© W豉dys豉w Bartoszewski
Warszawa 2006-2018
All rights reserved

Administracja serwisu:

Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracownik闚, Wsp馧pracownik闚 i Przyjaci馧 Rozg這郾i Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziora雟kiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziora雟kiego / www.wolnaeuropa.pl



Materia造 - zdj璚ia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione s prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).


Blog > Komentarze do wpisu
1859 dni (o pierwszym wydaniu "1859 dni Warszawy")

„Tygodnik Powszechny" (Krak闚)

Nr 3 / … 01. 1975 r.

Dzie這 monumentalne, dokument wierny i okrutny. Pisarz trzyma r瘯 na pulsie konaj帷ego miasta i przekazuje nam ka盥e uderzenie serca, przyspieszenia, arytmi i wreszcie zamieranie t皻na. 1859 dni walk, nadziei, rozpaczy i zag豉dy. Osiemset stron 軼is貫go druku, dzie po dniu, wype軟ionych realiami najdrobniejszych zdarze. Za du穎, za szczeg馧owo! Nie. W豉郾ie tak by這 trzeba, bo oto z這穎na z tych drobin mozaika wyrasta jak pomnik. Staje przed nami i sta b璠zie d逝go ten grobowiec, mauzoleum kl瘰ki i dumy narodowej.

Nie s to wspomnienia osobiste. Bartoszewski tylko od czasu do czasu odzywa si w豉snym g這sem. Zawsze wstrzemi篥liwie i celnie. Nie dowie si czytelnik o jego w豉snej bohaterskiej pracy w podziemiu. Surowcem, materia貫m tego niezwyk貫go dzie豉 s komunikaty Oberkommando, zapiski kronikarskie Ludwika Landaua i Adama Czerniakowa, plakaty okupanta, komunikaty radiowe, ulotki, teksty prasy konspiracyjnej, og這szenia z gazet, „Dziennik Rozporz康ze dla Generalnego Gubernatorstwa", repertuar kin i teatrzyk闚. Wiemy, co pisa „Nowy Kurier Warszawski", wielu ludzi uwi瞛iono, wielu rozstrzelano, ile kosztowa talerz zupy. Indeks osobowy tej niezwyk貫j ksi捫ki obejmuje oko這 trzech tysi璚y nazwisk!

R騜nie t ksi捫k czyta b璠 ci, kt鏎ym uda si j zdoby. Dla nas, kt鏎ym los oszcz璠zi tego pandominium kl瘰ki, kt鏎zy鄉y „l瘯liwie nie郵i za granic g這wy", to nie wspomnienia historyczne, ale konfrontacja z postaw osobist, z prawd znan dot康 teoretycznie, u豉mkowo, po raz pierwszy pokazan z tak si陰 wyrazu i w takich rozmiarach. Skala, wielko嗆 wzmaga nieraz w spos鏏 niespodziany efekt artystyczny. Wiedz o tym plastycy. Powi瘯szony szczeg馧 obrazu, jeden detal p堯cien Velazqueza staje si samoistnym dzie貫m sztuki. Powi瘯szanie dzia豉 cuda we wsp馧czesnej fotografice. Czy nie bywa tak czasem z prawd w豉軼iwie banaln, cz御tkowo opisan sto razy? Zebrane razem wszystkie znane elementy tworz dzie這 nowe i jak to obserwowali鄉y niedawno, dzie這 wa積e i wstrz御aj帷e. Dla tych, kt鏎zy prze篡li okupacj i powstanie warszawskie, ksi捫ka rozbudzi na nowo tysi帷e wspomnie i asocjacji. Dla mnie ten przewodnik po piekle jest w pewnym stopniu aktem oskar瞠nia, zagadnieniem moralnym. Czy by貫m wierny Conradowskiemu nakazowi wype軟ienia obowi您ku, gdy zamiast kopa rowy, walczy cho熲y w cywilnej obronie Warszawy, lekkomy郵nie wyjecha貫m? Oskar瞠nie m闚i, 瞠 trzeba by這 zosta z tymi, kt鏎zy wytrwali na miejscu. Obrona odpowiedzie mo瞠, 瞠 nie przypuszcza貫m, 瞠 opuszczam kraj, 瞠 wypchnie mnie ta pierwsza taks闚ka jad帷a za Wis喚 a na drugi brzeg wojny. My郵a貫m te cz瘰to, 瞠 gdybym zosta, musia豚ym dzia豉 z ukrycia. Przyjaciele, a nawet chyba i przeciwnicy polityczni nie odm闚iliby mi pomocy. A to w豉郾ie 軼i庵n窸oby niebezpiecze雟twa 鄉iertelne na moich opiekun闚. Ka盥ej nocy i ka盥ego dnia. Przecie jeszcze przed przyj軼iem gestapo, zaraz po wkroczeniu wojsk hitlerowskich by豉 ju 瘸ndarmeria niemiecka w moim domu przy ulicy Flory. Szukano mnie. Zaszczyci這 mnie radio niemieckie wyliczaj帷 z nazwiska w鈔鏚 wrog闚 Trzeciej Rzeszy. Rozum wskazuje, 瞠 mia貫m prawo, mo瞠 nawet obowi您ek emigracji, ale dzie這 Bartoszewskiego co par stronic zadaje mi pytania, czy nie zawiod貫m tych, kt鏎zy mnie czytali: czy nie my郵eli o mnie ze wzgard. Nazwiska ludzi, nazwy ulic, wszystko to o篡這 na stronicach ksi捫ki. Widz twarze obce, ale znajome, domy, kt鏎e oczami wybitych szyb wpatruj si we mnie jakby z wyrzutem. I tu nagle na stronie 93 i 94 znajduj pod dat 25 XII 1939 par zda prostych i rozgrzeszaj帷ych. Niech mi wolno b璠zie je zacytowa: ,,W polskiej audycji radia francuskiego Irena Eichler闚na wyg豉sza nieznany dotychczas w kraju wiersz Antoniego S這nimskiego «Alarm», napisany w ko鎍u wrze郾ia 1939 r. w Pary簑. Ko鎍owe przes豉nie wiersza: «0g豉szam alarm dla miasta Warszawy. Niech trwa!» - trafia w sedno nastroj闚 i uczu og馧u uznaj帷ego obron Warszawy za pocz徠ek trwaj帷ej nadal walki o niepodleg這嗆. Utw鏎 S這nimskiego uzyskuje wnet niebywa陰 popularno嗆". Ta wzmianka to kr鏒ka pociecha, bo czy trzeba by這 kanapki pluszowej w „Caf Regance" w Pary簑, aby ten wiersz napisa? Czy nie mog貫m zosta, bi si i wiersz napisa w Warszawie? Chyba nie. Pewnie by豚y to wiersz inny, i odmienny by豚y m鎩 los, i ca豉 dzia豉lno嗆 dwudziestu pi璚iu lat.

Trudno na takie pytanie odpowiedzie. Trudno mi te by這 przypu軼i, 瞠 w豉郾ie ten wiersz, nie najlepszy w mojej tw鏎czo軼i poetyckiej, stanie si w jakim stopniu ludziom potrzebny. Prosz wybaczy, 瞠 pisz帷 o wielkim dziele Bartoszewskiego mieszam tu moje w豉sne sprawy, ale ta ksi捫ka niemal na ka盥ej stronicy ka瞠 czytelnikowi konfrontowa si z tekstem, odnajdywa si w鈔鏚 ruin miasta i cierpie ludzkich, od kt鏎ych uda這 si nam uciec.

Czytam dzie ca造, prze篡wam tysi帷 osiemset pi耩dziesi徠 dziewi耩 dni i dopiero p騧n noc odk豉dam t ksi捫k, kt鏎a powsta豉 z pasji i pedanterii. Powsta豉 z obowi您ku przekazania prawdy o zbrodni dokonanej na narodzie. Przekazanie tej prawdy winien by tym, kt鏎zy zgin瘭i, jak sam o tym pisa. Ale pasj jego miarkowa豉 cierpliwo嗆, czujno嗆, kt鏎a nie pozwala豉 pomin望 najdrobniejszego szczeg馧u. Warszawa jest tre軼i 篡cia Bartoszewskiego nie od dzisiaj. Bibliografia prac W豉dys豉wa Bartoszewskiego dotycz帷ych II wojny 鈍iatowej za lata 1942-1974, zestawiona przez Zofi Steczowicz-Sajderow, obejmuje 396 pozycji i pokrywa 35 lat jego 篡cia.

Ten jest z Ojczyzny mojej by dzie貫m wa積ym, zam闚ieniem spo貫cznym, wykonanym z w豉軼iw Bartoszewskiemu sumienno軼i. Ksi捫ka, t逝maczona na wiele j瞛yk闚, broni豉 honoru i odwagi tych Polak闚, kt鏎zy z nara瞠niem 篡cia przychodzili z pomoc najnieszcz窷liwszym, najbardziej zagro穎nym 砰dom polskim. By造 to listy z ca貫go 鈍iata daj帷e 鈍iadectwo prawdzie. Ocaleni bronili dobrego imienia Polski przed wrog nam propagand. Ale dopiero 1859 dni sta這 si ukoronowaniem wszystkich dotychczasowych prac Bartoszewskiego. Napisa貫m, 瞠 jest to ksi捫ka okrutna. Ale jest w niej si豉, kt鏎a to okrucie雟two przemienia w dum i w optymizm nie pokonany, kt鏎ego nie wyrzek si nigdy ten znakomity kronikarz naszego niepokonanego miasta.

ANTONI SΜNIMSKI

(1895-1976)

poniedzia貫k, 06 sierpnia 2007, wbartoszewski

Polecane wpisy