© Władysław Bartoszewski
Warszawa 2006-2016
All rights reserved

Administracja serwisu:
Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego / www.wolnaeuropa.pl



Materiały - zdjęcia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione są prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).


Blog > Komentarze do wpisu
Nadal dymią oświęcimskie krematoria… (I)

 

„Przekrój” (Kraków)

Nr 19 / 11. 05. 1997 r.

- Gdy byłam w Izraelu, pewien stary Żyd - słysząc język polski - podszedł do mnie i płynną polsz­czyzną powiedział: „W czasie wojny zamordowaliście całą moją rodzina..." Podobnych przypadków jest mnóstwo.

- To tragiczne nieporozumienie: trzeba, oddzielać teren od faktów. Ale wielu Żydów -szczególnie niepolskich - nie rozumie, że ani Polska nie pragnęła Hitlera, ani Polacy nie mieli wpływu na to, że Hitler założył Oświęcim niedaleko Katowic i Majdanek nie opodal Lublina, i że w 1939 zbombardowano Warszawę, niszcząc 10 proc. stolicy, i bombardowano u nas inne miasta, gdy nikomu w świecie się jeszcze o tym nie śniło. Nie zawiniliśmy też, że - co raczej wynikało z dobrych naszych tradycji - na ziemiach polskich w ówczesnych granicach żyło trzy i pół miliona Żydów. W Słowacji 80-100 tysięcy; Żydzi mieszkali też w Rumunii i na Węgrzech, oba te kraje graniczyły wtedy z Polską. I to właśnie Polska była idealnym miejscem, gdzie Hitler mógł wykonać swój diaboliczny plan. Dla Polaków Oświęcim to też symbol tragedii - zagłady naszej inteligencji. Dla różnych ludzi to różny symbol.

- Wielu obawia się, że już wkrótce w oczach świata Oświęcim będzie postrzegany jako miejsce wyłącznie zagłady Żydów.

- Tak już jest.

- I co pan na to?

- Najlepszą odpowiedzią byłby atak konstruktywny: dlaczego Polacy - zamiast wpadać w rozpacz i bronić się przed nonsensownymi zarzutami, że fakt mordowania u nas Żydów miał jakikolwiek związek z Polską - nie nakręcili dotąd dobrego filmu fabularnego o Oświęcimiu, a tyle jest takich filmów na świecie - od 4-odcinkowego „Holocaustu” do „Listy Schindlera”. Choć mamy świetnych reżyserów, aktorów i operatorów, to jednak w ciągu kilkudziesięciu lat nie powstało dzieło filmowe na ten temat. A dzieła literackie? O Żydach pisał Adolf Rudnicki, Stryjkowski. Żydzi. Halina Birenbaum, Miriam Akavia. Żydówki. Poza pamiętnikiem Kielara, „Dymami nad Birkenau" Szmaglewskiej i paroma pomniejszymi książkami -o polskim Oświęcimiu w naszej literaturze nie ma nic, zaś żydowskich dzieł o Holocauście są dziesiątki, setki powieści i tysiące pamiętników, po angielsku, francusku, w wielu językach. Elie Wiesela nie uważam za pisarza rangi Tomasza Manna, ale - choć pochodzi z Węgier i nie żył w Polsce ani jednego dnia - napisał kilkanaście powieści o tematyce obozowej. Jest laureatem Nobla w dziedzinie pokoju. A polscy pisarze poczytni za granicą? Lem...

- ...i jego „Szpital Przemienienia".

- Tak, ale „Szpital" dotyczy hitleryzmu, nie zaś Holocaustu i losu Polaków. Szymon Wiesenthal napisał „Krystynę" po niemiecku - to rzecz o polskiej łączniczce AK we Lwowie, która siedzi w obozie razem z Żydówkami. W Polsce najwyraźniej nie znalazło się pióro, które by potrafiło udźwignąć ten temat. Holuj niewątpliwie podlegał obsesyjnym motywom obozowym, ale był pisarzem małego lotu. A więc - nie marnujmy szansy. W Ameryce rozmawiam z Polonią i słyszę: „Bo ci Żydzi są tak doskonale zorganizowani". To, na miłość boską, zorganizujmy się. A my wolimy narzekać.

- W USA wyszła niedawno książka o „wojnie na krzyże" w Oświęcimiu...

- Tak, to książka dwojga młodych uczonych, którzy poważnie twierdzą, że Polacy na terenie obozu postawili krzyże, przy czym przyjechali Żydzi i postawili gwiazdy Dawida. Wojna na krzyże? Nieprawda. Nonsens. Ale ludzie tę książkę czytają. Wiedział papież, co robi, z ciężkim sercem wyprowadzając z obozu zakonnice...

- Żydzi nie mają takiej wyroczni, jaką dla katolików jest papież?

- Nie mają. W żydowskich instytucjach trzeba rozmawiać z autorytetami, a są nimi przywódcy niektórych organizacji i niektórzy rabini, nie uznawani z kolei przez innych rabinów. Wiemy przecież, że synagoga reformowana i synagoga tradycyjna ortodoksyjna pozostają w pewnym sporze. Rabini są tacy i tacy. Ale np. Kościół ewangelicko-augsburski - jeden z większych kościołów świata chrześcijańskiego - ma synody krajowe, lecz nie ma autorytetu, który by mógł coś narzucić ewangelikom w Niemczech, Polsce czy Szwecji. Inne decyzje podejmuje więc ten Kościół w Austrii, inne w Szwecji itd. Greccy prawosławni mają swoją władzę, zaś rumuńscy swoją, ukraińscy swoją, itp. Tylko Kościół katolicki ma tę wadę czy zaletę, że jest hierarchicznie zorganizowany.

- Nadal dymią oświęcimskie krematoria i w obozie, za drutami, ludzie nadal cierpią i umierają: to piekło snów byłych więźniów Oświęcimia. Ale o tym -powiedział mi, nieżyjący już, prof. Bogusz - wiedzą tylko neurolodzy i psychiatrzy.

- Skrótowo, ale bardzo dobrze oddała pani cały ten problem. W Krakowie działał - największy w Europie - ośrodek badań tej problematyki. Prof. Bogusz, dr Kłodziński, dr Ryn i współpracujący z nimi psycholodzy, socjolodzy...

- ...i Jan Masłowski...

- ...wydawali „Przegląd Lekarski - Oświęcim". Te zeszyty i ich niemiecka edycja - która dotarła do dziesiątków milionów ludzi na całym świecie - zwróciły uwagę nie tylko na fizyczne, ale i na psychiczne skutki pobytu w obozie. Wielu ludzi, którzy z obozów koncentracyjnych wyszli pozornie zdrowi, po wojnie nie miało już sił na „drugi oddech" i - mimo młodego wieku - umierało na zawały. Skutki pobytu w obozach hitlerowskich do dziś są widoczne w reakcjach i zachowaniach byłych więźniów żydowskich. Syndrom Holocaustu - którego symbolem jest Oświęcim - nadal żyje w psychice ludzi, nawet w drugim i w trzecim pokoleniu, a więc u dzieci i wnuków Żydów, którzy przeszli Ravensbrück, Sachsenhausen, Aachen, Majdanek, Stutthof, Oświęcim i wiele innych. Dziś żyją oni najczęściej w USA lub Izraelu.

Ciąg dalszy - cześć II

poniedziałek, 09 lipca 2007, wbartoszewski

Polecane wpisy

  • Od wrogości do współpracy (I)

    Instytut Europy Środkowo-Wschodniej (Lublin) Serwis Internetowy EuroDialog Nr 1 / 1997 r. Rozmowa z Władysławem Bartoszewskim Stefan Wilkanowicz: - Zacznijmy od

  • Od wrogości do współpracy (II)

    Instytut Europy Środkowo-Wschodniej (Lublin) Serwis Internetowy EuroDialog Nr 1 / 1997 r. Stefan Wilkanowicz: - A dlaczego zaangażowałeś się w akcję pomocy dla

  • Od wrogości do współpracy (III)

    Instytut Europy Środkowo-Wschodniej (Lublin) Serwis Internetowy EuroDialog Nr 1 / 1997 r. Stefan Wilkanowicz: - Ale przydarzyło Ci się tam jeszcze inne doświadc