© Władysław Bartoszewski
Warszawa 2006-2017
All rights reserved

Administracja serwisu:
Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego / www.wolnaeuropa.pl



Materiały - zdjęcia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione są prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).


Blog > Komentarze do wpisu
Wczasy pod lufą - Władysław Bartoszewski wspomina

 

„Tygodnik Powszechny” (Kraków)

Nr 51 (2997) / 17. 12. 2006 r. („Historia w »Tygodniku«” nr 9/2006)

 

„Pierwszy spacer – pół godzinki po mroziku. Bardzo zdrowo". Albo: „Mamy mrozik, w słońcu zupełnie wiosennie". I jeszcze: „Dzień Kobiet. Tulipany dla pani kierowniczki kuchni, jej rewanż – sernik". Do tego konkurs brydżowy i, w gruncie rzeczy, pocieszny płk Romanowski... Lektura „Dziennika z internowania" Władysława Bartoszewskiego może zmylić, bo wynikałoby z niej, że był to czas całkiem znośny. Prawda, warunki internowania intelektualistów w Jaworzu były lepsze od warunków, w jakich znaleźli się „szeregowi" opozycjoniści (zresztą internowani w Jaworzu protestowali przeciw temu i domagali się traktowania na równi z innymi). Ale sens tej „znośności" nie w lepszym jedzeniu, lecz w wigilijnych życzeniach, które Bartoszewski składał współwięźniom w Wigilię 1981 r.: „Już dziewiąte Boże Narodzenie obchodzę w więzieniu. Jest to dotkliwość, ale do zniesienia. Najważniejsze jest nie to, jak długo się siedzi, ale jak się to przyjmuje, jakie temu towarzyszą motywacje i jak widzi się sens własnych działań".

Bartoszewski – wcześniej więzień hitlerowskiego kacetu i stalinowskiego więzienia – potrafił nadać sens tym miesiącom spędzonym w Jaworzu. Wiedzieli o tym współlokatorzy, obierając go „starostą" odpowiedzialnym za kontakty z władzą. Bartoszewski współorganizował także życie kulturalne w obozie (czy „ośrodku", jak mówiła władza). Choćby 17 wieczorów PEN Clubu, a więc 17 wykładów, których prelegentów i tematów pozazdrościłaby niejedna uczelnia. Aleksander Małachowski nazwał go „mistrzem sztuki pogodnego kiblowania", gdyż Bartoszewski czas internowania, ten „wroni areszt", przemienił w czas „nawet pożyteczny" (jak zauważył młody opozycjonista Tomasz Schoen).

Bo obok „Dziennika", wydawnictwo zawiera też „Księgę pamiątkową" na obchodzone w Jaworzu 60. urodziny i 40-lecie pracy pisarskiej Bartoszewskiego. Nazwiska autorów – Mazowiecki, Woroszylski, Geremek, Niesiołowski, Wierzbicki, Jedlicki, Szpotański, Drawicz i wielu innych – starczą, by zdać sobie sprawę, jak niezwykłe to dziełko. Starannie zapisany, 60-kartkowy brulion to dowód pomysłowości, uzdolnień poetyckich i plastycznych autorów „Księgi". A przede wszystkim ich poczucia humoru. Choć śmiesznie wcale nie było. W wieczór jubileuszowy Bartoszewskiego, 20 lutego 1982 r., Andrzej Szczypiorski, też tam internowany, mówił w laudacji: „Jest mi gorzko i źle, bom sobie inaczej ten dzień wyobrażał. Uroczystość dzisiejsza zgromadziła tu ludzi zniewolonych, obrabowanych z praw obywatelskich. Odbywa się ona pod ścianą szaletu, w świetle zakurzonej żarówki, pośród audytorium zgromadzonego na betonowej posadce".

Ćwierć wieku po tamtym wieczorze otrzymujemy wydawnictwo pięknie przygotowane: „Dziennik" ilustrowany pocztą stanu wojennego, a „Księgę" także jako reprint brulionu. Wszystko opatrzone przedmową i przypisami Andrzeja Friszkego.

ANDRZEJ BRZEZIECKI

Władysław Bartoszewski, „Dziennik z internowania. Jaworze, 15.12.198 1 – 19.04.1982", wyd. Świat Książki, Warszawa 2006.

czwartek, 21 czerwca 2007, wbartoszewski

Polecane wpisy

  • Żywot człowieka przyzwoitego (I)

    „Gazeta Wyborcza” (Warszawa) Nr 275 (5282) / 25. – 26. 11. 2006 r. Buchający gejzer, wspaniały gawędziarz. Jego życiorysem można by obdzielić

  • Żywot człowieka przyzwoitego (II)

    „Gazeta Wyborcza” (Warszawa) Nr 275 (5282) / 25. 11. 2006 r. Bartoszewski prowadzi nas przez okupacyjną Warszawę w sposób, jakiego nie zapewnią żadn

  • Skoczek na trampolinie

    „Tygodnik Powszechny” (Kraków) Nr 39 / 24. 09. 2006 r. Pełny tytuł tej książki zawiera jeszcze pytanie: „Skąd pan jest?". Ono też otwiera