (od prawej): Jerzy Andrzejewski i W豉dys豉w Bartoszewski

Fot. © Archiwum W豉dys豉wa Bartoszewskiego

Cofam si po od這瞠niu wie鎍闚 i wydobywam z t逝mu pp. Parandowskich. Toruj mu drog bli瞠j grobu. Pierwsza m闚i Auderska, prawie nic nie s造cha; mowa dotyczy muz i tw鏎czo軼i Paw豉. Potem Parandowski - 豉dnie, o przesz這軼i, wiele m闚i o koledze i cz這wieku. Potem Stomma w imieniu przyjaci馧. Mowa dobrze skonstruowana, jasna, jak na Stomm do嗆 odwa積a. Istotne momenty: wspomnienie z Wilna sprzed wojny i ze wsp鏊nej konspiracyjnej akcji o鈍iatowej, trudna droga wyboru po 1945 roku, pewno嗆, 瞠 s康 historii o cz這wieku i jego dziele b璠zie dodatni i bez zastrze瞠. Potem Bohdan Cywi雟ki czyta kr鏒ki list Antoniego Go逝biewa. Zabiera g這s Andrzejewski: mowa kr鏒ka, oko這 pi璚iu minut. Cisza g逝cha i wzruszenie wok馧: m闚i jasno o ostatnich dw鏂h latach Paw豉 i jego niezas逝穎nej dyfamacji. Wi捫e to z sytuacj literatury polskiej. „Reszta jest milczeniem” - ko鎍zy. Po nim Rzepecki nie m鏬 wypa嗆 mocno, a m闚i gorzej ni zwykle - zapewne ze zdenerwowania - od towarzyszy broni. Przypomnia kampani wrze郾iow, okupacj, udzia w AK, prac publicystyczn w obronie Wrze郾ia. Po nim Si豉-Nowicki. Bardzo mocno, ale chyba za d逝go. Po Sile-Nowickim (niezaplanowany) p趾 Zieleniewski, dow鏚ca Paw豉 z kampanii wrze郾iowej. Stary, chudy, siwy pan oparty o lask. Kilkana軼ie kr鏒kich zda o dobrym, dzielnym 穎軟ierzu Lechu Beynarze. Zaintonowano „Jeszcze Polska". Wszyscy chyba podchwycili. Za酥iewano jedn zwrotk z refrenem. Odszed biskup. Murowanie grobu. Setki ludzi czeka這 do ko鎍a uroczysto軼i, cho by這 oko這 14.00.

Po obiedzie dzwoni貫m do Andrzejewskiego z gratulacjami. By rozklejony. Skar篡 si, 瞠 Stomma uzna jego mow „za zbyt ma這 wyg豉dzon”. O 19.00 na ul. Armii Ludowej (u rodziny), potem z Jankiem Lipskim - do Zakopanego. W poci庵u spotkali鄉y Ziembi雟kiego i Jerzego Turowicza. Da貫m mu dwie fotografie Paw豉. Co te puszcz w „T. P.” ?

Podobno w ko軼iele 安. Krzy瘸 wisia豉 przez ca造 dzie pogrzebu klepsydra r璚znie zrobiona ze szczeg馧owymi danymi o Pawle, w陰cznie z AK, Klubem Krzywego Ko豉. Ludzie gromadnie zatrzymywali si. ..............................

Ci庵 dalszy – cz窷 III

M鎩 Jasienica (III)

Wst瘼 do: Ewa Beynar – Czeczott, „M鎩 ojciec Pawe Jasienica”, wydawnictwo „Pr鏀zy雟ki i S-ka”, Warszawa 2006, ISBN 83-7469-437-8

22 X, czwartek. Podobno by豉 audycja - reporta z pogrzebu Paw豉 w Radio Wolna Europa, 軼i郵e zgodna z prawd. Nie s造sza貫m.

24 X, sobota. Trumna z cia貫m Paw豉 przeniesiona zosta豉 - za zgod Ks. Prymasa i bp Modzelewskiego - z grobu rodzinnego w Alej Zas逝穎nych na Pow您kach, obok grobu Korwin-Szymanowskiej. Ca趾iem po cichu, tylko z udzia貫m paru os鏏.

l XI, niedziela. Po po逝dniu w Alei Zas逝穎nych bia這-czerwone kwiaty, du穎 innych; du穎 鈍iate na 鈍ie篡m grobie Paw豉. Wielkie zainteresowanie ludzi. ……………………………….

17 XI. W Klubie Inteligencji Katolickiej w Warszawie wiecz鏎 o Pawle jako historyku Polski. M闚i B. Cywi雟ki.

22 III 1971 odby si w Polskim PEN-Clubie w Warszawie pierwszy po 鄉ierci pisarza publiczny wiecz鏎 po鈍i璚ony jego pami璚i. T逝m ludzi, by豉 dodatkowa lista zaprosze. Widzia貫m przyjezdnych z Poznania. Prof. Raszewski, Stommowie, Szczypiorscy, Rzepeccy, Mazowiecki, Cywi雟ki. Zagaja Jan Parandowski; o tw鏎czo軼i Jasienicy i o nim samym m闚ili prof. Aleksander Gieysztor i pisz帷y te s這wa; Andrzej Szczepkowski i Zofia Mrozowska czytali nieznane, dot康 nie publikowane fragmenty prozy Jasienicy (z „Dziej闚 agonii” oraz z „Rozwa瘸 o wojnie domowej”).

Tekst swego wyst徙ienia w PEN Clubie usi這wa貫m opublikowa w „Tygodniku Powszechnym”. Zosta on wtedy w ca這軼i zakwestionowany przez cenzur bez podania motyw闚. Tekst ten uda這 si og這si dopiero w wiele lat p騧niej, w sierpniu 1980 r., z okazji dziesi徠ej rocznicy zgonu Paw豉 Jasienicy (w Tygodniku Powszechnym nr 34/1648), dok豉dnie w chwili strajku robotnik闚 Wybrze瘸. Cenzura uzna豉 jednak za stosowne usun望 z tego tekstu nast瘼uj帷e fragmenty: „W moim przekonaniu - pisa Jasienica - by這 bowiem tak: wskutek rewolucji w Rosji i kl瘰ki pa雟tw centralnych w naszej cz窷ci Europy wytworzy si stan swoistej pr騜ni politycznej. Rozmaite narody odzyska造 niepodleg這嗆, kt鏎a — ca趾iem nienale積ie od ich woli, a nawet czyn闚 — mia豉 trwa dok豉dnie do chwili, w kt鏎ej si pot篹ny s御iad z Zachodu energicznie poruszy. Ca趾iem tak jakby historia wr璚zy豉 ka盥emu z tych pa雟tw czek opiewaj帷y na lat 20, m闚i帷 przy tym: masz. poka co potrafisz. I moim skromnym zdaniem bilans Polski wcale ale to wcale nie wypad豚y ujemnie. Uwa瘸m dwudziestolecie za jedn z najwa積iejszych epok w naszej historii. Przez ca造 wiek XIX Polacy byli podzieleni na trzy wielkie grupy, 篡j帷e w trzech r騜nych systemach gospodarczych, socjalnych, prawnych. Dwudziestolecie dopiero ukszta速owa這 nas w nowoczesny nar鏚. Nie mogliby鄉y zwyci瘰ko przetrzyma II wojny 鈍iatowej, gdyby w kraju panowa stan dusz i umys堯w w豉軼iwy czasom sprzed roku 1918”.

Jeszcze bardziej znamienna i demaskuj帷a wychowawc闚 narodu i nadzorc闚 sumie z G堯wnego Urz璠u Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk by豉 inna ingerencja. Pisa貫m o Jasienicy jako publicy軼ie:

„Ocenom i twierdzeniom, kt鏎e w kilkana軼ie lat p騧niej mia造 sta si w豉sno軼i og馧u, torowa niejednokrotnie drog w pojedynk, obrywaj帷 polemiczne ci璕i z r騜nych stron. Bo r闚nocze郾ie z. tw鏎czo軼i wymienionego typu wyst瘼owa ostro przeciw za軼iankowo軼i widzenia 篡cia spo貫cznego, przeciw szowinizmowi, nacjonalistycznym wybuja這軼iom, obskurantyzmowi, nietolerancji, schematyzmowi”.

安iat豉 dziennego nie ujrza造 t y l k o cztery s這wa z tego ust瘼u artyku逝:

„przeciw szowinizmowi, nacjonalistycznym wybuja這軼iom…”

Jednoznaczna to korektura, wskazuj帷a co wolno, a czego nie wolno polskiemu pisarzowi. Zarazem ca趾owite wypaczenie sylwetki ideowej Jasienicy.

Ci庵 dalszy – cz窷 IV

M鎩 Jasienica (IV)

Wst瘼 do: Ewa Beynar – Czeczott, „M鎩 ojciec Pawe Jasienica”, wydawnictwo „Pr鏀zy雟ki i S-ka”, Warszawa 2006, ISBN 83-7469-437-8

* * *

Bardzo dziwne zachowanie wdowy po Pawle Jasienicy ju wkr鏒ce po jego 鄉ierci, wyra瘸j帷e si mi璠zy innymi - z jednej strony - w ch皻nej ust瘼liwo軼i wobec wydawcy przedstawiaj帷ego rzekome czy autentyczne postulaty cenzury (rozmowy Andrzeja Wasilewskiego z Zofi Nen Beynarow), a z drugiej strony w natarczywym przeciwdzia豉niu ewentualno軼i pojawiania si w drugim obiegu „Rozwa瘸 o wojnie domowej”, w陰cznie z prywatnym 郵edztwem, gdzie mog si znajdowa maszynopisy niedrukowanych prac pisarza czy ich kopie, wszystko to o篡wi這 pewne podejrzenia co do roli nieznanej w豉軼iwie szerzej w 鈔odowisku przyjaci馧 Paw豉 穎ny. Nawet w naj鄉ielszych jednak rozwa瘸niach, kt鏎e prowadzili鄉y na ten temat (瞠 wspomn tu rozmowy w豉sne z Janem Rzepeckim, Janem J霩efem Lipskim, czy Mirkiem Chojeckim), dopuszczali鄉y raczej podejrzane kontakty wynikaj帷e z braku roztropno軼i, a nie w pe軟i 鈍iadom dzia豉lno嗆 tajnego wsp馧pracownika S逝瘺y Bezpiecze雟twa, jakim w p騧niejszym czasie okaza豉 si smutna bohaterka tych rozwa瘸. Mo積a uwa瘸 za szcz窷cie prawdziwe w ogromnym nieszcz窷ciu, 瞠 zmar造 przedwcze郾ie pisarz odszed w nie鈍iadomo軼i dramatycznej sytuacji, w kt鏎ej znalaz si w ostatnich latach 篡cia za spraw b喚dnego wyboru, kt鏎ego dokona.

Jednak dzie這 pisarza i tylko dzie這 pisarza, powinno 鈍iadczy o nim. Dlatego tym wa積iejszy jest dzi g這s ukochanej c鏎ki Jasienicy, do kt鏎ej by zupe軟ie szczeg鏊nie przywi您any, kt鏎y obrazuje zadziwiaj帷e okoliczno軼i, w ich wyniku S逝瘺a Bezpiecze雟twa PRL zdaje si odnosi po鄉iertne zwyci瘰two nad znienawidzonym polskim pisarzem wielkiego formatu: zmuszenia go do milczenia.

Wszyscy mamy do sp豉cenia Lechowi Beynarowi – Paw這wi Jasienicy d逝g wdzi璚zno軼i za to, co zrobi w walce o niepodleg這嗆 Polski i duchow suwerenno嗆 Polak闚, szczeg鏊nie dlatego, 瞠 los nie pozwoli mu na satysfakcj pe軟ej rehabilitacji politycznej i moralnej za 篡cia a zbieg moralnie przest瘼czych dzia豉 ludzi pod造ch i ludzi ma造ch przyjmuje w sprawie Paw豉 Jasienicy wymiar greckiej tragedii.

Warszawa, w pa寮zierniku 2006 r.

* **

ZOBACZ TAK浩: Ewa Beynar - Czeczott, „Taki ju jestem i tego nie potrafi” ("Tygodnik Powszechny" nr 25 /2763/, 23.06.2002 r.)

http://www.tygodnik.com.pl/numer/276325/czeczott.html

鈔oda, 08 listopada 2006
O鈍iadczenie Zespo逝 Opinii Etycznych w sprawie znowelizowanej ustawy o IPN

„Gazeta Wyborcza” (Warszawa)

nr 252 / 27. 10. 2006 r.

Opinia spo貫czna mia豉 prawo oczekiwa, i nowa wersja ustawy o IPN po陰czy odpowiedzialno嗆 za prawd o dramatach polskich dziej闚 z szacunkiem dla osoby ludzkiej. Ustawa uchwalona przez Sejm 18 X br. nie spe軟ia tych oczekiwa.

Zesp馧 Opinii Etycznych "Sumienie i Pami耩" podziela pogl康 wyra穎ny m.in. przez Prezydenta Rzeczypospolitej, i przyj皻a ustawa miesza ze sob sytuacje faktycznie odmienne i moralnie niewsp馧mierne. Do tej samej kategorii Osobowych 毒鏚e Informacji zalicza zar闚no donosicieli, kt鏎zy 鈍iadomie wsp馧pracowali z tajn policj polityczn PRL, jak i ludzi uczciwych, kt鏎zy bez w豉snej zgody i wiedzy zostali zarejestrowani przez 闚czesne s逝瘺y specjalne.

Dramaty ofiar takiej praktyki wstrz御n窸y ostatnio opini publiczn; nie mo積a akceptowa ich powt鏎zenia w przysz這軼i. W dodatku obecny wariant ustawy daje osobom uznanym za OZI zbyt s豉be instrumenty prawne, kt鏎e pozwoli造by im si broni.

毒鏚豉, jakimi s archiwa s逝瘺 specjalnych PRL, wymagaj od historyk闚 wysokich specjalistycznych kwalifikacji i stosowania 軼i郵e okre郵onych kryteri闚 oraz procedur badawczych. Publikowanie wynik闚 bada - dotyczy to zw豉szcza medi闚 - musi dyktowa d捫enie do ods豉niania prawdy historycznej, 鈍iadomo嗆, 瞠 ta prawda cz瘰to jest trudna do przyj璚ia i bolesna, a nade wszystko baczenie na godno嗆 ka盥ego cz這wieka uwik豉nego w zdarzenia z przesz這軼i.

Praktyka proponowana w ustawie jest niezgodna z zasadami humanizmu chrze軼ija雟kiego, kt鏎e Jan Pawe II przypomnia w swej pierwszej encyklice, pisz帷, i ka盥y - bez wyj徠ku - konkretny cz這wiek w swej nienaruszalnej godno軼i jest powierzony opieku鎍zej trosce Ko軼io豉. "Przedmiotem tej troski jest cz這wiek w swej jedynej i niepowtarzalnej rzeczywisto軼i cz這wieczej, w kt鏎ej trwa niczym nienaruszalny obraz i podobie雟two Boga samego" (Redemptor hominis, 13n).

Nie zbudujemy demokratycznego 豉du, lekcewa膨c t elementarn zasad. Dlatego te cz這nkowie ZOE apeluj do najwy窺zych w豉dz politycznych i s康owniczych, aby - zgodnie ze swymi kompetencjami - przeciwdzia豉造 wej軼iu w 篡cie obecnego wariantu ustawy i r闚nocze郾ie wyst徙i造 z inicjatyw przygotowania jej nowej wersji, uwzgl璠niaj帷ej zar闚no 鈍iadectwo prawdy, jak i nienaruszaln godno嗆 cz這wieka.

BP TADEUSZ PIERONEK, PROF. WxDYSxW BARTOSZEWSKI, PROF. WIESxW CHRZANOWSKI, PROF. BARBARA SKARGA, PROF. KAROL MODZELEWSKI, PROF. ANDRZEJ ZOLL, KS. PROF. ANDRZEJ SZOSTEK, RED. MAGDALENA BAJER, ABP J紌EF 玆CI垶KI.

26 pa寮ziernika 2006 r.

poniedzia貫k, 30 pa寮ziernika 2006
G這s w dyskusji na spotkaniu „Asy w Gda雟ku”

Gda雟k, 27 pa寮ziernika 2006 r.

Tak si sta這, 瞠 8 lat 篡cia przetrwa musia貫m w obozach i wi瞛ieniach. Najpierw w hitlerowskich, potem komunistycznych. Po raz pierwszy pozbawiono mnie wolno軼i, gdy mia貫m lat 18, po raz ostatni, gdy ko鎍zy貫m lat 60. Wok馧 mnie cierpia這 podobnie tysi帷e ludzi. Dlaczego? Motywem dzia豉nia sprawc闚 by豉 nienawi嗆 etniczna czy polityczna, cech charakterystyczn – pogarda dla cz這wieka. Dla ka盥ego cz這wieka, traktowanego jako przedmiot a nie jako podmiot.

Wielkie religie monoteistyczne, w tym judaizm i chrze軼ija雟two, uwypuklaj rol cz這wieka wolnego i kochaj帷ego innych ludzi, pos逝sznego Bogu. „Kto ratuje jedno 篡cie, ratuje ca造 鈍iat”. Ten cytat z Talmudu jest pi瘯nym drogowskazem do my郵enia o roli cz這wieka, o wa積o軼i cz這wieka w 鈍iecie, dla 鈍iata i dla innych ludzi. Wsp馧czesne pa雟two 砰d闚 Izrael uwa瘸 za szczeg鏊nie wa積e wyr騜nienie tytu „Sprawiedliwy Mi璠zy Narodami” (Hasidei Umot Haolam, חסידי אומות העולם), nadawany tym, kt鏎zy ratowali ludzi z nara瘸niem w豉snego 篡cia. Chrze軼ija雟two nakazuje mi這嗆 bli幡iego, ka盥ego bli幡iego (jak siebie samego). W dzisiejszym 鈍iecie, nadal pe軟ym podzia堯w i uraz闚, do najwa積iejszych zada tych, kt鏎zy wierz w Boga, nale篡 zmniejszanie i pokonywanie r騜nic mi璠zy lud幟i. Mi璠zy lud幟i r騜nych wyzna, narodowo軼i, czy pogl康闚 gospodarczych lub politycznych.

Ponad p馧 wieku pr鏏owa貫m i pr鏏uj dzia豉 na rzecz przezwyci篹ania przepa軼i mi璠zy lud幟i, na rzecz zast瘼owania nieufno軼i gotowo軼i do dialogu. Moje do鈍iadczenie w dialogu mi璠zynarodowym polsko – niemieckim i mi璠zywyznaniowym chrze軼ija雟ko – 篡dowskim nauczy這 mnie, 瞠 dla prowadzenia skutecznego dialogu potrzebujemy: po pierwsze - zdecydowanej motywacji, czyli silnego prze鈍iadczenia o jego potrzebie. Po drugie - odwagi cywilnej dla prowadzenia dialogu, mimo wyst瘼uj帷ej trudno軼i, mimo niezrozumienia lub braku aprobaty wok馧. Po trzecie – optymistycznej nadziei na mo磧iwo嗆 osi庵ni璚ia realnego post瘼u w rozumieniu innego sposobu my郵enia ludzi, na rzecz akceptowania dobrej woli uczestnicz帷ych w dialogu.

Zabiega trzeba uporczywie, zawsze i stale o powi瘯szanie obszaru tego, co nas 陰czy i 陰czy musi w przysz這軼i. Nie nale篡 te wyolbrzymia r騜nic, jakie istniej niekiedy od tysi璚y lat. W sumie bowiem wi璚ej 陰czy nas, wierz帷ych, w dialogu ze 鈍iatem niewierz帷ych w Boga, ni dzieli mi璠zy nami.

Dzi, w roku 2006 nasza Ojczyzna Polska jest w lepszych i bli窺zych stosunkach z pa雟twem 砰d闚 Izrael, ni by豉 kiedykolwiek, od jego powstania przed 58 laty. Na przyk豉d, prawie 6 tysi璚y nazwisk Polak闚 uznano po 禦udnym post瘼owaniu weryfikacyjnym w Jerozolimie za godnych najwy窺zego szacunku, za ludzi „Sprawiedliwych”, za wz鏎 dla 鈍iata. Przypomnie mo瞠 warto, 瞠 dla ocalenia biblijnej Sodomy przed surowym wyrokiem Boga potrzeba by這 tylko 10 sprawiedliwych, a tych zabrak這.

Pewnie, 瞠 w morzu z豉 i wobec bezmiaru nieszcz窷, pojedyncze czyny dobroci ludzi dobrej woli wydaj si znaczy niewsp馧miernie ma這. A jednak tak nie jest. S one w rzeczywisto軼i gwarantem przetrwania ludzko軼i w pokoju i godno軼i.

鈔oda, 11 pa寮ziernika 2006
M鎩 Moczarski (zamiast przedmowy)

Wst瘼 do ksi捫ki: Andrzej Krzysztof Kunert, „Oskar穎ny Kazimierz Moczarski”, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2006, ISBN 83-244-0016-8

W ko鎍u sierpnia 1956 roku przekazano mi z redakcji popularnego w闚czas tygodnika „安iat” list z Iwonicza – Zdroju datowany 24 sierpnia 1956. Przytocz go tu w skr鏂ie:

„Szanowny Kolego,

Przeczyta貫m Pa雟k rzeczow kronik powsta鎍z w „安iecie”, nie znam Pana adresu, wi璚 pisz na redakcj tego pisma, kt鏎e zapewne prze郵e Panu niniejszy list.

S造sza貫m o Panu kilkukrotnie w czasie jedenastoletniej izolacji. By造 to – oczywi軼ie – dobre s這wa, powtarzane (prawdziwie) przez wsp馧wi篥ni闚. Podobno Pan 3 razy siedzia. Nie winszuj takich sensacji.

Ja po wyj軼iu czu貫m si pocz徠kowo dobrze. Potem gorzej, w ko鎍u musia貫m si znale潭 w sanatorium. 30 VIII wyje盥瘸m st康, za 4 IX jad do innego zak豉du leczniczego, w Pozna雟kie, kurowa system nerwowy, kt鏎y troch zosta pora穎ny w okresie nas帷zania mnie nadmiarem wra瞠 郵edczych.

Tutaj z jakim takim powodzeniem wypluwam flegm, nagromadzon w jedenastoleciu. Proces ten idzie wolno, ale skutecznie. […]

圭iskam Panu serdecznie d這. Chcia豚ym bardzo po przyje寮zie do Warszawy porozmawia z Panem. Musz przyzna, 瞠 imponuje mi bardzo Pana ruchliwo嗆, wytrwa這嗆 i 篡wotno嗆. Jest Pan uciele郾ionym przyk豉dem tezy Prusa, 瞠 cz這wiek ma zawsze sto sza鎍闚 篡ciowych , na kt鏎ych mo瞠 – mimo poniesionych pora瞠k – walczy o realizacj swoich cel闚, kt鏎ych skala jest ogromna.

Pozdrawiam Pana serdecznie. Prosz o odpowied!

Kazimierz Moczarski”

Ujmuj帷o mi造 i zaskakuj帷y sw serdeczno軼i list ten zapocz徠kowa szereg nast瘼nych, wysy豉nych z sanatorium w Wonie軼i w ci庵u dalszych tygodni jesieni (a do listopada 1956 r.).

Kazimierza Moczarskiego dane mi by這 pozna chyba we wrze郾iu 1942 r., na kr鏒ko po zaprzysi篹eniu mnie w Biurze Informacji i Propagandy Komendy G堯wnej AK. Starszy ode mnie o lat pi皻na軼ie, przedwojenny podporucznik rezerwy, pracowa ze mn odt康 jako kolega w codziennej dzia豉lno軼i konspiracyjnej, w podwydziale politycznym Wydzia逝 Informacji w ci庵u niemal dw鏂h lat. „Rafa”, bo taki nosi pseudonim, znany by z energii i nieprzeci皻nej ruchliwo軼i, 豉twy w kontakcie, kole瞠雟kim i towarzyskim, sk這nny do zupe軟ie niekonspiracyjnej rozmowno軼i. Nic te dziwnego, 瞠 wykorzysta swoje umiej皻no軼i i dobry kontakt z lud幟i (w zimie 1943/1944 i ponad p馧 roku w 1944) w Wydziale Dywersji Osobowej Okr璕owego Kierownictwa Walki Podziemnej w Warszawie. Prowadzi tam przez kilkana軼ie miesi璚y dzia dochodzeniowo – 郵edczy, uczestnicz帷 w ten spos鏏 czynnie (a nie tylko studyjnie) w rozpracowywaniu przypadk闚 kolaboracji, zagra瘸j帷ych pracy podziemia.

W Powstaniu Warszawskim odegra znaczniejsz rol, ni瘺y to wynika mog這 z zakresu wype軟ianych przeze wcze郾iej obowi您k闚 konspiracyjnych. Nie mia貫m nic wsp鏊nego z jego dzia豉lno軼i w Kierownictwie Walki Podziemnej i niczego bli窺zego o niej wtedy nie wiedzia貫m, w ci庵u 9 tygodni powstania jednak, prze篡tych w 字鏚mie軼iu, los zbli篡 nas w spos鏏 znacz帷y. „Rafa” przygotowa w ostatnich tygodniach przed Powstaniem Warszawskim z w豉snej inicjatywy dla Biura Informacji i Propagandy Komendy G堯wnej AK (wg oficjalnej nomenklatury by to VI Oddzia Sztabu) sie stacji radiotelefonicznych ma貫go zasi璕u, kt鏎e odegra造 wa積 rol w 陰czno軼i wewn皻rznej tego oddzia逝 sztabu AK w czasie trwania walk. Jedn z nich, kt鏎a przyj窸a od jego pseudonimu kryptonim „Rafa”, sam kierowa, w innej – o kryptonimie „Anna”, kierowanej przez mojego bezpo鈔edniego szefa w AK Kazimierza Ostrowskiego (pseud. „Olesza”), spe軟ia貫m rol adiutanta czy sekretarza plac闚ki informacyjno-radiowej w po逝dniowej cz窷ci walcz帷ego 字鏚mie軼ia oraz redaktora lokalnego biuletynu AK wydawanego na po逝dnie od Alej Jerozolimskich pt.: „Biuletyn – Wiadomo軼i z miasta i wiadomo軼i radiowe”. Moczarski redagowa w tym czasie – do po這wy wrze郾ia 1944 r. – jeden z dziennik闚 AK pt.: „Wiadomo軼i Powsta鎍ze”, kt鏎y wydawano w p馧nocnej cz窷ci 字鏚mie軼ia, jako lokalny dodatek do g堯wnego organu AK, „Biuletynu Informacyjnego”.

Naszym wsp鏊nym szefem by p趾 dyplomowany Jan Rzepecki (pseud. „Prezes”), kt鏎y pod koniec Powstania zdecydowa w pewnym stopniu o dalszych losach Moczarskiego, ale te kilku innych swych podw豉dnych. Przed p鎩軼iem do niewoli po upadku Powstania przewidzia Moczarskiego na organizatora konspiracyjnej ewakuacji cz窷ci pracownik闚 BIP-u z popowstaniowej Warszawy i zorganizowaniu w porozumieniu z nowym dow鏚c AK (czyli gen. Leopoldem Okulickim) dalszych dzia豉 BIP Komendy G堯wnej poza Warszaw. Nale瘸貫m do grupy 12 os鏏 przewidzianych do opuszczenia Warszawy w ten spos鏏 i dalszego dzia豉nia w AK. W do嗆 ryzykownych, wr璚z przygodowo - awanturniczych okoliczno軼iach uda這 si Moczarskiemu zrealizowa zamiar opuszczenia przez nas Warszawy, bez nadmiernego zwracania na siebie uwagi. W swoim opracowaniu dla Instytutu Historii PAN przygotowanym wiele lat p騧niej (bo w grudniu 1968 r.) pisa: „Wspominaj帷 ten wyjazd z Warszawy pragn掖em zwr鏂i uwag na pewne metody dzia豉nia, kt鏎e wydaj si konieczne (a przede wszystkim op豉calne) w prawie ka盥ej sytuacji. Nie trzeba si zbytnio ba, gdy wiadomo, 瞠 strach jest najgorszym doradc. Trzeba by w miar bezczelnym, przy tym w miar grzecznym s這wnictwie i zachowaniu si. A ponadto nale篡 przystosowywa si do metod dzia豉nia, jakie narzuca wr鏬, przeciwnik, lub przyjaciel, z kt鏎ym nale篡 si liczy”.

Tak m闚i cz這wiek, maj帷y za sob prawie 11 lat komunistycznego wi瞛ienia, w tym dwukrotne 郵edztwo prowadzone przez 闚czesne Ministerstwo Bezpiecze雟twa Publicznego, w drugim przypadku skrajnie sadystyczne z zastosowaniem nieopisanie brutalnych metod.

Po udanej ewakuacji z Warszawy powsta mi璠zy nami nowy stosunek zale積o軼i. Moczarski, awansowany przez gen Okulickiego do stopnia kapitana, zosta jako nowy szef BIP-u (pseud. „Borsuk”) naszym zwierzchnikiem. W zimie 1944 – 1945 r. urz璠owa w Cz瘰tochowie przy nowym dow鏚cy AK, wi瘯szo嗆 agend VI Oddz. Sztabu natomiast funkcjonowa豉 w Krakowie.

Now faz naszych kontakt闚, przerwanych wtedy w styczniu 1945 r. po wej軼iu Armii Czerwonej i formalnej likwidacji AK, zapocz徠kowa這 dopiero dzia豉nie Moczarskiego w budowie struktur Delegatury Si Zbrojnych, formacji kt鏎a nast徙i豉 w 1945 r. po AK. I tak, wiosn 1945 r. sta貫m si ponownie podw豉dnym Moczarskiego a do chwili aresztowania go na ulicy w Warszawie 11 sierpnia 1945 r.

Jego list rozpoczynaj帷y niniejsz relacj by wi璚 odnowieniem dawnych i r騜norodnych kontakt闚, przerwanych nie z naszej woli na d逝gie lata. Nie zetkn瘭i鄉y si osobi軼ie w latach wi瞛iennych, co zreszt, zwa篡wszy na 闚czesne metody segregacji wi篥ni闚, by這by ma這 prawdopodobne, ale s造szeli鄉y o sobie to i owo. Do mnie za dosz豉 m.in. wiadomo嗆 o skazaniu Moczarskiego na 鄉ier i d逝gim oczekiwaniu na ewentualne u豉skawienie i o jego przetrzymywaniu we wsp鏊nej celi UB z Jrgenem Stroopem, genera貫m SS i policji, jednym z najbardziej znanych w Polsce niemieckich zbrodniarzy wojennych.

W pierwszej po這wie grudnia 1956 r., w szczytowym okresie „popa寮ziernikowych” przeobra瞠 politycznych w kraju, odby si w Warszawie proces rehabilitacyjny Kazimierza Moczarskiego i kilku wsp馧oskar穎nych. Jego obro鎍y powo豉li mnie na jednego ze 鈍iadk闚 obrony. Popularne warszawskie pismo popo逝dniowe „Express Wieczorny” z 8-9 XII 1956 r. poda這: „Bardzo interesuj帷e zeznania z這篡 鈍iadek Bartoszewski, kt鏎y kierowa tzw. referatem 篡dowskim przy Delegacie Rz康u Londy雟kiego. Z o鈍iadcze jego wynika, 瞠 dzia豉lno嗆 Mocarskiego wp造n窸a hamuj帷o na zbrodnicze akcje konfident闚 Gestapo i ludzi szanta簑j帷ych 砰d闚. S康y specjalne wyda造 ma這 wyrok闚 鄉ierci, lecz wszystkie by造 s逝szne i oparte na dowodach”.

Funkcjonuj帷a wtedy cenzura wyklucza豉 mo磧iwo嗆 pe軟ej prawdziwej relacji z przebiegu wydarze s康owych. Kilku 鈍iadk闚, w tym ja, m闚i這 przecie te o metodach 郵edztwa maj帷ych na celu wymuszenie od oskar穎nych fa連zywych zezna popieraj帷ych tez oskar瞠nia.

Proces rehabilitacyjny zako鎍zy si pe軟ym sukcesem, przedstawiciel Generalnej Prokuratury PRL odst徙i od oskar瞠nia, a S康 Wojew鏚zki dla M. St. Warszawy zawar w uzasadnieniu wyroku wa積e stwierdzenie i „polskie podziemie okupacyjne” nie zha鎟i這 si 瘸dn kolaboracj na miar Quislingowsk a Kazimierz Moczarski „przez wiele lat pobytu wi瞛ieniu z budz帷ym szacunek uporem i hartem ducha” broni prawdy historycznej o patriotycznym obliczu dzia豉nia wielu ludzi.

Pe軟y tekst tego uzasadnienia brzmia tak odmiennie od oficjalnej linii propagandy PRL, 瞠 ju niebawem nie dopuszczano do jego publikowania w mediach a Moczarski, moralny zwyci瞛ca w krytycznie ci篹kich zmaganiach o prawd, nigdy w豉軼iwie nie odegra potem tak wa積ej roli, na jak by spo貫cznie zas逝giwa.

Epilog naszych stosunk闚 osobistych to jego przedwczesny zgon w roku 1975 ale i m鎩 niewielki udzia w zaanga穎waniu na rzecz wydania og豉szanej w miesi璚zniku „Odra” w roku 1972 i nast瘼nych, wa積ej relacji Moczarskiego pt.: „Rozmowy z katem”. Moja 穎na, Zofia Bartoszewska, wtedy zast瘼ca redaktora naczelnego PIW-u, czyni豉 usilne starania o zgod na wydanie tej ksi捫ki. Uwie鎍zone to zosta這 sp騧nionym powodzeniem, bo Kazimierz Moczarski odszed w 鈍iadomo軼i, 瞠 ksi捫ka b璠zie najpewniej wydana, ale faktu tego nie doczeka.

Gdy w kilkadziesi徠 lat po wsp鏊nych z nim dzia豉niach konspiracyjnych a tak瞠 pewnych wsp鏊nych do鈍iadczeniach 篡ciowo – wi瞛iennych, wracam my郵 do 篡cia i los闚 Kazimierza Moczarskiego i jego najbli窺zych (a znana mi by豉 zar闚no jego 穎na Zofia, jak i jego siostra Anna Ro軼iszewska), to pozostaje wra瞠nie, 瞠 nale瘸 on do rz璠u nie tylko najtragiczniejszych, ale i najbarwniejszych ludzi polskiego podziemia niepodleg這軼iowego. Inaczej, ni ci, kt鏎ych w wi瞛ieniach bezpieki zamordowano, lecz jako 鈍iadek oskar瞠nia systemu, kt鏎y to czyni. I jako nieugi皻y, chory wr璚z na Polsk „szklanych dom闚”, cz這wiek, Polak, Europejczyk. Takim pozosta m鎩 Moczarski.

Bohdan Osadczuk – „Cz這wiek Pogranicza”

Fundacja Pogranicze, Sejny, 6. 10. 2006 r.

(przem闚ienie odczytane podczas uroczysto軼i)

Uwa瘸m za prawdziwe wyr騜nienie mo磧iwo嗆 zabrania g這su z okazji odznaczenia Bohdana Osadczuka znacz帷ym moralnie tytu貫m „Cz這wiek Pogranicza” za lata 2005-2006. Mam wielk przyjemno嗆 zna Bohdana Osadczuka od 30 lat. Spotka貫m Go, wyposa穎ny w rekomendacj nie篡j帷ego ju polskiego pisarza Wiktora Woroszylskiego, w Berlinie Zachodnim, jako bardzo czynnego politycznie korespondenta „Neue Zrcher Zeitung”, jednego z najwa積iejszych politycznych dziennik闚 Europy. R闚noczesna dzia豉lno嗆 Osadczuka, pisarska i dydaktyczna, na 豉mach prasy niemieckiej oraz emigracyjnej prasy ukrai雟kiej i polskiej, jak te wyk豉dy na Wolnym Uniwersytecie w Berlinie i Uniwersytecie Ukrai雟kim w Monachium, by造 znane wszystkim powa積iejszym ludziom zainteresowanym problematyk Europy 字odkowej i Wschodniej. Dzi jest powszechnie wiadomo, 瞠 ten czo這wy przedstawiciel dialogu polsko – ukrai雟kiego by wsp馧tw鏎c paryskiej „Kultury” i szczeg鏊nie zaufanym partnerem politycznym Jerzego Giedroycia, od roku 1950 a do 鄉ierci wielkiego redaktora. Europa to dla Osadczuka jedno嗆 Wschodu i Zachodu a Ukraina i Polska zawdzi璚zaj mu ju dzi niezmiernie du穎, cho mo瞠 nie w pe軟i 鈍iadome s tego oba spo貫cze雟twa. Ciesz si, 瞠 III Rzeczpospolita Polska uzna豉 zas逝gi Bohdana Osadczuka poprzez uczynienie go jednym z kawaler闚 Orderu Or豉 Bia貫go, najwy窺zego odznaczenia, jakim Polska dysponuje. Ciesz si te, 瞠 dane mi by這 Go pozna i 瞠 陰czy nas stosunek wzajemnego szacunku, zaufania i sympatii. Jako Polak najstarszego czynnego jeszcze publicznie pokolenia, historyk, pisarz i by造 minister spraw zagranicznych odrodzonej Rzeczpospolitej, wyra瘸m wielk rado嗆, ze zas逝gi Bohdana Osadczuka dostrzegane s te przez m這dsze pokolenie Polak闚 z Fundacji „Pogranicze”.

Ad multos annos Drogi Bohdanie! Potrzebuj Ci Ukraina, Polska i Europa. A wi璚 tylko tak dalej!

Warszawa, dnia 5 pa寮ziernika 2006 r.

Bohdan Osadczuk, Warszawa, wrzesie 2006 r. (Foto: Mariusz Kubik)