© W豉dys豉w Bartoszewski
Warszawa 2006-2017
All rights reserved

Administracja serwisu:
Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracownik闚, Wsp馧pracownik闚 i Przyjaci馧 Rozg這郾i Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziora雟kiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziora雟kiego / www.wolnaeuropa.pl



Materia造 - zdj璚ia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione s prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).


Blog > Komentarze do wpisu
Traktat o przyzwoito軼i (II)

„Jednota.Pismo religijno-spo貫czne, po鈍i璚one polskiemu ewangelicyzmowi i ekumenii” (Warszawa)

Nr 1 / stycze - luty 2002 r.

Krzysztof Dorosz: - Tak zatem wygl康a豉 Pa雟ka – je郵i tak mo積a powiedzie – osobista historia przyzwoito軼i. A gdyby Pan mia okre郵i, czym wtedy by豉 przyzwoito嗆, co by Pan powiedzia?

W豉dys豉w Bartoszewski: - Takim minimum wed逝g mnie by這 sta po stronie pokrzywdzonych, prze郵adowanych i tych, kt鏎ym si dokucza. Kiedy z takich idei rodzi si idealistyczny ruch socjalistyczny, ale r闚nie wiele innych ruch闚. Ja by貫m raczej z rodowodu chrze軼ija雟ko-spo貫cznego i wyobra瘸貫m sobie solidarno嗆 spo貫czn z motywacji, na przyk豉d, Kazania na G鏎ze czy mi這軼i bli幡iego. Ale by造 te inne motywacje. Wa積e by這 to, by s逝篡造 tym samym celom. To sprawi這, 瞠 w czasie II wojny 鈍iatowej wsp馧pracowa貫m, na przyk豉d, ze 鈔odowiskiem, kt鏎ego g堯wnym reprezentantem by Jan Strzelecki – wsp馧pracowali鄉y, organizuj帷 pomoc dla ukrywaj帷ych si prze郵adowanych 砰d闚. Nic nas nie r騜ni這, cho on by m這dym socjalist, a ja m這dym dzia豉czem katolickim. Przeciwnie, byli鄉y w przyja幡i i mieli鄉y do siebie nawzajem zaufanie, w wielu sprawach robili鄉y w gruncie rzeczy to samo. Tego typu przyja幡i by這 zreszt wi璚ej, bardzo r騜nych, od umiarkowanych narodowc闚 do socjaldemokrat闚. A ja nie by貫m cz這nkiem 瘸dnej z tych formacji, by貫m tylko 穎軟ierzem Armii Krajowej i pracownikiem Delegatury Rz康u. Co by這 tym minimum? W豉郾ie stosunek do ludzi krzywdzonych. A w roku 67 i 68 krzywdzeni byli ludzie 鈍iatli, krzywdzeni byli ludzie z paragrafu aryjskiego na wz鏎 hitlerowski i chocia nie mia貫m nawet w rodzinie os鏏, kt鏎e by造by w ten spos鏏 uwarunkowane, mia貫m ich w鈔鏚 znajomych i przyjaci馧. Uwa瘸貫m, 瞠 okazywanie im wtedy solidarno軼i jest postaw chrze軼ija雟k i europejsk. Na d逝go przed dyskusjami o integracji europejskiej czu貫m si Europejczykiem i nikim innym. Bo kim si mia貫m czu: Azjat, Amerykaninem? Nie mia貫m przecie tego typu uprawnie. Urodzi貫m si, wychowa貫m w Warszawie. W ramach tak zwanego dialogu chrze軼ija雟ko-篡dowskiego, kt鏎y prowadzono w „Wi瞛i” i w Klubie Inteligencji Katolickiej, wsp鏊nie porz康kowano w latach siedemdziesi徠ych cmentarze 篡dowskie, opiekowano si zabytkami czy lud幟i, kt鏎zy tego potrzebowali, kt鏎zy byli niedobitkami wielkiej wsp鏊noty po fali wyjazd闚 w 68 i 69 roku. Dla mnie jednym z wa積ych miejsc, obok Si鏀tr Zmartwychwstanek na 皋liborzu, gdzie spotykali鄉y si, m.in., z Szymonem Datnerem i wyg豉szali鄉y r騜ne niecenzurowane teksty, by oczywi軼ie Klub Inteligencji Katolickiej i Ko軼i馧 Ewangelicko-Reformowany przy dawnej ulicy Leszno, gdzie te uczestniczy貫m w pewnych wsp鏊nych dzia豉niach. Wa積ym miejscem by te Ko軼i馧 鈍. Marcina przy ulicy Piwnej. To wszystko by造 dla mnie punkty odniesienia, miejsca spotka ludzi, kt鏎zy nie musieli sobie dawa s這wa honoru, 瞠 s przyzwoici, ale kt鏎ych si wyczuwa這 przez sk鏎 – jak pies wyczuwa innego psa (a m康ry pies nawet wie, kt鏎y uczestnik jego wsp鏊noty mo瞠 by agresywny i niebezpieczny).

- Spr鏏ujmy teraz wykona skok w czasie –od p騧nych lat sze嗆dziesi徠ych do czasu obecnego. Sytuacja polityczna i spo貫czna zmieni豉 si zasadniczo. Polska jest dzisiaj krajem wolnym i suwerennym, wtedy nim nie by豉. Czy przyby這 przyzwoito軼i?

Sytuacja zmieni豉 si zasadniczo. To, co istnia這 w zal捫ku, ukryte czy p馧jawne, zacz窸o si stawa jawne. Ludzie zacz瘭i okazywa sobie solidarno嗆 – milcz帷 solidarno嗆 tysi璚y nieznanych sobie jednostek w jakim akcie publicznym. Tak by這 w czasie pierwszej pielgrzymki papieskiej w 1979 roku, tak by這 przy pierwszej Solidarno軼i, w niekt鏎ych cz窷ciach kraju, w niekt鏎ych miejscach pracy, przy niekt鏎ych wydarzeniach, tragicznych r闚nie, jak pogrzeb Grzegorza Przemyka w Warszawie, pogrzeb Pyjasa, jeszcze przed Solidarno軼i, w Krakowie, pogrzeb ks. Popie逝szki w 1984 roku. By造 to akty zbiorowe, w kt鏎ych uczestniczyli bardzo r騜ni ludzie o r騜nych pogl康ach politycznych, spo貫cznych, gospodarczych, daj帷 wyraz nie przyzwoleniu na co i akceptacji czego. Po roku 1989, po ustabilizowaniu si sytuacji politycznej, spo貫cze雟two polskie sta這 si wolne. Ale to spo貫cze雟two sta這 si wolne przede wszystkim w rozumieniu, 瞠 wszystko ludziom wolno – wolno r闚nie oszukiwa, nie p豉ci podatk闚, kandydowa do parlamentu maj帷 post瘼owanie prokuratorskie, dokonywa drobnych akt闚 korupcji i drobnych przest瘼stw, za kt鏎e nie idzie si do wi瞛ienia, bo wi瞛ienia s przepe軟ione i wyroki s 豉godne. Wolno嗆 sta豉 si poj璚iem powszechnym. Nie ma cz這wieka, nawet p馧analfabety, kt鏎y w tym sensie nie czu豚y si wolny. Natomiast wolno嗆 jako dar s逝sznie uzyskany w procesie historycznym, w niekt鏎ych krajach ju od okresu o鈍iecenia, w innych od reformacji, u nas dopiero, z ma造mi odchyleniami, na dobre w ostatnim dziesi璚ioleciu – ta wolno嗆 rozumiana jest w spos鏏, kt鏎y niekiedy powoduje we mnie dreszcze.

- A dreszcze?

- Tak, dreszcze. Dlatego 瞠 w tym poj璚iu wszystko mi wolno, a nie obowi您uje mnie 瘸dna odpowiedzialno嗆. To przed czym ostrzega tak w Polsce popularny zwierzchnik Ko軼io豉 katolickiego, przez wszystkich chrze軼ijan, a r闚nie i niechrze軼ijan tak bardzo szanowany cz這wiek, Karol Wojty豉, kt鏎y stale m闚i o powi您aniu wolno軼i i odpowiedzialno軼i, wyboru warto軼i i potrzeby posiadania pewnego katalogu minimalnego warto軼i, kt鏎ymi trzeba si kierowa i w 篡ciu osobistym, i spo貫cznym, i w ramach globalizacji w drodze do Europy, i przy wsp馧dzia豉niu z innymi wsp鏊notami na innych kontynentach. On to m闚i i m闚i bardzo jasno, dziesi徠ki razy, w Polsce i w najr騜niejszych punktach ziemskiego globu. Dla mnie jest to niezmiernie wa積e, nie dlatego 瞠 m闚i to Jan Pawe II. To dla mnie stanowi bardzo istotne umocnienie na drodze, na kt鏎ej, jak s康z, chcia貫m si znajdowa zanim ten wybitny, wielki cz這wiek zosta zwierzchnikiem Ko軼io豉 katolickiego. W jakim stopniu przypuszczam, 瞠 na niej by貫m. Dlatego pracowa貫m w „Tygodniku Powszechnym” od 1961 roku, kiedy arcybiskupem Krakowa by kardyna Wojty豉, kt鏎y udziela ochrony temu pismu.

- Czy w takim razie mo積a dzi powiedzie, 瞠 przyzwoito嗆 to wolno嗆 plus odpowiedzialno嗆?

- Dla mnie w og鏊e wolno嗆 bez odpowiedzialno軼i jest raczej swawol ni wolno軼i. To przecie wolno嗆 zdemolowania komu mieszkania, pobicia kogo – bo zabicie kogo jest raczej ryzykowne, ale pobicie ma這 ryzykowne – to jest wolno嗆 wyrwania torebki staruszce, kt鏎a niesie rent z poczty, za co nie idzie si w Polsce do wi瞛ienia. Jest to naganne, ale praktycznie nie karalne.

- A zatem przyzwoito嗆 zn闚 znalaz豉 si w defensywie, cho z innych powod闚 ni w roku 68?

- Powiedzia豚ym, 瞠 przyzwoito嗆 rzeczywi軼ie jest w defensywie. Takie jest niestety moje odczucie, cho cieszy豚ym si, gdybym si myli. Przyzwoito嗆 nie jest wzorcem, kt鏎y by dziesi徠ki milion闚 Polak闚 na co dzie na g這s akceptowa這 i praktykowa這, aczkolwiek spory procent tych dziesi徠k闚 milion闚 klaszcze z przekonaniem w r璚e, kiedy takie sformu這wania padaj z ust, na przyk豉d, Jana Paw豉 II. Ju mniej si tym ludzie przejmuj, je瞠li jaki znany pisarz czy aktor, czy cz這wiek kultury lub nauki powie co takiego.

Ci庵 dalszy – cz窷 III

wtorek, 17 pa寮ziernika 2006, wbartoszewski

Polecane wpisy

  • 63 dni! Niepoj皻y fenomen (I)

    „Gazeta Wyborcza” (Warszawa) Nr 180, 3. - 4. 08. 2002 r. Jaros豉w Kurski: - Co Pan robi 1 sierpnia 1944 r.? W豉dys豉w Bartoszewski : - Czeka貫m

  • 63 dni! Niepoj皻y fenomen (II)

    „Gazeta Wyborcza” (Warszawa) Nr 180, 3. - 4. 08. 2002 r. - Zna Pan zapewne rozmow Jana Nowaka-Jeziora雟kiego z wicepremierem Janem Jankowskim na dw

  • Nie b鎩 si, pomagaj ludziom (I)

    „Polityka” (Warszawa) Nr 47 (2377) / 23. 11. 2002 r. Rozmowa Mariana Turskiego zprofesorem W豉dys豉wem Bartoszewskim, wsp馧za這篡cielem 疾goty. Prze