© Władysław Bartoszewski
Warszawa 2006-2017
All rights reserved

Administracja serwisu:
Mariusz Kubik

Stowarzyszenie Pracowników, Współpracowników i Przyjaciół Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa Imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego

Stowarzyszenie RWE im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego / www.wolnaeuropa.pl



Materiały - zdjęcia, teksty, multimedia, elementy grafiki, zawarte na niniejszej stronie i jej podstronach chronione są prawem autorskim (na mocy: Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).


Blog > Komentarze do wpisu
Nie bój się, pomagaj ludziom (II)

„Polityka” (Warszawa)

Nr 47/2002 r.

Marian Turski: - Jak wyłaniano członków Rady, kto ich mianował?

Władysław Bartoszewski: - Formuła protokołu wskazuje, że było to ciało przedstawicielskie.

- Czy zatem Żegota była ciałem społecznym, autoryzowanym przez Delegaturę, czy też organizacją powołaną przez rząd emigracyjny i jego delegaturę?

- W skład Rady wchodzili mandatariusze partii politycznych, które popierały rząd i wchodziły w skład ciał rządowych. Było to coś więcej niż spontaniczne ciało społeczne. W dokumentach spotykamy jako nazwę bądź Rada Pomocy Żydom przy Pełnomocniku Rządu na Kraj, bądź Rada Pomocy Żydom przy Delegaturze Rządu na Kraj. To „przy” było do pewnego stopnia warunkiem, aby Rada mogła być objęta budżetem. Otóż Rada była w pewnej części finansowana z budżetu Departamentu Opieki Społecznej, ale także Departamentu Spraw Wewnętrznych, któremu podlegały sprawy narodowościowe i bezpieczeństwa. Obaj dyrektorzy tych departamentów – Jan Stanisław Jankowski, późniejszy pełnomocnik, i Leopold Rutkowski – byli od początku wciągnięci do tej roboty. Również Stefan Korboński jako szef Kierownictwa Walki Cywilnej, a potem szef Oporu Społecznego w Kierownictwie Walki Podziemnej, komentował, wysyłał do prasy komunikaty, informacje, które miały sprzyjać działaniu Rady, a także swoimi kanałami (radiowymi) informował zagranicę o problematyce żydowskiej. W skład Rady weszły grupy, które uznawały rząd Rzeczypospolitej w Londynie, dlatego nie weszła do niej komunistyczna PPR. Chcę jednak zaznaczyć, że PPR prowadziła akcję pomocy Żydom w granicach swoich możliwości i na te akcje pomocy dostawała między innymi od nas pieniądze, choć nie oficjalnie od Rady, ale od Żydowskiego Komitetu Narodowego. Bowiem pewne fundusze rozdzielane były przez Żydowski Komitet Narodowy, czyli porozumienie sześciu organizacji żydowskich. Moim zdaniem, poza ratowaniem ludzi, był to najważniejszy efekt trwały – powołanie bodajże po raz pierwszy w nowożytnej historii Polski instytucji, gdzie z własnego wyboru i przy akceptacji legalnego rządu polskiego współdziałały organizacje polskie i żydowskie o różnym zabarwieniu politycznym, o różnych rodowodach, przy wzajemnym zaufaniu. Jednym z dwóch wiceprezesów Rady był przedstawiciel Bundu Leon Feiner, a sekretarzem Rady Adolf Berman – przedstawiciel organizacji syjonistycznych.

- Jak to się stało, że na przykład taki Aleksander Kamiński – a jego zasługi i związki z żydowskimi socjalistami i skautami są powszechnie znane – nie znalazł się w Żegocie?

- A czyim delegatem miał być? Kto miał go delegować? On pomagał ludziom tak samo jak Irena Adamowicz i inni ze środowisk harcerskich, jak Maria Kann. Powiedziałbym, że w Żegocie znalazł się garnitur ludzi, który nie był z pierwszej linii pracy partyjnej. Ani Julian Grobelny, ani Tadeusz Rek, ani Marek Arczyński. Zofia Kossak nawet nie weszła w skład Rady.

- Dlaczego?

- Zapewne względy konspiracyjne przemawiały za tym, żeby nie ją delegować, lecz mnie. Podobnie można by się zastanowić, dlaczego PPS delegowała Grobelnego (został przewodniczącym Rady), a nie np. Natalię Zarembinę, która była bardziej znaną działaczką. Zresztą później, kiedy Grobelny musiał się wycofać z roboty z powodu częściowego rozkonspirowania i zagrożenia aresztowaniem, pepeesowcy wysunęli Romana Jabłonowskiego, który został prezesem Rady po Grobelnym.

- A jak pan trafił do Żegoty?

- Ja zostałem, jak wspomniałem, delegowany przez FOP, a z FOP zetknąłem się przez Karskiego w sierpniu 1942 r. i wtedy to Zofia Kossak zaproponowała mi udział w akcji pomocy Żydom. Chciałbym tu zaznaczyć, że na motywację moich działań, jako gorącego katolika, miał wpływ mój ówczesny spowiednik, 45-letni wówczas ks. Jan Zieja. On mi powiedział, żebym się nie bał i żebym pomagał ludziom i że to byłaby forma mojej wdzięczności Panu Bogu za to, że mnie wyprowadził z Oświęcimia.

Rozmawiał Marian Turski

Rada Pomocy Żydom – Żegota utworzona została w konspiracji w grudniu 1942 r. jako ciało społeczne przy Delegaturze Rządu RP na Kraj. Wcześniej, od września, działał Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom pod kierownictwem Zofii Kossak. W Radzie znaleźli się przedstawiciele PPS-WRN, RPPS, SL, SD, Bundu, ŻKN (Żydowskiego Komitetu Narodowego), FOP (Frontu Odrodzenia Polski), Związku Syndykalistów Polskich, Polskiej Organizacji Demokratycznej.

Przewodniczyli Radzie: Julian Grobelny, Roman Jabłonowski, Leon Feiner. Terenowymi placówkami Rady kierowali: S. Dobrowolski (w Krakowie), W.L. Chomsowa (we Lwowie). RPŻ udzieliła wsparcia materialnego ok. czterem tysiącom osób, pomagała wyrabiać fałszywe dokumenty, organizowała opiekę nad dziećmi (szczególne zasługi Ireny Sendlerowej), starała się o mieszkania i schronienia dla uciekinierów z gett. Zakończyła działalność w styczniu 1945 r.

 

poniedziałek, 16 października 2006, wbartoszewski

Polecane wpisy

  • 63 dni! Niepojęty fenomen (I)

    „Gazeta Wyborcza” (Warszawa) Nr 180, 3. - 4. 08. 2002 r. Jarosław Kurski: - Co Pan robił 1 sierpnia 1944 r.? Władysław Bartoszewski : - Czekałem

  • 63 dni! Niepojęty fenomen (II)

    „Gazeta Wyborcza” (Warszawa) Nr 180, 3. - 4. 08. 2002 r. - Zna Pan zapewne rozmowę Jana Nowaka-Jeziorańskiego z wicepremierem Janem Jankowskim na dw

  • Traktat o przyzwoitości (I)

    „Jednota. Pismo religijno-społeczne, poświęcone polskiemu ewangelicyzmowi i ekumenii ” (Warszawa) Nr 1 / styczeń - luty 2002 r. Krzysztof Dorosz: -