© W豉dys豉w Bartoszewski
Warszawa 2006-2017
All rights reserved

Administracja serwisu:
Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracownik闚, Wsp馧pracownik闚 i Przyjaci馧 Rozg這郾i Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziora雟kiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziora雟kiego / www.wolnaeuropa.pl



Materia造 - zdj璚ia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione s prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).


Blog > Komentarze do wpisu
砰wot cz這wieka przyzwoitego (I)

„Gazeta Wyborcza” (Warszawa)

Nr 275 (5282) / 25. – 26. 11. 2006 r.

Buchaj帷y gejzer, wspania造 gaw璠ziarz. Jego 篡ciorysem mo積a by obdzieli kilka niema造ch postaci. Taki jest W豉dys豉w Bartoszewski. O ksi捫ce Micha豉 Komara, wywiadzie rzece z nim, pisze Jaros豉w Kurski

W豉dys豉w Bartoszewski uwa瘸 "瞠 warto by przyzwoitym". Po drugie, m闚i co my郵i. Po trzecie, nie truchleje przed 瘸dnymi koniunkturalnymi autorytetami, bo sam w Polsce zalicza si do autorytet闚 najwi瘯szych. O tym, 瞠 to przymioty niewygodne dla ka盥ej w豉dzy, przekona si w sierpniu tego roku, gdy zrezygnowa z przewodniczenia radzie Polskiego Instytutu Spraw Mi璠zynarodowych. By to protest wobec zachowania szefowej MSZ Anny Fotygi, kt鏎a nie zareagowa豉 na oskar瞠nia Antoniego Macierewicza, 瞠 wi瘯szo嗆 z podpisanych pod listem o鄉iu szef闚 dyplomacji po 1989 r. by豉 agentami sowieckimi. Prezydent Lech Kaczy雟ki zapytany, czy b璠zie Bartoszewskiego namawia do powrotu, odpowiedzia, 瞠 "nikogo, kto jest sygnatariuszem owego listu o鄉iu, do tego, by gdziekolwiek wraca, a ju na pewno do polskiej dyplomacji, namawia nie b璠zie".

S逝szna by豉 to decyzja prezydenta. Bartoszewski ma t bowiem staro鈍ieck wad, 瞠 m闚i, co my郵i, bez wzgl璠u na to, czy kr鏊, czy kmie. Nie schlebia, twardo obstaje przy swoich racjach. Cz這wiek, kt鏎y prze篡 ob霩 koncentracyjny, konspiracj, Powstanie Warszawskie, stalinowskie wi瞛ienie, internowanie, kt鏎y ratowa 砰d闚, przez lata by tajnym i 鈍iadomym wsp馧pracownikiem Radia Wolna Europa, wyk豉dowc TKN-u, jeden z najbardziej szanowanych ludzi w europejskiej dyplomacji - taki cz這wiek jest niewygodny. Za du穎 widzia, za du穎 wie. Nie da si nim sterowa, a to, co m闚i, ma pot篹ny ci篹ar gatunkowy. "Lepiej wi璚 niech nie wraca" - zw豉szcza tam, gdzie go nie chc.

Na szcz窷cie pozosta z tymi, kt鏎zy go chc i w dzisiejszym zam帷onym 鈍iecie szukaj - autorytet闚. Ze swoimi czytelnikami.

* * *

W serii "Autorytety" w豉郾ie ukaza豉 si nak豉dem "安iata Ksi捫ki" biografia W豉dys豉wa Bartoszewskiego pi鏎a Micha豉 Komara. Nie mam przekonania do ksi捫ek zbudowanych wed逝g formu造 rozmowy rzeki. 安iadomo嗆, 瞠 dzie這 powstawa這 na podstawie radiowych rozm闚, dodatkowo wznieca豉 m nieufno嗆.

Niepotrzebnie. Micha Komar wykona tytaniczn prac, pytaniami wzbogaci materi ksi捫ki, a z wartkiej narracji Bartoszewskiego uczyni wielki atut. T biografi czyta si 瘸r這cznie. Zadanie Komara by這 wyj徠kowo trudne. Jak mo積a si dowiedzie z samej lektury, nie bez powodu hitlerowscy wsp馧wi篥niowie stalinowskiego wi瞛ienia przy Rakowieckiej obdarzyli Bartoszewskiego ksyw Maschinengewehr [karabin maszynowy]. Posadzenie hitlerowskich przest瘼c闚 w jednej celi z Bartoszewskim, wi篥niem Auschwitz, 穎軟ierzem AK, by這 wyrazem szczeg鏊nego sadyzmu komunistycznej bezpieki. Pocieszaj帷e jest, 瞠 z racji gadatliwo軼i wsp馧wi篥nia by這 te nie lada dolegliwo軼i dla nich.

Nie bez powodu Stefan Kisielewski w "Abecadle" tak wspomina wielkiego przyjaciela: "Po Pa寮zierniku by造 sprawy s康owe o odszkodowania za wi瞛ienia. Powo造wano Bartoszewskiego na 鈍iadka i kiedy s璠zia si dowiadywa, 瞠 on ma by 鈍iadkiem, to nie dopuszcza do rozprawy. Przyznawa odszkodowanie byleby on nie gada, bo m闚i jak maszyna".

Niemcy si m璚zyli, s璠ziowie kapitulowali, a Komar Bartoszewskiego opanowa! Chwa豉 Komarowi.

Bartoszewski to buchaj帷y gejzer. Samograj i wspania造 gaw璠ziarz. Sypie datami, nazwiskami i faktami jak z r瘯awa. Indeks os鏏 zajmuje 15 proc. obj皻o軼i ksi捫ki. Jego 篡ciorysem mo積a by obdzieli kilka niema造ch postaci. Wsz璠zie by. Wszystkich zna. I do tego wszystko pami皻a.

Ta biografia to podr騜 w czasie, po miejscach o kapitalnym znaczeniu dla wra磧iwo軼i i to窺amo軼i polskiego inteligenta.

Jak pisze we wst瘼ie Komar, chcia這by si powiedzie, 瞠 "my wszyscy z niego". A skoro tak, to trzeba zapyta, sk康 si wzi掖 W豉dys豉w Bartoszewski. I tu pada tytu這we pytanie: Sk康 Pan jest? "Z bardzo zwyczajnej sytuacji. Przeci皻na katolicka rodzina mieszkaj帷a w Warszawie. (...) Rodzina ze strony ojca pochodzi z mazowieckiego ch這pstwa, ze strony matki ze zubo瘸貫go ziemia雟twa, kt鏎e przenios這 si do miasta".

* * *

Ta ksi捫ka to zwyczajna opowie嗆 o niezwyczajnym cz這wieku. Groz 鈍iata XX wieku, groz okupowanej Polski najlepiej oddaj najprostsze s這wa. Ogromne wra瞠nie robi opowie嗆 o tragedii m這dego ch這pca, kt鏎y w Auschwitz niemal umiera z wycie鎍zenia. Tylko dzi瘯i bezinteresownemu po鈍i璚eniu innych ludzi trafia do obozowego szpitala. Resztk 鈍iadomo軼i rejestruje rozmow lekarzy, z kt鏎ych jeden przekonuje, 瞠 "z tego to ju nic nie b璠zie", a drugi prosi, by jednak udzieli pomocy. Ale pomoc Bartoszewskiemu oznacza豉, 瞠 nie dostanie jej kto inny. Jemu si uda這, bo m這dy i inteligent. Obozowe piek這, kt鏎e lekarzy zamienia w demiurg闚 篡cia i 鄉ierci. Bartoszewski rodzi si na nowo, ale jak si wychodzi z Auschwitz, to ju inaczej patrzy si na 鈍iat. Gdy s造szy si stuk podkutych but闚, na zasadzie bezwarunkowego odruchu kryje si g這w w ramionach, by unikn望 spodziewanego uderzenia bykowcem.

Ci庵 dalszy – cz窷 II

poniedzia貫k, 27 listopada 2006, wbartoszewski

Polecane wpisy

  • Wczasy pod luf - W豉dys豉w Bartoszewski wspomina

    „Tygodnik Powszechny” (Krak闚) Nr 51 (2997) / 17. 12. 2006 r. („Historia w »Tygodniku«” nr 9/2006) „Pierwszy spacer &

  • Skoczek na trampolinie

    „Tygodnik Powszechny” (Krak闚) Nr 39 / 24. 09. 2006 r. Pe軟y tytu tej ksi捫ki zawiera jeszcze pytanie: „Sk康 pan jest?". Ono te otwiera

  • Nic pr鏂z popio逝 (I)

    ”Tygodnik Powszechny” (Krak闚) Nr 42 / 15. 10. 2006 r. Na kilka dni przed podr騜 Benedykta XVI do Bawarii wydawnictwo Herder opublikowa這 jego prze