© Władysław Bartoszewski
Warszawa 2006-2017
All rights reserved

Administracja serwisu:
Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego / www.wolnaeuropa.pl



Materiały - zdjęcia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione są prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).


Blog > Komentarze do wpisu
Zło w dobro obrócić

 

Gazeta Wyborcza (Warszawa)

Nr 85 / 10. 04. 2001 r.

Przemówienie Władysława Bartoszewskiego w Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie

Szanowni Państwo! Drodzy Przyjaciele!.

Rozpoczynam w ten sposób, ponieważ widzę na tej sali tylko przyjaznych ludzi. Myślę, że nieprzyjaźni po prostu nie przyszli. Autorzy anonimów, które często do mnie trafiają, uważają mnie za Żyda. Myślą, że sprawią mi tym przykrość. Nie sprawiają jednak. Zastanawiam się, dlaczego to robią? Czy chcą dać mi znak, że istnieją jakieś czujne osoby, które zajmują się klasyfikowaniem cudzych poglądów zależnie od pochodzenia? Widocznie tak ma być - nie tylko w systemach totalitarnych.

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że uważam się za przyjaciela wszystkich ludzi - bez względu na ich pochodzenie i wyznanie. Nie oznacza to jednak, że w praktyce jednakowo kocham wszystkich Żydów i wszystkich Polaków. Jednakowo kocham jednak wszystkich porządnych ludzi. Jeśli mam przekonanie, że są porządni, to wówczas drugorzędne znaczenie ma dla mnie rodowód ich babci czy prababci.

Szanowni Państwo!

Przy układaniu programu mojej oficjalnej wizyty w USA, której głównymi punktami były spotkania z Panem Powellem i z Panią Rice, zwracałem szczególną uwagę, aby mieć okazję przynajmniej do krótkiego spotkania w Holocaust Memorial Museum. Przywiązuję do tego spotkania ogromną wagę. Można wygłosić długi odczyt - i to niejeden - o problemach, które nas wspólnie interesują. Niestety, nie jest to obecnie możliwe. W Polsce wydaliśmy książkę w języku angielskim ["Thou Shalt Not Kill. Poles on Jedwabne", "Więź"], która jest wyłożona w hallu i którą każdy może wziąć. Zawiera ona przegląd głosów i wypowiedzi na tematy, które bardzo nas w tym przypadku interesują, a które dotyczą ujawnionych wydarzeń w Jedwabnem. Teksty zawarte w prezentowanej książce sięgają jedynie do początku kwietnia, dyskusja w Polsce toczy się natomiast dalej. Nie chcieliśmy - po prostu - odwlekać wydania tej książki. Zwracam Państwa uwagę, że książka ta zawiera głosy zawodowych historyków, dziennikarzy, przypadkowych ludzi, ale również arcybiskupa katolickiego, działaczy żydowskich, a zaopatrzona jest przedmową napisaną przez jednego z najwybitniejszych żyjących warszawskich Żydów - profesora Israela Guttmana z Jerozolimy.

Za chwilę Pan Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, przedstawi Państwu stan badań, jakie są obecnie prowadzone przez odpowiednie instancje prawne i historyczne, oraz zaprezentuje projekty - realne, co do których zapadły już decyzje - dotyczące upamiętnienia na stałe tragedii w Jedwabnem.

Nim jednak oddam mu głos, chciałbym powiedzieć rzecz następującą.

Po pierwsze - 26 lutego miałem okazję przez trzy kwadranse rozmawiać w cztery oczy z Papieżem. Poruszyłem z nim również sprawę Jedwabnego, ponieważ uważałem, że jest to sprawa bardzo ważna. Wysłuchał z zainteresowaniem moich uwag i opinii. Dał mi do zrozumienia, iż leży Mu na sercu, aby utrwalenie pamięci miało charakter ponadczasowy; by odgrywało rolę i za pięćdziesiąt lat, i za sto lat. Nie chodzi bowiem o same nazwiska, lecz o podstawowe wartości i pojęcia moralne. Wysoki duchowny katolicki pojmuje kategorie bratobójstwa, zbrodni, cierpienia w uniwersalnych wskazówkach Biblii. Najbliżsi współpracownicy Papieża powiedzieli mi tego dnia, że największe wrażenie ze wszystkich Jego podróży wywarł pobyt w Jerozolimie. To wrażenie pozostało w Nim.

Świat katolicki liczy obecnie w świecie miliard ludzi. Jest rzeczą ważną mieć takiego sojusznika, nawet jeśli nie wszyscy jednakowo uważnie Go słuchają.

Po drugie - chcę nawiązać do sprawy o zupełnie innym charakterze. Nie chciałbym, aby zostało zapomniane, że to Polska postawiła przed sądem oraz słusznie i sprawiedliwie straciła takich zbrodniarzy, jak komendant Auschwitz Hoess, jak gauleiter Wielkopolski Greiser, któremu terytorialnie podlegało m.in. łódzkie getto, jak kat getta łódzkiego Bierow, jak kat getta krakowskiego Goeth, jak kat getta warszawskiego Stroop. Tępiono więc zbrodnie, a do więzienia wtrącono również bardzo wielu kolaborantów. Nie pisano i nie informowano o tym należycie: zasadą w tym czasie bowiem było, iż można było pisać tylko o faszystowskich Niemczech, ale nie wolno było pisać o innych sprawcach. Taka była wówczas zasada w Polsce, w Polsce, którą nie myśmy ustanowili!

W istocie należy jednak wziąć pod uwagę fakt, że w 1949 r. stanęli przed sądem ci, którzy wpadli w ręce ówczesnej policji, a popełnili zbrodnie w określonych miejscowościach, w tym w Jedwabnem. Opinia publiczna o tym jednak nie wiedziała. Nie pisano o tym w gazetach - ani na pierwszej, ani na drugiej stronie. Nie jest jednak tak, że nikt się tym nie interesował. Nie wydobyto jednak problemów moralnych, wychowawczych. Wszystko poszło do archiwum. Dlatego dopiero teraz, kiedy jesteśmy wolni, rozpoczyna się prawdziwa dyskusja.

Szanowni Państwo!

My, Polacy, którzy pomagali Żydom, baliśmy się wówczas niektórych innych Polaków. Nie mieliśmy napisane na twarzach, co robimy. Mundurowy Niemiec przechodzący ulicą nie mógł więc tego wiedzieć. Ale Polak, sąsiad, mógł wiedzieć. Sąsiad ten mógł być normalnym, uczciwym człowiekiem, mógł być również zdrajcą. Nie wynika jednak z tego, że Polacy są źli. Są po prostu ludzie uczciwi i są ludzie nieuczciwi. Czy nie jest dziwne, że przez dziesiątki lat w Polsce nie doceniano postawy tych, którzy zachowywali się przyzwoicie. Dopiero w ostatnich latach polski parlament przyznał tym, którzy narażali życie dla ratowania innych, uprawnienia kombatanta II wojny światowej. Wcześniej tego nie było - było natomiast w Jerozolimie. Właśnie tam, a nie w Warszawie czy Krakowie, czczono uczciwych Polaków. Cóż więc dziwnego w tym, że nie mówiono o starych procesach sądowych, jeżeli w ogóle nie chciano pewnych spraw poruszać.

Prawda może wyjść na jaw tylko w warunkach wolności i demokracji. Prawda nie może być dyskutowana w warunkach systemu totalitarnego. Jest uderzające, że na liście Sprawiedliwych wśród Narodów Świata przybywają obecnie setki nazwisk ludzi z Ukrainy, Rosji i Białorusi. Dopiero teraz można tych ludzi odnaleźć i ustalić, jak uczciwie i dzielnie działali. Dopóki istniał Związek Sowiecki, nie było takiej możliwości. A przecież ci ludzie żyli, byli między nami. Kiedy 28 października 1963 r. sadziłem moje drzewko w Jerozolimie, to polskich drzewek było około 30. W tej chwili jest ich około sześć tysięcy, przy czym jedno drzewko symbolizuje często całe trzy, czteroosobowe rodziny. Chodzi więc o co najmniej dziesięć tysięcy osób!

Szanowni Państwo!

Ja wierzę w Boga, w naszego wspólnego Boga. Niegdyś ten Bóg powiedział, że Sodoma zostanie uratowana, jeżeli znajdzie się dziesięciu sprawiedliwych. Wówczas nie znalazło się. Znalazło się jednak tysiące sprawiedliwych w innych sytuacjach - i nie jest to mało. Ale dziesięciu niesprawiedliwych może zatruć obraz, zniszczyć, zniweczyć perspektywę spraw pięknych i dobrych. Dlatego dzisiaj musimy myśleć o tym, jak to straszne zło i zbrodnię obrócić na dobro, na wychowanie ludzi w celu uprzytomnienia, jakie w różnych sytuacjach bywają drogi wyboru.

Szanowni Państwo!

Weźmy przykład z Amerykanów, którzy całe lata przeżywali problem nad-użyć wojennych w Wietnamie - kręcili na ten temat filmy, pisali książki o zbrodniach - sami o sobie, o swoich młodych żołnierzach. Rozrywali własne rany, aby pozostać zdrowym narodem. To jest właściwa postawa. Właśnie dlatego uważa się Amerykę za wielki kraj. Gdyby Ameryka przeczyła temu, negowała, kłamała, nikt nie uważałby jej za wielki kraj.

Mojemu małemu krajowi życzę tej wielkości moralnej!

 

Minister Bartoszewski wygłosił to przemówienie 5 kwietnia podczas oficjalnej wizyty w USA. Władysław Bartoszewski (dziś ma 79 lat) był więźniem Oświęcimia, współzałożycielem Rady Pomocy Żydom "Żegota", jako jeden z pierwszych Polaków otrzymał w Jerozolimie tytuł "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata". W PRL dwukrotnie więziony. W stanie wojennym internowany. Szefem MSZ jest po raz drugi - pierwszy raz pełnił tę funkcję w roku 1995.

czwartek, 16 listopada 2006, wbartoszewski

Polecane wpisy